test

JAKIEGO MATERIAŁU UŻYĆ DO ARANŻACJI ŚCIAN KOMINKA

Historia naszego domu jest Wam dobrze znana, więc nie będę Was zanudzać kolejnymi wspominkami, o tym, jak znaleźliśmy wymarzone 4-ściany i jak powolutku, w większości sami, wszystko zrobiliśmy. Od tamtego czasu minęło już pięć lat i nadszedł czas najwyższy na zmiany. Niektóre wynikają z chęci dopracowania detali, niektóre z faktu, iż siedzenie w domu sprzyja wyobraźni, dzięki czemu mam więcej czasu na rozkminianie co gdzie jakie mogłoby być. W pierwszej kolejności padło na kominek. Był czarną, dość masywną bryłą, która znajdowała się w rogu salonu. Pierwszą myślą było pomalowanie go farbą i miał być to pomysł na tak zwane "przeczekanie", który przeczekał pięć sylwestrów. Przez ten czas przez moje ręce przewinęły się setki różnych płytek, wykończeń. Mocno rozważałam następujące sposoby na pokrycie ścian kominka:

1. Tynk dekoracyjny-nie zdecydowałam się ostatecznie, z uwagi na ryzyko odprysków na krawędziach, przy ładowaniu drewna do środka. Dokładnie taki problem miałam z farbą. Fakt, może mogłabym krawędzie zabezpieczyć dekoracyjnymi listewkami w kolorze czarnym lub złotym na przykład, ale nie chciałam wprowadzać dodatkowych elementów, jestem skrajną minimalistką.

2. Żywice. Temat żywic jest mi znany od bardzo długiego czasu. Mogę śmiało powiedzieć, że zjadłam na nim zęby. Pierwszy raz, miałam z nim styczność chyba w 2014, kiedy poleciłam wykonanie posadzki z żywicy klientom. Materiał miał imitować beton na podłodze, a realizacja miała miejsce w mieszkaniu-stan deweloperski. Niestety nie skończyło się to dobrze. Posadzka pękała, w efekcie czego pojawiały się skupiska mikro spękań. Wykonawcy naprawiali to kilka miesięcy, w końcu udało się, ale sama przygoda była dużą nauczką, by mieć zawsze poprawkę na niesprawdzone nowości oraz na oczekiwania klienta. Pewnie nie jedna osoba byłaby zachwycona mikro spękaniami i stwierdziłaby, że gdyby chciałaby mieć nieskazitelną powłokę, to użyłaby płytek, ale tak się w tym przypadku nie stało.

Jedyne, z czego jestem zadowolona do dziś, to użycie powłoki żywicznej na blacie roboczym w kuchni. Tu rzeczywiście materiał się sprawdza-choć znowu-temat estetyki pozostawiam do indywidualnej oceny. Śmiem twierdzić, że mój blat nie przeszedłby testu wizualnego wielu z Was, ale sprawdza się naprawdę świetnie. Czy sprawdziłby się na kominku-nie wiem i szczerze nie chciałam ryzykować straty czasu i kasy, bo nie jest to tania zabawa jak się domyślacie.

3. Płyty betonowe. Oj tak. Na to miała wielką ochotę. Bardzo długo byłam wręcz pewna, że właśnie płytami betonowymi wykończę płaszczyzny kominka. Dziś jednak cieszę się, że intuicja powstrzymywała mnie przed tą decyzją. Dlaczego-bo to na co postawiłam ostatecznie, było miłością od pierwszego wejrzenia.

Zaczynamy : )

JAKIEGO MATERIAŁU UŻYĆ DO ARANŻACJI ŚCIAN KOMINKA

Oczywiście cały proces był pracą zbiorową. Mój brat-mistrz płytek z wrodzonym darem wykonawczym, jak mieliście się okazję przekonać, kiedy pokazałam Wam jego łazienkę (link). W roli pomocnika wystąpili oczywiście Fisiol-już nastolatek oraz mój dzielny mąż Radosław.

Pierwszym krokiem było położenie gruntu na powierzchnię. W tym celu trzeba było zniszczyć powłokę utwardzonej już przez lata farby. To była ulubiona praca dzieci : ) Potem tylko płytki i efekt możecie zobaczyć scrollując kilka fotek w dół.

JAKIEGO MATERIAŁU UŻYĆ DO ARANŻACJI ŚCIAN KOMINKA

JAKIEGO MATERIAŁU UŻYĆ DO ARANŻACJI ŚCIAN KOMINKA

To właśnie była ta miłość. Na dole płytki doskonale imitujące kamień (EMIL). Wbrew pozorom ciężko jest wybrać wzór kamienny tak by nie wyglądał jak nadruk. Wisienką na torcie są ujmujące wałeczki z kolekcji WOW. Wprawdzie proces wykonawczy jeszcze w tak zwanym toku, ale w moim odczuciu już jest z czego się cieszyć : )

JAKIEGO MATERIAŁU UŻYĆ DO ARANŻACJI ŚCIAN KOMINKA

JAKIEGO MATERIAŁU UŻYĆ DO ARANŻACJI ŚCIAN KOMINKA

JAKIEGO MATERIAŁU UŻYĆ DO ARANŻACJI ŚCIAN KOMINKA

JAKIEGO MATERIAŁU UŻYĆ DO ARANŻACJI ŚCIAN KOMINKA JAKIEGO MATERIAŁU UŻYĆ DO ARANŻACJI ŚCIAN KOMINKA JAKIEGO MATERIAŁU UŻYĆ DO ARANŻACJI ŚCIAN KOMINKA

JAKIEGO MATERIAŁU UŻYĆ DO ARANŻACJI ŚCIAN KOMINKA

beata kwiatkowska

NIE – SZARA SOFA

Tak zupełnie na zimno patrząc na trendy, w modzie i we wnętrzach, to mogę samolubnie podsumować – nareszcie czuję się w nich dobrze. Zazwyczaj komentuję trendy obiektywnie, starając się zdystansować, ale tym razem zwyczajnie nie potrafię nie utożsamiać się z tym, co dzieje się w sekcji design. Może też być tak, ze sama zdecydowanie lepiej wiem, czego chcę, szkoda mi czasu na rozważania o rzeczach kompletnie zbędnych i nieprzydatnych mi samej. Dzięki temu zapowiedzi trendów, których od wejścia "nie czuję" wypieram – bo i tak się w nich nie odnajdę, nie zrozumiem, a poruszanie się w nich będzie wymagało ode mnie nienaturalnego wysiłku.

Byłam przekonana, że wnętrze, o którym dziś sobie opowiemy, publikowałam już na łamach bloga. Szybko wyprowadziliście mnie z błędu, więc nadrabiam zaległości.

Była już:

– zielona kuchnia z szałowym stołem link

– czarna łazienka link

– sypialnia z loftową ścianką link

Dziś przyszedł czas na – nieskromnie powiem – przepiękny salon, w którym idealnie widać to, co kocham w jasnych wnętrzach, czyli charakter.

NIE - SZARA SOFA

Przejścia między pokojami są tu niewątpliwym atutem. Wysokie wnętrza, duże okna z reguły wróżą sukces. Co jednak zrobić, by tego nie zepsuć, by nie urządzić własnego wnętrza w sposób mdły, nudny, niewyrazisty…i nie chodzi tu wcale o pomieszanie dodatków, stylu czy kolorów. Chodzi o to by w delikatny, ale zdecydowany i konsekwentny sposób przemycić coś, co określi charakter danej przestrzeni. Za punkt wyjścia – w tym konkretnym przypadku, wzięliśmy temperament gospodyni i sztukę, którą nasi inwestorzy zaczęli już jakiś czas temu kolekcjonować.

Co tu się udało? 🙂 Na pewno kolor sofy (miała być koniakowa skórzana, ale na szczęście stanęło na ceglastym, ognistym welurze). Dzik – przemalowany ba kolor biały, niepozorny gadżet, a ujmuje za każdym razem, kiedy patrzę na tą realizację. Zbiory książek i mnóstwo miejsca na nowe pozycje. Mobilna drabinka na relingu i siedzisko pod oknem świadczy o przemyślanej funkcjonalności, w każdym aspekcie.

Czego jeszcze mi brakuje?

Zdecydowanie wygodnego fotela, dywanu i lampy podłogowej. Dlaczego fotel ? Mam niestety coraz większą blokadę względem ustawienia mebli wypoczynkowych frontem do telewizora. Sama mam taki układ w swoim domu i nie widzę możliwości zamiany jego stref, przez wzgląd na wąski salon. W prezentowanej dziś realizacji sytuację ratuje zabudowana biblioteczką ściana, dlatego układ broni się…ale fotel zdecydowanie przydałby się (albo nawet dwa fotele).

Dywan. Lubię poczuć pod stopami drewno. Nie znam osoby, która nie czuje się dobrze, stąpając boso po deskach dębu. Mimo to, wełniany dywan dopieściłby tę strefę. Tak podpowiada mi intuicja: ) Lampa podłogowa dodałaby swoje trzy grosze, gwarantując klimatyczne i strefowe oświetlenie. Te detale umknęły z uwagi na praktyczne podejście do wyposażenia. Mówiąc bardziej ludzkim językiem – gospodarze stali się szczęśliwymi posiadaczami dwójki małych pociech i postanowili nie utrudniać sobie życia, pozostawiając wolną, otwartą przestrzeń bez ryzyka natrafieniu na przeszkody podczas zabawę w "uciekam Mamie gdzie się da". Doskonale to rozumiem i popieram :).

NIE - SZARA SOFA

W takich realizacjach jak ta urzeka wyjątkowa moc tkanin, szczególnie zasłon w oknach. Długo sama dojrzewałam do momentu, w którym racjonalnym będzie w mojej ocenie, założenie budżetu na zasłony w oknach. To jak można wydobyć piękno z wnętrza, dopełnić je, wykorzystać zabawę światłem dzięki tkaninom – widać doskonale w na ujęciu poniżej. Wyobrażacie sobie jak inne byłoby to wnętrze z tkaniną typu blackout lub zasłoną w innym kolorze?

NIE - SZARA SOFA

NIE - SZARA SOFA

NIE - SZARA SOFA

NIE - SZARA SOFA

NIE - SZARA SOFA

NIE - SZARA SOFA

Życzę Wam i sobie samych świadomych wyborów, takich jakich dokonywali na etapie projektów nasi gospodarze. Jeśli macie pytania – piszcie : )

MAŁA CZARNA…ŁAZIENKA

Koniec roku i podsumowania, są dobrym momentem na uwieńczenie prezentacji mieszkania w kamienicy. Po salonie, kuchni i sypialni przyszedł czas na łazienkę. Mogłybyśmy postawić na zieleń-nawiązując do kuchni. Mogłybyśmy też postawić na barwy ceglaste-by wnętrze współgrało z akcentem kolorystycznym. Ostatecznie wybór padł na kolor czarny, uzupełniony złotem, bielą i szklanymi dodatkami.

Łazienka ma nietypowy kształt. Najbardziej przeszkadzała nam w niej ściana zwężająca wejście, czyniąc z niego wrażenie tunelu. Dzięki temu, że powiesiliśmy na niej lustro w ramie w kolorze złota, udało nam się zgubić wrażenie wąskiego przejścia.

Kolejnym niekorzystnym w tym przypadku elementem jest, uwaga-wysokość pomieszczenia. Niestety nie zawsze jest ona sprzymierzeńcem, szczególnie w pomieszczeniach wąskich. Wówczas zawsze pomaga aranżowanie płaszczyzny ścian i sufitów, w 2 różnych kolorach. W naszej łazience płytki ścienne skończyły się na wysokości górnej krawędzi okna. Od tego momentu powierzchnię sufitu oraz części ścian pokryła warstwa farby w kolorze złamanej bieli-z serii tych wilgocioodpornych rzecz jasna. Dzięki temu optycznie zmieniamy proporcje płaszczyzn poziomych i pionowych. Przy okazji licowania płytek z górną krawędzią okna-odwracamy też uwagę od ich wąskiej geometrii. Brzmi skomplikowanie…może lepiej zerknijcie na zdjęcie, które wszystko wytłumaczy.

MAŁA CZARNA...ŁAZIENKA

Trudnym zadaniem, w małych pomieszczeniach jest zgranie dodatków, wzorów i struktur. Zawsze w projektach kusi nas, by aranżacje łazienek wyrażały sobą jakiś pomysł. W tym przypadku jestem ciekawa Waszego zdania. Ja sama nie potrafię jednym słowem określić tego, co się dzieje w tym wnętrzu. Niemożliwe jest określenie tu jednego stylu. Hmm…ale czy to nie o to właśnie chodzi? By tworzyć nowe, zamiast powielać pinterestowe inspiracje? Dlatego właśnie, jeśli tylko mamy zielone światło, pozwalamy wenie twórczej na swoisty upust. Efekt w tym przypadku-mimo wielu detali-uzuskuje w mojej skali miano WOW. Najważniejsze, że gospodarze są tego samego zdania.

Jeśli macie pytania dotyczące elementów użytych w projekcie-piszcie – odpowiem w komentarzach.

Na ten moment pozostawiam Was z fotorelacją projektu i życzę Wam i sobie projektowych wyzwań w roku 202…1: )

MAŁA CZARNA...ŁAZIENKA

MAŁA CZARNA...ŁAZIENKA MAŁA CZARNA...ŁAZIENKA MAŁA CZARNA...ŁAZIENKA