Moja nowa przestrzeń

Czas izolacji, ograniczeń w kontaktach z przyjaciółmi, znajomymi i wogóle ludźmi, mocno skierował mnie i moją rodzinę na działanie dla siebie. Myślę, że każdy z nas szukał jakiejś odskoczni, zajęć dodatkowych, dzięki którym udało nam się wszystkim – dosłownie – przetrwać ten chory czas. W moim przypadku zmiany jakie wprowadziłam stały się nawykami, które paradoksalnie – bez izolacji – nie miałyby prawa zaistnieć. Zwyczajnie w pędzie codziennego życia, ciężko byłoby znaleźć czas by wpleść je w mój codzienny, grafik. Najpierw jako czynność/doświadczenie/próba, by później stały się rutyną.

Moja nowa przestrzeń

Coś o czym pisałam już dawno to zmiana sposobu odżywiania się, czyli zdrowa dieta. W końcu, po tylu latach zrozumiałam, że powrót do wymarzonej wagi nie musi oznaczać męczarni i wyrzeczeń. Zmiana sposobu patrzenia na codzienne posiłki jest podstawą do dobrego samopoczucia a efekt utraty nielubianych kilogramów przychodzi przy okazji, z czasem. Zmianę w podejściu do wielu spraw związanych z ciałem, zawdzięczam również przygodzie z Pilatesem. To kolejna niespodzianka, na której doświadczenie nie miałabym czasu, w trybie działania w normalnej rzeczywistości. Pisałam Wam na ten temat w  tym poście.

By nie zostawiać Was bez feedbacku, dobrze byłoby podsumować swoje odczucia, szczególnie dla tych, którzy zastanawiają się nad tą formą ruchu przy której efektem nie tylko jest piękne ciało. 

Moja nowa przestrzeń

Pilates powstał na początku XX wieku, a za jego twórcę uważa się Josepha Pilatesa, który swoje życie poświęcił na poprawę stanu fizycznego i psychicznego ciała. To konfiguracja ćwiczeń inspirowanych jogą, baletem i treningiem siłowym. Jego fankami są m.in. Madonna, Joanna Krupa i Sandra Bullock. Pilates pomaga się rozluźnić, zapomnieć o całym świecie. To idealny pomysł dla tych, którzy nie lubią szybkiego tempa na zajęciach w klubach fitness i chcieliby pracować nie tylko nad rzeźbą mięśnia, ale też nad postawą i dobrym samopoczuciem. 

Udowodniono wszak, że pilates oczywiście angażuje mięśnie całego ciała, wzmacnia mięśnie brzucha, pośladków, stawy, kolana, dolną część pleców i kręgosłup. Myślę, że fizyczne aspekty są bardziej znane niż te duchowe i … emocjonalne? 

Czy wiecie, że regularne praktykowanie pilatesu zmniejsza stres i ryzyko zachorowań? Działa jak tabletka przeciwbólowa, a praca w odpowiedni sposób przekłada się na szybsze trawienie, wspomaga odchudzanie i co najważniejsze dla osób chcących zachować młodość jak najdłużej – pilates pomaga uwolnić przeciwstarzeniowe substancje. To wszystko brzmi dość niebywale. Jakim cudem jeden typ ćwiczeń może odpowiadać za tyle pozytywnych odczuć i efektów. Nie uwierzy nikt, kto nie spróbuje. 

Mi i Radkowi udało się ćwiczyć pod okiem trenera około dwa miesiące, regularnie, 2-3 razy w tygodniu. Coś co dzięki ćwiczeniom uzyskałam to zażegnanie bólu kręgosłupa do tego stopnia, że dziwnie czuję się do dziś kiedy siedzę przed komputerem i nie doskwiera mi spięcie na wysokości łopatek i szyi. Dzięki temu, że podczas pilatesu pracują uczymy się pracy mięśniami głębokimi, mogłam poznać swoje ciało i w codziennym życiu potrafię utrzymać sylwetkę nie garbiąc się, nie wypinając brzucha i robię to naturalnie, bez wysiłku. Radosław natomiast po miesiącu ćwiczeń niedowierzał, kiedy pełna gdłonią mógł dotknąc podłogi, nie zginając przy tym kolan. Przed zajęciami było to niewykonalne nawet opuszkami palców. Pilates jak żadne inne dotąd ćwiczenie, nie poprawił elastyczności i gibkości naszych ciał. 

Pilates nauczył nas oddychać, lepiej się wysypiać, a co za tym idzie, umożliwił świadome i uważne korzystanie z poranków. Bez pośpiechu, ze spokojem i wdzięcznością za kolejny dzień. 

Osobiście polecam zacząć przygodę z ćwiczeniami pod okiem doświadczonego trenera ( my ćwiczyliśmy w ZipPillates w Gdyni). Później, kiedy opanujecie podstawy, możecie uzupełniać spotkania w studio – pracą w domu. Nie trzeba mieć do tego skomplikowanych rekwizytów a ćwiczyć może każdy – młodzi, starsi, kobiety w ciąży również.

Moja nowa przestrzeń

Moja nowa przestrzeńKolejnym krokiem do polepszenia komfortu swojego życia i czymś, na co nie miałam czasu w tym “normalnym życiu” była minimalizacja otoczenia. Udało mi się sukcesywnie przeczesać najbardziej skryte zakątki naszego domu, od strychu po sam garaż i pozbyc sie tego, co jest nam niepotrzebne. Zaczęłam od rzeczy dużych takich jak rowery po dzieciakach, ubrania, które z sentymentu trzymałam na półce zwanej wspomnienia, pozbyłam się też garderoby z półki “kiedyś to założę”. Wciąż udoskonalam ten proces, ale teraz prawie wszystko ma swoje konkretne miejsce, nie tracę czasu na szukanie np nożyczek czy plastrów, które mogą być zarówno w łazience jak i w jednej z dwunastu szuflad kuchni. To nie tylko oszczędza mój czas, ale daje uczucie lekkości domowej aury. Nie wiem jak to inaczej nazwać, ale to uczucie – połączone z ćwiczeniami i zdrową dietą, uzupełniają się i jak nigdy wcześniej chyba – czuję teraz że w naturalny sposób wypracowałam swój własny balans.

Dzisiejszy wpis nie nauczy Was jak zaaranżować przestrzeń salonu, ani jak przeprowadzić metamorfozę balkonu. Mam nadzieję, że skłoni Was do refleksji nad aranżacją przestrzeni swojego najważniejszego, osobistego wnętrza jakim jest nasze ciało i stan umysłu. I tego Wam życzę  : )

Moja nowa przestrzeń

Sama również w ostatnim czasie staram się bardziej przykladać do aktywności fizycznej oraz ćwiczeń.Głównie dlatego, ze na co dzień pracuję przed komputerem. Tak wiec po pracy po prostu mam ochotę na rozruszanie kości 😉

Dla osób zapracowanych mogę polecić elektrostymulację o której mozna poczytać sobie tutaj:
https://www.intime20.pl/trening-ems/

Trening nie zajmuje dużo czasu a można spalić masę kalorii.

Jeśli chodzi o czas pandemii, rzeczywiście sporo czasu i wielu ludzi straciło kontakt z przyjaciółmi. Świetnie że piszesz o tym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *