warto wybrać się na…podwórko

Napisała Beata @ Czerwiec 5, 2018

   W okolicach ulicy Łąkowej, w Gdańsku spędziłam kilka lat swojego życia, pracując w jednej z najprężniej rozwijających się firm odzieżowych. W tamtym okresie ta część Dolnego Miasta, wydawała się być zapomniana, zaniedbana, a wieczorami nawet niebezpieczna. Dziś, po dziesięciu latach zmieniła się nie do poznania. Jest ładna, czysta, zaprasza młodych ludzi do słuchania muzyki, wygrzewania się na leżakach, delektowania się smakami z okolicznych food trucków, w których skosztować można potraw z kuchni z całego świata. Podwórko, bo tak nazwano nową przestrzeń rozrywkowo kulinarną, stało się typowym marketem nocnym. Odwiedzać go można w każdy piątek i sobotę, przez całe wakacje. Często inicjowane są tu różne wydarzenie, również typowo artystyczne, w postaci targów i ryneczków. Wieczorem organizowane są wystawy, pokazy filmów oraz kameralne koncerty.

 

Podwórko żyje nie tylko na zewnątrz. Powoli adaptowane są również pomieszczenia Królewskiej Fabryki Karabinów. Charakter jednego z nich szczególnie mnie zainteresował. Na pierwszym piętrze, w jednym z budynków, mieści się od niedawna Atelier MIŁOŚĆ Gdańsk, czyli salon sukni ślubnych. Każda z panienek, planujących weselne przyjęcie w najbliższym czasie, powinna wybrać się i skorzystać z niepowtarzalnej okazji przymierzenia sukni zaprojektowanych przez Agatę Wojtkiewicz. Niesamowita aura lekkich zwiewnych tkanin, z których uszyte są egzemplarze, gruba welurowa kotara w kolorze bladego różu, strojna szmaragdowa sofa. Ten romantyczny wizerunek został przełamany otaczającym go industrializmem. Surowymi posadzkami z polerowanego betonu, ścianami, których struktura daje znać o historii tego miejsca, charakterystyczne przeszklenia i metalowe szprosy w oknach… Do tego widok, na miejski, fabryczny styl, który zwykle kłóci się z subtelnym charakterem ślubnym. W tym przypadku jednak, te dwa zupełnie inne światy doskonale się uzupełniają.

 

Jestem ciekawa, czy i Wy macie takie miejsca w okolicy swojego miasta? Podzielcie się z nami. Może uda nam się je odwiedzić : )

***

 

beata kwiatkowska

Ciekawe miejsca – RO Milan

Napisała Asia @ Maj 9, 2018

 

 Jestem ciekawa, jak przygotowujecie się do podróży? I nie chodzi mi o dobór garderoby czy kosmetyków, ten temat pozostawimy Kasi i Gosi…chodzi o wybór trasy i miejsc, które chcielibyście odwiedzić. 

 Odkąd prowadzimy konto na Instagramie to właśnie on dyktuje to jakie restauracje, hotele i tajemnicze zakamarki odwiedzam w miastach. Tak samo stało się teraz podczas wizyty w Mediolanie. Poprosiłyśmy Weronikę, jedną z naszych dwóch głównych projektantek, aby przygotowała listę interesujących miejsc, które poza targami, warto odwiedzić i podzielić się nimi z Wami. Wybory wymagały precyzyjnych selekcji, ale finalnie udało się wyłonić naprawdę godne rekomendaci miejsca. Pierwszym, którym chciałybyśmy się podzielić z Wami jest ogród Rossana Orlandi. Twórczyni tego wyjątkowego miejsca, skupia w nim kreatywnych, młodych artystów, by wraz z nimi tworzyć i wspierać ich rozwój. W urokliwej kawiarni można napić się wyśmienitej kawy, a na polanie na tyłach bydynku, chętni mogą organizować tematyczne eventy. W zaciszu starego podwórka udało się wygospodarować różne strefy – od sztuki, wernisaży po strefę relaksu, dzięki czemu RO tętni życiem. Znane firmy projektowe mają tu pracownie, jest to także kolebka takich duńskich projektantów jak Piet Hein Eek, Maarten Baas i Nacho Carbonell, ale temat wnętrza rozwiniemy w kolejnych wpisach.

 W trakcie samego design weeku ogród RO odwiedzało wielu pasjonatów sztuki, tym bardziej miło było obserowować kolorowych ludzi, zwariowanych twórców i natchnionych poszukiwaczy inspiracji, w tak oryginalnej przestrzeni. Chciałabym odwiedzić RO w spokojniejszym okresie, schronić się w cieniu, wypić dobrą kawę, przycupnąć na ciekawym krześle lub fotelu i oglądać dzieła artystów w wyjątkowo spójnej i naturalnej dla nich scenerii starej fabryki. Dziś, pomajówkowo, zaprosimy Was jedynie do ogrodu, a już niedługo wizyta w samej galerii. Enjoy!

***

Miejsce jak widać bardzo przypasowało do gustu też Darii. A Wam się podoba?

asia real

Skull obsession

Napisała Asia @ Styczeń 12, 2018

 


Zima nie chce nadejść. Może i dobrze, szybciej będzie wiosna i znów będzie można gdzieś pojechać, pójść na spacer, rower.

Ostatnio przeglądałam zdjęcia i natknęłam się na zeszłoroczną wizytę w Meksyku. Nie wiem czy Wam mówiłam, ale zaczynam mieć myśli czy tam nie wrócić. Dzieci rosną, Jorge jest już w Polsce 7 lat, sprawiedliwie byłoby teraz, abyśmy wszyscy znów wygrzali twarze w karaibskim słońcu.

Jednym z powodów, oprócz oczywistego czyli wiecznie dobrej pogody jest architektura. Kto mnie choć trochę zna wie, że mam lekkiego bzika na punkcie czaszek. W tym sezonie bardzo modny jest też kolor ‘mięsny’, wraca terakota i generalnie trend naturalny, roślinność i klasyczne materiały znów są w modzie.

Dzisiejsza publikacja to typowa architektura starego domu w centrum Guadalajary z patio w środku i rozchodzącymi się na boki pokojami. W związku z tym, że to zabudowa szeregowa, okna na ulicę mają tylko pokoje z przodu domu, reszta doświetlana jest świetlikami w dachu, lub przeszklonymi drzwiami wychodzącymi na patio. Roślinność ożywia nieco tą miejską dżunglę, a typowo meksykańskie kolorowe dekoracje dodają życia kamiennym murom.

Ściana w czaszki to mistrzostwo świata jak dla mnie. Kombinuje jak przy najbliższym remoncie wykonać taką ścianę u nas w Sopocie. Jak znacie kogoś kto odlałby te czaszeczki to dawajcie znać! Ja zapraszam Was na razie na podróż wirtualną, a za parę lat kto wie, może będę pisać do Was z krainy Azteków 😉

asia real

Last month with makehomeeasier.pl – Christmas Time!

Napisała Asia @ Grudzień 29, 2017

Dziś mała niespodzianka, wzięło nas na wspominki i zaczęłyśmy oglądać pierwsze wpisy na blogu.

Poniżej Gwiazdka 2012! Sami zobaczcie ile się zmieniło. To niesamowite jak czas leci. Zdjęcia były robione w Asi pierwszym mieszkaniu, Leona jeszcze nie było na świecie, kot uciekł przez okno, a blog raczkował. Mamy naprawdę dużo szczęścia, że możemy dzielić się tymi chwilami z Wami. Serdecznie Was pozdrawiamy i zachęcamy do wrzucania swoich fotek z tego okresu… żeby nie było, że tylko Wy się będziecie śmiać 😉 !ENJOY!

Szczęśliwie udało nam się dotrwać do końca tego jakże wyjątkowego miesiąca.

Wszystko zaczęło się spokojnie, sesją jesienno-zimową…..

….nawet Tio mi pomagał, grzecznie pozując, chociaż nie odbyło się bez łapówki szynkowej:)

Była też tona inspiracji zimowych, które cieszyły oko nasze i Wasze.

Pamiętacie sesję z pakowania prezentów? I tu się zaczyna opowieść o mojej ukochanej Beatce……..

…która początkowo dzielnie pakowała

fotografowała

nawet z kotkiem się bawiła.

Po jakimś czasie jednak chyba lekko zawiało nudą, więc zaczęła się gimnastykować

pozować

z zapałem przodowała w pakowaniu

i z równym zapałem rzucała w nas poduszkami, żebyśmy przypadkiem nie wyszły za dobrze na fotkach

i dlatego wychodziłyśmy często tak jak poniżej

piękne i pachnące

A Beata królowała nawet na drugim planie

nigdy nie tracąc fasonu rzecz jasna!

ani na chwilunię

i dzielnie, aż do nocy pomagała pakować.

Potem pojechała do Paryża, skąd przywiozła ogrom ślicznych zdjęć

nawet pandy w Paryżu znalazła szczwana bestia!

Ja za to cichutko zaczęłam już przygotowywać posty na styczeń

po tym jak w końcu udało mi się uśpić Różyczkę.

 

Interior of the Winter

Napisała Beata @ Grudzień 25, 2017

Po każdych świętach obiecujemy sobie, że nie będziemy zastawiać stołu ponad nasze możliwości. Nie ważne jak badzo byśmy prosili nasze mamy, by nie przesadzały w tym roku, one i tak przygotowują dwukrotnie więcej dań niż jesteśmy w stanie przez tydzień zjeść. Do tego dochodzi jeszcze seria ciast, a bez nich ani rusz, szczególnie, że magiczna data dwudziestego czwartego grudnia, jest datą urodzin FIlipa – więc po godzinie dwudziestej, zmieniamy repertuar muzyczny i przestawiamy się na bardzo młodzieżową playlistę. 

Nie wiem od czego zacząć opowiadania o świątecznym dniu. Od białego rana, pełno było emocji, ale spokojnych, pozytywnych, bez nerwów i przygotowywań pozostawionych na ostatnią chwilę. Stół i krzesla przystroiłam dzień wcześniej. Misy z sałatkami i pierogami czekały na godzinę zero – czyli przybycie gości. Mama Radka, jak co roku, wygrywa popisy kulinarne swoją zupą grzybową, a moja mama – fantastyczną rybą po grecku. W tym roku miałam wielką ochotę na tartę cytrynową. Mimo, że bardziej przypomina mi wiosenne orzeźwienie – pomyślałam, że stworzy naturalny balans miedzy wigilijnymi daniami głównymi, a późniejszymi słodkościami. Piekłam zatem tartę jedną, potem drugą – bo napewno ktoś zechce zabrać kawałak do domu ….i niestety. Tradycja wygrała. Nikt tarty nie chciał jeść, oprócz mnie : )

Jedzeniowych wpadek było kilka jeszcze, ale wiem o nich tylko ja, więc z troski o wrażenia rodziny, nie będę ich ujawniać. Z pewnością za rok pomyślimy o przesunięciu naszego wyjazdu na narty o jeden dzień, tak by móc odpocząć po świątecznej wieczerzy w zakątkach naszej wygodnej kanapy, w mniej formalnym stroju, ale również wśród najbliższych. Na zakończenie świątecznego wpisu, zostawiam Was z pięknym zimowym wnętrzem. W nim od kilku lat Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok spędza znany architekt Ken Fulk, wraz ze swoimi przyjacółmi, którzy wcześniej byli jego klientami. Dla tej pary, która ma trójkę dzieci, przez ostatnie 15 lat, pracownia przygotowała ponad tuzin domów. W tym dwa domki narciarskie, o mniej więcej takiej samej wielkości w Yellowstone Club.

Apartament, w którym zatrzymuje się w okresie świątecznym, mieści się w Montanie. Sam projektant jest znany ze swojego filmowego stylu, w którym aranżuje wnętrza. Właściciel jest producentem filmowym. Nie dziwią więc dość śmiałe i wielkoformatowe nazwy domów w Górach Skalistych. High Sky to domek na szczycie tych gór, w którym rodzina przebywa podczas częstych wypadów narciarskich. Z kolei Halfway House, to miejsce, w którym rodzina organizuje imprezy i wyjątkowe okazje oraz zaprasza wielu gości.

Bardzo klimatyczne wnętrze mówi samo za siebie. Naturalne barwy, opalane drewno, tkaniny i dodatki, które idealnie wpasowują się w górski krajobraz. Pozostawiam Was zatem z inspirującymi zdjęciami, a sama udaję się w podróż…by jutro przesłać Wam pozdrowienia z włoskiego stoku narciarskiego! 

źródło: http://kenfulk.com/portfolio/halfway-house/ i elledecor

beata kwiatkowska