test

Gdzie to wszystko zmieścić – czyli kilka tipów dla kawalerkowiczów?

Gdzie to wszystko zmieścić - czyli kilka tipów dla kawalerkowiczów?

Małe mieszkanie to prawdziwe wyzwanie organizacyjne. Jak zaplanować przestrzeń, żeby zmieścić to wszystko co potrzebne i jednocześnie sprawić, że wnętrze będzie miało fajny charakter. Taki, który nam odpowiada i sprawi, że będzie dla nas wygodne. Na szczęście są sposoby, żeby to wszystko opanować i dziś Wam trochę o tym opowiem.

Jak to wszystko pomieścić?

Tym razem chciałabym się skupić na tym, że coraz częściej w kuchni oprócz tego, że znajdują się urządzenia typowo kuchenne, jak zmywarka, kuchenka czy piekarnik, musi się znaleźć miejsce na coś jeszcze. Mam tu na myśli pralkę. Nie zawsze mamy na nią miejsce w niewielkich łazienkach nowego budownictwa lub okazuje się, że po prostu będzie lepiej pasowała do kuchennej zabudowy niż do ciekawie zaprojektowanej łazienki. Pewnie wielu z Was nie przepada za tym pomysłem, ale wszystko da się naprawdę pomysłowo rozwiązać.

Gdzie to wszystko zmieścić - czyli kilka tipów dla kawalerkowiczów?

Przede wszystkim, żeby kuchnia była dla nas wygodna musimy pamiętać o odpowiednich odległościach, tak aby dobrze nam się gotowało, w końcu robimy to właściwie codziennie. Odległość pomiędzy zlewem a kuchenką powinna wynosić ok. 50-80 cm. Wtedy przyrządzanie poszczególnych składników będzie proste i przyjemne. Zmywarka intuicyjnie powinna sąsiadować ze zlewem, bo to ułatwia pakowanie do niej brudnych naczyń. Piekarnik najlepiej, żeby znajdował się na wysokości oczu osoby dorosłej. To dość logiczne, a co z pralką? Oczywiście pralka, która trafi do kuchni powinna być cicha, ta przeznaczona do zabudowy, marki Amica AWBI8143LCB, jest tego najlepszym przykładem. Stawiając pralkę w kuchni warto też zwrócić uwagę, żeby miała zabezpieczenie, które nie pozwoli dziecku na jej otwarcie podczas prania. No i oczywiście była energooszczędna – posiadała wysoką klasę energetyczną.  Warto wybrać ten model, również dlatego, że jej obsługa jest prosta i intuicyjna, a dodatkowo wyświetlacz pokazuje wiele przydatnych informacji jak maksymalny załadunek. Do tego dobrze, żeby pralka nie znalazła się pod płytą grzewczą czy w okolicach lodówki. Czasem warto umieścić ją na skraju ciągu szafek.

Gdzie to wszystko zmieścić - czyli kilka tipów dla kawalerkowiczów?

Gdzie to wszystko zmieścić - czyli kilka tipów dla kawalerkowiczów?

Nie bój się koloru

W kawalerkowych rewolucjach, a potem w poście z trendami pisałyśmy o tym, że do kuchni wraca kolor. I będę o tym powtarzać Wam do znudzenia. Warto się odważyć i postawić na odrobinę koloru. Wiem, jasna kuchnia to coś, co znamy, lubimy i widzieliśmy na niejednej stylizacji wnętrz. Teraz można ta biel porzucić na rzecz ciepłych, przytulnych wnętrz. Ściany nadal mogą być jasne. Jest tyle pięknych ciepłych odcieni, które sprawiają, że chcę się w niej przesiadywać jeszcze bardziej. Ale szafki? Może piękna zieleń, albo nieco ciemniejsze, lekko przybrudzone lub przydymione kolory sprawią, że odkryjecie jej urok na nowo.

Gdzie to wszystko zmieścić - czyli kilka tipów dla kawalerkowiczów?

Szklany blat

To salon z aneksem kuchennym chyba jedno z najczęściej teraz stosowanych rozwiązań. Łączymy 2 przestrzenie w jedną. Ale nawet jeżeli przestrzeń do zagospodarowania jest dość duża, to może się okazać, że zagracić ją łatwiej niż by się wydawało. Dlatego warto znać parę trików, które pozwolą tego uniknąć. Jednym z nich jest szklany blat kawowego stolika. Często o tym zapominamy, że szyba sprawia, że znika on w przestrzeni pomieszczenia i nie zabiera mu lekkości.

Gdzie to wszystko zmieścić - czyli kilka tipów dla kawalerkowiczów?

Bezproblemowa sofa – czy to możliwe?

Wiem, że nie ma sof idealnych. Ale jestem przekonana, że można znaleźć takie rozwiązania, które będą dla nas wygodne w użytkowaniu. Mamy teraz ogromny wybór nie tylko wzorów, kolorów, czy modeli sof. Ale również materiałów, z których są zrobione. Jeżeli macie w domu dzieci, których jest wszędzie pełno i mają tendencję do na przykład rozlewania mleka na sofę, to warto pomyśleć o obiciu z materiału pokrytego teflonem, z którego to spłynie jak po kaczce. A może welur, który wraca ostatnio do łask i ma tę zaletę, że nie łapie kociej sierści.

Gdzie to wszystko zmieścić - czyli kilka tipów dla kawalerkowiczów? Gdzie to wszystko zmieścić - czyli kilka tipów dla kawalerkowiczów?

To tylko parę wskazówek, które dla Was mam, ale ta najważniejsza to zawsze warto też podglądać różne rozwiązania w albumach, magazynach wnętrzarskich czy na Pintereście. To prawdziwa kopalnia nie tylko inspiracji dotyczących stylu wnętrz, ale także ciekawych rozwiązań, które sprawią, że dostosujecie wnętrze idealnie do swoich potrzeb.

beata kwiatkowska

Szkolna łazienka – zmora mojego dzieciństwa

Szkolna łazienka - zmora mojego dzieciństwa

Pamiętacie szkolne łazienki z lat waszej młodości? Chyba nic nie kojarzy mi się tak, ze szkołą jak okratowane naokoło szatnie, woźne które był postrachem całej szkoły i chyba najpaskudniejsze łazienki, jakie w życiu widziałam. Zimne, wyłożone kafelkami, których chyba już nikt nie chciał, jakby ktoś o nich zapomniał, a my nagle odkryliśmy je po latach na nowo. Doskonale pamiętam obowiązkową fluoryzację, kiedy całą klasą stawaliśmy przed ciemną ścianą, wielkim pękniętym lustrem, nad pożółkłą umywalką z baterią, która trzymała się już chyba tylko na słowo honoru. Po tym całym szorowaniu miałam wypłukać tam swoją szczoteczkę. Można się nabawić niezłej traumy. 

Kiedy już myślałam, że ten koszmar mam już za sobą, okazało się, że jednak nie. Kiedy moje dzieci rozpoczęły swoją przygodę z edukacją, czy tego chciałam czy nie, ten temat powrócił. Byłam pewna, że ten czas, kiedy o szkole myślałam tylko wspominając te dobre, licealne czasy, coś się zmieniło w temacie szkolnych łazienek. Niestety okazuje się, że nadal są traktowane po macoszemu, zupełnie nie zaplanowane, bez ładu i składu. Dlaczego ja się pytam? Skąd pomysł na te dziwne kolory czy dziwne materiały, często wątpliwej jakości? Czy naprawdę nie można pochylić się nad tematem i zaprojektować czegoś, co będzie estetyczne?

Szkolna łazienka - zmora mojego dzieciństwa

Doskonale wiem, że nie tylko szkolne łazienki wymagają uwagi. Elewacje, korytarze czy wykładziny też jej potrzebują. To jednak temat, do którego wrócimy innym razem. Dziś chcę Wam pokazać, że pomimo niskiego budżetu, można zaprojektować naprawdę fajną, szkolną łazienkę. 

Kiedy zapisałam moje dzieci do nowej szkoły, LAS Academy, od razy zapytały, czy tam będzie ładna łazienka. Chyba mają to po mnie. A tak zupełnie serio, to cieszę się, że nadarzyła się taka okazja i mogliśmy wspólnie zaprojektować miejsce z którego będą korzystać przez najbliższe parę lat. Wbrew pozorom dzieci też zwracają uwagę na takie rzeczy i chętniej będą dbały o przestrzeń wokół siebie. Coraz więcej też mówi się o tym, że dzieci od najmłodszych lat powinny się stykać nie tylko z często przerysowanym światem zabawek, ale także po prostu z dobrym designem. Pozwala to kształtować ich poczucie estetyki i dbałość o szczegóły. 

Lista zakupów nie jest długa ani wymyślna. Myślę, że udało się nam w tych wnętrzach uniknąć przypadkowości i trochę je odczarowaliśmy. Proste białe płytki 20×20 cm (znajdziecie takie np. w Leroy Merlin) to klasyk, który zawsze dobrze wygląda. W takich wnętrzach lepiej unikać sezonowych wzorów. Szybko się znudzą, opatrzą i przestaną być "na czasie". Elementem kolorystycznym zostały fugi, różowa w toalecie dziewczynek i zielona u chłopców. W połączeniu z białymi kafelkami wyglądają nowocześnie i na pewno będą praktyczniejsze niż białe. 

Piękny, laminowany blat w jednym z moich ulubionych odcieni drewna dodał ciepła wnętrzu. Do tego lustra, które myślę dobrze znacie, bo to chyba jeden z popularniejszych modeli z Ikea. Mi chyba najbardziej podobają się naklejki na drzwiach, które zamówiłam w Pastelovelove.

Na koniec jeszcze jeden element i wskazówka dla Was. Jak widzicie, łazienka ma dość wysoko umieszczony sufit. Pomalowany na biało, tak jak ściany sprawiałby wrażenie, że będzie wyglądała na jeszcze wyższą i nieprzyjemną. Dlatego zastosowałam tutaj pewną optyczną sztuczkę. Sufit i część ściany do niego przylegająca pomalowane są w kolorze pasującym do fug. Tym sposobem sprawiamy wrażenie, że pomieszczenie jest niższe, ale przestronniejsze.

I jak Wam się podoba?

 

 

Szkolna łazienka - zmora mojego dzieciństwa

Szkolna łazienka - zmora mojego dzieciństwa

Szkolna łazienka - zmora mojego dzieciństwa Szkolna łazienka - zmora mojego dzieciństwa Szkolna łazienka - zmora mojego dzieciństwa Szkolna łazienka - zmora mojego dzieciństwa Szkolna łazienka - zmora mojego dzieciństwa Szkolna łazienka - zmora mojego dzieciństwa

beata kwiatkowska

Farba dekoracyjna w akcji, czyli piękny efekt tysiąca drobinek

Farba dekoracyjna w akcji, czyli piękny efekt tysiąca drobinek

W kawalerkowych rewolucjach czas na ten odcinek, w którym można się ubrudzić, w ruch idzie brokat, a ja mogę się poczuć jak mała dziewczynka. A tak na serio, co prawda malowanie salonu nie jest skomplikowanym procesem, ale zawsze można przy okazji wykorzystać jedną z dostępnych opcji farb dekoracyjnych. A skoro można, to czemu nie.

Był taki czas we współczesnej historii wnętrz użytkowych, że pojawiały się tam różne, mniej lub bardziej udane rozwiązania, które masowo pojawiały się na ścianach mieszkań czy małych bistro barów, do których wszyscy zaglądali po ulubioną pizzę. Kolorowe tynki baranki, tapety natryskowe i jeszcze wiele innych. Myślę, że wbrew pozorom jesteśmy otwarci na nowe rozwiązania, ale czasem brak nam odwagi.

Farba dekoracyjna w akcji, czyli piękny efekt tysiąca drobinek

Wracając do naszej kawalerki, która powoli nabiera ostatecznego kształtu, ale jeszcze na etapie wybierania kolorów i farby chciałam, żeby poza wybranymi kolorami, było w niej jeszcze coś wyjątkowego. W jednym z poprzednich wpisów z tej serii pokazywałam Wam, że wybrałam farbę dekoracyjną Let’s shine marki Primacol Decorative. Urzekł mnie delikatny, połyskujący efekt, który można nią uzyskać na ścianie. W zależności od padania światła delikatne drobinki pięknie się mienią i nie dają przerysowanego efektu. Taki subtelny, błyszczący efekt.

Farba dekoracyjna w akcji, czyli piękny efekt tysiąca drobinek

Dostałam od Was pytania o efekt na ścianie. Jeszcze go Wam nie pokażę, ale mam parę aranżacji, które pokażą Wam, jak taka farba wygląda na ścianie. Sporo pytań na naszej skrzynce dotyczyło też tego, czy równomierne nałożenie takiej farby jest trudne. Muszę przyznać, że też miałam trochę obaw na początku, ale kiedy postępuje się zgodnie z instrukcją na opakowaniu, to jest naprawdę proste. Brokatowy efekt możecie stopniować, bo to Wy decydujecie ile znajdzie się go w farbie. Nie musicie się też obawiać, że drobinki będą się odczepiać od ściany. Całość doskonale się łączy i taka powłoka jest odporna na zmywanie. Zresztą miałam już okazję sprawdzić tę odporność na własnej ścianie, bo w czasie meblowania naszego salonu, całkiem niespodziewanie zawartość jednego z kubków z kawą znalazła się na ścianie. Na szczęście po tym wypadku nie ma już śladu. Sprzątanie to była chwila.

Jestem ciekawa jak Wam się podoba taka propozycja. Mieliście już okazję używać farb z efektami dekoracyjnymi?

Farba dekoracyjna w akcji, czyli piękny efekt tysiąca drobinek Farba dekoracyjna w akcji, czyli piękny efekt tysiąca drobinek Farba dekoracyjna w akcji, czyli piękny efekt tysiąca drobinek

Farba dekoracyjna w akcji, czyli piękny efekt tysiąca drobinek Farba dekoracyjna w akcji, czyli piękny efekt tysiąca drobinek Farba dekoracyjna w akcji, czyli piękny efekt tysiąca drobinek

beata kwiatkowska