Wrzesień plecień bo przeplata trochę szkoły trochę lata

Napisała Beata @ Wrzesień 8, 2013

Wrzesień za pasem,  ukochane seriale i telenowele powróciły do naszych domów, by umilić niekończące się, coraz to dłuższe wieczory, a mnie, jak zwykle, zaczyna rozpierać chęć wprowadzania zmian, która jest silniejsza niż możliwość wyspania się w niedzielny poranek. Wczoraj byłam u Asi na sobotnich plotkach i zwierzałam się z tej dziwnej sezonowości jaka panuje w mojej głowie i nie wiedzieć czemu powtarza się nieustannie, z takim samym natężeniem co kwartał. Mianowicie – na wiosnę marzę o domu, szukam miejsca, zbieram inspiracje, układam projekt w głowie etc. Następnie przychodzi lato i dochodzę do wniosku, że przecież mi tu dobrze, że wszędzie blisko, nie ma co ciągnąć rodziny za miasto i szukać półśrodków ( nawet jeśli to tylko 15 min od centrum …ale zawsze ) , potem jesień, kiedy już wiem że wolę zostać tu gdzie jestem, domownicy nie nadążają za rozwijającą się sytuacją, mają jej trochę dosyć i boją się, że opad emocji związanych z chęcią przeprowadzki to nie koniec tylko początek…Mają rację, gdyż wraz z jesienią zaczynam planować zmiany w mieszkaniu, myśleć o kolejnym remoncie, przemeblowaniu. W końcu zima – czas kiedy realizuję moje założenia, uspakajam się…do momentu przyjścia wiosny. 

To w sumie niezły temat na pracę magisterską np. z psychologii, bo chyba nie jest to powszechnie znane zachowanie ( żeby nie napisać, że nie jest to do końca normalne : ) )

Na szczęście jest blog, Wy i możliwość projektowania dla innych. Inaczej chyba bym eksplodowała z nadmiaru myśli o ładnych wnętrzach i chęci wprowadzania zmian w swoim otoczeniu. 

Od jakiegoś czasu pracujemy nad aranżacją mieszkania pewnej młodej mamy i jej rodzinki. Projekt bardzo przyjemny, ale nie należy do łatwych, bo dzięki bogu – właścicielka mieszkania jest bardzo wymagająca. W chwili obecnej pracujemy nad dodatkami i między innymi miejscem pracy dla małej księżniczki. A że z pewnością wśród nas znajdzie się liczne grono młodych mam, które pierwszy raz zaprowadziły w tym roku swoją pociechę do szkoły, przedszkola, pomyślałam, że temat może okazać się interesujący.

Zebrałam kilka inspiracji, kierunek ( styl ) mamy już obrany. Jeśli również jesteście w trakcie organizowania stoliczka do odrabiania lekcji, podpowiem, że powinniśmy pamiętać o tym by miejsce pracy dla naszej pociechy było jasne, proste, by natłok bibelotów, obrazków, plakatów , kolorów nie odciągał uwagi najmłodszych od ich zajęć. Sama jestem zdania, że im prościej i czyściej jest w strefie pracy, tym łatwiej się skupić  i milej się w niej przebywa. Czy macie podobne zdanie? Napiszcie koniecznie.

Tym czasem zapraszam do oglądania, może i Was natchnie któraś z inspiracji. 

 

źródło : pinterest

beata kwiatkowska

 

 

Welcome to my kitchen

Napisała Asia @ Wrzesień 5, 2013

Zbliża się jesień, czyli wiele z Was zapewne przymierza się do remontu lub chociaż małego przemeblowania. 

Wiele razy pytacie jak tanim kosztem można odświeżyć kuchnię, ewentualnie delikatnie ją zmienić, bo nie stać nas na wymianę. Myślę, że moja kuchnia jest idealnym przykładem. 

Kiedy wprowadziłam się do naszego mieszkania, wiedziałam, że na nową kuchnię nie starczy funduszy. Priorytetem dla mnie była drewniana podłoga czy nowe drzwi, bo te po poprzednich właścicielach niestety nie nadawały się do użytku. Miałam to szczęście, że trafiłam na kuchnię fornirowaną ( czyli płytę meblową obklejoną cieńką warstwą drewna dla niewtajemniczonych). Resztę zatem trzeba było sprytnie zakamuflować.

W przestrzeni między szafkami były beżowe małe kafelki. Myślę, że niejedna Pani Domu wie, że czyszczenie fug w okolicy płyty grzewczej nie należy do łatwych zadań. Stąd moja decyzja o skuciu kafelek na tym małym odcinku i pokryciu ściany tapetą.

Całośc była naprawdę bezbolesna. Skucie kosztowało około 100 zł, wyszpachlowanie na gładko tez ok. 100 zł. Doszedł koszt tapety 150zł za rolkę ( zużyta została tylko połowa) no i szyba przeźroczysta, która była najdroższa. Wraz z montażem wyniosła 400zł. 

Decyzję podjęłam naprędce, ale jej nie żałuję, bo tapeta ta ( Fiona Wall Design by Flugger) nadała klimat całemu pomieszczeniu i uwolniła mnie od ciągłego sprzątania. 

Kolejnym elementem, który zdecydowałam się wymienić był blat. Niestety laminowane nigdy nie należały do moich ulubionych, więc poprosiłam znajomego stolarza o zrobienie szalunku i wylanie blatu ze zwykłego betonu oraz zabezpieczenie go żywicą epoksydową. Blat jest nie do zdarcia, a jego niedoskonałości zdobią zamiast szpecić. Cieżko mi okresłić koszt, bo był to samorobny prototyp, ale myślę, że warto zapytać Waszego fachowca czy nie podjąłby się takiego zadania, bo naprawdę nie nalezy do trudnych. Jakością blat równa się kamieniowi, a cenę ma niższą. Czego więcej chcieć?

W związku z tym, że byłam zmuszona zmienić zlewozmywak, zdecydowałam lekko zaszaleć i kupiłam porcelanowy zlew Domsjo z IKEI. Jest on większy niż przeciętny zlew i wystaje poza linię mebli od frontu co sprawia, ze kuchnia nabiera charakteru retro. Jest on też wygodny w użytkowaniu. W mojej kuchni oznaczało to równoczesne poszerzenie szafki pod zlewem i dobranie nowych frontów drzwiczek. Niestety dopasowanie identycznego forniru jest niemożliwe, zwłaszcza do kuchni, która ma parę lat. Odcień zawsze będzie się różnił. Wybrałam więc najtańszy szaro-srebrny laminat i dodatkowo wymieniałam za 60 zł cokół w całej kuchni na srebrny, aby motyw ten powtórzył się. Myśle, że wyszło całkiem zgrabnie.

Modnym elementem jest ściana, na której można pisać kredą. U mnie dość wąska, ale to główny element dialogu całej mojej rodziny. Zapisujemy tu wszystko co niegdyś, zanim weszła moda na zabudowane lodówki, można było przyczepić magnesem na drzwi od niej 🙂 Ściana dodatkowo jest pomalowana najpierw farba magnetyczną firmy Flugger, co daje możliwość używania w/w magnesów!

Moim ulubionym elementem są jednak stół i krzesła. Stół udało mi się kupić z ogłoszenia za 100zł. Był w dość dobrym stanie, więc wystarczyło pomalować go na biało. Krzesła z okresu międzywojennego to zdobycz z gdyńskich wystawek. Po zeszlifowaniu politury do drewna, obiciu szarym lnem i dodaniu srebrnej ćwiekowej taśmy ozdobnej – stanowią serce salonu i całego mieszkania. Całość uwieńcza lampa, która przywędrowała z nami z poprzedniego mieszkania, choć chyba niedługo zostanie wymieniona na inną.

Zapraszam do ogladania zdjęć i zachęcam do dopieszczania Waszych gniazdek. Miło wraca się do czystego, ładnie urządzonego domu, a jeszcze milej jeśli mamy świadomość, że zmian choć częsciowo dokonaliśmy własnymi rękami!

fot. Magdalena Płoszaj

 

asia real

Last month was……..

Napisała Asia @ Wrzesień 3, 2013

……nice and calm.

To słowo chyba trafnie określa sierpień. 

Najbardziej ekscytującym wydarzeniem była wizyta w Poznaniu na Festiwalu Transatlantyk. Jednym z głównych organizatrów były meble VOX, co dało nam możliwość uczestniczenia w kinie łóżkowym, o którym pisałyśmy. Jednak parę godzin przez kinem byłyśmy na spotkaniu prasowym, na którym oprócz ciekawego wykładu o nowej strategii grupy VOX o nazwie by Human Touch, pojawił się zdobywca oskara Jan Kaczmarek!

Chwilę później to właśnie on prowadził galę otwarcia festiwalu , która była jednocześnie rocznicą jego 60-tych urodzin. Muszę napisać, że wyjątkowo nas zaskoczył. Galę prowadził w sposób lekki, zabawny, można powiedzieć amerykański. Dzięki temu koncert orkiestry symfonicznej, która na tą okazje przygotowała jego ulubione utwory minął w niezmiernie przyjemnej i wyjątkowo luźnej atmosferze, jak na tak elegancką publiczność. 

Wisienką na torcie był występ Julii Pietruchy znanej Wam z serialu Blondynka i nie tylko, która jak się okazało pięknie śpiewa!!!

Pogoda dopisała, Poznań nas zachwycił, na pewno tam wrócimy.

Oczywiście pracowałyśmy również ciężko jak zwykle, oto łup castoramowy:

A tutaj malutki sneak peak naszej najświeższej realizacji, sesja zapewne jesienią. Już się nie mogę doczekać, bo to zdecydowanie nasz ulubiony projekt!!!

W to i wiele innych ciekawych i inspirujących miejsc zabierzemy Was już niedługo.

asia real

VIVA ITALIA!

Napisała Asia @ Sierpień 30, 2013

Nie wiem jak Wy, ale ja powoli czuję jesienny nastrój….cóż zrobić, nic nie trwa wiecznie. Plusem jest to, że jesień to czas spokoju, małych domowych remontów oraz oczywiście czytania! 

I tu duży plus: odkąd urodziłam Różę nie mam za dużo czasu na lekturę. Pierwszą książkę po porodzie, a właściwie trzy :), przeczytałam w sierpniu tego roku (może dodam, że moje córka ma już 1,5 roku olaboga!). Zostają zawsze czasopisma.

Wszyscy w domu wiedzą, że jak Asia czyta to nie należy przeszkadzać. Uwielbiam zaszyć się pod kocem, z ciepłą herbatką smakową i oddać się lekturze czegokolwiek. 

Dziś przedstawię Wam moje ulubione pismo wnętrzarskie. Jest na tyle dla mnie ważne, że jego prenumerata była prezentem gwiazdkowym od mega Męża na zeszłą gwiazdkę.

Włochów jako prowodyrów w świecie designu czy sztuki generalnie chyba przedstawiać nie trzeba. 

Case da Abitare serwuje nam najświeższe trendy, na najwyższym poziomie. Zdecydowanie przewidują modę, zwłaszcza tą, która zawsze z opóźnieniem trafia do Polski, a tym bardziej do polskich domów. Firmy najwyzszej klasy muszą mieć tam wykupione reklamy, więć warto je obserwować i uczyć się od najlepszych. To właśnie dzięki temu czasopismu odkryłam takie marki jak: tapety Wall&Deco, kuchnie Schiffini, kanapy Verzelloni, oświetlenie Davide Groppi, tkaniny Dedar czy rewelacyjne Produzione Privata.

Z ich strony internetowej nie korzystam zbyt często, ale to dlatego, że moment, kiedy listonosz przynosi mi co miesiąc świeży numer do domu jest moim małym świętem i cieszę jak dziecko.

Baaaardzo często podpatruję rozwiązania, które staram się użyć w najświeższych projektach. Jest to ciężkie, bo trzeba odważnego klienta, otwartego na niestandardowe rozwiązania, ale do odważnych świat należy!

Czasopismo nie należy do najtańszych, ale lepiej jednoo to, niż 5 innych tańszych.

Ukłon dla Włochów i lecę czytać najnowszy numer

fot. Magdalena Płoszaj

asia real