Baby Party DECO

Moja córcia skończyła roczek! Boże jak ten czas nieubłagalnie leci…..Oczywiście nie mogłoby się to obyć bez echa. Rodzina liczna, wszyscy zakochani w pierwszej wnuczce, także odpowiednia oprawa była po prostu niezbędna. Przyznam, że gdyby nie prowadzenie bloga, pewnie skończyłoby się na torcie i ładnej sukience, ale ambicja nie pozwoliła mi tego tak zostawić. Poszperałam trochę w internecie i oto przedstawiam Wam szalone inspiracje, które sprawiły, że całą niedzielę dmuchałam balony!

Follow my blog with bloglovin!

Oczywiście ciężko uchronić się było od różu. Mimo, iż w dodatkach dla dziewczynki jestem jego zdecydowaną przeciwniczką, musiałam po części ulec. Mała dama nie ma za dużego wyboru – większość dodatków na imprezy dziecięce jest tylko w tym kolorze – lub w niebieskim dla chłopców – i nie wiedzieć czemu nikt jeszcze nie wpadł na to, że takich mam jak ja, jest więcej. Można by to oczywiście obejść kupując dodatki imprezowe dla dorosłych, ale w końcu tylko raz w życiu obchodzimy roczek. Przyjdzie jeszcze czas na dorosłość.

Poniższe party pozwolę sobie nazwać Unisex, bo w sprytny i znośny dla mego krytycznego oka sposób,  łączy różowy z niebieskim. Najbardziej ujmujące są butelki z mlekiem. Pamiętam jeszcze jak w dzieciństwie kupowało się w takich buteleczkach śmietanę:)

Kolejna sesja to pięknie przedstawiona relacja z urodzin w ogrodzie – nie widać może wielu przykładów na dekoracje imprezowe, ale klimat samych zdjęć jest niepowtarzalny i bardzo odpowiada mojej estetyce.

A tutaj coś co śmiało możemy nazwać  DIY Baby Party, gdyż większość rzeczy wykonano własnoręcznie. Załączam instrukcje dla ambitnych rodziców.

Poniższy przykład nazwę Utopia party, ponieważ w naszym klimacie ciężko o taką scenerię w ten wyjątkowy dzień. Jednak pomysł bajeczny.

Ostatnią inspirację nazwę Very Pink Party, no cóż – każda z nas w głębi serca chciała być kiedyś księżniczką……pozdrawiamy Mamy małych Książąt i podpowiadamy, że równie uroczo aranżacja ta wyglądałaby w granacie lub ultramarynie.

Tak było u nas:

źródła: www.kuchekult.de, www.theportlandpoppy.blogspot.com, www.bellaregalo.com, www.thebusybudgetingmama.com

asia real

Czasem warto się zgubić…

Witajcie. Ostatnio zabrałam Was do miłego concept store'u http://www.makehomeeasier.pl/ciekawe-miejsca/concept-store-paris-new/ i obiecałam coś skrajnie innego, równie inspirującego. Jesteście gotowi? 

Do tego miejsca trafiliśmy przypadkiem. Zwyczajnie zgubiliśmy się, wysiedliśmy kilka przystanków, metrem, za daleko. Byliśmy strasznie głodni, dlatego wyszliśmy z podziemi na szybki lunch. Okazało się, że jesteśmy w sercu targowiska z prowansalskimi antykami, starymi tablicami i zapierającymi dech w piersiach milionami innych dekoracji oraz mebli. Nie planowałam nawet takiej wycieczki, ponieważ myślałam, że nie starczy nam na to czasu. Jednak siła wyższa. Targowisko samo mnie dopadło.

 

Stoisk było wiele, uliczek, w których z przyjemnością mogłabym się zaszyć, również. Cudna ceramika w pełni kompletna, unikatowe lustra, które dotychczas widziałam tylko w albumach inspiracyjnych.

Moją szczególną uwagę zwrócił sposób ekspozycji towaru. Na stoiskach panował niezwykły porządek. Meble ustawione nie jak na targowisku, tylko jak w stacjonarnym sklepie. Chwilami czułam jak bym była u kogoś w mieszkaniu…a przecież to "tylko rynek".

Wszystko zachowane w świetnym stanie, niekiedy jak nowe. Zwróćcie uwagę na komodę z szufladami. Wyobrażacie sobie, że ma ona 80 lat? Dodatkowo nie została poddana renowacji, jej stan jest zadziwiająco dobry. To wielkie szczęście trafić na taki kąsek. A jeszcze większe móc postawić ją w swoim domu. Szkoda, że nie mogłam stać się jej nową właścicielką.

Misternie zdobione kasy sklepowe, kiedyś używane na co dzień, dziś mogą być trofeum prawdziwego kolekcjonera. 

 

Gdybym spodziewała się takich skarbów jak ten zegar np, to przyjechałabym autem.  Poroże, lampa podłogowa, stolik..sama nie wiem co piękniejsze.

Zachwycam się do dziś.  Marzę by jeszcze kiedyś móc zabłądzić w takim miejscu…

To był mój ostatni dzień we Francji. MIło mi było podzielić się z Wami tym, co oprócz zabytków i historycznych miejsc, podobało mi się najbardziej. Jeszcze rzut okiem na na Wieżę Eiffla … 

 

Do następnego!

 

beata kwiatkowska

Pudełka

Wyszłam po chleb a wróciłam z przepięknymi pudełkami do przechowywania. Obite są lnianą tkaniną z nadrukiem, mają dwa wymiary ,a komplet kosztował 69 zł. Długo nosiłam się z zamiarem zakupu szafki , kosza, czegoś co pomieściłoby w sobie moje dodatki/akcesoria – niestety decyzje dotyczące wystroju mojego mieszkania zawsze odkładam na potem , w związku z czym część pomysłów umiera śmiercią naturalną, ale te zrealizowane cieszą mnie niezmiernie i zwykle są trafione.

Zatem zabrałam się do układania.

Po selekcji , wyłożyłam wszystkie dodatki na biurko , o istnieniu niektórych z nich zupełnie zapomniałam…

  

Idealne zajęcie na leniwą niedzielę …

Niesamowite jest to że zmieściła się w tym pudełku ta cała sterta dodatkow! Magia porządkowania w tym przypadku zadziałała .

      

TAAAADAAAAMMM!  i wszystko jak na dłoni 

Same możecie zrobić takie pudełeczko. Wystarczy zszywacz tapicerski/klej, odrobina gąbki cienkiej -tapicerskiej  oraz tkanina- tu juz wszystko zalezy od Waszej fantazji. 

Poniższe inspiracje nie pochodzą z DIY, ale na pewno podsuną Wam świeże pomysły.

Czerń i biel w klimacie geometri.

Znalazło się też coś dla wielbicieli industrialnego stylu.

Kuferki, stare walizki, skrzynki. Fantastyczne!

O koszach na gazety będziemy pisac w osobnym poście. Ta inspiracja jest jednak wyjątkowo spójna z dzisiejszym tematem.

Żeby nie było tak monochromatycznie, coś dla miłośników koloru.

Czas wiosennych porządków tuż tuż. Zachęcamy do rewolucji w segregowaniu akcesoriów w szafach, gadrerobach i łazienkach.

Powodzenia!

 

źródło: designsponge.com ; seilamuitascoisas.blogspot.com;blog.holamama.es;houzz.com;houseandhome.com;apartmenttherapy.com;urbanoutfitters.co.uk;coxandcox.co.uk;brabournefarm.blogspot.com;brightbazaar.blogspot.com

 

 

 

beata kwiatkowska

STORIE my new design concept

O mojej romantycznej wyprawie do Paryża napomknęłam już w grudniu. Pokazywałam Wam wówczas jak wyglądają ulice Francji na minutę przed Świętami Bożego Narodzenia. Chciałabym na chwilę jeszcze do tego powrócić i podzielić się wrażeniami dotyczącymi 2 inspirujących miejsc.

Przeszliśmy na własnych nogach sporą część miasta. Nie ominęłam ani jednego vintage shopu, sklepu z antykami nie mówiąc o concept store'ach. Aż muszę napisać na forum bloga – dziękuję Ci za anielską cierpliwość Radosławie  : ) Jednym ze sklepów, którym chciałam Wam pokazać, jest STORIES , niewielki, mieszczący się przy 20 Rue Delambre. Powitała mnie przemiła pani, która nie tylko pasjonuje się wystrojem wnętrz, ale jest również fanką wszelkiego rodzaju DIY. Kiedy dowiedziała się, że prowadzę bloga, bez wahania zgodziła się na to, bym zrobiła małą sesję dla Was. Dodam tylko, że wykonanie fotorelacji w sklepach nie jest prostym zadaniem.

 

Przy wejściu wita nas chodnik, który w obliczu charakteru sklepu, pełni funkcję czerwonego dywanu. Bawełniany chodnik w gwiazdki. Kiedyś myślałabym, że nadaje się tylko do pokoju dziecka…zabawne jakiej metamorfozie uległo moje poczucie estetyki ; ). Co krok ze ścian wyłaniają się głowy zwierząt. Nie martwcie się, nie zaserwuje Wam ujęć z wątpliwymi trofeami myśliwych. Eksponowana zwierzyna była urocza, wykonana z ratanu np. 

i z włóczki i drewna i wikliny …

tkaniny i papieru…

Sklep posiadał również bardzo szeroki wybór dość oryginalnej ceramiki – wzorzystej, romantycznej, rustykalnej. Bez względu na typ, podobały mi się wszystkie. Do tego ekspozycja, można było poczuć się jak u siebie w domu.

 

Wiklinowe serca pomalowane białą farbą – prosty a  jakże efektowny wyrób. Cały kosz takich serduch stał nieopodal dużego stołu z bibelotami. 

Ekspozycja cieszyła oko nie tylko miłośników wystroju wnętrz, ale również fanów, a raczej fanki akcesoriów odzieżowych. 

Urzekły mnie portmonetki i kopertówki, w unikalnych zestawach kolorystycznych, z różnymi motywami.

Na stole, pod którym stał serduszkowy kosz, znajdowała się świątecznie przystrojona jodła. Każda bombka w stylu handmade, jedyna w swoim rodzaju. Oczywiście wszystkie można było nabyć.

I miś kolorowy odpoczywał na krześle.

Na witrynie malowana ręcznie porcelana. Istniała możliwość dobrania całej zastawy w takiej tonacji. Bardzo przyjemnie byłoby poczęstować gościa herbatą w rowerowej filiżance.

Spędziłam w tym sklepie z godzinę, mimo, że jego powierzchnia nie przekraczała …35 m2.  Na szczęście, w Polsce też już powoli zaczynamy doceniać magię detali we wnętrzach. Z tego tytułu concept store'ów otwiera się coraz więcej. Nie ma ich co prawda wiele, ale cierpliwie czekam na moment kiedy powiem " kupiłam to w concepcie w Gdyni " a Asia zapyta " którym ? " : )

http://www.storieblog.com/

Drugim miejscem, w którym czułam się podobnie, jak u siebie w domu było…albo nie…. Nacieszcie teraz oczy aranżacją STORIE. Zdradzę tylko, że kolejne miejsce, które niebawem opiszę jest skrajnie inne, lecz nie mniej inspirujące.

 

beata kwiatkowska