Rodzinna atmosfera.

Napisała Asia @ Grudzień 18, 2016

Święta tuż tuż, a praca w biurze nadal wre. Ostatnio zastanawiałam się na tym o ile więcej czasu spędzam w biurze niż w domu, i szczerze mówiąc wyszło, że prawie tyle samo. Z jednej strony jest to trochę przerażające, ale można spojrzeć na to z innej strony – w pracy, jeżeli atmosfera jest pozytywna – tworzy się nam tak naprawdę druga rodzina.

Jednym z naszych celów z Beatką, oprócz stworzenia dobrze prosperującego biura, było zebranie w grupy osób, które będą świetnie się ze sobą czuły. Naszym zdaniem dobry, współpracujący i lubiący się nawzajem team, to już połowa sukcesu małego przedsiębiorstwa. Osiem godzin to spora część dnia, a czas w pracy jest dosyć intensywny, zwłaszcza, jeżeli są jakieś problemy do rozwiązania. Wtedy właśnie najbardziej doceniamy pomoc drugiej osoby. 

Jako, że mamy w biurze drugą rodzinę, staramy się co roku coraz więcej ze świątecznego klimatu przenieść do pracy. W tym roku postanowiłyśmy zastawić nasz stół z sali spotkań. 

Zawieszka Gingerbread Boy

 

Patera Krossad

Zawieszka Gingerbread Deer

 

Jak widać wystarczy niewiele – biały obrus, kilka gałązek, ozdób i świąteczne kubeczki. Oczywiście nie mogło zabraknąć też symbolu Świąt w Polsce – mandarynek 😉

Patera Krossad Single

Pojemnik Galant

 

Kubek geometrica

Dekoracja Sprinkle

obrus Tide

 

Przy takim stole nasze spotkania nabiorą zupełnie innego charakteru, może się trochę przedłużą, ale czasami warto poświęcić czas na, z pozoru, błahe sprawy.

 

asia real

Uczta w sercu miasta

Napisała Beata @ Grudzień 17, 2016

70k_1012

Dziś zaprezentuję Wam kolejny punkt na kulinarnej mapie Trójmiasta. Wszystkie lokale wybieramy biorąc pod uwagę oczywiście smak, obsługę, ale przede wszystkim wystrój i klimat we wnętrzu. Kolejną restauracją jest ulokowana w sercu Gdańska, w najbliższym sąsiedztwie Kościoła Mariackiego, Piwna 47 – Food & Wine Bar.

70k_1059

To co urzeka już na początku, to bez wątpienia obiekt. Drobna kamieniczka, ceglana elewacja z dużymi przeszkleniami oraz pomarańczowy spadzisty dach, to elementy, które sprawiają, że miejsce jest autentyczne, prawdziwe. Plac, przy którym ulokowany jest budynek sprawia, że lokal ciekawie wybija się z pierzei wzdłuż ulicy Piwnej. 

70k_0907 70k_0893

Jak udało mi się dowiedzieć, historia restauracji rozpoczęła się już 15 lat temu wraz z nabyciem niewielkiego lokalu, jakim był punkt fotograficzny. Z czasem właścicielom udało się nabyć kolejne pomieszczenia, które po licznych ustaleniach z konserwatorem zabytków połączono w całość. 

70k_0931 70k_0904

Tuż po przekroczeniu progu lokalu, naszym oczom ukazuje się ciekawe połączenie bielonej cegły, dużej ilości drewna oraz stalowych elementów. Wyważona ilość każdej składowej sprawia, że w restauracji panuje niepowtarzalny klimat. Ciemna podłoga oraz ciężkie drewniane meble wydają się lekkie, dzięki wszechobecnej cegle nietypowo pomalowanej na biało. 

70k_08861 70k_0764 70k_0791

Lokal powiększony jest o przestronny ogród zimowy prosperujący od września. Przeszkolna konstrukcja wypełniona jest licznymi stolikami z miękkimi tapicerowanymi fotelami. 

70k_1036 70k_1031

Bardzo proste, ale jakże eleganckie nakrycie stołu to połączenie naturalnych materiałów. Jako przystawkę zamówiłam sałatkę z burakiem, mozarellą i pomarańczami, która aż rozpływała się w ustach. 

70k_0824 70k_0821

Profil kuchni określiłabym jako międzynarodowy. Szef Kuchni Marcin Faliszek nie zaszufladkował menu w produkt wyłącznie lokalny, ale zaskakuje serwowanymi daniami. Ja spróbowałam żeberek i muszę przyznać, że to jedne z lepszych jakie do tej pory jadłam.

70k_0883 70k_0864

Ogromnym atutem restauracji jest szeroki wybór starannie wyselekcjonowanych win. Kompetentna obsługa dobierze coś wyjątkowego do każdego dania. Dzięki miłej atmosferze, doskonałej kuchni oraz ciepłym wnętrzom, każdy może się na chwilę zapomnieć i myślami przenieść na południe Francji. 

70k_1000 70k_0922 70k_0917 70k_0901

Swoją wizytę w Piwnej 47 zwieńczyłam przepysznym deserem, a Was gorąco zachęcam do odwiedzenia tego lokalu, szczególnie w chłodne grudniowe wieczory.

70k_0959

beata kwiatkowska

Element hygge* w sypialni

Napisała Asia @ Grudzień 15, 2016

Kochani! Czas mija nieubłaganie, mamy już połowę grudnia a przed sobą czas świąt i związany z nim szał prezentowy i kulinarny. Jak co roku obiecuję sobie, że nie będę odkładać przygotowań świątecznych na ostatnią chwilę, lecz przy jednoczesnym prowadzeniu firmy jest to bardzo trudne do osiągnięcia. Grudzień w naszym biurze to zawsze bardzo intensywny miesiąc. Trzeba pozamykać wszystkie ważne sprawy w starym roku, aby rozpocząć nowy z czystym kontem i zwiększoną chęcią do działania. Pomimo dużej ilości obowiązków zawsze staram się zwolnić i  znaleźć czas na tak bardzo potrzebny każdemu odpoczynek i regenerację.

Nie ukrywam, że w takie dni jak teraz, kiedy pogoda za oknem nie rozpieszcza, moja sypialnia jest jedynym miejscem, gdzie potrafię się odciąć od wszystkiego i naprawdę zrelaksować. W zestawieniu z kubkiem gorącej kawy, ciepłym kocem, dobrą książką i na wygodnym materacu – nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba. Właśnie materac odgrywa szczególnie ważną rolę w moim sypialnianym królestwie. Mówiąc o poczuciu szczęścia, dostałam od Jorge na Mikołajki ciekawą książkę o magicznym tytule „Hygge. Klucz do szczęścia” opisującą filozofię życia według Duńczyków.

Choć nie ma bezpośredniego tłumaczenia na język polski, *hygge to nic innego jak duńskie określenie uczucia szczęścia, komfortu, bezpieczeństwa. Oznacza również ognisko domowe oraz komfort bycia ze sobą i z innymi. Książka pokazuje w jaki sposób Duńczycy żyją wolniej, spędzają więcej czasu ze swoimi bliskimi i cieszą się z każdych drobnostek. Nie bez powodu ich naród należy do najszczęśliwszych na świecie.

Autor opisuje również jak stworzyć klimat hygge w swoich wnętrzach. Oświetlenie ma bardzo duży wpływ na odczuwanie hygge. Nieodłącznym elementem widocznym w domach Skandynawów są świeczki i to w dużych ilościach. Nadają ciepło i uspokajają. Poza świeczkami postawiłam również na wiszące lampki na oknie. Klimatycznego oświetlenia, szczególnie przed świętami, nigdy za wiele!

Duży wpływ na poczucie naszego szczęścia i spokoju ducha ma niewątpliwie sen, który jak to się mówi – jest najlepszy na wszystko. Pełne czerpanie radości z hygge nie może się jednak obyć bez wygodnego, dobrze dobranego materaca. Dopasowanie idealnego materaca to zawsze kwestia indywidualna. My z Jorge kupiliśmy niedawno materac polskiego producenta BENET. Jest on idealnym połączeniem wysokogatunkowych pianek: lateksowej, która pozwala ciału swobodnie oddychać oraz termoelastycznej, dopasowującej się do kształtu ciała. Bazą materaca jest pianka o podwyższonej gęstości, która odpowiada za trwałość i zapobiega odkształceniom. Dodatkowo pikowany pokrowiec materaca można w łatwy sposób zdejmować i najzwyczajniej prać.

Nie wszyscy mogą dać się łatwo przekonać do zakupu materaca online. My zdecydowaliśmy się na BENET przekonani dobrymi opiniami użytkowników, faktem, iż materac dostarczany jest w 24 godziny oraz dość wyjątkową gwarancją. Firma zapewnia bezpłatny zwrot w ciągu 60 dni – wystarczy zadzwonić do nich, a kurier odbierze materac z naszego domu, bez konieczności jego pakowania. Kupno materaca przeważnie kojarzy się z wizytami w sklepach meblowych, a testowanie to zazwyczaj chwilowe przycupnięcie na nim. Gwarancja bezproblemowego zwrotu nawet po miesiącu użytkowania umożliwia dogłębne zapoznanie się z walorami materaca. 

Od pierwszych godzin użytkowania da się odczuć autentyczne zalety materaca BENET – pod wpływem ciepła dostosowuje się do ciała, jednocześnie nie powodując jego nagrzania. Zaletą okazała się niewątpliwie grubość, która w prostej linii przekłada się na wygodę. Komfort użytkowania płynący z wszystkich zalet potwierdzają również moje dzieci :). Uwierzcie mi, nie będziecie chcieli skorzystać z opcji zwrotu.

Bez wątpienia książka o duńskiej filozofii hygge bardzo mnie zainspirowała i sprawiła, że chciałabym spróbować wprowadzić ją w swoje życie. Myślę, że małymi krokami będzie mi się to udawać. Szczególnie będzie to możliwe w najbliższym czasie, podczas spotkań z bliskimi i przyjaciółmi, gdy będzie można trochę zwolnić i cieszyć się każdą chwilą razem. A czy wy odnajdujecie w swoim życiu hygge?

 

Pomysł na… choinkę na ścianie

Napisała Beata @ Grudzień 13, 2016

1

Zaczynamy przygotowania do Świąt, czyli to co lubię najbardziej.  W tym roku udekorowałam ścianę za pomocą haczyków Command, które są świetną alternatywą dla gwoździ. Odklejają się od ściany nie niszcząc powierzchni i nie zostawiając śladów. Co więcej haczyki po zdjęciu mogą być ponownie użyte. W ofercie tej firmy  znajdziemy różne rodzaje mocowań do ścian. 


Do swojej dekoracji świątecznej użyłam przeźroczystych haczyków. Są praktycznie niewidoczne. 

Do kompozycji wykorzystałam naturalne materiały – sznurek jutowy oraz gałązki świerku. Uwielbiam zapach pomarańczy dlatego nie mogło jej zabraknąć. 

Stworzenie dekoracji było dziecinnie proste. Pierwszym etapem było oczyszczenie ściany. Po odklejeniu warstwy ochronnej z plastra i przymocowaniu go do haczyka, przyklejam go na odpowiednie miejsce i przytrzymuję. Gotowe! Możecie udekorować  zrobiony przez Was wzór na wszystkie możliwe sposoby. Ponieważ mamy grudzień i zaczyna się przedświąteczne szaleństwo, kupiłam świerkowe gałązki na stół, a przy okazji wykorzystałam kilka do mojego wzoru. Do ściennej choinki wykorzystałam też lampki i plastry suszonej pomarańczy które mają przypominać bombki.  Zrobienie choinki zajęło nam 15 minut, a na ścianie prezentuje się pięknie. Takie proste rozwiązania bardzo ułatwiają życie i z pewnością użyję haczyków i innych rozwiązań firmy Command do uporządkowania przestrzeni wokół biurka, jako uchwyty do kabli czy do powieszenia plakatów i obrazów w domu. 

Przy małym nakładzie pracy, przepiękny efekt końcowy. 
Jak Wam się podoba?