Last month

Napisała Beata @ Listopad 30, 2017

Najlepszym przyjacielem listopadowych dni jest pachnąca herbata z imbirem i pomarańczą. To w połączeniu z ciekawą książką i nastrojowym dźwiękiem płynącym z głośników mini-wieży, jest momentem kiedy jesienne sam na sam ma największy sens. Kolejny miesiąc zbliża się ku końcowi, więc jest to idealny czas na małe podsumowanie z ostatnich czterech tygodni. Nowe projekty, nowe wyzwania, nowe inspiracje. Zacznijmy od tych spokojnych.

Co wśród trendów cieszy mnie najbardziej? Nadchodzący wielkimi krokami czas na kolor we wnętrzu. Niemożliwe staje się możliwym, a wszystkim niedowiarkom mówimy : proszę bardzo. Mocny niebieski, ceglasty, odcienie czerwieni i zieleń. Żółty na ścianach, dywanach, posadzkach, meblach, na płytkach !!! Dosłownie przebieram nogami…a tym samym mój salon przypominać zaczyna palmiarnię i wciąż szukam inspiracji na kolejne żywe dodatki.

Moim nowym odkryciem w tym miesiącu stała się marka Lorena Canals, na którą natknęłam się przy okazji poszukiwań wyrazistych dodatków do dziecięcego pokoju do naszej nowej realizacji. W dzisiejszych czasach wybór wzorów i kolorów jest tak duży, że możemy stworzyć przepiękny pokój dla dziecka, ale niestety producenci często pomijają najważniejszy aspekt – jak to wszystko utrzymać w czystości? Dlatego dywan, który znalazłam na ich stronie jest strzałem w dziesiątkę – można go prać w zwykłej pralce we własnym zaciszu domowym. W asortymencie sklepu znajdziemy wysokiej jakości, często bawełniane produkty, które są tkane ręcznie. Nie wiem jak do Was, ale „produkt ręcznie zrobiony” przemawia do mnie zawsze ze dwojoną siłą – lubię myśl, że to co posiadam jest tak naprawdę jedyne w swoim rodzaju. Jeżeli szukacie takich dodatków jak dywanik, kosz i dekoracje na ścianę, koniecznie zajrzyjcie do tego sklepu.

Niecodzienne kolory mogliście też zobaczyć w naszych listopadowych postach. Znalazł się czas na dobrą książkę, pomysły na pezent, czas na wspólny wypad do ulubionego Całego Gawła  i spędzenie tam popołudnia w miłym towarzystwie…Listopad to tez wspaniały czas na zadbanie nie tylko o duszę, ale również o ciało – czym też podzieliłam się z Wami podczas wizyty w Abacosun w Gdyni. Miejmy nadzieje, że grudzień będzie równie inspirujący…

 

 

beata kwiatkowska

Gdzie to słońce?

Napisała Asia @ Listopad 28, 2017

Czy Wy też tęsknicie trochę za słońcem? Nie chcę narzekać, lubię jesień, nostalgia jest wpisana w naszą kulturę, jednak szarość króluje od wielu sezonów we wnętrzach, w modzie i jak to zwykle w Polsce króluje tez za oknem. Postanowiłam przełamać ten brak koloru! Wybrałam się do salonu Abacosun. Powiem Wam szczerze, nie była to moja pierwsza i na pewno nie ostatnia wizyta w tym miejscu. Nie jest to typowy salon odnowy jaki spotykam na każdym kroku. Nie znalazłam tutaj sterylnego wystroju, przepełnionego białymi dodatkami, ścianami oraz wyposażeniem, które zlewa się ze ścianą. Nie wiem jak Wy, ale ja źle się czuję w takich miejscach. Salon urody powinien dla mnie emanować dobrą energią, gdzie mogę odpocząć, naładować baterie. Taki spokój odnalazłam zaraz po wejściu do tego pięknego moim zdaniem wnętrza . Jest ono całkowicie inne i niespotykane w innych salonach. Od razu wyobraziłam sobie, że jestem w innym świecie, na wakacjach, a nie w pochmurnym, listopadowym Trójmieście. Całkowicie straciłam poczucie czasu. Z każdej strony otaczały mnie kolorowe płytki, w których się zakochałam. Bogactwo barw oraz kształtów od razu pozytywnie mnie nastawiło. Poczułam się jak na południu Hiszpanii. Odczuciami trafiłam w założenia salonu. Charakter wnętrza miał oddawać atmosferę panującą w Andaluzji, nawiązywać do pałaców w Alhambrze i Sewilli. Boże jak mi się zachciało wakacji!

Dotychczas nie wiedziałam, że Instytut Abacosun istnieje już od ponad 10 lat. W swojej ofercie ma ogromny wachlarz usług, kosmetyków oraz zabiegów. Jednak największym zaskoczeniem okazał się dla mnie fakt, że instytut oferuje nowoczesne technologie oraz własne opatentowane urządzenia. Nie jest to spotykane w każdym salonie.

Po wizycie w tym miejscu dostałam nowej energii do działania. Nie jest to tylko zasługa zabiegów, ale również wnętrza, które mnie ujęło. Chwila relaksu była mi potrzebna, ponieważ ostatnie dni były bardzo pracowite i nawet nie miałam czasu w spokoju wypić kawy.

Zastanawiałam się ostatnio nad upominkami świątecznymi i chyba znalazłam idealną propozycję na prezent. Asia chodzi wykończona, Daria i Weronika oraz ich zespoły też nie czują się lepiej. Myślę, że sprezentowanie chwili relaksu osobom, które są mi bliskie będzie wspaniałym pomysłem. Bo w końcu, kto z nas nie chciałby się zrelaksować i przenieść chociaż na chwilę do innego, cieplejszego świata tak odmiennego od tego co mamy za oknem.  

A Was co isnpiruje do szukania nowych destynacji wakacyjnych?

 

beata kwiatkowska

W poszukiwaniu świątecznego spokoju

Napisała Asia @ Listopad 25, 2017

Co u Was słychać? Gonicie już Mikołaja? W związku z tym, że w zeszłym roku spędziliśmy święta w Meksyku to nie przystrajaliśmy domu i cały świąteczny klimat mi lekko umknął. Ten rok była dla mnie wyjątkowo ciężki, zarówno prywatnie, jak i pracowo. Od wielu tygodni szukam balansu. Najgorszy okres za mną, ale zdecydowanie jest to proces. Jedną ze zmian, którą postanowiłam wprowadzić to wolne piątki. Pozwala mi to zrobić zakupy na ryneczku, dzięki czemu łatwiej dbać mi o zdrowie moje i mojej rodziny. Warzywa są zawsze świeże, ryby prosto od rybaka, no i sam rytuał rozmowy ze znanymi sprzedawcami, pozdrawiania ich co tydzień i odkrywania coraz to nowych pyszności koi moje nerwy. Po wizycie na rynku czasami udaje mi się wyrwać godzinkę, żeby pójść nad morze lub kawę. Ostatnie parę razy towarzyszył mi mój Przyjaciel Gaweł. Kiedyś mieszkaliśmy razem, jednak w codziennym życiu mamy coraz mniej czasu na spotkania. Te wspólne piątki to swoista terapia i sposób na powrót do równowagi. Mamy te same zainteresowania, rozmowy o niczym i wszystkim pozwalają się oderwać od codziennych problemów. Taka nowa świecka tradycja…..

W tym tygodniu wybraliśmy się do Drukarni na ul. Mariackiej w Gdańsku. Miejsce spokojne, w moim klimacie no i to ciasto czekoladowe z toffi! Palce lizać!

Po kawie postanowiliśmy wybrać się na poszukiwania świątecznego klimatu. Przeczytałam, że ludzie, którzy wcześniej przystrajają domy na święta są szczęśliwsi. Brzmi banalnie, ale czemu nie spróbować. Od tygodnia puszczam w domu płyty winylowe z świątecznymi piosenkami, w weekend mam zamiar wyciągnąć ozdoby i zacząć dekorować nasz dom. Mam nadzieję, że dzięki temu uniknę świątecznej gorączki i po 20-stym grudnia będę wyłącznie pić gorącą czekoladę i przystrajać z dziećmi pierniki.

Ostatnio ktoś mnie spytał co mi daje szczęście. Smutne było to, że nie potrafiłam odpowiedzieć. Wiem, że są to wyjazdy do naszego domku nad jeziorem, ale w zimie jest to niestety niemożliwe. Dlatego trochę przyglądam się sobie i staram szukać tych małych przyjemności. Wystawy i kontakt ze sztuką zdecydowanie przynosi ten spokój. Dlatego po kawie wybraliśmy się na chwilę do Gdańskiej Galerii Miejskiej. Wiedzieliście, że Gunter Grass oprócz pisania również tworzył litografie? Możecie je podziwiać w przestrzeni na ul. Szerokiej  w Gdańsku.

Po takim poranku miło jest wrócić i popracować w domowym zaciszu. Nasz zawód wymaga ciągłych inspiracji i trochę ciężko ją znaleźć siedząc wiecznie w biurze. Ważne jest też, aby nie stracić radości z tego co się robi. Mamy z Beatą to szczęście, że nasze hobby stało się pracą, ale to hobby również trzeba pielęgnować, bo inaczej stanie się tylko pracą.

A Wy jakie macie rytuały, które pomagają Wam przełamać codzienną rzeczywistość?

fot. Gaweł Czajka

asia real

Now in stores

Napisała Beata @ Listopad 22, 2017

Co by nie mówić, jak by nie kochać świąt i jak wiele cierpliwości by nie mieć do grudniowej gonitwy, nie znam istoty, która lubi szał zakupów prezentów, zwykle robionych na ostatnią chwilę, z mocnym akcentem stania w kolejkach do kasy włącznie. Od lat staram się do końca listopada zgromadzić prezenty dla wszystkich, by nie utonąć w amoku nieprzemyślanych zakupów. Przeszłam się do sklepu i specjalnie dla Was wybrałam kilka pomysłów na designerskie prezenty, które w większości nie kosztują więcej niż 50 zł. Modne, ponadczasowe dodatki do mieszkania ucieszą każdego. Dziś w propozycjach na prezent dla najbliższych mam dla Was akcesoria w najmodniejszych w tym sezonie materiałach i kolorach: zieleń, przybrudzone złoto, czarny metal w połączeniu z lustrzanym detalem. Eleganckie, proste detale wpasują się w każdą przestrzeń.

Bardzo proszę, oto przepis na aranżację: Poduszka – 45 zł, wazon – 24.95 zł , kwiat – 9.95 zł , świecznik – 8.50 zł , ramka – 24.95 zł , mix świec – 16.50 zł , panel lustrzany – 34.95 zł, koc/pled – 85 zł.

 

Podzielcie się swoimi pomysłami na unikanie zatłoczonych sklepów i realizowanie zakupów tak, by wszystkich zadowolić i nie zbankrutować jednocześnie : )

beata kwiatkowska