A w biurze też zielono…..

Napisała Asia @ Grudzień 21, 2017

 

Już za kilka dni za dni parę, wezmę wór prezentów i ……… no gitary nie wezmę, ale na pewno z 200 uszek 🙂

Humor mi dopisuje, ten ostatni tydzień przed Wigilią spędzam głównie dużo pracując. Razem z Beatą i całym zespołem dopinamy ostatnie projekty, żeby móc spokojnie cieszyć się wolnym, aż do  3 stycznia! Widzę, że Dziewczyny już ledwo zipią, wszystkim należy się chwila oddechu i spokoju. Wiele z nich nie mieszka w Trójmieście, więc wykorzysta urlop, aby wrócić do rodzinnych miast.

Wigilia firmowa już za nami, smak francuskich rogalików na zawsze już pozostanie ze mną. Nie omieszkałyśmy też przyozdobić biura i obdarować się prezentami. Muszę przyznać, że Projektantki to niełatwy orzech do zgryzienia jeśli chodzi o wybór prezentu. Dobrze wiedzą co im się podoba, można powiedzieć, że żyją z tego, aby wybierać ładne i gustowne rzeczy, więc z Beatą zawsze głowimy się jakby im dogodzić. Książka o designie to zawsze trafiony prezent. Wiemy jakie każda preferuje gadżety do domu, więc i w tym roku postawiłyśmy na dodatki i dekoracje.

Przyszedł też czas obdarowania naszych współpracowników i Klientów, z którymi do dziś utrzymujemy kontakt. To strasznie miłe, kiedy same otrzymujemy słodycze czy wino od osób, które na co dzień umilają nam pracę. Nasi stolarze, ekipy remontowe, tapicer czy dostawcy wszelkich elementów wyposażenia wnętrz – bez nich nie istniejemy i nasza praca jest o wiele bardziej żmudna.  To taki czas w którym dodatkowo można docenić trud jaki wszyscy wkładamy w ułatwianie życia innym.

 

gwiazdaświeczkawieniecozdoba

 asia real

Co w domu świeci czyli świąteczne dekoracje

Napisała Asia @ Grudzień 19, 2017

Pogoda niesamowicie dopisuje tej zimy. Nie wiem jak u Was, ale w Sopocie co rusz świeci słońce.

Cały weekend spędziłam spacerując z dziećmi. Park północny i plaża spowite szronem to bajkowy teren do relaksu przedświątecznego. W niedzielę wybraliśmy się do teatru Atelier na przedstawienie o Bolku i Lolku, którzy dziwnym trafem znaleźli się w krainie Królowej Śniegu. Potem była kawa i ciastko w gronie naszych przedszkolnych przyjaciół oraz mała sesja zdjęciowa na plaży. Róża za pół roku idzie już do podstawówki, więc chciałabym, żeby miała co wspominać, patrząc na stare fotografie.Słońce zawsze motywuje mnie do robienia zdjęć w domu. W końcu udało mi się sfotografować ozdoby, które cieszą oczy mojej rodziny przed nadchodzącą gwiazdką. Dom mam urządzony raczej naturalnie, mało elegancko, więc dobór dekoracji jest adekwatny do klimatu panującego w naszej chatce. Zielone gałązki, wiklina, słoma i papierowe ozdoby to mój klimat. Większość kupiłam już wiele lat temu, więc w tym roku odwiedziłam tylko kwiaciarnię i nabyłam świeże gałązki.

 

Zewnętrzna część domu nigdy nie była przez nas przystrajana. Brakowało zawsze czasu, żeby pobawić się w Chevy Chase’a. Nie wiem co się stało, ale obudził się we mnie świąteczny potwór. Sąsiedzi już na nas wołają Griswaldy! A co! Jak szaleć to po całości! Cały dom przyozdobiliśmy kurtyną świetlną, na dachu stoi renifer z saniami, a na elewacje nakierowaliśmy ruchomą lampę LED, która wyświetla śnieżynki. Serio, aż sama siebie zadziwiłam.

Cała akcja zainspirowała nas do sąsiedzkiego spotkania przedświątecznego, na którym wspólnie oglądniemy wspomniany wyżej film. Nie mogę się już doczekać!

A Wy jakie macie tradycje przedświąteczne?

asia real

kolacja w stylu francuskim

Napisała Beata @ Grudzień 16, 2017

I jak tu nie kochać pana Grudnia? To taki wyjątkowy miesiąc, który każe nam zatrzymać się, pozwala na chwilę refleksji, zastanowienie się nad tym co naprawdę jest ważne. Bliscy to nie tylko rodzina, bliscy to Ci, z którymi spędzamy czas, z którymi lubimy przebywać, których cenimy za proste, codzienne czynności. My, jak co roku, wybrałyśmy się na kolację świąteczną z naszym teamem projektowym, by odkryć nowe kulinarne horyzonty. Zawsze starannie dobieramy miejsce, w którym spędzimy czas przy stole, a tym razem postawiłyśmy na restaurację wjątkową. Correze, znajduje się nad samą Motławą w sercu Gdańska. Codziennie można tu zjeść przyrządzone dania z kuchni śródziemnomorskiej z – jak sami powiadają – francuskim twistem. Wielbiciele ryb, owoców morza, wołowiny i pysznych serów będą zachwyceni. Wszystkie produkty pochodzą od sprawdzonych francuskich dostawców. Dodatkowo, amatorzy win, mogą liczyć na profesjonalną obsługę i rekomendację od doświadczonego sommeliera. Nie tylko czynnik smakowy wpłynał na wybór akurat tej restauracji. Zadecydował klimat miejsca, którego wystrój bije domowym ciepłem. Drewniane akcenty, miłe tkaniny i ciepłe światło zaprasza do wnętrza, w którym, aż chce się zawinąć w koc i zatrzymać chwilę przy serowym fondue i oczywiście kieliszku dobrego wina.

Kelner przywitał nas wigilijnym barszczem i niesamowicie delikatnymi pasztecikami z kapustą i grzybami. Zachwytów nad smakiem nie było końca, a kolejnych dań oczekiwaliśmy w napięciu. Wisienką na torcie okazał się niesamowity deser w postaci szarlotki z porcją lodów waniliowych, jakich dotąd nie jadłam. Czego chcieć więcej. Najlepszym dowodem na to, że w Correze czuliśmy się jak u siebie jest to, że do domu wyszliśmy sporo kwadransów po zamknięciu lokalu…ale żaden z przesmypatycznych członków obsługi nie dał po sobie poznać, że nasz czas przy wspólnym stole powinien dawno dobiec końca. Za co pięknie dziękujemy : ) 

Was, dordzy czytelnicy, zapraszamy na fotorelację z tego pysznego miejsca. Mamy nadzieję, powrócić tu za dnia i pokazac Wam jak Correze prezentuje się w świetle dziennym. Wierzę, że w styczniu uda się nam tam spotkać. Zdecydowanie jest to miejsce, które należy odwiedzić.

beata kwiatkowska

Zimowych chwil umilacze

Napisała Beata @ Grudzień 14, 2017

Święta tuż tuż….w tym roku przygotowania idą mi wyjątkowo sprawnie. Jak już pisałam przyjęłam zasadę przełamania złej passy roku 2017 i po przeczytaniu artykułu, że ludzie, którzy wcześniej zaczynają obchodzić święta są szczęśliwsi, postanowiłam wypróbować ten prosty sposób. Jak na razie idzie mi całkiem nieźle: dom przystroiłam na początku grudnia, choinkę Jorge kupił w zeszłym tygodniu,  a ja z dziećmi ubrałam ją w tym tygodniu.

Dziś zabrałam się za prezenty. Pakowanie zawsze sprawia mi przyjemność. Nie jestem zwolenniczką gotowych opakowań i kolorowych papierów w choinki. Od lat wybieram naturalny papier, sznurek jutowy i złote lub srebrne dodatki.  Wiem, że to może duże wyolbrzymianie tematu, ale pakując prezent dla najbliższych po części wyrażamy siebie i naszą sympatię do obdarowywanej osoby. Mi zawsze bliska jest wieś i raczej swojski klimat, stąd dobór naturalnych materiałów.  Lubię ocieplać wnętrze, dlatego często na krzesła czy jako dywany stosuje skóry owcze. Mam też trochę obsesję typowej mamy i ciągle gonię za moimi dziećmi, żeby nosiły kapcie, dlatego i w tym roku wybrałam dla nich cieplutkie ze skóry owczej. Sama też się takimi obdarowałam.

Według zasad Hygge świeczki powinno się palić w dużych ilościach cały rok. Jak na Polkę to spalam ich dość dużo, choć intensywność zdecydowanie wzrasta w okresie zimowym. Uwielbiam wszelkiego rodzaju świeczniki, niedawno dostałam betonowe od zdolnej Trójmiejskiej firmy Andervision. Mimo, iż na co dzień ich praca polega na projektowaniu o wiele poważniejszych produktów niż ozdoby świąteczne, to mimo wszystko dopadł ich klimat bożonarodzeniowy i odlali dla nas gwiazdki i domki z białego polerowanego betonu. 

Zimowy klimat chyba pasuje mi też dlatego, że wszystkie skandynawskie dodatki, których dużo u mnie w domu idealnie komponują się z świątecznymi ozdobami i nabierają nowego blasku.  Piękne skandynawskie dodatki znajdziecie w sklepie take me Home, w tym roku wybrałam tam sporo prezentów dla rodziny. Produkują oni i sprzedają też meble w stylu skandynawskim.

Jedyne co pozostało mi do zrobienia to ozdobić dom z zewnętrz, ale tu poczekam, aż Jorge wróci z delegacji, bo szczęściarz uciekł mi na cały tydzień do Barcelony. Coś czuje, że jak wróci to będzie musiał mi to wynagrodzić i polepić trochę uszek 🙂

żródło: http://blogg.skonahem.com/ , http://stylejuicer.com/fashion-and-style/, https://freshfarmhouse.tumblr.com/

asia real