Your home should tell the story of who you are and be a collection of what you love.

Nate Berckus

Sposób na udaną fotografię we wnętrzach

Prowadzenie bloga dało mi i Asi wiele radości. Na początku zakładałyśmy, że będzie to sposób na danie upustu wenie twórczej, która czasem, przy projektowaniu wnętrz jest ograniczona przez inwestorów. To jest z kolei całkowicie zrozumiałe, wszak nie projektujemy dla siebie. Pisanie bloga nauczyło nas wielu bardzo przydatnych rzeczy, dzięki temu możemy rozwijać swoje pasje i zainteresowania. Jedną z umiejętności, którą udało nam się udoskonalić, są prezentowane w każdym wpisie zdjęcia. Nie zawsze wykonujemy je w podobnych warunkach i otoczeniu. Fotografia wnętrz jest o tyle trudna, że w czasie ich wykonywania pojawia się wiele, niezależnych od nas samych czynników. Często ogranicza nas rozmiar pokoju, typ aranżacji czy zwyczajnie pogoda, z którą mamy do czynienia w okresie jesienno-zimowym. Czy wiecie, że dziś słońce zajdzie o 16:00??? Dodatkowo w ciągu dnia mamy inne zajęcia – dzieci, psy, projekty, zatem często musimy układać grafik naszego dnia niczym puzzle…i to te najmniejsze. Musiałyśmy znaleźć sposób na utrzymanie dobrej jakości zdjęć, zachowując balans między wszystkimi zajęciami, które danego dnia ze sobą łączymy. 

Jak nauczyć się robić zdjęcia wnętrz? Jeśli jedyne, do czego macie teraz dostęp, to smartphone, nie zniechęcajcie się – możliwe jest robienie pięknych zdjęć bez konieczności korzystania z profesjonalnego sprzętu. Jednak w pewnym momencie takie fotografie przestają nas samych satysfakcjonować, a przede wszystkim dają zdecydowanie mniej możliwości obróbki, nie mówiąc o wydruku. Jeśli zatem chcesz się rozwijać, warto zainwestować w dobry sprzęt fotograficzny, ale powoli.

 Oto kilka rzeczy, które robimy za każdym razem, gdy zaczynamy sesje blogowe, co z pewnością wpłynęło na poprawę ich jakości.

Jedną z najbardziej frustrujących rzeczy, z którą trzeba sobie poradzić przy fotografowaniu, szczególnie wnętrz, jest oświetlenie. Naturalne oświetlenie jest oczywiście idealne, ale nie zawsze jest możliwe zrobienie każdego zdjęcia w trakcie dnia, kiedy niebo jest lekko zachmurzone, a tym samym słońce nie jest zbyt ostre. Należałoby zatem zacząć od znalezienia miejsca z najlepszym oświetleniem w domu. Po części dlatego mam niemal wszystkie ściany pomalowane białą farbą. Poniższe zdjęcia wykonane są w sypialni, którą najbardziej lubię w szare dni. Niestety ma tylko jedno okno połączone z wejściem na balkon i zdjęcia w tym pomieszczeniu najlepiej robić jest w godzinach 10-13 (mam na myśli aktualny czas, latem są to inne godziny).

 

Moim sposobem na uzyskanie odpowiedniego światła, który działa w każdym pomieszczeniu, są białe zasłony i zwiewne firanki. Z jednej strony uwielbiam klimat, jaki tworzą, ale służą również celom funkcjonalnym. Jeśli fotografuję pokój, a światło jest zbyt ostre, mogę zasunąć zasłony, które nadal będą wpuszczać dużo światła, ale rozproszą je na tyle, że zniwelują ostre efekty oraz żółty blask na moich zdjęciach. Jeśli nie masz białych zasłon, na czas sesji pomóż sobie …białym prześcieradłem, uzyskasz ten sam efekt.

Zasada trójkąta, która gwarantuje mi dobre zdjęcie to statyw, niskie ISO i długi czas otwarcia migawki. Aby zdjęcia były wystarczająco jasne w naszym domu, zwykle obniżałam ustawienia ISO do 800, a czasem nawet niżej. Utrzymuję też niską wartość przysłony, aby móc korzystać z wystarczająco krótkiego czasu otwarcia migawki, dzięki czemu moje zdjęcia nie są rozmyte. Problem z wysoką czułością ISO polega jednak na tym, że stają się ziarniste. Problem ziarnistości zdjęć rozwiązuje statyw. Od kiedy go używam, w przypadku prawie każdego zdjęcia, utrzymuję czułość ISO na poziomie 200, dzięki czemu moje zdjęcia są tak wyraźne, jak to tylko możliwe. Poniżej pod zdjęciami opisałam, jak zostały wykonane.

Zdjęcie po lewej to czas otwarcia migawki 1/640 s, przysłona f/6,3, ISO 25600, zdjęcie po prawej czas otwarcia migawki 0,5 s, przysłona f/6,3, ISO 100.

Zdjęcie po prawej czas otwarcia migawki 1/60 s, przysłona f/4, ISO 200 , zdjęcie po lewej czas otwarcia migawki 1/200 s, przysłona  f/1,6, ISO 100.

Oto składowe sprzętu, które moim zdaniem są niezbędne przy każdej sesji zdjęciowej wnętrza. Używam trzech typów obiektywów. Pierwszy to obiektyw uniwersalny, który stosujemy do większości zdjęć blogowych. Jest to obiektyw zmiennoogniskowy, więc pozwala mi uzyskać wiele różnych rodzajów ujęć – od pełnych zdjęć w pomieszczeniu do ujęć szczegółowych. Kolejny to fantastyczny, mały i niedrogi obiektyw. Jest idealny, jeśli wykonujemy wiele zbliżeń. Jeśli próbujesz wykonać zdjęcia w pełnym pomieszczeniu, ten obiektyw może być nieco przymknięty, ponieważ trudno jest uzyskać dużą głębię ostrości w ujęciu, za to świetnie nadaje się do portretów i zbliżeń makro. Co jakiś czas muszę sfotografować ciasną przestrzeń lub pełny pokój, poprzednie szkła nie potrafią sobie poradzić z tym zadaniem, do tego niezbędny będzie obiektyw szerokokątny. Oba modele możecie znaleźć TU.
Jak zobaczycie poniżej, cały czas, szczególnie w porze jesiennej szarugi używam statywu. Pomaga mi on w utrzymaniu pożądanej ostrości zdjęcia, a tą bardzo trudno jest uchwycić z ręki bez wystarczającej ilości światła. Zdecydowanie wolę używać światła naturalnego, gdy tylko jest to możliwe, ale w domu zawsze jest kilka obszarów, które mają niewystarczającą jego ilość, wówczas używam lampy.

Na koniec temat kompozycji, której w zasadzie należałoby poświecić osobny wpis…zatem pozostawiam Was z pięknym jesiennym zdjęciem. Wbrew pozorom nie jest prosto wykonać zdjęcia, na których dużo się dzieje. Kompozycyjnie, łatwo jest zwyczajnie przesadzić. Co zrobić, by nie przedobrzyć i nie zepsuć instagramowej aranżacji? O tym w kolejnym wpisie poświęconym zdjęciom miłym dla oka. Wszak musimy się jeszcze wiele nauczyć, jednak jak powiadają "sky is the limit". 

 

niezwykły wpływ muzyki na nasze wnętrze

O dobroczynnym oddziaływaniu muzyki  na nasz nastrój chyba nie muszę nikogo przekonywać, każdy z nas ma swój ulubiony utwór, który nuci sobie pod nosem. Prawdą jest również, że często mamy różne upodobania co do jej rodzaju, ale czy znacie kogoś, kto w ogóle muzyki nie lubi? Muzyka odpowiednio dobrana do nastroju i chwili potrafi nas pobudzić i energetyzować lub odwrotnie, wyciszyć i odprężyć. Ta szczególna forma ekspresji od wieków pozwala ludziom na wyrażanie emocji, często pomaga je też rozładować, jeśli kumuluje się w nas zła energia. Nie bez powodu mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje. Nauka już dawno udowodniła, że rytm muzyczny stymuluje różne części naszego mózgu i prowadzi do jego większej aktywności niż jakikolwiek inny bodziec! Najważniejsze, żeby odnaleźć rytm, który dobrze na nas wpływa i korzystać z jego dobroczynnych właściwości. Dziś chcę Wam opowiedzieć jaki wpływ na nasze wnętrze, i to duchowe i to mieszkalne, może mieć posiadanie instrumentu w domu.

Odkąd pamiętam, moim marzeniem było posiadanie pianina, przemawiała do mnie jego elegancja, już widziałam siebie przebierającą  z gracją palcami po klawiszach i zbierającą brawa… Oczywiście życie pisze swoje scenariusze i moje marzenie spełniło się dopiero niedawno i w trochę innej formie, niż zakładałam. Pianino pojawiło się w końcu w naszym domu, z tym że bardziej rokującym pianistą okazał się mój syn : ) Filip uczył się grać już wcześniej, ale niestety problemy z uchem nie pozwoliły mu przez jakiś czas tej nauki kontynuować. Na szczęście problemy zdrowotne już za nami i mogliśmy wrócić do muzykowania. Jednak nie tylko o przyjemność tu chodzi! Bardzo przemawiają do mnie badania naukowe, które podkreślają, że muzyka stymuluje u dzieci rozwój mózgu i układu nerwowego, a ponadto rozwija jego wrażliwość, obowiązkowość  i umiejętność koncentracji, ułatwia też przyswajanie nowej wiedzy. Już w okresie prenatalnym, od 26 tygodnia życia, dzieci słyszą rytm i melodię, nie bez przyczyny zapewne również, wszystkie maluchy uwielbiają zabawki wydające przeróżne dźwięki. Może niekoniecznie przypominające symfonię, ale z pewnością posiadające rytm i melodię. Aktywna gra na instrumencie zaspokaja też potrzebę ekspresji i wyrażania uczuć, co bardzo się u żywiołowych dzieci przydaje, zwiększa też ich poczucie własnej wartości. Bardzo podbudowana talentem dziecka, jak i mając podparcie naukowe, postanowiłam spełnić marzenie Filipa i swoje przy okazji. Tym sposobem pianino znalazło się u nas w domu, z czego się bardzo cieszymy i teraz aktywnie pracujemy nad rozwojem jego osobowości i wrażliwości.

Kiedy już objawi się u nas jakiś talent muzyczny, czujemy potrzebę, żeby go rozwijać  i mamy ku temu możliwości, przychodzi pora na zastanowienie się nad pewną istotną kwestią. O ile nie są to cymbałki albo flet, często głowimy się nad miejscem, gdzie taki instrument mógłby stać oraz jak wizualnie dopasować go do reszty pomieszczenia. W przypadku dużych instrumentów, jak pianino właśnie, trzeba takie miejsce dobrze przemyśleć, ponieważ nie schowamy go do szafy, gdy będzie nam przeszkadzało, ani nie upchniemy za zasłoną. My zdecydowaliśmy się na pianino cyfrowe CasioPostanowiliśmy postawić na sprawdzoną markę i czarny kolor. Przy aranżacji podwójny problem, bo mamy i spore gabaryty i kolorystykę, która w małym czy ciemnym wnętrzu może być przytłaczająca. W takim przypadku należy potraktować instrument  jak mebel, który będzie dominującym elementem wystroju. Duży sprzęt w ciemnym kolorze narzuca pewien styl w aranżacji, wymagający użycia mocnych akcentów w całym wnętrzu, aby zrównoważyć kompozycję. Głównym założeniem przy aranżowaniu każdego wnętrza jest połączenie wyposażenia i sprzętów użytkowych z akcesoriami dekoracyjnymi, tak aby uzyskać wrażenie przytulności, podkreślić szczególny styl i charakter oraz przeznaczenie pomieszczenia. Starajmy się dobierać materiały i dodatki tak, by nie ujmować ciepłego charakteru wnętrzu, a instrument niech będzie częścią składową tej aranżacji.   Dodajmy miękkie tkaniny, żywą zieleń, drewno i inne naturalne materiały, w końcu to salon, a nie konserwatorium muzyczne ; ) Warto też dobrać odpowiednie oświetlenie, które jak nic innego tworzy nastrój, zwłaszcza w ciemne jesienne wieczory. Ja postawiłam na lampę Azzardo o ciekawym designie, betonowa podstawa nadaje jej minimalistyczny wygląd, ale wystarczy ją włączyć, by jej światło ociepliło wnętrze i stworzyło bardziej przyjazny klimat. W takim otoczeniu dźwięki pianina są jeszcze bardziej relaksujące. 

W ten cudowny sposób, z dużym zapasem czasu na próby i treningi, rozpoczęliśmy już z Filipem wprawki na obie ręce nad "Świeć gwiazdeczko mała świeć" żeby w wigilijny wieczór oczarować bliskich i móc wspólnie kolędować przy dźwiękach muzyki. Nawet Hajs jakoś złagodniał i bardzo dobrze znosi nasze muzyczne eksperymenty, a nuż w wigilijny wieczór dołączy do chóru ludzkich głosów? Trzymajcie za nas kciuki!

beata kwiatkowska

Last Month

 

Czy uwierzycie, że już za dwa miesiące święta??? Kiedy ja się pytam?! Październik niczym spadająca gwiazda przemknął, pozostawiając po sobie wiele barwnych wspomnień. Apropos, widziałam jedną zabłąkaną spadającą dwa tygodnie temu w Lubiatowie, czy to niedziwne? O tej porze, z tego, co wiem, nie ma tego typu zdarzeń. Spadające gwiazdy obserwowaliśmy na potęgę w sierpniu na wspólnych wakacjach do Zapomnienia (czyli tu). Planujemy tu wrócić w okolicach sezonu zimowego, na narty. Najśmieszniejsze jest to, że wypadałoby już zacząć planować wyjazd. Może to dzięki pięknej pogodzie zapomniałam o tym, że nowa pora roku już trwa na dobre. Trwający klimat za oknem pozwolił nawet na przesunięcie w czasie segregację lekkiej i ciepłej garderoby. Co by nie było, październik był świetny pod każdym względem. Czas na nowe, listopadowe doznania.

Po pierwsze bardzo miło wspominamy targi Warsaw Home, na które zostałyśmy zaproszone, by odwiedzić czołowych polskich producentów i porozmawiać z nimi o tym, co dzieje się na arenie polskiego designu. Cieszy ogromnie widoczny wysoki poziom przygotowania wystawców, jak i frekwencja na samym wydarzeniu. To oznacza wzrost świadomości wśród nas, Polaków i wzrost wrażliwości na rzeczy ładne. Aż serce mocniej bije, kiedy obserwujemy z Asią to, co dzieje się na rynku wnętrzarskim na przestrzeni dwunastu lat. Tak niewiele a tak wiele się zmienia w naszych domach i podejściu do jakości…czy to oznacza, że teraz czas na …sztukę we wnętrzach?

W tym miesiącu sporo tekstów poświęciłyśmy moim czworonożnym członkom rodziny: ) Zabawie , spacerom i radościom, jakie dostarczają mi każdego dnia. Czuję, że mam wśród Was wiele bratnich dusz, mających bzika na punkcie pupili, a soczyste polizanie na powitanie, jest jedną z tych rzeczy, dla których warto być. Ochoczo przyjmując Wasz entuzjazm, obiecuję pisać nadal o psiakach, jeśli poczujecie przesyt to zwyczajnie dajcie znać: ).

Więcej możecie zobaczyć na naszym Instagramie @makehomeeasier_pl. Przybywajcie, tam często spontanicznie opowiadamy o codziennych potyczkach i inspiracjach gromadzonych do wielu projektów, które buszują nam w głowach.

Dla zwolenników szelek. Po latach używania kolczatki zdecydowałam zmienić ją na szelki dla większego psa, które spokojnie mogą zastąpić funkcję metalowej obroży, nawet u tak silnych psiaków, jak Traffka. Te Easy Walki dostałam od Dingo do przetestowania. Cały myk polega na tym, że istnieje możliwość zapięcia smyczy z przodu. Kiedy pies zaczyna ciągnąć, smycz odwraca jego tors w przeciwną stronę…po czasie pies sam rozumie, że używani siły na spacerze działa na jego niekorzysć: ).

Było też dyniowo, jesiennie, domowo i ciepło. Wpis o domowych pieleszach zrobił furrorę i podniósł na duchu wielu z Was. Coś w tym jest, że idealny świat nie jest wcale tym, czego chcemy…a może właśnie ideałem jest takie życie, jakie opisała tu Asia? 

Czasem zmęczenie działa na mnie dość interesująco…ale to silniejsze. Dla zdrowia poprostu trzeba się powygłupiać, nawet wtedy, gdy sytuacja tego kompletnie nie wymaga : )

A na koniec, dla wytrwałych niespodzianka. Wiecie, że batoniki musli, tak popularne ostatnio wśród osób promujących zdrowy tryb życia, można w kilka minut wykonać samemu we własnym domu. Wszystko, czego potrzebujemy to: orzeszki (może być zwykła mieszanka), suszone owoce, płatki i miód. Wszstko to należy ze sobą zmieszać, ułożyć w prasce do batoników (użyłam praski Tescoma, która kosztuje 69 zł :)) i w czasie jednego przyrządzania, może przygotować 6 batoników). Następnie wkładamy praskę do lodówki na 30 min do godziny, wówczas miód powinien stwardnieć i połączyć składniki. Możemy zajadać się pysznymi przekąskami na drugie śniadanie.

Wam życzę smacznego, a sama zabieram się do nauki gry na pewnym instrumencie. Na instagramie pokazałm  już, czego doczekałam się po wielu latach marzeń, teraz mam TO w salonie, zrobołam małe przemeblowanie i wprowadzam dźwięki z dzieciństwa w życie dorosłe. Spokojnego weekendu dla Was. Do zobaczenia w kolejnym poście, który będzie właśnie o TYM ; )

beata kwiatkowska