Bądź tak dobry, by nie mogli Cię dłużej ignorować.

Steve Martin

JAK ZMIENIĆ LOOK ŁAZIENKI? PRZEMIANA W POKÓJ KĄPIELOWY

Dzisiejszy styl życia pozwala na różnorodne podejście do aranżowania przestrzeni w domach. W dobie zmian zdarza się nam projektować home office w części holu, w salonie czy sypialni. Czasem z uwagi na brak miejsca – biuro zajmuje część garderoby, a pomieszczenie gospodarcze wchodzi do przestrzeni łazienkowej. Na szczęście zmiany powstają nie tylko z konieczności i zwykłej stereotypowej funkcjonalności. Coraz częściej nasz dom doceniamy – z wielu względów. Coraz częściej dopieszczamy go i dostosowujemy nie tylko do pracy, ale też do własnych przyjemności. Dziś na swoim przykładzie, może zainspiruję do stworzenia małego spa w swoim domu. 

Po latach ociepliłam wnętrze łazienki, dodając drewniany akcent na ścianie wanny. Do tej pory pomalowana była farbą łazienkową, która przeszła pięcioletnią próbę czasu, obcując z dziecięcymi aktywnościami w pianie. Na umywalce od jakiegoś czasu, nieprzerwanie stoi niewielki wazon ze świeżymi kwiatami w wersji mini. Obok niego szczoteczka w kolorze czarnym matowym, bo diabeł tkwi w szczegółach i skoro coś jest widoczne, niech też cieszy oko. Model, który polecam Wam bardzo, to Philips Sonicare Prestige 9900. Jasne, można dbać o higienę i używać szczoteczki manualnej, ale gwarantuję Wam, że kiedy raz użyjecie tego typu szczoteczki – już nigdy nie wrócicie do starych przyzwyczajeń. Nic bowiem nie zastąpi tak dokładnej pielęgnacji jamy ustnej, tak skutecznego usuwania płytki bakteryjnej i tak widocznej likwidacji przebarwień, jak ta szczoteczka (posiada aż  5 programów czyszczenia i 3 poziomy intensywności!) Skuteczność czyszczenia i delikatność dla dziąseł Philips Sonicare zawdzięcza także samym końcówkom, których unikalny kształt oraz specjalistyczne włókna zostały zaprojektowane we współpracy z dentystami. Podczas pracy szczoteczka  wczuwa się do techniki szczotkowania użytkownika i dopasowuje się do siły, nacisku szybkości szczotkowania w czasie rzeczywistym. Dzięki dynamicznym ruchom włókien, bardzo łatwo  trafia  w przestrzenie międzyzębowe oraz trudno dostępne miejsca. Szczoteczka polecana jest przez Polskie Towarzystwo Stomatologiczne. Co jeszcze ? A no sposób ładowania szczoteczki. W łazience delikatny stojak, w podróży stylowe etui, z bezpośrednim wyjściem do ładowania. Prosto i elegancko, tak jak lubię.

Przy wannie ustawiłam stolik pomocniczy. Kupiłam go, by był podręcznym blatem na przysłowiową kawkę przy sofie, ale życie pokazało, że jego przeznaczenie nie sprawdziło się i dużo częściej korzystam z niego w łazience. Blat stolika jest marmurowy, miło komponuje się z tym co jest w pomieszczeniu, przełamując ciut płytki podłogowe – dodając trochę elegancji. Na nim stawiam świeczkę sojową, książkę, telefon, szklankę wody lub kieliszek wina. zdecydowanie jest to element, którego brakowało.

Skąd w ogóle pomysł na zmianę podejścia do klasycznej funkcji łazienki? Wytłumaczenie jest proste. Pandemia, która wkroczyła w nasze progi, niczym nieproszony gość, dotknęła nas wszystkich. Miesiące jesienno-zimowe  miały duży wpływ na ograniczenie wizyt w salonach kosmetycznych i większość rytuałów beauty przeprowadzałam w domowym zaciszu. Na rynku dostępnych jest wiele innowacyjnych sprzętów do zabiegów takich jak: mikrodermabrazja, oczyszczanie skóry, masażery i wśród nich, ulubiony przeze mnie przyrząd do laserowej depilacji. Oczywiście, można codziennie walczyć z niechcianymi włoskami za pomocą maszynki, ale można też postawić na zaawansowane technologicznie urządzenia i odkryć, o ile lepsze i wygodniejsze może być życie, jeśli depilator IPL dopasuje się do indywidualnych potrzeb. Philips Lumea to depilator IPL zapewniający do pół roku gładkiej skóry. Depilacja IPL, czyli depilacja światłem, to jedna z najnowocześniejszych metod pozbywania się owłosienia. Początkowo  była tylko dostępna w gabinetach kosmetycznych, a obecnie już można takie zabiegi przeprowadzać samodzielnie w domu. Testuję sprzęt od listopada. Chciałam być pewna, że laser działa, zanim polecę go Wam na łamach bloga. Dlatego, z całą pewnością – polecam dziś. Skórę mam gładką, włoski odrastają dużo wolniej po każdym zabiegu i są słabsze. Po 2 tygodniach od pierwszego zabiegu powtórzyłam go, żeby usunąć pojedyncze włoski, które odrosły, to samo poczyniłam za kolejne 2 tygodnie, kolejny raz zrobiłam to za miesiąc i do dzisiaj mam gładkie ciało! Kontrolnie można używać ten przyrząd co kilka miesięcy, bo efekt utrzymuje się bardzo długo. Zabieg trwa krótko,  jest całkowicie bezbolesny i przyjemny, a dzięki różnym nakładkom, jakie są w zestawie,  można go stosować na całym ciele (nogi, twarz, pachy czy bikini). Co ważne, Philips Lumea posiada czujnik  SmartSkin, który automatycznie odczytuje ton skóry, co jest bardzo ważne przy tego typu zabiegach, dzięki czemu jest on skuteczniejszy i bardzo bezpieczny.
Urządzenie zostało  stworzone wspólnie z dermatologami, aby zapewnić bezpieczną i delikatną depilację nawet we wrażliwych miejscach.
Co prawda, producent zaleca powtarzać zabieg  co pół roku, ale dzięki aplikacji w telefonie, nie musimy o tym pamiętać – ona sama nam przypomni o wszystkim.

Skuteczność i delikatność działania zarówno szczoteczki, jak i Philips Lumea wynika z zastosowanej w nich technologii SenseIQ – która pozwala na badanie własnych potrzeb i dopasowanie pielęgnacji do siebie.

Po rytuale używam masła do ciała, wcześniej peelingu – tu bez większych wymagań. Mam swoje ulubione produkty, ale często też stawiam na takie, które sama przygotować mogę w domu. Najbardziej lubię peeling kawowy. Polecam osobom z problemem cellulitu i mało jędrną skórą. Efekty po regularnym stosowaniu są imponujące. Potrzebujemy do tego 

– pół szklanki kawy zmielonej

– 1 łyżeczka zmielonego cynamonu

– 2 łyżki śmietany (jogurtu)

Sposób przygotowania jest dziecinnie prosty. Kawę należy zalać wrzątkiem i parzyć kilka minut pod przykryciem. Następnie trzeba odlewać wodę, a fusy przesypać do naczynia. Dodajemy cynamon, śmietanę, bądź jogurt. Powstałą gęstą papkę wmasowujemy w ciało. Kosmetyk pięknie pachnie i pozostawia fajne uczucie na skórze po zabiegu.

Na usta często stosuję peeling z miodu, co szczególnie w porze zimowej, intensywnie odżywia i je nawilża.

Tak sobie myślę, że do szczęścia potrzebna mi jest mi jeszcze dedykowana wannom taca lub blat/półka, którą kładzie się na wannie. Niektóre modele mają trzymak na wino i tablet …to może dla mnie ciut za dużo, ale podstawka pod książkę ze stojakiem – to byłoby coś. 

Życzę Wam spokojnego wieczoru i czasu na relaks umysłu, choć na momencik.

 

JAK WYBRAĆ ODPOWIEDNIĄ SOFĘ?

To pytanie zadaje sobie wiele osób, zarówno laików jak i projektantów, albowiem jak wspominałam w poprzednim poście, ze względu na swoje rozmiary, sofa – element mogłoby się wydawać prozaiczny – jest najtrudniejszy do znalezienia i wkomponowania. To, co utrudnia ten wybór to przede wszystkim mnogość możliwości: setki, jeśli nie tysiące tkanin, możliwych wykończeń, form oraz komfortów związanych z rodzajem wypełnienia. Sama ostatnio stanęłam przed tym trudnym wyborem. Naprzeciw moim oczekiwaniom wyszedł polski producent sof Primavera. Wybór padł na tapicerowany model Alberta XL charakteryzujący się minimalistyczną elegancją. Chciałabym, by powyższa sofa posłużyła nam zatem jako przykład w próbie określenia zasad poszukiwania mebla z reguły grającego pierwsze skrzypce w pokoju dziennym.

1. FORMA

Poszukiwania zaczynamy od formy, musimy ustalić do jakich wymiarów powinniśmy się ograniczać w przestrzeni naszego salonu, ale nie tylko. Być może poszukujemy sofy tymczasowej, która w przyszłości znajdzie swoje miejsce w pokoju gościnnym. Dobrze jest przewidzieć, że być może mebel będzie z nami wędrował. Sporych gabarytów sofa, potrafi mieć o dziwo mniej głębokie siedzisko, niż ta która wydaje się niewielka. Warto zatem oprócz wymiarów ogólnych, sprawdzać też głębokość i wysokość samego siedziska, formę podłokietników – czy nadają się do odłożenia kubka na przysłowiową sekundę, grubość poduszek – czy będą wygodnym oparciem. Czy poszukujemy sofy prostej, a może takiej o bardziej opływowych kształtach? Na poniższym zdjęciu widzicie piękny kompromis na którym mi zależało, kanapa jest modułowa, prosta – ale wszystkie poduchy luźno położone na korpusie są zaoblone. Wierzę, że przez wiele lat będzie cieszyć oko. Jej głębokie siedziska pozwolą na zasłużony odpoczynek lub zatopienie się w ulubionej książce, jednocześnie swoją ergonomią dbając o moje plecy.

2. MODUŁOWOŚĆ – FUNKCJA

Czy chcemy by nasza kanapa była modułowa? Może złożona z dwóch szezlongów pozwalających na re-aranżację salonu w kilka minut? Być może potrzebna nam będzie sofa z funkcją spania. Na szczęście w obecnych czasach producenci meblowi wychodzą naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów, więc na pewno będziemy w stanie znaleźć produkt odpowiadający naszym potrzebom. Mówi się, że sofa z funkcją spania bywa jak opony letnio-zimowe – jak coś jest do wszystkiego, to znaczy że jest do niczego. Jednak to nieprawda, współczesne systemy z funkcją spania, przewidują solidne stelaże oraz dobrej jakości materace, które możecie znaleźć w ofercie Primavera Furniture. Poniżej rzut mojej sofy – jej modułowość i ustawność okazała się wręcz idealna w mojej przestrzeni. Ponadto prócz klasycznych oparć posiada dodatkowe poduszki. Całość stanowi przepiękną kombinację sofy z szezlongiem. To zestawienie zapewni niewyobrażalnie dużo miejsca, stając się na długie lata oazą codziennego relaksu. Alberta XL to narożnik modułowy, sofę tę można zamówić w dowolnej kombinacji. Każdy element posiada złączenia, w razie potrzeby model można rozsunąć i ustawić w dogodnym miejscu. Każdy z elementów można nabyć osobno, co było też dodatkowym atutem przy zakupie kanapy – w razie modyfikacji będę mogła zamówić np. pufę lub dodatkowe siedzisko.

3. WYKOŃCZENIE

Ważnym elementem jest wybór materiału pod względem klasy jego ścieralności, wytrzymałości oraz aspektów estetycznych. Skórzana sofa będzie praktyczna w utrzymaniu czystości, ale zimą potrafi wiać od niej chłodem. Jasnobeżowa tkanina typu boucle będzie cieszyć oko wpisując się we wnętrzarskie trendy, ale czy okaże się praktyczna? Sky is the limit jednak warto wziąć również pod uwagę wytyczne producenta dotyczące prania wybranej tapicerki lub czy istnieje możliwość zdjęcia pokrowców, czy można prać jedynie profesjonalnym sprzętem. Poniższy wybór był kompromisem – lubię kolory ciepłe, jasne oraz naturalne. Przypominająca len tkanina będzie ponadczasowa, dzięki lekkiej fakturze utrzymanie jej w czystości nie powinno też sprawiać kłopotu, aczkolwiek kusiła mnie także szeroka gama tkanin typu Aquaclean.

4. WNĘTRZE

Wnętrze kanapy jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz, na co trafisz… A uwierzcie mi, wypełnienie siedziska jest bardzo ważne przy wyborze kanapy! Czy chcemy zapadać się w kanapie niczym w chmurce, czy jednak zależy nam na prawidłowej postawie na nieco twardszych poduchach? Są to kwestie do zbadania i wypróbowania jedynie podczas użytkowania, dlatego przy wyborze sofy bardzo namawiamy do "jazdy próbnej" siedzenia 🙂 Bo komfort jest tutaj naprawdę ważny, a jest to sprawa wyjątkowo indywidualna i nie powinniśmy sugerować się w tym temacie opinią innych.

5. SPOSÓB UŻYTKOWANIA

Po piąte – ale chyba najważniejsze – liczy się to w jaki sposób będziemy użytkować sofę. Jakie są przyzwyczajenia nasze oraz naszych domowników. Czy w domu będą korzystać z sofy również dzieci i zwierzęta. Czy jesteśmy typem wieczornego kanapowca, czy może dowodzimy z kanapy również w trakcie pracy (nie polecam, ale wiem z autopsji że to się zdarza 😉 ). Te wszystkie kwestie ściśle wiążą się z powyższymi punktami. Nie jest to wybór łatwy, ale jeśli za niedługi czeka stanie przed koniecznością podjęcia takiej decyzji – życzymy powodzenia i zalecamy znaleźć odpowiedzi na wszystkie powyższe punkty! 🙂

asia real

 

METAMORFOZA SALONU

Mimo tego, że zawsze staram się być na bieżąco z tym co piszczy we wnętrzarskiej trawie – staram się nie ulegać trendom. Jednocześnie w mojej duszy od zawsze gra boho eklektyzm! Dlatego bardzo mi odpowiada obecna moda na połączenie tych styli w minimalistycznym wydaniu. Od pewnego czasu chodziła za mną metamorfoza mojej przestrzeni dziennej – salonu i jadalni. W dzisiejszym poście pokażę Wam jak małymi (oraz nieco większymi) akcentami zmieniłam oblicze swojego sanktuarium wypoczynku 🙂

Wędrówkę zaczynamy od jadalni – tutaj rewolucja zaczęła się od stołu. Oferty sklepów mnie nie zadowalały, wiedziałam dokładnie czego chcę a mając zaprzyjaźnioną stolarnię z którą współpracujemy tworząc sklep, od zera powstał stół idealny. Trawertynowy, zaoblony blat o grubości 5 cm i średnicy 120 cm wykończony jest matową żywicą, która chroni i zabezpiecza dość kruchy materiał jakim jest pięknie użylony wapień. Warstwa żywicy jednocześnie ułatwia kwestię zachowania czystości oraz przedłuża żywotność mebla. Całość spoczywa na nodze – walcu – wykończonym bielonym dębowym fornirem. Udało nam się więc wypracować idealny kompromis formy i funkcji – stół spełnia swoją rolę, pozwala na swobodne przesuwanie krzeseł i pomieści nawet do sześciu osób, ale co ważne – jest po prostu niezwykle estetyczny i cieszy oko swoją rzeźbiarską formą. Dodatkowo wykonany jest w pełni z materiałów naturalnych – kamień i drewno – co moim zdaniem bardzo wpływa na sam odbiór mebla. Informacja o tym że materiały naturalnego pochodzenia wiodą prym we wnętrzarstwie nie jest nowością, ale proszę mi uwierzyć – każda taka rzecz przejdzie próbę czasu i będzie bardziej ponadczasowa, więc taka inwestycja zwraca się dobrą karmą na lata!

Kolejną dominantą jest sporych gabarytów sofa! Od dawna marzyła mi się duża sofa narożna, która jest sercem domu (oczywiście zaraz po kuchni ;)). Z doświadczenia wiem, że ze względu na swoje rozmiary sofa – element mogłoby się wydawać prozaiczny – jest najtrudniejszy do zgrania i znalezienia. A przede wszystkim mnogość możliwości bardzo utrudnia wybór. Setki jak nie tysiące tkanin, sposobów wykończeń, form oraz komfortów związanych ze rodzajem wypełnienia. Na przeciw moim oczekiwaniom wyszedł producent sof Primavera Furniture. Elegancka tapicerowana sofa Alberta XL w kolorze beżowym stanowi przepiękną kombinację sofy z szezlongiem. To zestawienie zapewnia niewyobrażalnie dużo miejsca, stając się na długie lata oazą codziennego relaksu. Jej głębokie siedziska pozwolą na zasłużony odpoczynek lub zatopienie się w ulubionej książce. Alberta XL to narożnik modułowy. Sofę można zamówić w dowolnej kombinacji. Każdy element posiada złączenia, w razie potrzeby model można rozsunąć i ustawić w dogodnym miejscu. Każdy z elementów można nabyć osobno, co było też dodatkowym atutem przy zakupie kanapy – w razie modyfikacji będę mogła domówić np. pufę lub dodatkowe siedzisko. Proponowany zestaw składa się z podłokietnika, dwóch metrowych siedzisk oraz leżanki. Do zestawu dołączone są dwa kwadratowe oraz trzy prostokątne "jaśki".

Będąc fanką neutralnej i ponadczasowej bazy, lubię zaszaleć w dodatkach i to tutaj zdecydowanie na pierwszy plan wychodzi eklektyzm. Doceniam rzemiosło współczesnej ceramiki, jak i koronkowatość porcelany w stylu vintage. Przewijają się zatem u mnie naprzemiennie elementy mocno współczesne, jak i wyszperane na pchlich targach. Dodatkowo klimatu dodają rośliny, które są moim małym konikiem mimo nie zawsze dobrej ręki 😉 W tym wypadku zawsze stawiam na naturalne doniczki w odcieniu terakoty! Nie tylko cieszą oko, ale też powodują że rośliny są szczęśliwsze – taka osłonka magazynuje wodę i zapewnia odpowiednią ochronę przed przesuszeniem. 

1. Sofa Primavera | 2. Poduszka Ferm Living | 3. Wazon Klo | 4. Plakat z Fridą Kahlo | 5. Cukiernica Lubiana | 6. Kinkiet Zara Home | 7. Wazon Jotex | 8. Dywan Rug Stories | 9. Emaliowane naczynia H&M | 10. Filiżanka "Bauhaus"

Oto moja niewielka-wielka oaza. Dajcie znać co myślicie o takich akcentach i wyborach. Czy też preferujecie podejście na zasadzie ponadczasowej bazy i większe szaleństwa w dodatkach?

asia real