Sing me a Lullaby

Napisała Asia @ Lipiec 23, 2014

Tyka mi bomba w brzuchu, więc postanowiłam w końcu zaścielić łóżeczko dla mojego Synka, tak aby powrocie ze szpitala miał swoje miejsce w naszym domu.

 

Tym razem nie ma miejsca na drugie spektakularne łóżko, tak jak to było w przypadku Róży. Myślę, ze jeśli dojdzie do przeprowadzki to jej piękna koja przewędruje do pokoju Leosia, a dla Róży mam już pomysł na legowisko z Europalet (nie omieszkam pokazać dzieła w swoim czasie jak tylko je wykonam).

 

Na razie Beatka pożyczyła mi kosz Mojżesza, w którym spała moja Chrześniaczka Helenka. Jest super praktyczny, jeździ na kółkach, co pozwoli mi mieć Małego przy sobie w nocy, żeby nie musieć za daleko wstawać, a w dzień płynnie przejedzie do salonu, bo niestety w naszej ośmiometrowej sypialni ze skosem specjalnie miejsca dla niego nie ma. Dodatkowo Beatrycze moja droga podarowała mi pościel specjalnie pod rozmiar kosza, a na Baby Shower moje super koleżanki zrzuciły się na kocyko-kołderkę bambusową, która będzie nam służyć przez parę dobrych lat myślę.

 

Tak więc jestem gotowa,  ale nie zmienia to faktu, że w nowym domku marzę o czymś wyjątkowym dla mojego Malucha. Wygląda na to, ze będziemy musieli jednak zrobić o wiele mniejszy remont, bo koszty całości nas na start przerosły. Tak więc od 2 tygodni buszuję po wszelkiej maści stronach DIY i szukam inspiracji na nowe lokum.

 

Przyznam, że może źle się nie stało, że od razu nie będziemy mogli urządzić wszystkiego jak z katalogu. Co prawda przeżyłam już 2 samorobne mieszkania podczas mojego pobytu na studiach w Niemczech, 4 w Meksyku i 2 w Polsce, W każde z nich wniosłam dużo serca, każde z nich miało pełno rzeczy znalezionych, zrobionych samemu, każde miało też tego coraz mniej, bo coraz więcej rzeczy udawało się po prostu kupić.  A przecież zawsze marzył mi się artystyczny dom, z obrazami Jorge opartymi o ścianę, milionem fotografii i całością mebli zaprojektowaną i choć po części wykonaną przez nas, może przez brak funduszy los chce mi przypomnieć, że mamy talent i że żal go nie wykorzystać, W końcu mój Mąż ma super pomysły, niestety dławione w zarodku przez brak czasu lub nadgorliwą żonę….No nic, buszuję dalej, a w międzyczasie pokazuję Wam kilka niekonwencjonalnych pomysłów na kołyski – z dedykacją dla przyszłych Mam, którym marzy się odrobina bajkowości w pokoju Waszej Pociechy lub które zmuszone są zrezygnować z tradycyjnego łóżeczka.

Ja ostrzę zęby na drewnianą kołyskę księżyc :)  Chcielibyście zobaczyć DIY w tak zaawansowanej formie?

asia real

Mam diamentową lampę i nie zawaham się jej użyć

Napisała Beata @ Lipiec 21, 2014

 Jest jest jest !!!

Mam ją ! W końcu podjęłam decyzję i dokonałam zakupu. Miała być kinkietem z inspiracji, znalezionej w jednym z magazynów wnętrzarskich, ale za żadne skarby nie mogłam trafić na nią w sklepach…produkty zastępcze – a i owszem, były, jednak kwota 900 zł za lamę nad lustrem w łazience to stanowczo za dużo jak na moją kieszeń. Jak wiecie, mam problem z decyzyjnością, nie wiem czy to wada czy zaleta, ale zanim wybiorę coś do domu, muszę przespać się z myślą o tym kilka dobrych nocy.. Do tej lampy powracałam po kilkakroć. Do tej pory nie wiem, czy będzie ona miedziana – jak na zdjęciach, czy może przemaluję ją na czarno…może żółto, a może niebiesko… 

Wiecie, że nie miałam pomysłu na łazienkę, dzięki Wam udało mi się postawić na najlepszą ( dziś już to wiem ) aranżację. Zmieniłam tylko układ kafli – te ze ściany są w tej chwili na posadzce. Zaznaczam, że kinkiet na wizualizacji nie jest tym moim wymarzonym, którego tak szukałam.

10313380_644319052314697_699371918855966233_n

A oto powód mojej radości, dostarczyciel dobrego humoru. Miedziany diament zawiśnie nad lustrem i mimo, iż posadzka w moim domu schnie i schnie, to musiałam powiesić sobie tą lampę, choć na chwilę, by nacieszyć oko i pochwalić cię Wam wyborem.

1 DSC_0120

DSC_0128

Brakuje mi ładnej żarówki..powinna być na tyle mocna, by dobrze oświetlała twarz. Jej światło powinno być ciepłe, ale nie żółte. Jakieś pomysły ?

I jeszcze jedno – zostawić miedzianą czy malować na niebiesko/czarno/żółto?

 

beata kwiatkowska

feel the summer in your house

Napisała Beata @ Lipiec 17, 2014

Jeśli mieliście dziś słabszy dzień – ten post dedykuję właśnie Wam  : ) Pobudka w naszym domu była krzykliwa. Filip płakał, bo tata powiedział, że może ubrać ukochane spodenki w deskorolki, ale nie wiedział o ich keczupowych plamach…zatem kiedy powiedziałam, że Fil, musi ubrać inne spodnie – ryk rozprzestrzenił się na kolejne dwie ulice… Potem Helena i jej "andżelina" – czyt. sukienka. Nie ważne jaka pogoda, jaki dzień. Andżelina musi być "w dzień i w nocy", koniecznie długa i różowa, tu nie pomogą nawet różowe szorty z kokardami, Helena nie uznaje kompromisów. Zatem spędziliśmy z Radkiem blisko 40 minut, o 7:00 rano biegając z góry na dół, mając nadzieję na znalezienie sposobu, by opanować wszechobecny lament…nie udało się. Sprawę rozwiązały lizaki malinowe.

Na całe szczęście, pogoda sprzyja, słońce nie opuszcza nas już od kilku tygodni, stres zszedł ze mnie dość szybko. Znalazłam nawet chwilę by wpuścić trochę lata do domu – polecam i Wam. Zatrzymałam sie na pobliskiej łące i nabrałam wielkiej ochoty na stworzenie bukietu z polnych kwiatów. Relaks gwarantowany, a sama nie pamiętam, kiedy ostatnio gościł w moim salonie np. cykorię ( dzięki za pomoc Marta ).

DSC_2379 (Kopiowanie)

  DSC_2385 (Kopiowanie)      DSC_2422 (Kopiowanie) 

Na swoim krótkim spacerze, spotkałam równiez maki, niestety nie mogłam zaprosić ich do swojego bukietu, z uwagi na ich krótką żywotność. Lepiej aby prezentowały się dłużej na łące – szczególnie, że ostatnimi czasy widze ich coraz mniej.

DSC_2420 (Kopiowanie)

Maki lubią się z rumiankiem, dlatego często rosną w bezpośrednim sąsiedztwie. Między rumiankowe łodygi wplątał się bluszcz, ale udało mi się delikatnie uwolnić zioła z bluszczowych szponów.

DSC_2416 (Kopiowanie) DSC_2394 (Kopiowanie)

DSC_2434 (Kopiowanie)

Po południu zrobiłam piknik w ogrodzie, a kwiaty sprawiły, że nawet przypalony makaron smakował wykwintnie.

DSC_0094 (Kopiowanie)

DSC_0104 (Kopiowanie)

Byli tez tacy, którzy wybrali słone paluszki ; ) hmmm….

DSC_0106 (Kopiowanie)

Mam do was pytanie. Na drugim zdjęciu pięknie prezentuje się fioletowy kwiat. Czy wiecie jak się nazywa?

 

handmade w dziecięcym pokoju

Napisała Beata @ Lipiec 15, 2014

Zachmurzony weekend zmotywował mnie do odwiedzenia sklepów z dodatkami, wszak czas wyprzedaży za pasem. Powoli pojawiają się akcenty zapowiadające nowe kolekcje. Dziwnie szybko w tym roku mija mi czas, nie zdążyłam jeszcze nacieszyć oka letnimi kolekcjami ceramiki i tekstyliów, a tu jesień zbliża się wielkimi krokami… eh …

W południe wybraliśmy się na spacer, do centrum Gdyni, gdzie dobiegał końca GDD ( Gdynia Design Days ). Jak o roku pełno atrakcji, wspaniałych wykładów, warsztatów i stoisk młodych polskich projektantów. Wszystko w jednym miejscu. Trafiłam na jedno z nich i ciężko mi było oerwać wzrok. Zobaczcie sami. Cudowne rękodzieło, lekkie tkaniny. Można nimi urządzić cały pokoik chłopczyka i dziewczynki. 

IMG_6358

IMG_6348 IMG_6349 IMG_6352 IMG_6344 IMG_6353 IMG_6355 IMG_6342 IMG_6343 

SIedzę jak na szpilkach, bo zamówiłam już tapetę do Helenki i Filipka, niebawem przyjadąpaczki…dziś podobno będzie też kurier z lampą do łazienki.  Nie mogE się doczekaC, żeby Wam to wszytsko pokazać ; )