my private workspace

Napisała Beata @ Styczeń 18, 2016

6

Każdy poniedziałek zaczynam od dobrej, niekoniecznie mocnej kawy i przeglądu kalendarza. Swego czasu, by zwiększyć swoją poniedziałkową efektywność, robiłam przegląd tygodnia i listę priorytetów już w niedzielę wieczorem. Odeszłam od tego zwyczaju po roku umacniania tego nawyku. Jestem osobą bardzo zaangażowaną w najmniejszy aspekt każdego projektu, przez co ostatnia noc weekendu mijała mi pod znakiem "myślenia o". "Myślenie o" oznacza – analizowanie wysokości blatu w projektowanej komodzie, funkcjonalność zaprojektowanej garderoby…czyli nic, co mogłoby się wiązać z miłym przebudzeniem dnia następnego, by w pełni sił rozpocząć kolejny tydzień. Miejsce pracy, w moim tak zwanym "home office" jest bardzo minimalistyczne. Pokój jest zupełnie niewykończony, stoi w nim sofa rozkładana, jeden mini regał z poprzedniego mieszkania i moje podręczne biureczko. Komputer stacjonarny znajduje sie w osobnej części, z uwagi na to, że czasem korzystam z niego ja, a czasem Radek. Na nim kilka podręcznych gadżetów ułatwiających życie i obowiązkowo miarka, dobre oświetlenie i telefon, w który zawsze do godziny 9:00 wpisuje terminarze spotkań na kolejnych pięć dni. 

5

Jeśli miałabym podać 3 najważniejsze przedmioty, które wpłyną na komfort naszej codziennej pracy, to byłyby to:

1. Kalendarz. Mój prywatny, spersonalizowany "twardy dysk". Bez niego nie potrafię sobie wyobrazić zapamiętanie i zgranie wydarzeń ze sfery przedszkola, szkoły i pracy. Ten, który widzicie na zdjęciu , dostałam w prezencie od Ani, miłośniczki designu, która przywiozła mi go wprost z Tokio.

2. Oświetlenie. Kiedyś bagatelizowałam jakość światła jakiego używam do pracy. Różnicę zobaczyłam dopiero wtedy, kiedy na moim biurku pojawiła się lampka, z wbudowanym modułem led oraz panelem sterującym posiadającym cztery tryby świecenia. Ma jeszcze jedną zaletę- Funkcję Eye Protection, która dba o wzrokPraca przy niej jest teraz przyjemnością dzięki temu, że światło jest bardzo zbliżone do naturalnego. Jak by tego było mało, ma ona stację dokującą do iPhone oraz iPODa  i rozgałęźnik 10 w 1, który pozwala na ładowanie wielu dodatkowych urządzeń. A do tego jest subtelna i piękna. Więcej szczegółów znajdziecie tu. 

3. Notes – sam kalendarz  – przynajmniej w mojej ocenie nie wystarcza. Można zastąpić go telefonem, choć u mnie to się kompletnie nie sprawdza. Tak naprawdę to notes dla każdego klienta mam osobny, inaczej zamiast ułatwiać – utrudniałby mi pracę.
1

 

2 7

3

Ciekawa jestem jak wygląda Wasza organizacja pracy, macie jakieś tajne sposoby na lepsze uporządkowanie codziennego grafiku? 

 

 

Say Hello to Daria

Napisała Asia @ Czerwiec 17, 2015

Dziś kolejny poranek w biurze. Często pytacie nas jak wygląda nasz dzień. Mój od jakiegoś czasu wygląda lepiej, a czemu? Wszystkiemu winna jest Daria!

Daria to nasza nowa projektantka. Rekrutacja długo nam zajęła. Długo też nie mogłyśmy się na nią zdecydować. Po kilku podejściach udało nam się wyłonić spośród wielu kandydatów Weronikę. Na początku cicha i niepozorna, teraz układa życie całego biura, pamięta o wszystkich szczegółach, uwielbiamy ją. To Weronika poleciła nam Darię, choć nie do końca. Daria zgłosiła się na drugą turę naboru pod koniec 2014 roku. Za przeglądanie CV zabrałyśmy się z Beatką dopiero w styczniu, wiadomo święta, koniec roku, szaleństwo pracowo-urlopowe, nie dało rady wcześniej. Więc siadłam któregoś zimowego wieczoru i przeglądam liczne portfolio, które załączają nasi kandydaci. Patrzę a tu nuda, nuda i jeszcze raz nuda, wszystko to samo, trochę sztampowe, zero świeżości, widać, że wszyscy zdolni, ale brakowało tego czegoś. Aż tu nagle serce szybciej mi zabiło, bo mym oczom ukazały się przepiękne wizualizacje w stylu naszego biura! Szybko otwieram załączone CV, a tam brak numeru telefonu i jakiegokolwiek namiaru na autora tych wyjątkowych projektów! No co za pech! Jako pracodawca, też troszkę krzywo na to spojrzałam. Kto zapomina swoje dane teleadresowe w CV??!!! Ale patrzę dalej, widzę rocznik, widzę, że piękna dziewoja na zdjęciu skończyła w tym roku wydział projektowania wnętrz na ASP i coś mi zaświtało, że nasza Weronika też. Więc szybko chwyciłam za telefon i dawaj dzwonię do Weroniki z zapytaniem czy zna naszą tajemniczą kandydatkę? W słuchawce chwila konsternacji…Weronika po chwili mówi, że to jej najlepsza przyjaciółka i że już do niej dzwoni! 

Następnego dnia Daria była już u nas o 10 rano na rozmowie, miłość od pierwszego wejrzenia i bum! Od tego czasu jesteśmy razem

A jak jest Daria….przede wszystkim zdolna, lubi kolor czarny i lubi czarną dobra kawę. To ona nas namówiła, żebyśmy w końcu do biura sprawiły sobie ekspres do kawy. Wybrała ten od Russel Hobbs, bo cena przyjazna, bo można ekspres zaprogramować tak, że kawa się parzy o określonej godzinie, więc możemy go ustawić dzień wcześniej na godzinę 10, jak wchodzimy do biura. Bo kawcia się dalej grzeje, jak już zasiadamy, i możemy spokojnie za godzinę zrobić sobie dolewkę ciepłej i pysznej kawy nam i naszym Klientom. 

Nawet nie wiecie jak miło mieć kogoś w końcu do pomocy, po tylu latach 'przetyranych' z Beatką, fajnie jest wpuścić powiew świeżości w nasz wesoły zespół. Wspaniale jest, że mogę z kimś podzielić się pracą, bo często 12-sto czy 14-sto godzinny dzień pracy wykończyłby każdego. Fajne jest też to, że naprawdę wszystkie się lubimy. Z Beatą obawiałyśmy się, że jak przyjmiemy nowe osoby i zaczniemy się rozrastać, to zrobi się biurowo, korporacyjnie, że nie będziemy mogły szczerze ze sobą rozmawiać, tylko będziemy zwykłymi koleżankami z pracy z naszymi nowymi 'nabytkami'. Nic bardziej mylnego. Atmosfera jest chyba czasem, aż nadto luźna. Razem pracujemy, razem imprezujemy. Oby taka atmosfera towarzyszyła nam zawsze!

A Wy z kim pracujecie? Lubicie swoich współtowarzyszy pracowej doli i niedoli?

asia real

Happy polish vintage design

Napisała Asia @ Sierpień 20, 2014

Znów mamy okazję cieszyć oko projektem Pinkmartini. Musze przynać, że twórczość tego biura za każdym razem zaskakuje, każdy projekt jest inny….jest oryginalny….ale mimo wszystko utrzymany w podobnej estetyce, bardzo bliskiej memu sercu.

Przede wszystkim znów mamy do czynienia ze starym 100-metrowym mieszkaniem w kamienicy. I już tym wygrywa jak dla mnie, choć nietuzinkowy dobór dodatków, z lekkim zabarwieniem retro, jest nadzwyczaj nowoczesny i na czasie. Stare odnowione meble przeplatają sie ze spokojna, acz wyrazistą kolorystyką. I ta podłoga w łazience! 

Palce lizać. Wprowadzam się.ENJOY!

foty:Lipski
Stylizacja:Anna Tyślerowicz/Ślubu Bez Obciachu
Projekt:Marta Bielewicz/pinkmartini

asia real

Proper Natural Interior with a hint of color

Napisała Asia @ Sierpień 18, 2014

Pamiętacie moje rozterki między 'dynastią' a 'kamieniołomem'?

W ramach przekonania się do bardziej naturalnego i spokojnego wyglądu naszego przyszłego gniazdka znalazłam to wnętrze od ATAKdesign w Czechach. Widać tu sporą porcję dobrego designu, choć jak dla mnie jest aż nadto dopracowane. Wiem, jak podczas procesu projektowego łatwo lokuje się kolejne modne produkty typu dywan patchwork, zegar nie zegar, akcepnty kolorystyczne, a potem w rzeczywistości, albo połowa dodatków ginie w cięciach budżetowych, albo wręcz przeciwnie – część dekoracji ulega cięciu w procesie realizacji lub zostanie zamieniona na inne, dzięki czemu efekt końcowy jest lepszy od wizualizacji. 

Reasumując – jest to poprawne spokojne wnętrze, chętnie zaczęrpnę z niego, zwłaszcza jeśli chodzi o elementy jasnego drewna i bieli – bo te nigdy nie wychodzą z mody. Resztę przemyślę i okraszę po swojemu.

Żródło: freshome.com

asia real

Workspace

Napisała Asia @ Wrzesień 11, 2013

Beatka szaleje z rozterkami wnętrzarskimi, a mi jesień daje ochotę zmian i pracy.

Pogoda powoli się psuje, więc w końcu mogę bez wyrzutów sumienia spokojnie usiąść, poszukać nowych inspiracji, projektów, niekoniecznie związanych z wnętrzami.

Nasze mieszkanie nie jest duże, bo ma tylko 42 m2, jednak bonusem jest poddasze, które zaadoptowali porzedni właściciele, a którego metraż nie liczy się do księgi wieczystej. Używamy go głównie do składowania rzeczy, dzięki skrzętnie porobionym schowkom pod zabudowę. Jest to też nasze biuro, gdzie możemy spokojnie usiąść i odciąć się na chwilę od domowego gwaru. 

Muszę bez bicia przyznać, że nie wyszło ono tak jak sobie wyobrażałam, więc będzie to bardziej post – czego nie róbcie, żeby było dobrze…

Pierwszą rzeczą jest biurko otwarte – strasznie się kurzy i mimo, iż tak pięknie wygląda na inspiracjach, które Wam również dziś przedstawię, to niestety w praktyce się nie sprawdza. Dodatkowym minusem tego typu biurka jest brak przestrzeni do składowania. Przestrzeń w blacie, która miala do tego służyć jest niepraktyczna, zbyt mała i nie da się jej wyczyścić!

Plusem jest umiejscowienie biurka pod oknem, pozwala na odrobinę oddechu w tym dość niskim i zamkniętym pomieszczeniu. 

Dodatkowo tego typu stół zmusza do utrzymywania porządku ( przynajmniej mnie, bo Jorge nie zawsze 😉 )

Dość narzekania, czas pokazać Wam o czym mówię.

fot. Magdalena Płoszaj

Ja widać tragicznie nie wyszło, ale będę nadal pracować nad tym pomieszczeniem, aby wyglądało tak:

A Wy jak zapatrujecie się na nadchodzącą jesień? Czy również budzi w Was chęć zmian?

Podzielcie się z nami swoimi spostrzeżeniami, w grupie będzie raźniej!

Do zobaczenia….

asia real