I love wood

Napisała Asia @ Czerwiec 20, 2015

Czerwiec nie rozpieszczał nas pogodą, ale ostatnie kilka ciepłych dni skłoniło mnie do przyspieszenia poszukiwań mebli do mojego ogródka. Powiem Wam szczerze, że nie jest łatwo i trochę się musiałam naszukać, zanim znalazłam coś ciekawszego niż siermiężne meble ogrodowe z marketów. Zaczęłam już nawet szukać jakichś antyków na allegro, stwierdziłam, że przecież wszystko,co drewniane można najpierw lekko zeszlifować, oczyścić i pokryć odpowiednim produktem zabezpieczającym drewno.

 

Podczas gdy w głowie kompletowałam już idealny eklektyczny zestaw mebli, w internecie zupełnie przypadkowo natknęłam się na firmę, która robi piękne drewniane cudeńka.

sofa

kolekcja white&wood

sofa 2

Oprócz tego, że same formy mebli są w końcu lekkie, nieprzytłaczające i proste, można je wykończyć po swojemu środkami do impregnacji drewna na zewnątrz , ponieważ sprzedawane w surowym, niewykończonym drewnie. Pomyślałam, że to idealne rozwiązanie dla kogoś, kto lubi pobrudzić się czasem farbą i w końcu zrobić coś własnoręcznie… A jaka później satysfakcja !

 

Niedługo będziecie mogli zobaczyć efekty mojej radosnej twórczości, mam nadzieję, że wszystko wyjdzie pięknie tak, jak sobie wymarzyłam!

asia real

Que bonito mi jardin!

Napisała Asia @ Maj 20, 2015

Cóż to za cudo pewnie się zastanawiacie? A to nasz nowy domek, czwarty z kolei!

Nasz dom składa się ze starej części wybudowanej w latach czterdziestych, oraz nowej dobudowanej w 2000 roku, mamy też domek do zabawy dla dzieci, a 2 tygodnie temu dorobiliśmy się drewutni!

A jak to się stało?

Nasz dom jest niepodpiwniczony, a że rodzice już dawno wyeksmitowali mnie ze swojego garażu, a Mama dostaje białej gorączki jak chce jej oddać kolejny karton z ciuszkami dzieci, postanowiliśmy znaleźć domek do ogrodu, który będzie służył nie tylko jako sezonowa skrytka na kosiarkę i narzędzia ogrodowe, ale pomieści nasze rowery oraz inne rzeczy, które normalnie trzymalibyśmy w piwnicy, której nie ma. Długo szukałam w sieci tego typu konstrukcji, bo mimo, że jest ich trochę na rynku, to większość albo mi się nie podobała, albo nie odpowiadała mi stylistycznie, a przede wszystkim konstrukcje były zbyt lekkie i nie wytrzymałyby z nami nawet roku.

To Beata znalazła firmę Drewnolandia, która wykonała dla niej domek dla dzieci. A że wykonanie było mistrzowskie, to do razu wzięłam do nich namiar, Jorge poprosiłam, żeby o 1 w nocy w naszym ‘czasie wolnym’ rozrysował domek, który idealnie wypełni martwą przestrzeń w ogrodzie i stylistycznie będzie pasował do naszego domu i wnętrza. Miły Pan Michał dograł ze mną wszystkie szczegóły techniczne telefonicznie i dziarska ekipa nadjechała o 7 rano w piątek ze Szczecina. Niestety pechowo tego dnia dopadła mnie straszna angina, więc Jorge przejął aparat i z zacisza ciemnej sypialni ustawiałam mu światło, żeby mógł zrobić jakieś zdjęcia. Całość udało się udokumentować całkiem fajnie, bo i ja byłam ciekawa jak to możliwe, że cała taka konstrukcja przyjeżdża z tak daleka i jest gotowa w parę godzin! I to z papą na dachu, okiennicami i małym tarasem! Pełen profesjonalizm.  Nawet nasz mały błąd w postaci tego, że przewidzieliśmy szerokość domku na styk do drzewa, zapominając, iż daszek powinien lekko wystawać został zakamuflowany przez kreatywnych monetarzystów i jabłonka wystaje przez dziurę w dachu co podwójnie dodaje uroku całości.

Wszyscy nasi goście, rodzice i znajomi śmieją się, że możemy tam mieszkać, jak nam się noga powinie, albo, że będziemy tam imprezy robić, żeby dzieci nie pobudzić. Żarty żartami, domek zdobi nasz ogród i mega nas cieszy, bo jest to kolejny krok w urządzaniu nowego gniazda.

A oto fotorelacja z jego montażu:

 

Nowy element ogrodu zmusił mnie do zamknięcia tematu projektu przestrzeni wokół domu.  Już od paru miesięcy zbierałam inspiracje i starałam się ustalić z Jorge jak mamy urządzić podjazd, ścieżkę wokół domu i jakie rośliny zasadzić, aby nadać ogrodowi NASZ charakter. Przyznam, że myślałam, że jako para architekt-projektantka wnętrz bez problemu sobie poradzimy, a tu nic! Zero nici porozumienia, wieczny chaos co jak zrobić i za ile, no i w efekcie zastał nas maj i nie mamy nic zrobione. Wtedy przypomniałam sobie o znajomej, która projektuje ogrody. Kiedyś poleciłam ją naszym Klientom do projektu tarasu i byli bardzo zadowoleni, a że Klienci mieli podobny gust stwierdziłam, że chyba jednak nie poradzimy sobie bez porady eksperta i zastanie nas zima zanim coś sami wymyślimy i zorganizujemy. Agnieszka od 5 lat prowadzi firmę APPO projekt. Mijałyśmy się kilka razy na targach wnętrzarskich, gdzie wystawiała się swoją kolekcję donic, którą na pewno pokażemy Wam jeszcze na blogu. Agi historia jest ciekawa i trochę podobna do naszej i to właśnie dlatego chyba od razu złapałam z nią nić porozumienia. Projektowanie zieleni było drugim kierunkiem, który wybrała po zdaniu sobie sprawy, że minęła się trochę z powołaniem. No i bardzo słusznie, bo jej projekty są świeże i szczerze na międzynarodowym poziomie, a o to ciężko w Trójmieście. A fakt, że lubi Portugalię i ma chłopaka surfera sprawia, że nie można się z nią nie polubić.

Także zaprosiłam ją na taras mojego nowego domku, zaparzyłam herbatki i zaczęłam opowiadać o moich zielonych marzeniach. Jorge się przyłączył i Agnieszka zaczęła powoli godzić nasze marzenia. Ciekawe było się znaleźć po drugiej stronie barykady w roli Klienta projektanta, ale dobrze też mieć poczucie, że ktoś się na tym zna, że ma podobny gust jak Ty i że jest w stanie sprawić, że będzie nam się lepiej żyło. APPO projekt szykuje się do otwarcia showroomu w Gdańsku, więc myślę, że częściej będziemy ją polecać Klientom, aby nasze projekty miały swoje przedłużenie na tarasach i w ogrodach naszych realizacji, a sama z niecierpliwością czekam na dzieło Agi! Na pewno pokaże Wam efekty na blogu.

Tak, tak dobrze widzicie, moja Maluchy też się dorobiły domku! To mamy ich juz cztery! Kto da więcej?? :)

asia real

By the sea…

Napisała Asia @ Kwiecień 6, 2015

 

Witajcie Kochani, czy Wy też chcielibyście, żeby już było lato?? Tak dobrze czytacie, nie wiosna, lato!

Płakać mi się chce w ten wolny poniedziałek, bo za oknem pada śnieg, a Róża śpiewa hit z Krainy Lodu od rana : 'Ulepimy dziś bałwana??'

My zabiegane jesteśmy jak nigdy chyba jeszcze nie byłyśmy. Projektów robimy 10 na raz, Beatka przeziębiona już chodzi, ja jestem bliska choroby i w tym wszystkim obie marzymy o pięknych ogrodach, w których będzie można zaznać choć chwili spokoju w lecie, po ciężko przepracowanej wiośnie. Tak więc  planujemy i marzymy, po nocach szukając inspiracji i ciekawych i szybkich rozwiązań, bo czasu mało, bo budżet nie ten.

Pewnie zauważyliście, że w sklepach nastąpił wysyp mebli ogrodowych. Pełno jest wszelkiego rodzaju zestawów krzeseł, stołów i mebli wypoczynkowych. Oferta jest naprawdę szeroka.

Musze przyznać, że mi najbardziej do gustu przypadł poniższy zestaw. Z dwóch powodów: stylem przypomina mi sopockie ławki nad morzem, trochę jak przebieralnie plażowe w starych łazienkach północnych, po drugie każda aranżacja stołu czy sesja na bloga, będzie wyglądać pięknie przy białym klasycznym zestawie.

Zestaw możecie kupić w Jysku, ale na tym nie koniec.

Przygotowałam dziś dla Was plansze tematyczną z innymi ogrodowymi dodatkami na letnie garden party . Nie mogło oczywiście zabraknąć hamaka, który niedługo u nas zawiśnie. Sielski klimat uzyskamy dzięki lampionom, również o nieco morskim klimacie. I to wszystko zakupicie w tym samym sklepie.

Pamiętajcie, aby zadbać o zielone dodatki. Nic nie ozdobi stołu, jak wazon z kwiatami czy donice rozstawione w ogrodzie wokół stołu.

 

 

Ja powoli biegnę wskoczyć z Beatką do wody w ramach Dyngusa! Kochamy Was! PLUM!

Post sponsorowany przez Jysk.

asia real

 

 

 

 

zielono mi

Napisała Asia @ Marzec 20, 2015

Jestem ciekawa jakie inne blogi wnętrzarskie czytacie? A zagraniczne?

My z racji prowadzenia Make Home Easier, ale też w dużej mierze z racji wykonywanego zawodu, ciągle buszujemy po internecie w poszukiwaniu nowych inspiracji. A gdzieżby indziej szukać najnowszych trendów jak właśnie nie na blogach. To tak jak z modą uliczną. Najfajniejszych stylizacji nie zobaczysz wcale na wybiegach, tylko wśród zwykłych ludzi, którzy mają dar do obłędnych połączeń barw, tkanin i struktur.

Ostatnio zarówno na blogach wnętrzarskich jak i modowych często można zobaczyć wazony w połączeniu z delikatną zieloną roślinnością. Trend nienachalny, pasujący do wszystkiego, wpuszczający życie w często minimalistyczne i monochromatyczne wnętrza czy stylizacje.

W związku z tym, ze tak jak moja Mama mam lekkiego bzika na punkcie szkła i porcelany sama udałam się na internetowe zakupy w poszukiwaniu elementów pasujących do tego typu kompilacji. Przeszperałam internet i odwiedziłam dobrze mi znany i lubiany sklep Scandiconcept. Robiłam w nim zakupy podczas urządzania mojego domu. Muszę przyznać, że jest mnóstwo bardzo podobnych stron w internecie, jednak w tym sklepie zestawienie produktów bardzo przypadło mi do gustu, widać, że kategorie i znajdujące się w nich dekoracje są starannie dobrane, a nie wrzucone z klucza z katalogu miliona producentów, którzy znajdują się teraz na rynku.  To chyba zasługa przemiłej Właścicielki, która była tak dobra, aby pomóc nam w zorganizowaniu tejże sesji, udostępniając nam swoje skarby.

Nie omieszkałam też zajrzeć do okolicznej kwiaciarni. Pani kwiaciarka była bardzo zdziwiona, ze nie chciałam żadnych kwiatów, tylko samo przystrojenie i zielone dodatki, które przeważnie mają tylko dopełnić bukiet, a w mojej sesji stały się główną gwiazdą.

Ochoczo pośpieszyłam do domu, dzień był słoneczny, więc nic tylko robić zdjęcia. Mam nadzieję, że efekt zachęci Was do wprowadzenia tego typu ozdób do Waszych domów. U mnie zdecydowanie czuć wiosnę!

Produkty użyte w sesji:

Szklana butla "Antique Glass"

Szary wazon

Wazonik w kolorze nude

 Duża szklana butla w kolorze pudrowego różu

Butla w kolorze ciemnego fioletu

Duży szklany słój

asia real

Tolix chair

Napisała Beata @ Kwiecień 18, 2013

Dziś zdecydowałam się przybliżyc Wam historię pewnego krzesła, które mieliscie okazję zobaczyć min. w poście o metamorfozie kuchni. Tolix chair ( bo o nim mowa), którego pomysłodawcą był pionier galwanizacji we Francji, dekarz Xavier Pauchard, jest moim ukochanym modelem od wielu lat. Autor projektu zaraz po I wojnie światowej, założył swoją markę Tolix i zajął się produkcją mebli z ocynkowanej blachy. Produkty cieszyły się ogromnym powodzeniem i doceniane były za lekkość, łatwość w utrzymaniu i praktyczność. Sprawdzały sie zarówno we wnętrzach jak i w ogrodach.

(galwanizacja- proces ochrony żelaznych przedmiotówprzed utlenianiem poprzez zan urzenie ich w kadzi z roztopionym cynkiem, rozgrzanym do temperatury 450 stopni Celcjusza)

Nie wszystko stało się tak szybko.  Znak towarowy Tolix został zarejestrowany w 1925 roku. W tym równiez okresie Xavier rozszerzył produkcję o krzesła i taborety. Od tej chwili idealne siedzisko stało się obsesją zespołu i samego Twórcy. Cel był jeden – stworzenie praktycznego i estetycznego modelu, nadającego sie do produkcji masowej.

Po blisko dziesięciu latach udało się. 

Model A szybko podbił cały swiat – jego zastosowaniu nie było żadnych ograniczeń. Idealnie sprawdzał się w mieszkaniach, restauracjach, pubach, kafejkach, ogródkach.

 

Niespodziewanie 150 krzeseł Tolix stało się elementem wyposażenia francuskiego liniowca pasażerskiego Normandie. Statek był uważany za najbardziej prestizowy w tamtym okresie. Aby móc znaleźć sie na okręcie, krzesła musiały przejść liczne testy min ognioodporne, które zdał pomyślnie.

Nie zpomniano również o najmłodszych. W latach czterdziestych zostało zaprojektowane krzesło dla dzieci. Model nosi nazwę Mouette i do dziś jest to jeden z najlepiej sprzedających się wzorów.

Jeśli nie jesteście przekonani do przemysowych krzeseł w swoim domu , z pewnością zachęcą Was do tego poniższe inspiracje.

 

 

 

i moja inspiracja  : )

 

W roku 2006, przy współpracy z Normal Studio, zaprojektowano odnowioną wersje kultowego krzesła. Jego część wykoanano z blachy perforowanej, jak widzicie na ponizszym zdjęciu.

Obecnie krzesła Tolix, dostepne sa w trzydziestu kolorach, kilku modelach i rozmiarach. Są dystrybuowane do ponad 550 francuskich odbiorców i eksportowane do 27 krajów, przy czym aż połowa eksportu trafia do Stanów Zjednoczonych!

Tolix chair – mebel o bardzo prostej formie, stał się nie tylko symbolem stylu industrialnegp, ale smiało można powiedzieć, ze jest częścią dziedzictwa narodowego Francji. Świadczy o tym między innymi fakt, iż w roku 2006 marce Tolix, został przyznany tytuł "Przedsiębiorstwa z żywą tradycją", który nadawany jest przez francuskie Ministerstwo Gospodarki Finansów i Przemysłu.

Dziś krzesło Pana X przeżywa odrodzenie. Nie istotne czy w wersji podstawowej, czy nowej wersji kolorystycznej, fantastycznie sprawdza się w nowoczesnych wnętrzach i przełamuje ich minimalistyczny styl. 

beata kwiatkowska