customform sierpien

Looking for a perfect bedroom

Napisała Beata @ Sierpień 2, 2015

Widzieliście już większość dolnego piętra naszego domu, ja w tym czasie walczę z górą. Pokój Leosia i Róży jest skończony, zobaczycie go niedługo. W międzyczasie szukam inspiracji dla naszej sypialni. Która przypadła Wam do gustu?

źródło: pinterest.com

asia real

Last Month – JULY

Napisała Asia @ Lipiec 29, 2015

ASIA

W lipcu nie widziałam za dużo Beaty. Okres wakacyjny w tym roku jest wyjątkowo pracowity, a w związku z tym, że przedszkola w sierpniu nieczynne, to musimy pracy w dwójnasób nadrobić, żeby móc w drugiej połowie wakacji podzielić czas pomiędzy obowiązki rodzinne i firmowe.

Oto moja fotorelacja z tego miesiąca:

– zakupy dla Klientki z uroczą Darią, jeszcze trochę krępuje się fotografować, ale zrobimy z niej wilka pozowania

– dotarla moja kanapa do ogrodu od woodenfactory.pl, ale o tym jeszcze napiszę w osobnym poście jak tylko dotrą poduchy i zaaranżuję do końca mój zielony kawałek nieba

– prowadziłyśmy z Beatą warsztaty podczas Gdynia Design Days, jak zwykle praca była wyjątkowo ciężka

– przyszły moje obłednie piękne uchwyty do kuchni od superfront.com, aż piałam z wrażenia jak je rozpakowywałam

– w końcu udało mi się skończyć remont, ale kosztowało to mnóstwo nerwów, nienawidzę nieporządku!

– udało się znaleźć idealną lampę do salonu Klientki, ufffff……już myślałam, że nigdy nie znajdziemy tej idealnej

– byliśmy też na kilku imprezach w Sopocie, jak na lato przystało, niestety imprezowa sceneria nie zawsze jest ciekawa

– inspiracji oczywiście nie było końca

– była też czas na weekend nad jeziorem….dzieci super się bawiły w klateczce

…..a my siup na hamak!

– w końcu dojechała nasza nowa kuchnia, która wielu z Was zachwyciła, ale mnie najbardziej

– krzesło Wishbone od Customform.pl też spotkało się z dużą aprobatą

choć o skupienie podczas sesji, było ciężko…..jednak moje ulubione ujęcia to te, na których widać moje plecy:)

 

BEATA

Tymczasem u mnie : )

Troszkę czasu spędziłam z młotkiem, drapakiem i drzewem, wyszły z tego niezłe stołki…

70K_0295

Udało mi się wyrwać na spacer z Traffką, na ukochaną plażę w Orłowie. Wtedy ja kupuję karton lodów i jemy je razem…tajemnica taka…

IMG_0467

W drodze powrotnej zahaczyłam o mieszkanie Gosi, w którym wcześniej zostawiłam rower. Po drodze zapakowałam jeszcze krzesło i okazało się, że moje auto jest dośc pakowne…

IMG_0470

W tym miesiącu owocowe krzaki w ogrodzie, syto obdarowały nas porzeczkami : )

IMG_0473

i w końcu dojechał regał, drabina oraz dodatki z dutchhouse.pl, jednego z moich ulubionych internetowych sklepów

Była chwila relaksu i pyszna herbata dzięki eleganckiemu czajnikowi od Russell Hobbs

No i moja córka potrafi już obsługiwac instagrama…

IMG_0499

 

ASIA + BEATA

Najmilszym wieczorem miesiąca był koncert Seana Paul'a w Zatoce Sztuki. Wybawiłyśmy się jak dzieci, jeśli chodzi o kulturalno-imprezowe serce Sopotu, to zdecydowanie najlepsze miejsce na wakacyjnej mapie naszego pięknego kurortu.

IMG_0542

Aż się nie możemy doczekać co przyniesie sierpień!!!

Peace&Love

 

asia i beata

 

Black classic beauty – my dream wishbone chair

Napisała Asia @ Lipiec 27, 2015

Dzisiaj zagadka: Co łączy poniższe zdjęcia?

Tak, tak, dobrze widzicie, krzesło Wishbone projektu Hansa J. Wegnera.

Mimo, iż jest projektowane w latach 50-tych nadal nie traci na swojej aktualności. Nieważne czy jest w wersji białej, czarnej, bukowej czy orzechowej, z plecionką jasną czy ciemną, to jedna z tych ikon designu, która pasuje wszędzie i mimo swojego spokoju, nadaje niepowtarzalny charakter każdemu wnętrzu. Pan Wegner zaprojektował je w roku 1949 dla firmy Carl Hansen & Son i do tego czasu krzesło niezmiennie jest wykonywane z 14 części, które wymagają boróbki w ponad 100 procesach i 3 tygodnie pracy nad jednym krzesłem. Mimo, iż proces tworzenia krzesła uległ mechanizacji, to nadal ten sam projekt i ta sama część Y zrobiona z giętej sklejki, która nadaje mu niepowtarzalny charakter. Niech Was również nie zniechęci plecionka – ma gwarantowana wytrzymałość na 50 lat!

Krzesło wishbone znalazłam w sklepie Customform na zamówienie. Przyznam, że nie było to moje wymarzone krzesło tylko Jorge. Zakochał się w nim pracując w sklepie ze skandynawskim desigem w jego rodzinnej Guadalajarze. Ja musiałam do niego dojrzeć i cieszę się niezmiernie, że nie uległam chwilowym modom i nie zamówiliśmy innego z miliona krzeseł, na które miałam chrapkę podczas wielu lat projektowania. Niestety krzesła i lampy to mój mały fetysz i bardzo ciężko mi ocenić obiektywnie, czy dany model jest ponadczasowy czy nie. Jak widzicie krzesło pięknie współgra ze stołem King od Scandinavianwood, tu również ukłon w stronę małżonka, który odwiódł mnie od marmurowego zimnego blatu i namawiał na drewniany! Nie zapomnijmy o lampie Telescope 10, również od Customform, która dopełnia całości i idealnie oświetla całą przestrzeń salonu i kuchni. 

Jako, że jestem zmarźluchem, 2 z 6 krzeseł dostały wdzianko w postaci skóry owczej, dość popularne na inspiracyjnych fotkach dla tego typu krzeseł.

źródło: design-milk.com, pinterest.com

Teraz spokojnie mogę siedzieć i pić poranną kawę, wnętrze gotowe, a ja czuję się w pełni spełniona jako projektantka własnego wnętrza i strażniczka domowego ogniska. Uffffff……..

asia real

Crazy in love with my new kitchen

Napisała Asia @ Lipiec 25, 2015

Dziś chciałabym Wam w końcu pokazać jak wygląda mój dom po docelowym remoncie. Jak wiecie wprowadziliśmy się już prawie rok temu, ale w związku z tym, że byłam świeżo po porodzie i nie mieliśmy już absolutnie funduszy na większe rewolucje, udało nam się jedynie zamalować całość domu na biało i odnowić jedną łazienkę. Przebudowa w tym roku była głównie związana z tym, aby dom zyskał wyjście na ogród, a salon zyskał dodatkowe doświetlenie. Mimo, że planowaliśmy zrobić to dopiero za parę lat, okazało się, że podciąg nad oknem nie jest niezbędny, samo okno, też nie kosztuje majątku, a komfort życia zdecydowanie nam wzrośnie. Widząc efekt, wiem, że podjęliśmy słuszną decyzję.

Najważniejszą składową remontu był też fakt, że musieliśmy zburzyć ściankę do naszej sypialni, która teraz stała się częścią salonu i pozwoliła nam zmieścić w salonie nową kuchnię. Oczywiście jak wiecie, szewc bez butów chodzi, czekaliśmy na kuchnię od kwietnia, ale było warto!

Długo nie mogłam się zdecydować jakie wykończenie i rodzaj kuchni chciałabym w moim docelowym domu. Wiedziałam, że nie chcę kuchni białej. Miimo, iż są bardzo estetycznie i często takie projektuje, to chyba opatrzyła mi się już biel i czułam, że drewno będzie bardziej ponadczasowe i sprawi, że wnętrze nabierze ciepła. Kiedyś marzyła mi się kuchnia murowana z cegieł, ze starymi drzwiczkami. Na to rozwiązanie nie zdecydowałam się z dwóch względów: po pierwsze taka kuchnia wymaga więcej przestrzeni, a nasza kuchnia ma bardzo mało miejsca do chowania sprzętów, bo zrezygnowałam z szafek górnych, po drugie bałam się, że w zbyt rustykalnym wnętrzu nie będę mogła się zrelaksować.

Właśnie ta chęć relaksu była głównym motorem tegoż projektu. Kiedy wracam do domu, po kilku lub kilkunastu godzinach patrzenia na inspiracje z całego świata, chcę odpocząć, chcę, aby mój wzrok nie musiał skupiać się na niczym, aby mógł nabrać sił do dalszego wertowania kolorowych inspiracji dnia następnego. I ten cel udało mi się osiągnąć dzięki zastosowaniu lekko bielonego forniru dębowego, który sama z  Jorgito wybierałam wśród resztek z produkcji w tartaku na Kaszubach. Niestety Stolarze traktują jako odpad to, co mi wydaje się w drewnie najpiękniejsze, czyli jego usłojenie i różne odcienie, przeplatające się na frontach i bokach kuchni. Blat również wykonaliśmy z tegoż forniru, jest to bardzo niepraktyczne rozwiązanie,  na blacie już mamy plamę, ale kuchnia wygląda jak chciałam, a ja jestem wzrokowcem.  Ale spokojnie, blat zalakieruje jeszcze i będzie jak nowy, a dzięki temu, że Stolarz sam go budował, udało się uzyskać grubość 10cm i nasza kuchnia ma wysokość 95cm, czyli 10 cm więcej niż standardowa, na czym bardzo mi zależało, bo jesteśmy z Jorge wysocy.

Bardzo ważnym udogodnieniem była też nowa bateria. Poprzednią kupiłam za grosze w internecie i jedyne na co patrzyłam to to, żeby była czarna. Tym razem wróciłam do marki Hansgrohe, którą już nie raz zachwalałam pisząc o bateriach łazienkowych.

Bateria kuchenna Hansgrohe Metris Select ma kilka cech, które doceniam podczas pracy w kuchni. Jest to wysoka wylewka i innowacyjna technologia Select. Dzięki wysokiej wylewce łatwo mogę napełnić garnek czy duży wazon.

Temperaturę i moc wypływu wody reguluję są za pomocą mieszacza, podobnie jak w przypadku klasycznych baterii. Po ustawieniu mieszacza w odpowiedniej pozycji dodatkowo mogę włączać i wyłączać wodę przez naciśnięcie przycisku Select znajdującego się na szczycie wylewki. Mieszacz w tym czasie pozostaje w pozycji otwartej, pamiętając ustawioną wcześniej temperaturę i moc strumienia. Umiejscowienie przycisku na szczycie wylewki pozwala na użycie go za pomocą wyłącznie kciuka lub nadgarstka, co jest szczególnie pomocne w przypadku gdy mam obie ręce zajęte (trzymam garnek) lub brudne (wtedy bateria pozostaje czysta).  Wiem, wiem, brzmi jak reklama, ale jak raz już pisałam, przekona się ten kto spróbuje, to jest jedna z tych rzeczy do których się dorasta.

Zapraszam Was zatem do oglądania zdjęć i czekam na opinie. Oczywiście ciąg dalszy nastąpi!

asia real