Zalety pracy z pupilem

Do napisania dzisiejszego posta zainspirowała mnie wizyta w pewnym biurze na obrzeżach Trójmiasta, którego projektu mamy się wspólnie z Asią podjąć. Pomijając wytyczne funkcjonalne, jakie projekt powinien spełnić, pojawiło się jedno życzenie pracowników tegoż biura…otóż, chcieliby się czuć jak w domu. Ktoś podsunął pomysł przyprowadzania psów do pracy, który niestety nie spotkał się z aprobatą większości. Postanowiłam zgłębić temat obecności pupili w miejscu pracy, szczególnie że w naszej pracowni taki zwyczaj praktykujemy od lat.  Zwierzęta są sprawdzonymi reduktorami stresu. O tym wiemy nie od dziś. Sami zauważcie, że kiedykolwiek wrócicie do domu po długim, stresującym dniu i pogłaszczecie swojego psa lub kota, wraca poczucie spokoju i czujemy ulgę. Kto wie, czy kiedykolwiek będzie można wyjaśnić dokładnie, jak działa to zjawisko, ale badania naukowe potwierdzają to, czego doświadczamy. Międzynarodowy Zarząd Zdrowia przeprowadził badania w kilku wybranych miejscach pracy, w których przyjrzeli się poziomowi stresu u pracowników i sprawdzili, czy wpłynęła na niego właśnie obecność psa. Zrobili to, sprawdzając poziom kortyzolu rano i na koniec dnia. Ludzie, którzy spędzili dzień z psem, mieli znacznie niższy poziom stresu pod koniec dnia w porównaniu z tymi, którzy tego nie robili. 

Co jednak zrobić, by psy nie odwracały naszej uwagi od pracy? Najzwyczajniej w świecie należy znaleźć im zajęcie. Są rasy, które potrafią spać całymi dniami i są mniej żwawe niż pozostałe. To zależy również od ich charakteru – dokładnie tak samo, jak u ludzi. Sama mam w domu zderzenie dwóch światów, w których owczarek trochę osowiały, czasem nie nadąża za ekspresją ruchliwego teriera. Młody natomiast potrzebuje wielu bodźców, które pozwolą mu na rozładowanie jego niespożytej energii. Wystarczą zabawki, gryzaki, coś, co zajmie młodego psiaka na wiele godzin i umożliwi nam dokończenie zestawienia lub napisanie posta : ) Sama często muszę wymieniać ''czasoumilacze" moich podopiecznych, bo bezlitośnie je dewastują, jeśli ten problem nie jest Wam obcy, na pewno coś ciekawego znajdziecie u polskiego producenta psich akcesoriów Dingo. Sama zaopatrzyłam moje psy w kilka nowych gryzaków i dwustronne legowisko, które świetnie sprawdza się w deszczowe dni,  jedna strona jest wykonana ze skóry, co ogromnie ułatwia utrzymanie jej w czystości. Zadbajmy o zajęcie i wygodne posłanie dla pupila, wówczas nie będzie się nudził i przeszkadzał, a przecież tego z pewnością nie chcemy ani my, ani nasz szef. 

Każdy, kto jest wielbicielem i posiadaczem czworonoga, ten wie, jakie spustoszenie potrafi siać psiak wbiegający do domu prosto z dworu i oczywiście akurat w tym momencie czujący potrzebę wskoczenia na kanapę… Te urocze cztery łapki zostawiają ślady wszędzie wokoło, łącznie z naszym ulubionym fotelem. O ile w domu jesteśmy w stanie spojrzeć na to pobłażliwie, w miejscu pracy może już nie być tak różowo. Zarówno w domu, jak i w pracy, warto pomyśleć o wyborze łatwych do czyszczenia tkanin obiciowych na meble tapicerowane, które ułatwią nam codzienne funkcjonowanie w towarzystwie czworonożnych przyjaciół. Przymierzając się z Asią do projektu biura przyjaznego pracownikom, jak i ich pupilom, natrafiłyśmy na tkaniny Toccare, które w bardzo prosty i szybki sposób można czyścić za pomocą…wody. Wystarczy plamę spryskać wodą, przetrzeć miękką ściereczką i pozostawić do wyschnięcia. Tak zaprojektowane meble pozwolą spać spokojnie szefom, którzy obawiają się nieporządku związanego z przyprowadzaniem psów do pracy i tym samym obalają ostatni argument przeciw psom w biurze.

Ponadto zwierzęta w pracy pomagają utrzymać zadowolenie pracowników. Pozytywne nastawienie personelu i utrzymanie wysokiego morale, nie zawsze są najłatwiejszymi zadaniami do wykonania. Jeśli chodzi o ogólny sukces organizacji, utrzymanie dobrych pracowników jest dla każdej działalności wręcz kluczowe! Według Fortune.com, 53% osób pracujących twierdzi, że rozważałoby pozostanie w firmie, gdyby pozwoliła im na zabranie swojego zwierzaka do pracy. Zwierzęta zachęcają do inicjowania rozmowy, poznawania się, nawiązywania relacji. To z kolei przekłada się na lepszą współpracę w zespole. Ludzie, którzy są w stanie nawiązać więź, mogą skuteczniej współpracować i zasadniczo są bardziej produktywni. Na jednym z uniwersytetów w Michigan sprawdzono, czy obecność psa w miejscu pracy sprawi, że ludzie będą bardziej efektywnie współpracować. Okazało się, że ci, którzy mieli psa, bardziej cenili swoich kolegów z zespołu w kwestii zaufania i spójności  zespołu. W gruncie rzeczy, ujmując to już bardzo rzeczowo – taka sytuacja opłaca się obu stronom.

Co zrobić, kiedy nasz pupil będzie domagał się uwagi z naszej strony? To wspaniałe, że możemy na chwilę oderwać się od rutynowego działania, uwolnić myśli i potarmosić z psem jedną z jego ulubionych zabawek. Nie ma w tym niczego złego, dodatkowo w żadnym wypadku nie wpływa to negatywnie na naszą produktywność. Wręcz przeciwnie! Sama po sobie wiem, że oderwanie się od zadania, przy którym siedzę godzinami dostając całkowitego "zatwardzenia mózgu", zawsze działa na plus, przywraca świeżość umysłu i moją kreatywność. A to cecha, która przydaje się w każdym zawodzie.

Wyobraźmy sobie, jak czujemy się po powrocie ze spaceru lub przerwy na lunch. Lekko i świeżo, prawda? Dlatego też nie widzę niczego złego w tym, by dłuższa przerwa na lunch była zamieniona na szybki spacer z psem na świeżym powietrzu. To może dać pracownikom energię niezbędną do przejścia przez dzień pracy. W moim przypadku działa to w stu procentach.

Ludzie chcą zabierać ze sobą swoje psy, ponieważ nie muszą się martwić, że zostają same w domu. Coraz częściej też spotykam się z bardzo dobrą opinią klientów na temat zwierzaków w naszej pracowni.  Klienci lubią widzieć zwierzęta w biurze, budzi to sympatię i tworzy dobre wrażenie, a to z kolei bez wątpienia wpływa pozytywnie na wizerunek firmy.

A jaki Wy macie stosunek do pupili w pracy? Jesteście za, czy przeciw? Z chęcią poznamy Waszą opinię.

beata kwiatkowska

Moje 5 sposobów, aby oszczędzić czas

Odkąd mam dzieci zastanawiam się, czy doba ma 30h, ale odkąd Róża poszła do szkoły, zastanawiam się, czy mogłaby jednak mieć 48h. W pędzie życia, dodatkowych zajęć, lekarzy, katarów, spacerów i zakupów obrotna mama musi sobie radzić sposobami. Radzenie sobie z życiem trikami, to jedyne co mi pozostało, żeby móc chociaż godzinę w tygodniu znaleźć na własne hobby. Mam nadzieję, że komuś choć jeden ze sposobów, w jaki oszczędzam czas, przypadnie do gustu i pozwoli w spokoju napić się kawy.

JEŻDŻĘ DO PRACY ROWEREM

I nie tylko do pracy….w związku z tym, że mamy tylko jedno auto, a miasto jest małe, to udaje mi się wygospodarować dni, kiedy wszystkie sprawy załatwiam rowerem. Róża jest wniebowzięta, bo nakłada kask i jedzie ze mną bezpieczne odcinki na bagażniku, więc zaliczam zabawę z córką. Sama mam w końcu trochę czasu na ćwiczenie i przebywanie na świeżym powietrzu (niestety odkąd mam dzieci, przejażdżki na rowerze to luksus, bo żadna latorośl nie opanowała jeszcze tej trudnej sztuki, a na przyczepkę są już za duzi). W związku z tym, że korki Trójmiasta nie omijają, większość spraw załatwiam szybciej, ponieważ nie muszę również martwić się o miejsce do parkowania. Jednym słowem SUKCES po całości, klasyczne win-win situation.

UŻYWAM APLIKACJI CALM

Kiedyś wspominałam już Wam o mojej przygodzie z jogą. Została zainspirowana przez mojego męża, a dokładnie przez książkę Calm, którą mi podarował, widząc, że nie do końca radzę sobie z rzeczywistością. Do książki wracam co jakiś czas i polecam każdej nerwowej osobie, a aplikacja pozwala mi w korku znaleźć 5 minut na uspokojenie oddechu, krótką praktykę uważności, czy po prostu uspokojenie myśli po ciężkim dniu. A jak jestem spokojniejsza, to efektywniej wykorzystuję cenne minuty na niezbędne czynności. Nerwowość wprowadza chaos, a ten z kolei jest znanym złodziejem czasu. Dla tych, którzy mają problemy z zaśnięciem, to również dobre rozwiązanie. Puszczasz na 10 minut uspokajające dźwięki, Pani mówi do Ciebie hipnotyzującym głosem i siup, już leżysz w objęciach Morfeusza. 

OSWOIŁAM DOMOWE ROBOTY

Nigdy nie rozumiałam, czemu dobra Pani domu potrzebuje tyle gadżetów, które mają ułatwić jej życie. Wydawało mi się to zbyteczne, przecież Matka Polka wszystko powinna zrobić sama. Nic bardziej mylnego. Żelazko na parę to pierwsza rzecz, za którą chwytam po umyciu zębów. Za to po powrocie do domu zaprzyjaźniłam się z bezprzewodowym odkurzaczem Electrolux Pure F9. 3-stopniowa regulacja mocy porównywalna z tradycyjnymi odkurzaczami, unikalny wyciągany wąż, 5-stopniowy system filtracji czy oświetlenie LED przy szczotce, to tylko niektóre z jego wielu zalet. Warto dodać, że powierzchnię 180m2 mieszkania wysprzątamy na 1 ładowaniu baterii, zaś oświetlenie LED sprawia, że nawet w zakamarkach kurz czy pajęczyny się nie ukryją, a funkcja automatycznej regulacji mocy sprawia, że urządzenie samo dostosuje się do czyszczonej powierzchni. Nie musimy zmieniać mocy ssania, sprzęt sam rozpozna czy odkurzamy dywan, czy kafelki. Dla alergików idealnym rozwiązaniem jest też szczelny zbiornik na kurz i 5-stopniowa filtracja powietrza wylotowego. A sam filtr wystarczy opłukać pod bieżącą wodą.
Odkurzacz spoczywa na praktycznej podstawce, w której mieszczą się wszystkie akcesoria. Istotnym jest fakt, że z powodzeniem zastępuje odkurzacz samochodowy. Brak kabla, podświetlenie LED i wysuwana rura sprawiają, że niemal polubiłam czyszczenie wnętrza auta (trochę koloryzuje, ale zdecydowanie chętniej się do tego zabieram).

W praktyce oznacza to, że mogłam pozbyć się mojego topornego odkurzacza, którego kabel nie wystarcza na cały salon, a manewrowanie nim pomiędzy zabawkami graniczy z cudem. Jestem w stanie codziennie, chociaż pobieżnie wyczyścić podłogi w całym domu. To nie tylko oszczędność czasu, bo trwa to 2 minuty, to także zabawa dla dzieci, bo odkurzacz jest na tyle lekki, że Leon!!! ochoczo chwyta za rączkę i bez problemu odstawia urządzenie na miejsce, udając, że to pojazd Star Wars. Leonowi pomaga też teleskopowa rura – odkurzacz można dzięki niej dostosować do wzrostu każdego użytkownika, przy tym łatwo sięgnie pod szafę czy fotel, a nawet sprzątnie pajęczynę spod sufitu, aby ustąpić miejsca dobrej stronie mocy – czystości.

WRÓCIŁAM DO INSTYTUCJI KALENDARZA

Moja głowa zawsze była w stanie pojąć wiele. Nie potrzebowałam spisywać godzin spotkań. Jak to mówi Beata- jestem chodzącą tabelką. Niestety już nie teraz. Ilość spraw do spamiętania mnie przerosła! Muszę pamiętać rzeczy: swoje prywatne, swoje firmowe, Róży szkolne, Leona przedszkolne, Jorge prywatne, Jorge szkolne i nasze wspólne rodzinne. Aaaaaa przeważnie mam ochotę krzyczeć i pobierać opłatę od rządu za funkcję, którą przydzieliło mi społeczeństwo. Witajcie, jestem Asia i jestem Panią Dyrektor do spraw logistyki. Nie istnieję bez kalendarza i wcale się tego nie wstydzę!

A jakie są Wasze triki na życie? Podzielcie się koniecznie, na pewno przydadzą się niejednej z nas!

 

asia real

Czas na drewno!

Jesień nadeszła nieubłaganie, a wraz z nią coraz krótsze dni i kapryśna pogoda, nie wiem jak Wam, ale mi o wiele łatwiej w takim okresie skupić się na pracy, niż latem. Jest to świetna okazja, żeby podzielić się z Wami projektem, nad którym pracuję i przy okazji kilkoma praktycznymi radami dotyczącymi drewnianej podłogi olejowanej.

Projekt dotyczy domu, a dzisiaj prezentuję jego część dzienną oraz sypialnię. Wnętrze jest dość bogate, z ciekawymi formami, kształtami i fakturami. To za sprawą Właścicielki domu, która uwielbia rzeczy z charakterem : ) Stąd też powstała mieszanka wyposażenia – starego z nowym oraz elementów postarzanych. Nadało to całości stylu shabby chic uwielbianego w Wielkiej Brytanii.

We wnętrzach o takim charakterze bardzo ważne jest drewno oraz jego wykończenie. To właśnie ciekawe faktury, przetarcia, zacieki, sęki stanowią o bogactwie aranżacji. Drewno można wykańczać w sposób jak najbardziej naturalny albo malować wieloma warstwami farby, w taki sposób, aby jedna warstwa prześwitywała spod drugiej.

Wybierając podłogę, kierowałyśmymy się tym, aby wyglądała ona jak najbardziej naturalnie, dlatego zdecydowałyśmy się na drewno olejowane. Właściciele sami zaproponowali deskę dębową firmy Kaczkan z serii Country. I był to strzał w dziesiątkę, ponieważ te deski wyróżniają się nieregularnym rysunkiem słojów, sękami, przebarwieniami oraz pęknięciami, idealnie wpisując się w charakter domu.

Wybierając podłogę drewnianą, trzeba pamiętać, że deski ulegają zmianom pod wpływem czasu, ale są to zmiany, które powodują, że starzeją się one szlachetnie. Bardzo ważne, żeby taką podłogę odpowiednio pielęgnować, a będzie wyglądała pięknie przez długi czas. 

Zaletą olejowania desek jest fakt, że ten rodzaj wykończenia daje zdecydowanie najbardziej naturalny efekt z dostępnych na rynku,  przywodzi na myśl surowe drewno. Wybierając taką podłogę, należy nastawić się jednak na przykładanie większej wagi do jej pielęgnacji, ponieważ nie jest aż tak odporna na zabrudzenia, jak lakierowana, należy ją regularnie odświeżać, aby jak najdłużej zachowała swoje walory i cieszyła nasze oczy. W pomieszczeniach o większym natężeniu ruchu powinno się taki zabieg powtarzać częściej. Codzienna pielęgnacja nie jest bardzo skomplikowana i w zasadzie należy ograniczyć ją do odkurzania, a przy zmywaniu używać specjalnego mydła do podłóg lub mydła olejowego. Jeśli pojawią się trudne plamy, można użyć specjalnego odplamiacza, a w przypadku dużych kłopotów z ich usunięciem, można także zabrudzone miejsca delikatnie przeszlifować drobnym papierem ściernym, a następnie powierzchnię jeszcze raz zaolejować olejem pielęgnacyjnym lub pastą pielęgnacyjną do powierzchni olejowanych.

Wielkim plusem podłóg olejowanych i ich przewagą nad pokrytymi lakierem jest to, że łatwo można je odświeżyć, gdy zaczną szarzeć czy matowieć lub całkowicie odnowić, jeśli jest taka potrzeba. W przypadku desek lakierowanych sprawa jest o wiele trudniejsza, bo wiąże się z usunięciem starej powłoki lakieru, a to niestety osiągniemy tylko szlifując i cyklinując drewno. Przy podłogach olejowanych unikniemy tak poważnych prac, wystarczy, że przed olejowaniem podłogę gruntownie przemyjemy intensywnym zmywaczem i pozostawimy na 4-8 godzin do wyschnięcia. Następnie wcieramy olej pielęgnacyjny w drewno, a później je polerujemy. Po olejowaniu nie należy myć desek na mokro przez kilka dni, może to zniszczyć całą naszą ciężką pracę.

Więcej porad jak dbać o podłogę drewnianą znajdziecie tu.

Nasz projekt jest już ukończony, a w domu trwa remont na całego. Niebawem rozpoczniemy układanie podłogi, a po niej stolarz wejdzie z montażem wszystkich elementów stolarskich. Nie możemy się doczekać efektu końcowego, na pewno będzie ciekawie!

beata kwiatkowska

 

 

Jak zamieszkać z alergią…

Alergia, jeszcze niedawno była dla mnie zupełnie obcym zjawiskiem. Setki leków w aptekach, które pozwalają przetrwać w okresach nadmiernego pylenia drzew i kwiatów, straszyły zza witryny. W duchu cieszyłam się, że mogę swobodnie działać na świeżym powietrzu, niezależnie od pory roku. Żyłam sobie w błogiej nieświadomości, aż do momentu, kiedy problem zaczął dotyczyć również mojej rodziny. Alergia na pyłki spadła na nas zupełnie niespodziewanie i uwierzcie, że nadejście wiosny, a potem pięknego sierpnia i września, nie jest już tak beztroskie, jak kiedyś. Ba! Funkcjonowanie w domu też okazało się wyzwaniem, z którym musieliśmy nauczyć się zwyczajnie żyć. Ktoś, kto nie miał styczności z "galaretą w oczach" w chwili pojawiania się zieleni na podwórku lub ze zwyczajną trudnością w oddychaniu, kiedy w otoczeniu pojawia się kot, pomyśleć może, że wyolbrzymiam, ale wybaczam : ) Sama tak myślałam jeszcze niedawno.

Z definicji alergia jest niczym innym jak reakcją organizmu na oddziaływanie różnych obcych substancji, zwanych alergenami, polegającą na reakcji immunologicznej związanej z powstaniem przeciwciał, które po związaniu z antygenem doprowadzają do uwolnienia różnych substancji – mediatorów stanu zapalnego. Stan zapalny może objawiać się poprzez swędzenie, kichanie, wysypkę, a nawet astmę i inne bardzo poważne zagrożenia, nawet życia. Kolejnym problemem jest smog, w którym znajduje się wiele alergizujących substancji, szczególnie te pochodzące z pyłów przemysłowych są niebezpieczne, mogą być o wiele groźniejsze niż alergeny pochodzenia naturalnego. Substancje chemiczne występujące w smogu mogą powodować silne reakcje alergiczne, a niestety nie ma  na nie, skutecznej kuracji odczulającej. Alergii zatem nie należy bagatelizować i naprawdę warto przeciwdziałać jej rozwojowi, reagując na najwcześniejsze objawy. Nam dzięki szybkiemu działaniu udało się zapobiec rozwojowi i złagodzić dolegliwości, jakie dotykały Filipka. Dziś jesteśmy na dobrej drodze, by zapomnieć o alergii-mam nadzieję-raz na zawsze.

Jak sprzątać? Codzienne zmagania alergików nie kończą się w chwili nadejścia czasu jesienno-zimowego. Ten czas jest dla nich równie trudny. Kiedy nadchodzą zimniejsze dni, zdecydowanie rzadziej otwieramy okna w domach i tym samym stwarzamy idealne środowisko dla wszechobecnych w domu roztoczy. Gdzieś wyczytałam, że roztocza, niewidoczne gołym okiem, żywią się głównie złuszczonym naskórkiem, którego każdy z nas codziennie im dostarcza. Odchody oraz pancerzyki roztoczy łączą się z kurzem i wraz z nim unoszą w powietrzu, wędrując po mieszkaniu. Podrażnione w ten sposób zostają drogi oddechowe osób uczulonych, bardzo źle wpływają to na zdrowie, nie mówiąc o komforcie życia. Ścieranie kurzy z powierzchni poziomych wilgotną ściereczką, powinno wykonywać się w zasadzie codziennie. Najlepiej by czynności związane z odkurzaniem lub ścieraniem kurzu odbywały się podczas nieobecności uczulonych osób.

Co, jeśli w domu jest kominek? O kominku marzyłam od zawsze. Była to pierwsza rzecz, o której zlokalizowaniu myślałam, kiedy kupiliśmy dom. Niestety alergia Filipa dała o sobie znać już po wprowadzeniu się do nowego miejsca, więc ogień w domu pojawiał się bardzo sporadycznie. Zwykle, wtedy kiedy dzieciaki zostawały u Babci na noc. Niestety nadmierne ciepło i dym, który dostaje się do wnętrza mieszkania, nie pozwalał na częste używanie go w domu. Na szczęście producenci sprzętów AGD bardzo szybko reagują na bieżące potrzeby nas samych. Żyjemy w dobie porażającego wzrostu liczby ludzi cierpiących na tę alergię ( aż 40% populacji ) oraz czasach kiedy bardzo odczuwalny, szczególnie na południu Polski smog, negatywnie wpływa na zdrowie wszystkich ludzi. W obliczu tych problemów zdecydowaliśmy zainwestować w oczyszczacz powietrza marki Philips, dzięki czemu teraz możemy bez obaw o smog i alergeny wietrzyć mieszkanie, a następnie oczyszczać od razu powietrze, ponieważ używanie go przy otwartym oknie nie byłoby zbyt efektywne. Możemy też z mniejszymi ograniczeniami korzystać z ukochanego kominka, lepiej nam się śpi i oddycha nocą, objawy alergii są zdecydowanie łagodniejsze, a dodatkowo nie zaraziliśmy się nawzajem w czasie ostatniej epidemii grypy . Tym sposobem łatwiej przetrwać okres przeziębień jesiennych, czy innych wirusów, które dzieciaki przynoszą ze szkoły, a my z pracy. Pamiętajcie, tylko o kilku istotnych rzeczach,  żeby urządzenia prawidłowo działało, należy odstawić je, na co najmniej 20 cm od ściany, ponadto nie powinno być niczym zasłonięte. Jego kompaktowy rozmiar, pozwala mi na umieszczenie go pod parapetem, kiedy aktualnie nie jest używany. Wystarczy przed uruchomieniem wyjąć oczyszczacz zza zasłony, umieścić na środku pokoju – i gotowe!

 

Zwierzęta w domu. Jak wiecie mamy w domu dwa psy. Zdecydowanie nie powinniśmy pozwolić na obecność czworonogów w naszym otoczeniu. Czynności związane z pielęgnacją psiaków i częste czyszczenie i wyczesywanie ich sierści to w naszym domu niemal rutyna. Na szczęście Filip nie jest uczulony na sierść psią, ale same zwierzaki nie prowadzą zbyt higienicznego trybu życia, dlatego również o ich czystość musimy codziennie dbać. Warto przy tej okazji wspomnieć o spaniu z psiakiem w jednym łóżku. Filipa pokój miał być jedynym, do którego zwierzęta nie mają wstępu. Tak się jednak nie stało, bo nasz młody kawaler sam w nocy wstaje i eksportuje Hajsa na swój materac. Jak zakazać mu tej frajdy… więc po pierwsze wietrzymy pokój, kiedy dzieciaki są w szkole i zawsze godzinę przed snem. Dodatkowo korzystamy z oczyszczacza powietrza, który nadaje się do pracy w mniejszych pomieszczeniach -czyli idealnych dla pokoju dziecka. Warto zwrócić uwagę na nocny tryb pracy – czyli cichej pracy urządzenia przy przygaszonym światełku. Podczas snu oczyszczacz zapewnia powietrze, które gwarantuje nam wartościowy sen.
Tryb automatyczny sam wykrywa poziom zanieczyszczeń i dopasowuje moc do potrzeb. Kolorowy wyświetlacz pokaże stan powietrza w chwili obecnej – od czerwonego alertu, aż do niebieskiego koloru, czyli powietrze "dobre". Mamy też możliwość sterowania ustawieniami za pomocą aplikacji Wi-Fi – chociaż u mnie w domu tryb automatyczny sprawia się znakomicie. Polecam to urządzenie szczególnie wszystkim tym, którzy do tej pory ograniczali regularne wietrzenie pomieszczenia z uwagi na wysoki wskaźnik zanieczyszczenia smogiem. My wietrzymy pokój, gdy nas w nim nie ma, a następnie oczyszczamy powietrze.

Co z tkaninami ? Producenci tkanin również wyszli naprzeciw potrzebom alergików. Niezawodne w tym kontekście są; jedwab -uznawany za najbezpieczniejszy materiał dla alergików, bawełna, len i pozostałe materiały naturalne. Bardzo interesującym odkryciem jest również bambus, który cechuje najwyższa odporność na rozwijające się w nim grzyby, bakterie, ma też właściwości antyalergiczne, termoregulacyjne i pochłania wilgoć, a także bardzo szybko schnie. Długie włókna tej tkaniny sprawiają, że nie przylega do niej kurz. Najpowszechniejszą tkaniną jest oczywiście bawełna naturalna, która również dobrze radzi sobie z wilgocią, nie przyciąga alergenów, jest miękka, wygodna, nie podrażnia skóry i zapewnia dobrą cyrkulację powietrza. W łóżku alergika powinny znajdować się pościele wypełnione antyalergicznymi wypełniaczami i mimo to raz na tydzień powinniśmy je gruntownie przetrzepać i przewietrzyć.

Na szczęście nie musimy zmagać się z alergią pokarmową…mimo wszystko przykre jest to, że w naszym otoczeniu znajduje się tyle chemii i zanieczyszczeń, które bezpośrednio wpływają na nasze zdrowie. Dbajmy, o matkę ziemię… a o ekologii w domu pozwolę sobie napisać jeszcze parę słów w kolejnym poście.

beata kwiatkowska