motlava

by Beata on Marzec 9, 2018

Bohaterem dzisiejszego posta jest restauracja, którą prezentowałyśmy na łamach bloga już w ubiegłym roku. Wówczas pisałyśmy o niej z punktu widzenia projektanta, wszak miałyśmy wielką przyjemność zaprojektować wnętrze Motlavy. Do samego projektu mamy duży sentyment. Właścicielami restauracji są nasi bliscy znajomi, małżeństwo idealne, para pełna energii i wspólnych pasji, którą po wielu latach połączyło codzienne zajęcia z miłością do…kuchni. Zadzwonili do nas pewnego dnia z propozycją współpracy przy aranżacji wnętrza, obdarzyli nas zaufaniem, dali swobodę działania w kontekście pracy nad projektem. Dzięki temu dziś możemy zjeść pyszne jedzenie w cieszącym oko wnętrzu. Wizja była od początku spójna i jasna. Położenie lokalu dopuszczało do myśli jedną właściwą koncepcję nawiązującą ściśle do Gdańska, Motławy i Starego Miasta. To rzeczywiście był strzał w dziesiątkę. Zarówno nazwa Restauracji, jak i materiały we wnętrzu utrzymują klimat tego, co dzieje się w najbliższej okolicy. Dziś opowiemy Wam ciut więcej o tym miejscu, już nie z perspektywy projektanta, tylko gościa. 

Na stronie internetowej Restauracji, można przeczytać o historii nazwy rzeki „Motlava”, ktora w takim brzmieniu po raz pierwszy pojawiła się w dokumentach z 1280 r. Obecnie Motława przepływa przez Gdańsk, w którym od średniowiecza znajdował się port morski. W porcie tym wymieniano nie tylko towary, ale i kulturowe nawyki z całej Europy. Tradycyjne podejście właścicieli ma swoje odzwierciedlenie również w menu Restauracji. Wielbiciele i smakosze polskiej kuchni będą mogli rozpieścić swoje kubki smakowe, degustując wyśmienity żurek lub białą kiełbasę, przygotowaną według autorskiego przepisu kucharzy Motlavy. Nie bez powodu piszę Wam o tym. Od dwunastego marca, można składać zamówienia w restauracji na świeże, wyrabiane według własnego przepisu nie tylko żurek i kiełbasę, ale również pasztety, faszerowane jajka i inne świąteczne potrawy, do czego Was namawiam. Smak potraw zdecydowanie jest tego warty.

Z Mają nie widziałyśmy się długo, tym bardziej miło było móc znowu spotkać się, by porozmawiać o tym, co słychać u nich po prawie roku działania Motlavy, jak czuje się w nowej roli restauratorki. Opowiadała o tym, kto do nich zagląda i o stałych klientach, którzy odwiedzają ich nie tylko przez wzgląd na kuchnię. Sama nie wiedziałam, że restauracja ma też w swojej karcie tak bogatą ofertę win. W moim odczuciu klimat, jaki panuje z Motlavie, skutecznie obala mit o kulturze polskiej kuchni dziś. Do tego miejsca możemy przyjść ze znajomymi nie tylko po to, by najeść się do syta. W Motlavie miło można spędzić czas również w porze wieczornej, by przy ciepłej przekąsce i smakowitym winie (osobiście polecam Albret French Oak Crianza D.O. Navarra Hiszpania). 

Jestem bardzo ciekawa Waszych wrażeń z fotorelacji. Mamy nadzieję, że zachęciłam Was do odwiedzin Motlavy…do zobaczenia!

beata kwiatkowska

7 komentarzy

Witam, mam w domu podłogę deske barlinecka olejowana UV. Co polecacie do mycia podłóg drewnianych? Z góry dziękuję za odpowiedź 🙂

dodany przez Natalia @ 9 marca 2018 o 21:23. Odpowiedz #

alez ladnìe i te kolory jestem zauroczona

dodany przez Madzik @ 9 marca 2018 o 22:35. Odpowiedz #

Super! Muszę się tam kiedyś wybrać 😉

dodany przez Iza @ 10 marca 2018 o 02:21. Odpowiedz #

dodany przez Milex @ 10 marca 2018 o 04:44. Odpowiedz #

Bardzo fajnie wpasowane lustra. Pierwsz raz widzę taki pomysł, super to wygląda!

dodany przez Joanna @ 10 marca 2018 o 11:08. Odpowiedz #

: )

dodany przez Beata @ 10 marca 2018 o 12:36. Odpowiedz #

W planach na wakacje mamy Trójmiasto więc śmiało mogę powiedzieć że z przyjemnością odwiedzę tą restaurację.

dodany przez Emila @ 13 marca 2018 o 08:42. Odpowiedz #

Wymagane.

Wymagane. (nie będzie publikowany).

Jeżeli posiadasz.