Moje 5 sposobów, aby oszczędzić czas

Odkąd mam dzieci zastanawiam się, czy doba ma 30h, ale odkąd Róża poszła do szkoły, zastanawiam się, czy mogłaby jednak mieć 48h. W pędzie życia, dodatkowych zajęć, lekarzy, katarów, spacerów i zakupów obrotna mama musi sobie radzić sposobami. Radzenie sobie z życiem trikami, to jedyne co mi pozostało, żeby móc chociaż godzinę w tygodniu znaleźć na własne hobby. Mam nadzieję, że komuś choć jeden ze sposobów, w jaki oszczędzam czas, przypadnie do gustu i pozwoli w spokoju napić się kawy.

JEŻDŻĘ DO PRACY ROWEREM

I nie tylko do pracy….w związku z tym, że mamy tylko jedno auto, a miasto jest małe, to udaje mi się wygospodarować dni, kiedy wszystkie sprawy załatwiam rowerem. Róża jest wniebowzięta, bo nakłada kask i jedzie ze mną bezpieczne odcinki na bagażniku, więc zaliczam zabawę z córką. Sama mam w końcu trochę czasu na ćwiczenie i przebywanie na świeżym powietrzu (niestety odkąd mam dzieci, przejażdżki na rowerze to luksus, bo żadna latorośl nie opanowała jeszcze tej trudnej sztuki, a na przyczepkę są już za duzi). W związku z tym, że korki Trójmiasta nie omijają, większość spraw załatwiam szybciej, ponieważ nie muszę również martwić się o miejsce do parkowania. Jednym słowem SUKCES po całości, klasyczne win-win situation.

UŻYWAM APLIKACJI CALM

Kiedyś wspominałam już Wam o mojej przygodzie z jogą. Została zainspirowana przez mojego męża, a dokładnie przez książkę Calm, którą mi podarował, widząc, że nie do końca radzę sobie z rzeczywistością. Do książki wracam co jakiś czas i polecam każdej nerwowej osobie, a aplikacja pozwala mi w korku znaleźć 5 minut na uspokojenie oddechu, krótką praktykę uważności, czy po prostu uspokojenie myśli po ciężkim dniu. A jak jestem spokojniejsza, to efektywniej wykorzystuję cenne minuty na niezbędne czynności. Nerwowość wprowadza chaos, a ten z kolei jest znanym złodziejem czasu. Dla tych, którzy mają problemy z zaśnięciem, to również dobre rozwiązanie. Puszczasz na 10 minut uspokajające dźwięki, Pani mówi do Ciebie hipnotyzującym głosem i siup, już leżysz w objęciach Morfeusza. 

OSWOIŁAM DOMOWE ROBOTY

Nigdy nie rozumiałam, czemu dobra Pani domu potrzebuje tyle gadżetów, które mają ułatwić jej życie. Wydawało mi się to zbyteczne, przecież Matka Polka wszystko powinna zrobić sama. Nic bardziej mylnego. Żelazko na parę to pierwsza rzecz, za którą chwytam po umyciu zębów. Za to po powrocie do domu zaprzyjaźniłam się z bezprzewodowym odkurzaczem Electrolux Pure F9. 3-stopniowa regulacja mocy porównywalna z tradycyjnymi odkurzaczami, unikalny wyciągany wąż, 5-stopniowy system filtracji czy oświetlenie LED przy szczotce, to tylko niektóre z jego wielu zalet. Warto dodać, że powierzchnię 180m2 mieszkania wysprzątamy na 1 ładowaniu baterii, zaś oświetlenie LED sprawia, że nawet w zakamarkach kurz czy pajęczyny się nie ukryją, a funkcja automatycznej regulacji mocy sprawia, że urządzenie samo dostosuje się do czyszczonej powierzchni. Nie musimy zmieniać mocy ssania, sprzęt sam rozpozna czy odkurzamy dywan, czy kafelki. Dla alergików idealnym rozwiązaniem jest też szczelny zbiornik na kurz i 5-stopniowa filtracja powietrza wylotowego. A sam filtr wystarczy opłukać pod bieżącą wodą.
Odkurzacz spoczywa na praktycznej podstawce, w której mieszczą się wszystkie akcesoria. Istotnym jest fakt, że z powodzeniem zastępuje odkurzacz samochodowy. Brak kabla, podświetlenie LED i wysuwana rura sprawiają, że niemal polubiłam czyszczenie wnętrza auta (trochę koloryzuje, ale zdecydowanie chętniej się do tego zabieram).

W praktyce oznacza to, że mogłam pozbyć się mojego topornego odkurzacza, którego kabel nie wystarcza na cały salon, a manewrowanie nim pomiędzy zabawkami graniczy z cudem. Jestem w stanie codziennie, chociaż pobieżnie wyczyścić podłogi w całym domu. To nie tylko oszczędność czasu, bo trwa to 2 minuty, to także zabawa dla dzieci, bo odkurzacz jest na tyle lekki, że Leon!!! ochoczo chwyta za rączkę i bez problemu odstawia urządzenie na miejsce, udając, że to pojazd Star Wars. Leonowi pomaga też teleskopowa rura – odkurzacz można dzięki niej dostosować do wzrostu każdego użytkownika, przy tym łatwo sięgnie pod szafę czy fotel, a nawet sprzątnie pajęczynę spod sufitu, aby ustąpić miejsca dobrej stronie mocy – czystości.

WRÓCIŁAM DO INSTYTUCJI KALENDARZA

Moja głowa zawsze była w stanie pojąć wiele. Nie potrzebowałam spisywać godzin spotkań. Jak to mówi Beata- jestem chodzącą tabelką. Niestety już nie teraz. Ilość spraw do spamiętania mnie przerosła! Muszę pamiętać rzeczy: swoje prywatne, swoje firmowe, Róży szkolne, Leona przedszkolne, Jorge prywatne, Jorge szkolne i nasze wspólne rodzinne. Aaaaaa przeważnie mam ochotę krzyczeć i pobierać opłatę od rządu za funkcję, którą przydzieliło mi społeczeństwo. Witajcie, jestem Asia i jestem Panią Dyrektor do spraw logistyki. Nie istnieję bez kalendarza i wcale się tego nie wstydzę!

A jakie są Wasze triki na życie? Podzielcie się koniecznie, na pewno przydadzą się niejednej z nas!

 

asia real

Z pewnością rower, którym nie musimy stać w korku i dojedziemy wszędzie.
Wpis pokazał mnie kolejne sposoby zaoszczędzenia czasu. Z pewnością przydadzą się. Dziękuję!

Ja też wróciłam do kalendarza i dziwię się, jak do tej pory mogłam poradzić sobie bez niego!

Wielki kalendarz na ścianie w kuchni to podstawa. Druga rzecz, nad którą wciąż pracuję z różnym skutkiem, to nie odkładaj nic na potem – rób od razu. Jeśli trzymam się zasad wszystko jest ok, gorzej jak sobie pofolguję
😂

Z rowerem super sprawa. Ja właśnie stoję przed dylematem jaki wybrać. Ty Asiu jaki masz rower? Pozdrawiam!!!

bez spisywania nie jestem w stanie spamiętać nie tylko tego, co chciałabym zrobić dla domu i rodziny, ale i obowiązkowych rzeczy, które koniecznie musze ogarnąć. Ale wciąż nie mam organizera (potrzebuję go), pisze na karteczkach, które podczepiam na lodówkę i guzik się to sprawdza. takki odkurzaczyk pewnie sprawdzi się przy tych kłakach kurzowych i przy pajęczynach mimo, że pająków nie widzę

Warto przygotować np menu na kilka dni ( z tego powstaje lista zakupów), raz na miesiąc warto zrobić z lista zakupy chemiczne (proszki, mydła etc), warto też spisać sobie kategorie zadań ( pilne, ważne itp) będzie powodowało to jasność załatwianych spraw, co do sprzątania mieszkanie to zdecydowanie warto odgruzować mieszkanie z niepotrzebnych rzeczy. W sumie temat rzeka….

Mi planowanie pomogło zaoszczędzić czas. Teraz dokładnie wiem, co mam zrobić i nie krzątam się bez celu.

Planer rodzinny, ktory wisi w kuchni, na odpowiedniej wysokosci. Kazdy czlonek rodziny wpisuje swoje aktywnosci, zadania, spotkania, wizyty lekarskie, urodziny, imprezki, wywiadowki, klasowki…. omg 😁. Tylko moje dzieciaki piszące, więc same ogarniają temat ( duma z młodszej I-klasistki, ktora mam wrazenie, jest najbardziej zorganozowana). Poza tym oszczedzam czas poprzez angazowanie dzieci w prace domowe. Są czasami wykonane nieudolnie, ale warto w to inwestowac. Pozdr!

U nas to ja wszystko ogarniam, a dokładniej jednego malucha do przedszkola i pannicę do szkoły. Żona musi być w pracy 5.30 i nie dała by rady. Dużo czasu oszczędzam na takich błahostkach jak na przykład przygotowanie ubrania na następny dzień. Zawsze przed spaniem razem z dziećmi przygotowujemy ubiór na rano . Kiedyś rano traciliśmy na to ok 45 min jak nie więcej, teraz jesteśmy o ten czas do przodu.

Zaciekawił mnie ten odkurzacz. Szczególnie, że jest mały. Na mój odkurzacz musiałam zaaranżować oddzielną szafkę… A z chęcią wykorzystałabym ją na… BUTY! 😀 Chyba muszę się rozejrzeć za takim pomocnikiem domowym 🙂 Dzięki za podsunięcie pomysłu.

Dodany przez: Agnieszka @

Najlepsza oszczędność czasu to dobry plan i skrupulatne wypełnianie poszczególnych punktów. Przykład: ja do pracy wybieram się równo godzinę, wstaje o 6 od razu wychodzę z psem ok 30 min. potem poranna toaleta i ubieram się do pracy.
Z domu wychodzę o 7 bo autobus mam 7:15. Ogarniam się w godzinę mój mąż ma autobus o 6 i wstaje 4:30 i często się nie wyrabia a nic nie robi oprócz picia kawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *