last month

Napisała Beata @ Październik 31, 2017

 

Z postami Last Month jest tak, że zawsze obawiam się o ich spójność, myślę co w nich opisać, by relaksowały, nie skupiały się tylko i wyłącznie na próbkach, kolorach i teksturach, by wpis miał charakter bardziej osobisty niż pozostałe. Wydaje się to być takie trudne…po chwili kiedy siadam do zrobionych w danym miesiący fotek, nie mogę się zdecydować, które z nich opublikować…a kiedy wybiorę już top 20 – zasiadam i myślę o tym ilu chwil w minionych tygodniach nie doceniłam wystarczająco. Zatem ulubiony przez Was cykl jest i moim faworytem, pozwalającym by zwrócić uwagę na małe szczęścia, które gdzieś, w codziennym pośpiechu zwyczajnie się gubią.

W domu czas przygotowań do halloween trwał mniej więcej od połowy miesiąca. Zrobiłam już chyba dwanaście dyniowych lampionów. Niektóre z nich zwyczajnie "wyszły" czyt. spleśniały " od świecących w nich świeczek. Zatem znowu zasiadam z dzieciakami i zdobimy kolejną dyniową buzię. Im straszniejsza tym lepsza rzecz jasna. Czy obchodzenie halloweenowego święta u nas jest jeszcze czymś kontrowersyjnym? Mam nadzieję, że już nie. Wszak dostarczanie sobie małych radości, kiedy za oknem rano i popołudniem panuje już noc jest zdecydowanie naturalnym odruchem. Niech dzieciaki cieszą się, biegają w przebraniach, straszą, przeżywają, pieką rodzinnie dyniowe placki, podjadają nietoperzowe muffinki…

Asia, też znalazła chwilę by zatrzymać się i pobyć troochę "tu i teraz", zadbać o talenty kulinarne, podnieść swoje kwalifikacje w tym temacie przygotowując dla wszystkich dziesiątki słoików z ogórkami małosolnymi – najlepszymi jakie dotąd przyszło mi degustować. Bananowe chlebki wg przepisu z książki Zosi, które piecze odrazu w podwojonych porcjach. To wszytsko działo się w październiku u Joanny.

Dzieciaki sprawdzały się na zajęciach plastycznych w dwóch zmianach – w naszej jesiennej bazie. Asia i Jorge wygrali tez konkurs na najlepszy strój halloween, byli bezkonkurencyjni, kolorowi i mimo, że wogóle nie straszni – zarażali energią święta. Inspirujcie się!

Udało nam się też spędzić kilka dni we wspólnym gronie, zjeść wiele obiadów, zamówić sporo dań tajskich i delektować się dniami leniucha, na które w październiku na szczęście znaleźliśmy wszyscy czas.

Sporo podróżowałyśmy… zawitałyśmy do Boloni, Łodzi, Warszawy, w poszukiwaniu nowych pomysłów, inspiracji, planując kolejne projekty. Widzimy się w listopadzie! 🙂

A wy mieliście czas na swoje małe lenistwa? 

beata kwiatkowska

Jesienny czas…dla siebie

Napisała Beata @ Październik 29, 2017

Mam setki pomysłów na umilanie sobie jesiennych weekendów, takich, w których deszcz leje godzinami. Dziś dzień szczególnie powolny. Perfekcyjny wręcz do tego by snuć się, piec ciasta, robić ludziki z kasztanów i delektować się gorącą czekoladą. Babka jogurtowa wychodzi zawsze, jest pysznie wilgotna, a dzieciaki uwielbiają ją. Zwykle znika zanim zdąży ostygnąć, dlatego zawsze robię dwie porcje. To mój sprawdzony sposób na zbliżającą się do kreski "0" temperatury za oknem.

Kolejnym sposobem na umilenie sobie szarego dnia jest aromatyczny krem z dyni, który zawsze robię na tak zwane wyczucie. Nigdy nie smakuje tak samo, ale zawsze jesy wykwintny a jego zapach rozchodzi się po całym domu. Wersja pikantna dla dorosłych – wersja słodka dla kochanych urwisów. Doznania smakowe potęguje pięknie przystrojony stół. To od jakiegoś czasu pozostawiam Helenie i Filipowi. Mają swoje ulubione kubki, z których zupa zawsze smakuje lepiej. Nie od dziś wiadomo, że walory estetyczne mają bardzo duży wpływ to z jakim apetytem spałaszujemy przygotowane dania. Czy zgodzicie się z tym?

Pozostają jeszcze do rozpracowania chipsy jabłkowe. Robi się je w bardzo prosty, niestety nie szybki – ale zupełnie nie zajmujący sposób. Szybciej można sobie z nimi poradzić jeśli jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami suszarki do żywności, jednak nie mam takiej i korzystam ze standardowego rozwiązania jakie daje domowy piekarnik.

Przepis na rarytasy te i inne – znajdziecie na blogu Kasi lub Zosi, ja chętnie podzielę się przepisem na wizualną część na aranżację stołu : kubeczki, naczynie w kształcie dyni z przykrywką, kosz na owoce, podstawki drewniane, liściasty łańcuch, kolorowe rękawice kuchenne możecie kupić w Home and You. Dodatkowo liście, które samodzielnie można pozbierać na spacerze – jest to zawsze dodatkowy pretekst by wyjść z domu, nawet jeśli bardzo nie chce się tego robić. Owoce, warzywa i orzechy tworzą zawsze piękny naturalny stroik. Lubię trzymać je w zasięgu wzroku domowników – wtedy częściej je zjadają. Dziś na zakończenie dnia planujemy zrobić halloweenową latarnię z dyni i inne domowe przystrajacze na tą okazję. I tak – wiemy, że to nie jest polskie święto, jednak zgodnie wyznajemy zasadę – każdy pretekst jest dobry do celebrowania. Więc działamy – do czego i Was zachęcam. Miłego !

Skandynawski minimalizm, czyli życie w stylu eko

Napisała Asia @ Październik 26, 2017

Wszyscy doskonale znamy skandynawski minimalizm – Polacy pokochali ten styl i choć trendy zmierzają już w zupełnie innym kierunku, to w naszym biurze wciąż realizujemy takie projekty. Dziś chciałabym zaprezentować Wam naszą ostatnią realizację od trochę innej strony, niż zawsze, czyli…od początku.

Skandynawskie wnętrza mają swoje źródło w zimnej północnej Europie, gdzie światło dzienne jest na wagę złota – stąd zaszła tak silna potrzeba zatrzymania tego światła we wnętrzach poprzez biel. Skandynawowie lubią funkcjonalizm, prostote i minimalizm, ale w wydaniu szlachetnym i przytulnym. Dziś na tapecie mieszkanie dwupokojowe na jednym z nowopowstałych gdańskich osiedli. 
Jak już wspominałyśmy projekty, które realizujemy, dzielimy na trzy etapy. Pierwszy z nich i ten, który dziś Wam zaprezentujemy, to etap koncepcyjny, gdzie ustalamy wstępną listę produktów, układ funkcjonalny oraz określamy stylistykę i klimat, jaki ma panować we wnętrzu. Po rozmowie z klientami udało nam się ustalić, że lubią styl skandynawski w jego najbardziej podstawowej postaci – bez akcentów kolorystycznych, tylko oczywiście biel, drewno oraz czarne detale. Zarówno im, jak i nam, zależało na tym, aby wnętrze było czyste, świeże i kojące zmysły. W czasach, gdzie z każdej strony jesteśmy bombardowani informacjami, kolorami, obrazami i dźwiękami, miło jest powracać do domu, który stanowi oazę dla naszych niespokojnych umysłów.

Na tym etapie wybierałyśmy też już elementy wyposażenia wnętrz oraz oświetlenie. W imię skandynawskiej idei życia w stylu eko postawiłyśmy na uniwersalne i bardzo praktyczne oświetlenie w postaci szyny z reflektorkami. Wybrałyśmy wersję trójfazową, co pozwoliło nam na podzielenie szynoprzewodu biegnącego z salonu i zawijającego do kuchni na oddzielne fazy, zapalane z różnych włączników. My nasz zestaw nabyłyśmy w sklepie ekotaniej.pl, gdzie udzielono nam również pomocy przy kompletowaniu wszystkich elementów.

Co nam daje takie oświetlenie? Przede wszystkim ogromną oszczędność, bo nawet blisko 100zł rocznie z jednego reflektoru, dzięki czemu nasza inwestycja oświetleniowa zwraca się nam w lekko ponad półtora roku. Jeżeli tak jak my staracie się połączyć miłość do natury z nowoczesnym stylem życia, to reflektory LED są dobrą inwestycją. Nie posiadają szkodliwych substancji, są w 100% biodegradowalne, a ich mniejsze zużycie energii powoduje mniejsze zanieczyszczenie powodowane przez elektrownie.

Czy przykładacie większa uwagę oszczędzaniu energii w Waszych domach? Zdradźcie swoje Spodziewajcie się wkrótce zdjęć z realizacji.

asia real
 
źródło:
http://www.homeyohmy.com/achieve-minimal-scandinavian-bedroom/ 
http://blogg.damernasvarld.se/bykiki/2017/08/22/last-week-at-home/ 

Metamorfoza

Napisała Asia @ Październik 23, 2017

Witajcie kochani!

Nie wiem, czy wszyscy wiedzą, że jestem rodowitą sopocianką. Kocham moje miasto i bardzo cenię sobie jego aurę, a przede wszystkim starą zabudowę. Zależy mi, by moje miasto piękniało, a dawne obiekty nabierały nowego blasku. Muszę więc koniecznie podzielić się z Wami pewną realizacją.

Mieszkanie usytuowane jest w starej sopockiej kamiennicy. Gdy wchodzę do takiej przestrzeni, od razu dopada mnie chęć upiększenia jej i nadania nowego wyrazu. Na wnętrzu, jak i całej klatce schodowej odcisnęło się mocno piętno czasu, było bardzo zniszczone. Jednak widziałam w nim ogromny potencjał, którego nie sposób było nie wykorzystać. 

Lokal składa się z salonu z aneksem, sypialni, łazienki oraz małego wewnętrznego korytarzu. Przestrzeń odpowiednia jest dla czterech użytkowników. W sypialni znajduję się łóżko 2-osobowe, o prostej, ciekawej formie. W salonie duża rozkładana kanapa, posiadająca funkcje spania dla kolejnych dwóch osób. Oba produkty znajdziecie w IKEI.

Mieszkanie miało być pod wynajem, jest to fakt bardzo istotny w procesie aranżowania. Chcemy w końcu trafić w gusta jak najszerszego kręgu odbiorców. Wnętrze jest więc w konwencji monochromatycznej, dzięki czemu jego nowy właściciel może z łatwością przenieść do niego swoją ekspresję. Uniwersalny charakter pozwoli urządzić je zgodnie z własnymi upodobaniami. Tak więc przeważają biele, czernie i szarości. Zostały ocieplone poprzez drewno oraz lniane dodatki. Białą podłogę marki Quick-step świetnie ociepla tkany dywan.

Projektując dawną przestrzeń, bardzo istotne dla mnie jest zachowanie klimatu starego mieszkania, niezatarcie jego wieku. Postawiłam więc na kontrasty. Na tle nowoczesnych mebli odznaczają się na przykład stare klasyczne gięte krzesła z Radomska. Elementy takie nadają odnawianym mieszkaniom autentyczności. 

Pięknym akcentem mieszkania jest obraz namalowany przez naszego zaprzyjaźnionego artystę Bartka Szymańskiego.

Dzięki wspólnej inicjatywie sąsiadów oraz ich zaangażowaniu udało się wyremontować również klatkę schodową. Odnowę przeszedł także ogród, przynależący do tego parterowego mieszkania. Swoją drogą ten ciekawy lokal poszukuje właśnie nowego właściciela, link znajdziecie tutaj.

 

Kto lubi starą zabudowę? Podoba Wam się ten sposób aranżacji?

asia real