test

Urban jungle – zielone dodatki

Zwolenników żywych roślin w domu jest coraz więcej, nawet jeśli nigdy nie byliście wielkimi fanami tego trendu, bo nie za bardzo macie rękę do roślin, jestem przekonana, że zakochacie się w nim, jeśli tylko spróbujecie. Są różne sposoby na wprowadzenie naturalnej zieleni do domu, więc jeśli jesteście roślinnymi ''psujami'' co nawet kaktusa uśmiercą lub po prostu nie czujecie się wytrawnymi hodowcami roślin, w dzisiejszym poście spróbuję pokazać Wam, że można temu zaradzić.

Urban jungle to nie tylko moda, która przeminie jak wszystkie inne, bo nie tylko o design tu chodzi. Życie pośród roślin i zieleni w sercu miasta, w harmonii z naturą, powoli staje się sposobem na życie. Nic dziwnego, w końcu każdy z nas czuje potrzebę obcowania z naturą, a jeśli można zaprosić ją do domu, to tym lepiej! Kto spróbuje wprowadzić ten trend do swojego wnętrza, z pewnością nie będzie już sobie wyobrażał życia bez zieleni w domu. Urban jungle w zasadzie pasuje do każdego wnętrza, a zieleń w domu działa uspokajająco, wnosi pozytywną energię i dostarcza nam więcej tlenu – same plusy.

A co zrobić, jeśli pielęgnacja roślin nie jest naszą najmocniejszą stroną? Rośliny w wazonie! Ja sama już od dawna prawie przestałam używać kwiatów do układania kompozycji w wazonach, przeważnie decyduję się na rośliny, które uważane są za dodatki do bukietów : ) Bardzo lubię takie kompozycje, wyglądają bardzo naturalnie, trochę rustykalnie i są niezwykle modne. Nigdy nie byłam fanką pieczołowicie dopracowanych kompozycji, zawsze bardziej podobał mi się artystyczny nieład i prostota. Ponadto nie wszystkie rośliny doniczkowe nadają się do specyficznych pomieszczeń typu łazienka czy sypialnia. Do sypialni wskazane są rośliny, które nocą oddają tlen, zamiast go pobierać, a w łazience ze względu na dużą wilgotność powietrza nie każda roślina będzie czuła się dobrze. Rośliny wstawione do wazonu pozwolą nam na wprowadzenie odrobiny natury nawet do takich pomieszczeń.

Doskonałą alternatywą dla tradycyjnych kwiatów będą liście, trawy czy gałązki, pięknie prezentują się zwłaszcza w jasnych wnętrzach. Ja mam swoje ulubione miejsce, w którym poszukuję nowości i oryginalnych zielonych ozdób. Narcyz to pracownia florystyczna w Gdyni, w której znajdziecie bardzo duży wybór roślin i co dla mnie najważniejsze, również wszelkich nietypowych ozdób do wazonu, wszelkie nowinki są im znane i można liczyć na fachową poradę i pomoc. Tuż przed świętami miałyśmy z Beatą okazję spróbować w Narcyzie swoich sił w układaniu wianków świątecznych, co skrupulatnie zrelacjonowałyśmy Wam na blogu, a dziś, również z Narcyzem, ruszamy przez gąszcz zielonych dodatków do wazonu.

A które rośliny szczególnie pięknie prezentują się we wnętrzach? O modzie na rośliny egzotyczne na pewno już słyszeliście, więc pojedynczy liść monstery w wazonie nie będzie tu nowością, ale równie pięknie prezentują się liście bananowca, palm np. karłatki czy azjatyckiego krewnego paproci, czyli sagowca. Bardzo ciekawy jest eukaliptus, jego liście przybierają barwę od jasnozielonego do szaro-niebieskiego, dzięki dużej ilości odmian możemy wybrać ten o liściach szerokich i zaokrąglonych lub smukłych i długich, z kolei w okresie świątecznym czerwone jagody ostrokrzewu robiły furorę. Kilka ciekawych odmian eukaliptusa prezentujemy na pierwszym zdjęciu w towarzystwie liścia monstery, od góry: Parvifolia, Cinerea, Nicoli i Robusta. Postanowiłam ułatwić Wam poszukiwanie i rozpoznanie ciekawych gatunków roślin, poniżej kilka interesujących, które pięknie będą prezentować się w wazonie. 

Ilex berry poppins 

Eukaliptus Populus z dekoracyjnymi owocami

Magnolia liście

czerwone owoce Hibiskusa

liście Grevillei

Eukaliptus Robusta  i Parvifoli

Vaccinum gałązka jagodziny

bielone ozdobne patyki, eukaliptusy, Grevillea, jagodzina


Udanych poszukiwań i łowów Wam życzę, zaproście zieleń do domu!

asia real

O!Twórz Mieszkanie

Dziś otwieram przed Wami swoje mieszkanie! Nie tylko dlatego, że ci z Was, którzy ciągle  jeszcze poszukują sposobu na urządzenie swoich czterech kątów, znajdą tu może coś, co w procesie twórczym da inspiracyjnego kopniaka. Mam jeszcze jedną ważną przesłankę : ) 11 stycznia rusza konkurs firmy Porta O!Twórz Mieszkanie, do którego zostałyśmy z Beatą zaproszone w roli jurorek. Niezmiernie nam miło i już nie możemy się doczekać, żeby spotkać się z Waszą kreatywnością!

Na czym polega ta akcja? Organizatorzy zachęcają, byście pochwalili się swoim wnętrzem, pomysłem na nie, perypetiami remontowymi i ostatecznym efektem! Liczy się nie tylko wystrój, ale również charakter i dusza mieszkania, czyli coś, co mogą dać tylko jego mieszkańcy. Będzie to też jeden z ważniejszych aspektów, którym będziemy się kierować przy ocenie zgłoszeń konkursowych, bo wnętrza tworzą ludzie. Chcemy Was gorąco zachęcić do udziału w konkursie, bo wierzymy, że wśród naszych czytelników na pewno znajdą się godni palmy pierwszeństwa i mogący pochwalić się ciekawym i charakternym wnętrzem! Czekają również bardzo atrakcyjne nagrody, więc jeśli kochacie aranżacje wnętrz O!Twórzcie swoje Mieszkanie! Szczegóły akcji znajdziecie TU

Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis pomoże Wam w atrakcyjny sposób pokazać swoje mieszkanie i zgarnąć nagrodę. Zwróćcie uwagę na wybór odpowiednich kadrów i ujęć mieszkania z różnej perspektywy, nie bójcie się zbliżeń, pokażcie dodatki, które szczególnie kochacie i które oddają charakter mieszkańców. Liczymy też na ciekawe historie związane z jego tworzeniem. : )

A jak wyglądały moje mieszkaniowe perypetie? Jak każdy marzyłam o pięknym mieszkaniu, idealnie dopasowanym do naszych potrzeb, wygodnym, ale też wiele mówiącym o nas. Kiedy już znalazłam dom idealny, okazało się, że stanęłam przed ogromnym dylematem; jak właściwie chcę, żeby wyglądało? Zgłupiałam totalnie, miałam tysiąc pomysłów i na żaden nie mogłam się zdecydować. Na szczęście opamiętanie przyszło w porę i nie dałam się ponieść ułańskiej fantazji : ) Pomyślałam, że przecież najpiękniejsze są domy z duszą, takie, które ewoluują razem z mieszkańcami i że pozwolę naszemu domowi zmieniać się razem z nami. Nie urządziliśmy go od razu w całości, powstawał etapami, nie było projektu, którego ściśle się trzymaliśmy, tylko zamysł i świadomość własnych upodobań oraz potrzeb. Dzięki temu nasz dom z czasem dopasował się do nas, a nie odwrotnie.

Ostatecznie postawiłam na neutralną, jasną bazę, która jest wypadkową do każdej aranżacyjnej wariacji. Jasne tło w postaci ścian i podłóg pozwala mi w miarę nieinwazyjnie odmienić wnętrze, wraz ze zmianą upodobań. Teraz jak widać, goszczą u mnie bursztynowe i żółte dodatki, ale niewykluczone, że za jakiś czas zmienię je na zielenie i błękity. Neutralna baza kolorystyczna to największy atut mojego domu, z czasem coraz bardziej cieszę się z tego wyboru, bo jak wiadomo, kobieta zmienną jest, a dzięki temu mogę dokonać metamorfozy domu bez rujnowania budżetu. Dodałam czarne akcenty, które przełamują monotonię i podkreślają charakter wnętrza i moje ulubione naturalne akcenty w postaci drewna i rattanu.

Wierzymy w Was i jesteśmy przekonane, że zaskoczycie nas czymś naprawdę nietuzinkowym. Trzymamy za Was kciuki, good luck! Zgłaszajcie się klikając w ten link: PORTA.

asia real

Źródło zdjęć: sesja dla ''Weranda Country", zdjęcia: Marcin Grabowiecki, stylizacja: Eliza Mrozińska

Nowy rok, nowa Ja?

Tytuł jakże prześmiewczy, ale jak połowa świata, co roku wraz z pojawieniem się fajerwerków na niebie o północy w Sylwestra cicho liczę, że w moim życiu nastąpi zmiana. Czy na lepsze, to okazuje się dopiero po paru miesiącach, jednak każdy powód jest dobry, aby rozpocząć pracę nad sobą.

2018 był dla mnie wyjątkowo trudny, dlatego już od listopada czytałam horoskopy (tak wierzę w horoskopy!!!) czy w 2019 pojawi się światełko w tunelu i wrócą moje dawne pokłady energii i mocy sprawczej. Możecie nie wierzyć, ale od tygodnia chodzę jak nakręcona. Przede wszystkim odpoczęłam, najadłam się i wyspałam podczas przerwy świątecznej. Ostatni urlop miałam w sierpniu także, bardzo możliwe, że to zasługa głównie odpoczynku, ale bardziej mi się chce. W bezsenne noce planuje dziarsko przyszłość, bo pewnie jak wielu z Was, nie mogę wrócić do stałego rytmu po oglądaniu seriali do 4 nad ranem i wspólnych biesiadach z rodziną i przyjaciółmi. Moje plany to głównie niezrealizowane lub rozpoczęte postanowienia z kilku ostatnich lat.

Czytanie książek od dawna przeszło u mnie do lamusa. Rozwój zawodowy też trochę stanął w miejscu odkąd mam dzieci. Udało mi się zrobić porządek w domowej biblioteczce, zaglądnęłam do mojej ulubionej księgarni bookoff.pl i zrealizowałam wszystkie zaległe zamówienia z listy marzeń. Pozycji starczy do 2020, także wieczory mam zamiar zamykać z dobrą powieścią, a popołudnia spędzać na przeglądaniu albumów wnętrzarskich w poszukiwaniu inspiracji na kolejne remonty w ukochanym domu.


Ćwiczenia fizyczne to zapewne najbardziej oklepane postanowienie noworoczne. Tym razem jednak musi się udać! W 2018 roku główną lekcją, jaką wyciągnęłam z życia jest to, że nie mogę robić wszystkiego na raz. Dozując sobie zadania, czerpię z życia więcej i mam szansę na realizacje marzeń. Tym razem nie kupiłam karnetu na siłownię, który będzie mnie dręczył swoją obecnością w portfelu, tylko rozłożyłam matę i dzień rozpoczynam, choć od 3 asan. Zapisałam się też na miesiąc do trenera, który pomoże mi wejść w dobre nawyki i sprawi, że efekty będą po prostu trochę szybciej widoczne. Oprócz tego dalej jeżdżę konno i chcąc nie chcąc nagle uprawiam sport 4 razy w tygodniu!!! I to z szerokim uśmiechem na ustach, bo nie zmuszam się do biegania jak dawniej podczas noworocznych zrywów.

Życie bardziej w zgodzie z naturą to naturalna kontynuacja inklinacji, która towarzyszy mi już od jakiegoś czasu. Jakkolwiek trywialnie to nie brzmi, to te małe kroczki sprawiają mi mnóstwo frajdy! Wyszukiwanie nieprzetworzonego jedzenia od rolnika z Żuław, stosowanie kosmetyków i środków czystości o jak najprostszym składzie, palenie świeczki sojowej i ograniczenie plastiku podczas zakupów i w naszym domu to "ostatni krok , który będzie zaledwie malutkim krokiem człowieka, a dla ludzkości, może być olbrzymi.”

Kolejnym małym krokiem jest robienie większej ilości zdjęć i ich wywoływanie. Wstyd się przyznać, ale nie mam ani albumu ślubnego, ani żadnego albumu związanego z dorastaniem moich dzieciaczków. Nasz dom jest zawsze otwarty, lubię gości i jestem przeszczęśliwa, gdy ktoś nas znienacka odwiedzi. "Mi casa es tu casa" (mój dom jest twoim domem) to powiedzenie, które w Meksyku każdy dodaje na koniec zdania niczym amerykańskie "how are you". Pragnę, aby ta myśl przyświecała mi w 2019 i aby z każdego takiego spotkania wynieść choć jedną pamiątkową fotkę, która wyląduje w prawdziwym albumie.

Last but not least…chciałabym więcej podróżować. W tym roku stawiam sobie realne cele i na pewno odwiedzę Lizbonę, do której wyjazd został nam niestety uniemożliwiony w zeszłym roku. Wierzę, że w końcu wypiję Porto w dzielnicy Alfama, a może też uda mi się odwiedzić pola ryżowe w Wietnamie…. Marzyć zawsze można, a teraz pozostaje mi tylko wytrwać w tych REALNYCH postanowieniach. Wish me luck!!!

asia real