drewniana komoda i co warto wiedzieć o meblach z drewna

  Znacie już moją jadalnię z wcześniejszych wpisów. Od tamtego czasu, zmieniłam ustawienie stołu, ponieważ doskwierał mi brak komody i musiałam na nią wygospodarować miejsce. To idealny sposób na przechowywanie zastawy na szczególne okazje, kieliszków, nalewek, obrusów i lekarstw. Niestety do wciąż nie udało mi się znaleźć jeszcze wymarzonych krzeseł (mile widziane podpowiedzi w komentarzach : ) ), ale lampie i stołowi jestem wierna do dziś. Dzięki temu, że są wykonane z materiałów ponadczasowych i nie determinują wnętrza swoją wyrazistością, posłużą mi zapewne jeszcze bardzo długo. Zawsze dokładnie zapoznaję się z właściwościami rzeczy, które kupuję do domu, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie stać mnie na to, by zbyt często meble wymieniać. Dlatego jakość elementów, ma dla mnie duże znaczenie. Z czego zatem powinny być wykonane meble, by przetrwały lata? Jednym z trwalszych materiałów jest drewno. Dlatego, komoda, która zaledwie tydzień temu wprowadziła się do nas, jest wykonana właśnie z niego.

Zarówno komoda, jak i lustro widoczne na zdjęciu, pochodzą z TheRaw, firmy polskiej, prowadzonej przez parę pasjonatów drewnianych mebli. Dbają o bardzo subtelną i minimalistyczną stylistykę kolekcji, dzięki czemu nie musimy obawiać się, że coś wyjdzie z mody. Dodatkowo kolor i rodzaj drewna, z jakiego będzie wykonany mebel może być wybarwiony na życzenie klienta. Ku mojemu zaskoczeniu, mogłam nawet zmodyfikować sugerowany parze TheRaw rozmiar. W tym przypadku komodę wykonano z wiązu, czyli drewna ciężkiego i twardego, odpornego na gnicie. Używanego w meblarstwie, a także do budowy łodzi. To istotna informacja, gdyż pojęcie „drewniana szafka”, czy „drewniany stolik” pozostawia nam wiele możliwości do interpretacji, tym bardziej że niewielu producentów rzeczywiście inwestuje w lite drewniane konstrukcje.

Jakie zatem są rodzaje wykończeń mebli drewnianych?

Najpopularniejszym materiałem jest fornir, czyli cienki, przeważnie do trzech milimetrów grubości, płat drewna służący przede wszystkim do wykańczania, czyli fornirowania mebli i do tworzenia sklejki. Fornirem jest jednak również obłóg, służący zwykle za podkład pod okleinę przy produkcji i renowacji mebli, wykorzystuje się go także do wykonywania płyty stolarskiej. W związku z przeznaczeniem obłóg jest grubszy od okleiny i ma przeważnie do ośmiu milimetrów grubości. Grubszy fornir oprócz trwałości ma też istotne walory estetyczne. Słoje są w nim bardziej wyraziste a niekiedy mają cudowną, naturalną strukturę. Taką właśnie metodę praktykuje TheRaw, o którym wspominałam.

Bardzo ważnym elementem jest sposób łączeń na krawędziach mebla. Widoczny w komodzie Elma trik niweluje ryzyko rozejścia się w tych miejscach. Wszak drewno pracuje cały czas, w zależności od pory roku,  zmienia się również wilgotność w naszych domach. Zatem w przypadku mebli drewnianych łączenie pod kątem 45 stopni zwyczajnie się nie sprawdzi. 

Nie wiem jak Wy, ale ja mam przeogromną radość z sukcesywnego aranżowania swojej przestrzeni. Nawet jeśli od momentu wprowadzenia się do nowego domu minęły juz trzy lata, nie widzę nic złego w w tym, że wciąż modyfikuję pierwszy plan na wystrój. Niektóre pomysły musiały dojrzeć, potrzebę wprowadzania innych poczułam dopiero po miesiącach wykonywania codziennych czynności. Wciąż szukam tych nieszczęsnych krzeseł…może TheRaw wprowadzi coś co mi się spodoba : )

***

Urban Jungle

 

  W serii artykułów ‘Urban Jungle’ nie mogło zabraknąć królowej ostatnich miesięcy-Monstery. Należy ona do najbardziej dekoracyjnych roślin doniczkowych o ozdobnych liściach. Jest bardzo łatwa w uprawie i dobrze znosi warunki klimatyczne panujące w naszych mieszkaniach. Moją znalazłam przypadkiem podczas zakupów w centrum ogrodowym w Pruszczu Gdańskim. Było to ponad dwa lata temu, dopiero stawała się modna, więc miałam szczęście nabyć ją w bardzo rozsądnej cenie (129 zł!), a już wtedy miała prawie 150 cm wysokości. Jeśli planujecie jej zakup, mniejsze okazy są dostępne są w dyskontach, na większe warto polować w internecie, w sekcji "oddam w dobre ręce". Zdziwicie się, ile osób chce przekazać lub bardzo tanio sprzedać rośliny, które z różnych przyczyn (np. przeprowadzki) muszą opuścić mieszkanie. W ten oto sposób Beacie  udało się znaleźć trzy ogromne kaktusy do nas do biura. Zatem sposób sprawdzony i działa : )

 

 

 Monstera jest okazałym kwiatem. W moim neutralnym w odbiorze wnętrzu dodała sporo życia. Jest też pięknym tłem do zdjęć. Od dłuższego czasu stoi w miejscu, w którym ma trochę więcej przestrzeni. Rankiem dociera tam słońce, a widok przez okno rozpościera się na cały ogród. Dlatego, kiedy wygonię dziatwę do przedszkola, właśnie tu zaczynam dzień z kubkiem aromatycznej kawy. Do celebrowania tego momentu zdecydowanie zachęcają przepiękne akcesoria i naczynia, które pojawiają się ostatnimi czasy na rynku. Od zwykłego imbryczka począwszy, poprzez ciśnieniowe dzbanki, do przelewowych naczyń – wybór jest szeroki. Rezygnując w zupełności z kawy rozpuszczalnej, zaczęłam odkrywać uroki prawdziwej kawy mielonej.

 

 

 Nie byłabym sobą, gdybym trochę nie eksperymentowała ze smakiem. Często rozkruszam ziarna kakaowca lub dodaję gorzkie kakao, ponieważ w kawiarniach zawsze moim ulubionych napojem jest tradycyjna Mocca. Nie stronię też od miodu, cynamonu i kardamonu. Po pierwsze rozsiewają piękny zapach podczas parzenia. Dodatkowo są też zdrowe i pysznie smakują. Te małe rytuały sprawiają, że milej zaczynam dzień i mam poczucie, że zrobiłam coś dla siebie. Po takich 10 minutach na kanapie z chęcią oddaje się kolejnym pracowniczym i rodzinnym obowiązkom. 

 

 

 Zachęcam Was do stworzenia takiej porannej oazy w swoim domu. Niezbędny jest miękkie siedzisko i obowiązkowo rośliny. To naprawdę kojący sposób na spokojne wejście w każdy, nastawiony na zawrotne tempo działań dzień.

 

dzbanek do kawy/szklanka/komplet misek/złota łyżka/deska drewniana/pojemnik na kawę – DUKA

asia real

Praktyczne sposoby na przechowywanie w łazience

  Marcowy wpis o łazience wzbudził spore zainteresowanie. Bardzo mi miło, że mogłam Was zainspirować i podpowiedzieć co nieco. Niektórzy z Was pisali, o jasnej przestronnej aranżacji, ale pojawiły się też wątpliwości, że pięknie wszystko wygląda na zdjęciach, lecz z praktycznego punktu widzenia, nie ma miejsca na przechowywanie, pranie etc… To nakłoniło mnie do stworzenia dzisiejszego wpisu. Oto pięć praktycznych tipów na przechowywanie akcesoriów w łazience tak, by codzienne czynności nie koligowały estetycznymi walorami naszego kąpielowego pokoju. Zaczynamy od …

1. Kosmetyki.

Mamy ich dziesiątki, mimo że używamy najczęściej pięciu. Z żadnym z nich nie jesteśmy w stanie się rozstać. Podkład, pomadki, lakiery do paznokci. Być może tylko ja mam taki problem, ale każde sprzątanie w szufladzie z kosmetykami, kończy się przełożeniem ich z pudełka do pudełka. Co zrobić, by mimo wszystko oddzielić wszystkie akcesoria od siebie? Z pomocą przychodzi IKEA i doskonałe pojemniki, pasujące do szafek łazienkowych, które ma w ofercie. Jakość oceniam doskonale, a wiem co mówię, bo korzystam z nich blisko trzy lata, podczas których pudełka miały okazję być nie tylko praktycznymi wkładkami do szuflad, ale również łodzią podwodną i tratwą w wannie, podczas kąpieli moich dzieci; ). Dodam również, że w samej szufladzie chowamy szczoteczki do zębów. Tak Kochani, to możliwe. Wszyscy domownicy bez specjalnego wysiłku, przywykli do nowego rozwiązania. Powiem więcej-im się ono nawet podoba! A to już nie lada wyczyn, nie sądzicie?

2. Mydła, szampony, odżywki…

Do tego celu użyłam metalowej półeczki. Ta akurat znajduje się nad wanną, ale rozważam umieszczenie takiej samej, w białym kolorze, pod prysznicem. Półeczka jest, wykonana z metalu, kupiłam ją w sklepie Dutchhouse. Występuje w kolorze czarnym i białym. Ma odpowiednią głębokość i po dwóch latach bezpośredniego obcowania z wodą, wygląda jak nowa. Przechowuję na niej szampony dla siebie i dzieci, ulubione kosmetyki do pielęgnacji Jope, które nie dość, że są produktami ekologicznymi, pięknie pachną to jeszcze same w sobie są zwyczajnie ładne.

3. Ręczniki.

Kiedy udało mi się ustalić lokalizację dla wanny i prysznica, co było moim priorytetem, okazało się, że zabrakło mi miejsca na wieszaki i kaloryfer. Takie małe przeoczenie: ). Udało się to w prosty sposób rozwiązać. Podstawowe haczyki na szlafroki i suche lub lekko wilgotne ręczniki znajdują się na kaloryferze zaraz przy wejściu do łazienki. Grzejnik jest wąski i wysoki, wygląda mniej więcej tak .

4. Pranie.

Znalazłam też rozwiązanie dla ubrań, które z uporem maniaka, niemal wszyscy moi domownicy, pozostawiali przed kąpielą na ziemi, w nadziei, że same przepełzną do pralki i szafy-jeśli nadają się do ponownego ubrania. Tu pomógł mi ukochany Tata, który na podstawie mojego szkicu wykonał wieszak na ubrania i ręczniki z pomalowanych na czarno metalowych kątowników. Główna część przymocowana jest do sufitu. Na niej wieszamy spodnie i czasem rozkładamy ręczniki. Część dolna- przyznaję się bez bicia-przystosowana była pod szyty na wymiar worek na pranie. Do dziś jednak nie odwiedziłam krawcowej, zatem od lat służy mi w tym celu tkaninowy, przeznaczony do tego celu pojemnik na pranie. Oba rozwiązania są bardzo funkcjonalne, a wieszak jest jednocześnie dekoracją łazienki.

5. Kremy, olejki, lakiery i pianki do włosów.

Na te produkty przeznaczyłam miejsce nad toaletą, które w całości zabudową wykonaną u stolarza. Szafka ma zaledwie dwadzieścia centymetrów głębokości, ale przechowuję w niej wszystkie rzeczy, na które nie mam miejsca w szafce pod umywalką. Front nie ma uchwytów, zamykany jest na tak zwany dotyk, więc zabudowa wtapia się w białą ścianę.

Jestem ciekawa Waszych sposobów na przechowywanie w łazienkach. Wiosenny czas sprzyja remontom, zatem każda dodatkowa porada może być cenną podpowiedzią!

***

beata kwiatkowska

 

LAST MONTH

 Marzec minął szybko. Pewnie zauważyliście, że ostatnio ciężko pracujemy nad nową jakością bloga. Nie jest to łatwe, jednak efekty są najmilszym wynagrodzeniem. Dobrem dodanym jest to, że robiąc co chwilę sesje, musimy w domach utrzymywać porządek. Ewentualne potyczki i inne smaczki 'behind the scenes' widać na bieżąco na naszym instagramie i facebooku. Pomimo zeszłorocznej przygody z minimalizmem, znowu udało mi się zagracić dom i od nowa zaczynam walkę z pozbywaniem się zbędnego życiowego balastu. Nie jest to łatwe, bo jak w głowie bałagan to niestety wypełza on też na zewnątrz. Jednak zbliża się wiosna, a ja jestem dzieckiem kwietniowym, więc nabieram energii do zmian na lepsze. 

 Beatka zaprosiła Was w końcu do swojej łazienki, ja do szafy w przedpokoju, której odgruzowywanie zajęło mi ponad dobę. Pomimo niesprzyjającej aury staramy się wychodzić  w plener. W tym miesiącu była to kaktusiarnia w Rumi oraz restauracja Motlava w sercu Gdańska. W przyszłym miesiącu udajemy się z naszą projektową ekipą na targi do Mediolanu, więc nie będziemy Wam szczędzić fotografii jedzenia, obłędnej architektury i designu na najwyższym światowym poziomie.  

 Pewnie Wy też staraliście się zaklinać nadejście wiosny. Nie było to łatwe, gdy w połowie miesiąca Polskę nawiedziły śnieżyce. Było to akurat wtedy, kiedy postanowiłyśmy sobie zrobić piknik na dzień kobiet. Ubrałyśmy się w niedzielne sweterki, wyjęłyśmy piknikowy kosz, pojechałyśmy w kierunku parku, a tu nagle ogromne białe płaty sypią się z nieba! Stoimy na parkingu jak wryte i już prawie zaczęłyśmy świętować w aucie, gdy zauważyłam mały daszek i piękne stare drzwi do stajni na Kolibkach – idealne tło do sesji. Nie pozostało nic innego, jak wycisnąć tę chwilę jak cytrynę i cieszyć się życiem pomimo przeciwności. 

***

 

asia real