Co czytamy

Napisała Asia @ Luty 21, 2018

Domowa biblioteka zajmuje u nas coraz więcej miejsca. Niektóre pozycje są pamiątką z podróży, inne zostały sprezentowane przy okazjach wyjątkowych. Zawsze najbardziej cieszę się z niespodzianek w postaci, książki lub albumu o wnętrzach i chętnie sama kupuję takie prezenty. To trochę jak z biżuterią i czekoladkami u większości kobiet. Cieszy oko i zmysły, pozwala zatrzymać się na chwilę, poczuć wyjątkowo i przenieść się do innego świata.

Jak dobrać odpowiedni album i czym się zasugerować wybierając dane wydanie? Z pewnością najbardziej ponadczasowe są i w tym przypadku, wnętrza minimalistyczne i monochromatyczne. Przetrwają dłużej, tym samym dłużej posłużą nam jako podręczny pomocnik dekoracji wnętrz. Inspiracje do modnych wnętrz możemy również na bieżąco czerpać z czasopism. Trafnie wybrana książka to nie wszystko. Równie ważna dla mnie jest atmosfera, w której spędzam z nią czas. Już wiele lat temu w Meksyku, w którym przeżyliśmy z Mężem pierwsze miesiące wspólnego życia, miałam taką refleksję. Wiele godzin spędziłam w księgarni Ghandi – raju dla książkomaniaków. Ogromna loftowa powierzchnia, podzielona na działy tematyczne, z patio oraz pufami i kanapami, gdzie można było napić się kawy i oglądać albumy cały boży dzień. To była moja mała wersja raju. Dzięki temu nie tęskniłam tak za domem i łatwiej odnalazłam się w nowej rzeczywistości. U nas jeszcze wtedy nie było takich miejsc, tym bardziej dziwił mnie fakt, że mogę dniami oglądać i wybierać co mi tak naprawdę odpowiada, co chciałabym zabrać do domu i mieć w naszej domowej biblioteczce. Wciąż myślę, że kiedyś mogłabym stworzyć właśnie takie miejsce w Trójmieście…księgarnię, która jednocześnie byłaby miejscem spotkań z książką, ze sztuką…może kiedyś uda się to marzenie spełnić.

Dziś przedstawię Wam 3 pozycje, które ostatnio zawitały do naszego domu. 

Pierwsza to pozycja od Label Magazine – & Living. Tym razem przedstawiają nam nowoczesne domy i przestrzenie. Dla niektórych mogą wydawać się dość surowe, ale to właśnie ta prostota zapewnia im ponadczasowość.

Kolejny łup udało mi się kupić podczas wizyty w sklepie Westwing w Warszawie. Bohemian Modern autorstwa Emily Henderson wpisuje się w modny i szeroko promowany również na Westwingu styl Boho we wnętrzach. Ja się w nim zakochałam, chętnie też podpatrzyłam jak kolor we wnętrzu może dodać energii i pomóc nam przygotować się na przyjście wiosny. To też rewelacyjny pomysł na prezent w tym sezonie. 

Ostatnia pozycja powinna pojawić się w domu każdego miłośnika skandynawskich wnętrz. Ich odmiana w czystej formie zdobi każdą kolejną stronę obszernego albumu Northern Delights od rewelacyjnego wydawnictwa Gestalten.  To wnętrza, do których wracam i wracać będę. Spokojne, stonowane, dużo w nich drewna, prostoty, ikon designu i ciepła…. chyba to ciepło w domu mimo wszystko jest najważniejsze. Pozostaje mi tylko zaparzyć sobie kawę i oddać się lekturze!

asia real

Mieszkanie na każdą kieszeń

Napisała Beata @ Luty 11, 2018

Bohaterem dzisiejszego wpisu jest sypialnia w stylu nieco eklektycznym. Nikt nie dowierzał, że trend na kolorowe ściany przyjmie się i u nas. Tym bardziej po tym, jak krytycy katalogu Ikea, nie pozostawili na nim suchej nitki. Jako wierne fanki najprężniej rozwijającego się producenta mebli, na chwilę nie straciłyśmy wiary. I proszę. Oto jest, dzieje się. Przemalowujemy ściany w naszych domach, nawet na różowo!

Inspiracja, którą kierowałyśmy się, tworząc dla Was przepis na wnętrze, jest niezwykle klimatyczna, elegancka i sprawia wrażenie bardzo odważnej. Największą rolę odgrywają w niej ciemne kolory ścian, w odcieniu głębokiego granatu. Ozdobne listwy przypodłogowe, subtelna sztukateria (np. Foge) i białe dodatki ( np. lampa z Ekconcept) efektywnie z nią kontrastują. I co powiecie na takie zestawienie ?

Podobnych produktów możecie szukać na przykład : poduszki welurowe, narzuta na łóżko, łóżko.

inspiracje: Architektura Wnętrz

WABI-SABI – perfect imperfection

Napisała Asia @ Styczeń 17, 2018

Ukochanie niedoskonałości moich i innych to coś nad czym pracuje od jakiegoś czasu. Z obserwacji widzę, że dopada to wielu trzydziestoparolatków, chyba taka kolej rzeczy. Po latach nieprzewidywalnego dzieciństwa, chaosie, który jest domeną dwudziestolatków, jeszcze większym chaosie jaki wnoszą dzieci, nie pozostaje nam nic innego jak się z tym pogodzić. ‘Easier said than done’ no ale cóż, od świadomości do sukcesu podobno niedługa droga.

Internet huczy o nowym trendzie Wabi –Sabi. Ja się dowiedziałam o nim od Oli,  intrygującej Pani Architekt, która niedawno dołączyła do naszego zespołu. Filozofia wabi-sabi to nic innego jak akceptacja niedoskonałości w naszym otoczeniu. Coś się obtłucze – nie wyrzucaj tego tylko sklej, a pękniecie uwydatnij złotą spoiną. Oderwał się pompon od poduszki, oderwij co drugi, będzie ciekawiej. Podłoga drewniana, która jeszcze niedawno tworzyła idealną powierzchnię, teraz jest pełna śladów po zabawie Twoich dzieci? Pokochaj to, dom to historia, którą piszecie razem.

Po krótkiej lekturze od razu chwyciłam za aparat, aby pokazać Wam co u mnie domu tworzy klimat – właśnie te niedoskonałości!

Zawsze strasznie się cieszę, że moi goście po wizycie mówią jak u nas ciepło i przyjemnie. To przedmioty, które nazbierałam przez lata dają ten klimat. Gałązka z sesji świątecznej, którą ususzyłam i powiesiłam nad stołem, bo tak mi się spodobała ( tym samym przewieszając gdzie indziej obraz Darii, dla którego nie wyobrażałam sobie innego miejsca niż właśnie centralnie nad stołem), stara zdobyczna skrzynia od Made from Wood, szalonej pary z gór, która ukochała stare drewno i nadaje im nowe życie, stare, wychodowane przez moją Mamę Chrzestną drzewko szczęścia, które podarowała nam na nowy dom, gałązka jarzębiny z ogrodu, która została po jesiennym sprzątaniu, uchwyty w kuchni, już nie tak czyste i idealnie jasne jak po zakupie, ale za to przypominające o tych wszystkich posiłkach, które spożyliśmy z masą ludzi przy naszym nierównym stole, no i zdjęcie od mojej przyjaciółki Hoffi, na którym sama dorysowała weselszą rzeczywistość, którego ramka dawno odpadła, a szybka pękła, ale wędruje z nami z mieszkania do mieszkania już prawie 20 lat!

Mi ten trend zdecydowanie pasuje, już planuje jak go dalej rozprzestrzenić w innych pomieszczeniach. A Wy tez ukochacie wabi-sabi?

asia real

Last month with makehomeeasier.pl – Christmas Time!

Napisała Asia @ Grudzień 29, 2017

Dziś mała niespodzianka, wzięło nas na wspominki i zaczęłyśmy oglądać pierwsze wpisy na blogu.

Poniżej Gwiazdka 2012! Sami zobaczcie ile się zmieniło. To niesamowite jak czas leci. Zdjęcia były robione w Asi pierwszym mieszkaniu, Leona jeszcze nie było na świecie, kot uciekł przez okno, a blog raczkował. Mamy naprawdę dużo szczęścia, że możemy dzielić się tymi chwilami z Wami. Serdecznie Was pozdrawiamy i zachęcamy do wrzucania swoich fotek z tego okresu… żeby nie było, że tylko Wy się będziecie śmiać 😉 !ENJOY!

Szczęśliwie udało nam się dotrwać do końca tego jakże wyjątkowego miesiąca.

Wszystko zaczęło się spokojnie, sesją jesienno-zimową…..

….nawet Tio mi pomagał, grzecznie pozując, chociaż nie odbyło się bez łapówki szynkowej:)

Była też tona inspiracji zimowych, które cieszyły oko nasze i Wasze.

Pamiętacie sesję z pakowania prezentów? I tu się zaczyna opowieść o mojej ukochanej Beatce……..

…która początkowo dzielnie pakowała

fotografowała

nawet z kotkiem się bawiła.

Po jakimś czasie jednak chyba lekko zawiało nudą, więc zaczęła się gimnastykować

pozować

z zapałem przodowała w pakowaniu

i z równym zapałem rzucała w nas poduszkami, żebyśmy przypadkiem nie wyszły za dobrze na fotkach

i dlatego wychodziłyśmy często tak jak poniżej

piękne i pachnące

A Beata królowała nawet na drugim planie

nigdy nie tracąc fasonu rzecz jasna!

ani na chwilunię

i dzielnie, aż do nocy pomagała pakować.

Potem pojechała do Paryża, skąd przywiozła ogrom ślicznych zdjęć

nawet pandy w Paryżu znalazła szczwana bestia!

Ja za to cichutko zaczęłam już przygotowywać posty na styczeń

po tym jak w końcu udało mi się uśpić Różyczkę.

 

Interior of the Winter

Napisała Beata @ Grudzień 25, 2017

Po każdych świętach obiecujemy sobie, że nie będziemy zastawiać stołu ponad nasze możliwości. Nie ważne jak badzo byśmy prosili nasze mamy, by nie przesadzały w tym roku, one i tak przygotowują dwukrotnie więcej dań niż jesteśmy w stanie przez tydzień zjeść. Do tego dochodzi jeszcze seria ciast, a bez nich ani rusz, szczególnie, że magiczna data dwudziestego czwartego grudnia, jest datą urodzin FIlipa – więc po godzinie dwudziestej, zmieniamy repertuar muzyczny i przestawiamy się na bardzo młodzieżową playlistę. 

Nie wiem od czego zacząć opowiadania o świątecznym dniu. Od białego rana, pełno było emocji, ale spokojnych, pozytywnych, bez nerwów i przygotowywań pozostawionych na ostatnią chwilę. Stół i krzesla przystroiłam dzień wcześniej. Misy z sałatkami i pierogami czekały na godzinę zero – czyli przybycie gości. Mama Radka, jak co roku, wygrywa popisy kulinarne swoją zupą grzybową, a moja mama – fantastyczną rybą po grecku. W tym roku miałam wielką ochotę na tartę cytrynową. Mimo, że bardziej przypomina mi wiosenne orzeźwienie – pomyślałam, że stworzy naturalny balans miedzy wigilijnymi daniami głównymi, a późniejszymi słodkościami. Piekłam zatem tartę jedną, potem drugą – bo napewno ktoś zechce zabrać kawałak do domu ….i niestety. Tradycja wygrała. Nikt tarty nie chciał jeść, oprócz mnie : )

Jedzeniowych wpadek było kilka jeszcze, ale wiem o nich tylko ja, więc z troski o wrażenia rodziny, nie będę ich ujawniać. Z pewnością za rok pomyślimy o przesunięciu naszego wyjazdu na narty o jeden dzień, tak by móc odpocząć po świątecznej wieczerzy w zakątkach naszej wygodnej kanapy, w mniej formalnym stroju, ale również wśród najbliższych. Na zakończenie świątecznego wpisu, zostawiam Was z pięknym zimowym wnętrzem. W nim od kilku lat Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok spędza znany architekt Ken Fulk, wraz ze swoimi przyjacółmi, którzy wcześniej byli jego klientami. Dla tej pary, która ma trójkę dzieci, przez ostatnie 15 lat, pracownia przygotowała ponad tuzin domów. W tym dwa domki narciarskie, o mniej więcej takiej samej wielkości w Yellowstone Club.

Apartament, w którym zatrzymuje się w okresie świątecznym, mieści się w Montanie. Sam projektant jest znany ze swojego filmowego stylu, w którym aranżuje wnętrza. Właściciel jest producentem filmowym. Nie dziwią więc dość śmiałe i wielkoformatowe nazwy domów w Górach Skalistych. High Sky to domek na szczycie tych gór, w którym rodzina przebywa podczas częstych wypadów narciarskich. Z kolei Halfway House, to miejsce, w którym rodzina organizuje imprezy i wyjątkowe okazje oraz zaprasza wielu gości.

Bardzo klimatyczne wnętrze mówi samo za siebie. Naturalne barwy, opalane drewno, tkaniny i dodatki, które idealnie wpasowują się w górski krajobraz. Pozostawiam Was zatem z inspirującymi zdjęciami, a sama udaję się w podróż…by jutro przesłać Wam pozdrowienia z włoskiego stoku narciarskiego! 

źródło: http://kenfulk.com/portfolio/halfway-house/ i elledecor

beata kwiatkowska