Co nowego w sieci-czyli o czym pisali inni blogerzy w lutym

Napisała Beata @ Luty 27, 2018

Kiedy w styczniu ogłoszony przez Pantone kolor roku okazał się "dziwnym odcieniem fioletu" wszyscy łapali się za głowę. W duchu wielu z nas rodziło się jedno pytanie…dlaczego? Głosy w sieci były skrajnie podzielone. Jedni kategorycznie odmawiali współpracy z odcieniem, twierdząc, że cały rok przezimują w oczekiwaniu na kolejny, inni, zamiast marudzić, postanowili podejść do trendu twórczo i rozpoczynając konstruktywną pracę nad odpowiedzią- w jakiej palecie prezentować się będzie dobrze. Sama chciałam się poddać, ale szczerze mówiąc-zaczynam nawet lubić ten fiolet. Byłam ciekawa czy na corocznych targach w Sztokholmie kolor ten pojawi się w nowych odsłonach i czy coroczni kultowi już producenci, zaakcentują ten odcień na swoich ekspozycjach. W tym roku nie odwiedziłyśmy targów osobiście, ale na blogach wnętrzarskich, można było znaleźć wiele relacji z wydarzenia, oficjalnie zwanym Stockholm Furniture and Light Fair. Zatem jesteśmy na bieżąco. Był to temat najczęściej poruszany w tym miesiącu zarówno na blogach, jak i na Instagramie. Najbardziej podobał mi się, sposób w jaki zaprezentowała relację na swoim blogu Abi, autorki bloga These Four Walls. Abi nie pochodzi z żadnego ze skandynawskich krajów, mieszka w Bristolu, ale na swoim blogu mocno inspiruje się szwedzkim designem.

Największe wrazenie-chyba na wszystkich odwiedzających targi-zrobiła premiera niedawno wprowadzonej na rynek, japońskiej marki Ariake. Wystawa została wyreżyserowana przez stylistkę Annaleenę Leino i była prowadzona wspólnie z firmą oświetleniową Wästberg i magazynem wnętrz skandynawskich My Residence. Ustawiono ją w dawnej meksykańskiej ambasadzie-wspaniałej kamienicy zbudowanej po raz pierwszy w 1896 r., Która obecnie jest przekształcana z powrotem w prywatny dom, odsłaniając warstwy tekstury i historii. Cętkowane ściany z gipsu, nieosłonięte belki stropowe i odsłonięta cegła stanowiły doskonałe tło dla minimalistycznych mebli. O efekcie rozpisywali się niemal wszyscy, a na zdjęcia z wnętrza na Instagramie można było trafić częściej niż na jakiekolwiek inne z samego eventu. Zobaczcie.

Stockholm Furniture and Light Fair jak zawsze dostarczają niezapomnianych wrażeń estetycznych. Nigdzie nie spotkacie tylu spójnych i czystych ekspozycji. W tym roku oprócz klasycznych skandynawskich akcentów zaznaczył swoją obecność trend koloru we wnętrzach. Stonowane odcienie zieleni, błękitu,ró żu na ścianach, dodatkach czy meblach przestają już dziwić. Nie dziwi mnie brak fioletu w propozycjach projektantów, czekam na niego w kolejnych latach, kiedy oswoimy się z nim w kontekście odzieży. Sposób dawkowania przez producentów zmian, jakie niesie za sobą tak przewrotny przecież trend, jest bardzo skuteczny. Ciekawe, czy podzielacie moją opinię. A może zmieniliście już coś w swoim otoczeniu? Koniecznie nam o tym napiszcie. 

beata kwiatkowska

Responsible cleaning

Napisała Asia @ Luty 23, 2018

Zapewne nie umknęło Waszej uwadze, to, że coraz częściej w naszych postach nawiązujemy do ekologii i piękna, jakie wnoszą do wnętrz przedmioty i dekoracje zupełnie naturalne, z tak zwaną duszą. Myślę o wykorzystywaniu dekoracji, którym uroku dodaje upływający czas, wpuszczeniu roślin do naszych pokoi, sypialni, kuchni oraz dużej popularności naturalnych materiałów takich jak wiklina, plecionki, drewno. Cieszy mnie ta "moda". Moda na naturę, świeżość, zdrowie i ekologię. O ile lepszy byłby świat, gdyby używanie zasobów naszej ziemi stało się naszym nawykiem. Sama zaczęłam swoją przygodę z ekologią od używania kosmetyków bez zbędnych chemicznych dodatków, a ostatnio środowiskowa świadomość wkradła się również w sferę pielęgnacji domu. 

Jeszcze do niedawna, chcąc zrezygnować z silnej chemii w czyszczeniu domu, jako alternatywę pozostawialiśmy sobie ocet i sodę oczyszczoną. To niezbyt atrakcyjny wybór, prawda? Oczywiście są to podstawowe składniki wielu eko-środków, ale mam nadzieję, że zgodzicie się ze mną, iż sama aplikacja i wygoda użytkowania też jest ważna. Moda na bycie ekologicznym sprawiła, że nie dość, że możemy wybierać produkty z oferty wielu firm, to środki te pięknie wyglądają i można powiedzieć, że wręcz zdobią dom, zamiast szpecić kolorowymi etykietami.

Drugą zaletą używania ekologicznych środków do czyszczenia i pielęgnacji domu, jest to, że nie potrzebujemy osobnego środka do mycia powierzchni plastikowych, a innego do drewnianych. Okazuje się, że środki czyszczące są bardziej uniwersalne i pozwalają najzwyczajniej w świecie na oszczędność pieniędzy. Tym samym mamy oszczędzamy przestrzeń do przechowywania.

Gdzie można kupić dobre środki eko? Nie jestem wierna jednej firmie, robiąc takie zakupy. Kiedyś trafiłam na świetny sklep Ecoandwell i do niego rzeczywiście regularnie wracam. Często też wpisuje na allegro słowo "EKO" i szukam nowości. Lubię kupować wszystko zestawami. Podobno lepiej działają w seriach, a po drugie ładniej prezentują się na półce, a aspekt estetyczny ze względu na wykonywany zawód jest dla mnie bardzo ważny.

Jeszcze do końca nie przekonałam się do ekologicznych środków do prania, ostatnio testuję nowy proszek ze sklepu Only Eco. Efekty oceniam dobrze i myślę, że się przekonam do formuły płynu.

Mimo wszystko zawsze obok zlewozmywaka w kuchni mam sodę i ocet jabłkowy (ma przyjemniejszy zapach niż zwykły ocet) i to jest mój zestaw do zadań specjalnych. Nic tak nie radzi sobie z płytą grzewczą, zabrudzonym piekarnikiem. Zalewam tacki wodą, wlewam mieszkankę sody i octu i podgrzewam do 100 stopni, wszystkie plamy automatycznie schodzą. Wiem, że to może dziwne, ale sprzątanie sprawia mi większą przyjemność, która potęgowana jest faktem, że może choć trochę podwyższam standard zdrowia mojej rodziny.

Chętnie dowiem się jakie domowe sposoby Wy macie na sprzątanie lub które eko marki przekonały Was swoją skutecznością. 

asia real

Co czytamy

Napisała Asia @ Luty 21, 2018

Domowa biblioteka zajmuje u nas coraz więcej miejsca. Niektóre pozycje są pamiątką z podróży, inne zostały sprezentowane przy okazjach wyjątkowych. Zawsze najbardziej cieszę się z niespodzianek w postaci, książki lub albumu o wnętrzach i chętnie sama kupuję takie prezenty. To trochę jak z biżuterią i czekoladkami u większości kobiet. Cieszy oko i zmysły, pozwala zatrzymać się na chwilę, poczuć wyjątkowo i przenieść się do innego świata.

Jak dobrać odpowiedni album i czym się zasugerować wybierając dane wydanie? Z pewnością najbardziej ponadczasowe są i w tym przypadku, wnętrza minimalistyczne i monochromatyczne. Przetrwają dłużej, tym samym dłużej posłużą nam jako podręczny pomocnik dekoracji wnętrz. Inspiracje do modnych wnętrz możemy również na bieżąco czerpać z czasopism. Trafnie wybrana książka to nie wszystko. Równie ważna dla mnie jest atmosfera, w której spędzam z nią czas. Już wiele lat temu w Meksyku, w którym przeżyliśmy z Mężem pierwsze miesiące wspólnego życia, miałam taką refleksję. Wiele godzin spędziłam w księgarni Ghandi – raju dla książkomaniaków. Ogromna loftowa powierzchnia, podzielona na działy tematyczne, z patio oraz pufami i kanapami, gdzie można było napić się kawy i oglądać albumy cały boży dzień. To była moja mała wersja raju. Dzięki temu nie tęskniłam tak za domem i łatwiej odnalazłam się w nowej rzeczywistości. U nas jeszcze wtedy nie było takich miejsc, tym bardziej dziwił mnie fakt, że mogę dniami oglądać i wybierać co mi tak naprawdę odpowiada, co chciałabym zabrać do domu i mieć w naszej domowej biblioteczce. Wciąż myślę, że kiedyś mogłabym stworzyć właśnie takie miejsce w Trójmieście…księgarnię, która jednocześnie byłaby miejscem spotkań z książką, ze sztuką…może kiedyś uda się to marzenie spełnić.

Dziś przedstawię Wam 3 pozycje, które ostatnio zawitały do naszego domu. 

Pierwsza to pozycja od Label Magazine – & Living. Tym razem przedstawiają nam nowoczesne domy i przestrzenie. Dla niektórych mogą wydawać się dość surowe, ale to właśnie ta prostota zapewnia im ponadczasowość.

Kolejny łup udało mi się kupić podczas wizyty w sklepie Westwing w Warszawie. Bohemian Modern autorstwa Emily Henderson wpisuje się w modny i szeroko promowany również na Westwingu styl Boho we wnętrzach. Ja się w nim zakochałam, chętnie też podpatrzyłam jak kolor we wnętrzu może dodać energii i pomóc nam przygotować się na przyjście wiosny. To też rewelacyjny pomysł na prezent w tym sezonie. 

Ostatnia pozycja powinna pojawić się w domu każdego miłośnika skandynawskich wnętrz. Ich odmiana w czystej formie zdobi każdą kolejną stronę obszernego albumu Northern Delights od rewelacyjnego wydawnictwa Gestalten.  To wnętrza, do których wracam i wracać będę. Spokojne, stonowane, dużo w nich drewna, prostoty, ikon designu i ciepła…. chyba to ciepło w domu mimo wszystko jest najważniejsze. Pozostaje mi tylko zaparzyć sobie kawę i oddać się lekturze!

asia real

Urban Jungle

Napisała Beata @ Luty 19, 2018

Figowiec lirolistny znalazł się w czołówce najmodniejszych roślin domowych. Jeśli sami korzystacie z Pinteresta lub Instagramu, z całą pewnością zauważyliście ten egzemplarz w roli dopełnienia wielu unikatowych ujęć. Nie bez powodu uznawany jest za najpiękniejszą odmianę tej rośliny. W moim domu znalazł się przypadkiem. Dokładnie tak samo, jak poprzedni okaz z pierwszego posta cyklu Urban Jungle. Był ustawiony w koszu wraz z uschniętymi goździkami, miał połamane liście, co tłumaczyło, dlaczego kosztował niecałe dziesięć złotych. Zabrałam go do domu i ku mojemu zdumieniu zregenerował się w niecałe trzy miesiące. Liście, które kształtem przypominają skrzypce, osiągają długość trzydzieści centymetrów. Odmiana tej rośliny pochodzi z Afryki Wschodniej. Preferuje duże jasne pomieszczenia, pewnie dlatego w moim salonie czuje się bardzo dobrze, co widać po jego dość szybkim, jak na przeciętna roślinę doniczkową, wzroście.

Ficus lyrata dobrze rośnie w miejscach oświetlonych, lubi ciepłą temperaturę około dwudziestu stopni Celsjusza. Preferuje wilgotne powietrze. Zimą, gdy w mieszkaniach jest sucho, wówczas przynajmniej raz na cztery dni zraszam roślinę delikatną wodną mgiełką. Dodatkowo liście zawsze potrzebują regularnego mycia i zraszania, jednak w okresie innym niż zimowy, można robić to ciut rzadziej. Podobno Ficus lyrata jest wymagającą odmianą i rośnie dość wolno, co w moim przypadku nie potwierdza się zupełnie. Młode okazy należy palikować, by ich wiotka na początku łodyga nie przekrzywiała się, chcąc wychylić się bardziej w stronę światła. Roślinę należy podlewać średnio obficie, utrzymując wilgoć. Roślina sama sygnalizuje nam, kiedy potrzebuje zmiany w pielęgnacji. Na zbytnie nawodnienie reaguje brązowiejącymi liśćmi, a na brak światła po prostu je gubi.

U nas znalazł miejsce w sąsiedztwie szafki stojącej pod telewizorem. Rośnie w niezwykle praktycznej doniczce z IKEA (seria PS). Wyjątkowo dobrze reaguje na muskającą jej liście piłkę i jest łaskawa dla ocierającego się o nią psa. Polecam wszystkim, którzy twierdzą, że do roślin nie mają ręki. Na pocieszenie dodam, że sama do nich należę.