W życiu nie chodzi o czekanie aż burza minie, chodzi o to by nauczyć się tańczyć w deszczu

Vivian Green

NATURALNY MINIMALIZM W CIEPŁYM WYDANIU- SYPIALNIA

Metal uchodzi za zimny materiał. Zimny pod kątem wykończenia wnętrz. Ma swoich zwolenników, przeciwników i właśnie to jest w nim intrygujące. Jestem zdecydowanie po stronie wielbicieli metalowych form. Dlaczego? Lubię, jak dodają tak zwanego pazura, prostym rozwiązaniom. Lubię w nich to, jak wiele twarzy w aranżacji mogą przybrać, ile można z nich zrobić. Doceniam, że można je łączyć, uzyskując nieprzewidywalne niekiedy efekty. Metal lubię za funkcjonalność i to, że często przychodzi z pomocą w sytuacjach, które wydają się bez wyjścia, za jego plastyczność. To materiał niczym kameleon we wnętrzarskiej dżungli. Zmienia kształt i kolor na niezliczoną ilość opcji. Tym razem metal przyszedł nam z pomocą i poniekąd uratował marzenia mieszkańców o dodatkowym pomieszczeniu na biuro.

Dzisiejsze wnętrze jest kolejnym, które zapoczątkowała zielona kuchnia w nadmorskiej kamienicy. Tak! To ta, (LINK) w której nie sposób było przejść obojętnie obok stołu jadalnianego, z litego drewna, o który pytaliście chyba wszyscy! Zabudowa po sam sufit, w kolorze soczystej zieleni sprawia, że nawet największy śpioch mógł naładować baterie przy śniadaniu. W sypialni pożądany efekt miał być odwrotny. To miejsce, w którym gospodarze chcieli odpoczywać, koić zmysły o poranku i przed zaśnięciem. Gabinet, który w związku pracą domowników musiał znaleźć się w mieszkaniu. Został wydzielony dzięki metalowo-szklanej ściance. I to było bingo!

NATURALNY MINIMALIZM W CIEPŁYM WYDANIU- SYPIALNIA

NATURALNY MINIMALIZM W CIEPŁYM WYDANIU- SYPIALNIA

Sypialnia była sporym pokojem. Rozważałam postawienie ścianki działowej w jej części, ale wówczas zabrałabym z części sypianianej-lub biurowej, całe naturalne światło, które w porównaniu z kubaturą pokoju-jest stosunkowo i tak niewielkie. Udało się pogodzić wszystkie funkcje w taki sposób, aby żadna z nich nie ucierpiała. Lekka konstrukcja potwierdza to, co pisałam na wstępie. Otóż metalowe elementy nie zawsze muszą być ciężkie i nieprzyjemne w odbiorze. W moim odczuciu-choć jestem ciekawa Waszych-klimat kamienicy nie został zaburzony. Z rozmysłem planowałam dalszą aranżację, nie usuwając z niej oryginalnych sztukaterii i ornamentów. To tłumaczy: renowację starej dębowej jodełki – zamiast jej wymiany na nową, ofiarowanie drugiego życia staremu grzejnikowi, czy pozostawienie bez zmian położenia lampy sufitowej-by nie narazić na uszkodzenie antycznej rozety. Wielbiciele detali na pewno docenią kunszt detalu w tej minimalistycznej i z pozoru oszczędnej aranżacji.NATURALNY MINIMALIZM W CIEPŁYM WYDANIU- SYPIALNIA

NATURALNY MINIMALIZM W CIEPŁYM WYDANIU- SYPIALNIA

NATURALNY MINIMALIZM W CIEPŁYM WYDANIU- SYPIALNIA

Co jeszcze mogę opowiedzieć o tym projekcie? Każda z realizacji jest szytą na miarę gospodarza scenografią życia. Pracę nad projektem zawsze zaczynam od rozmowy z klientami. Nie mogę projektować mieszkania komuś, kogo nie znam, nie czuję, nie lubię. To nigdy nie wychodzi dobrze dla żadnej ze stron. Myśląc o strefach, wyobrażam sobie, jak będzie wyglądał dzień mieszkańców. Kiedy zadaję pytanie: czy gotujecie w domu dla przyjaciół, czy gracie w planszówki, jakiej słuchacie muzyki, czy lubicie festiwale….jaki dobry film widzieliście ostatnio? Klienci są zdezorientowani i czasem nawet zapytają-co ma to wspólnego z projektem wnętrza. Otóż moi Kochani, odpowiedź brzmi-wszystko.

Ściskam Was na ten moment i szykuję kolejny post z odsłony…salonu mieszkania z klimatem.

NATURALNY MINIMALIZM W CIEPŁYM WYDANIU- SYPIALNIA

beata kwiatkowska

 

PODGLĄDAMY CZTERY ŚCIANY

Z tyłu głowy zawsze miałam myśl, by wyjechać z rodziną w jakiś odległy zakątek świata i pożyć w nim pół roku, może rok. Zawsze hamowały nas jakieś obowiązki, sprawy rodzinne, codzienne dylematy. Z biegiem lat widzę sama, że przeszkody są zawsze, często większe i trudniejsze do odłożenia, więc-jeśli mogę Wam coś doradzić-realizujcie marzenia tu i teraz, łatwiej nie będzie:) Obowiązujący „lock down” z jakim mamy do czynienia w tym roku, postanowiłam wykorzystać na dobre rzeczy. Podglądam naukę online u dzieci, to jak sobie z nią radzą i jakie są jej efekty. Patrzę na nas, pod kątem rodziny, obcowania ze sobą tak intensywnie, jak nigdy dotąd. Zapisałam się na naukę języków online, pozbyłam się dziesiątek niepotrzebny rzeczy z domu. Te wszystkie doświadczenia razem, utwierdzają mnie coraz bardziej w przekonaniu, że takie dłuższe wakacje mogłyby się udać, i co lepsze-barierą nie jest codzienność, tylko moja/nasza głowa. Odkładanie planów w czasie jest, krótko mówiąc, bez sensu:) Bohaterowie dzisiejszego wpisu powiedzieli „ahoj przygodo” na początku etapu zwanego dorosłością. Okazało się, że zupełnie niechcący, wyjazd ułożył im plan w perspektywie kilku kolejnych lat i początek czegoś zupełnie nowego. Dziś zaprosili nas do siebie na śniadanie.

Kasia i Tomek mieszkają na ostatnim piętrze, na jednym z Gdyńskich osiedli. Szukali połączenia pięknego widoku lokalizacją, co bez wątpienia im się udało. Są narzeczeństwem. Zapytani o to, co robią w wolnym czasie i czym inspirują się na co dzień, odpowiadają:

„Mamy wiele pasji; kochamy kitesurfing, konie, sporty zimowe, muzykę. Od zawsze podróże są w naszym życiu bardzo istotnym elementem. To właśnie poszukiwania nowych kultur, poznawanie ciekawych ludzi i odkrywanie niesamowitych miejsc jest dla nas największą inspiracją."

Po takim wstępie nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do środka.

PODGLĄDAMY CZTERY ŚCIANY

PODGLĄDAMY CZTERY ŚCIANY

Wnętrze mieszkania Kasi i Tomka jest inne niż wszystkie, które widzieliście dotąd na blogu. Nie da się nie zauważyć, że podróże, o których mówi wyjątkowy duet, mają mocny wpływ na aranżację mieszkania, w którym żyją. 

"Na co dzień nasze życie przybiera dość szybkiego tempa, dlatego też postanowiliśmy zwolnić i wyjechać na jakiś czas z miejskiej dżungli. Nasz wybór padł na Azję. Swoją kilkumiesięczną podróż zaczęliśmy od Bangkoku przez Wietnam, Kambodżę i Indonezję. Całkowicie zakochaliśmy się w indonezyjskiej wyspie Bali, jej ludziach, naturze i rękodziele. To właśnie tam zostaliśmy na dłużej. Otaczaliśmy się naturą, rękodziełem i cudownymi ludźmi. Odkryliśmy ducha slow life i postanowiliśmy przenieść go do Gdyni, urządzić w ten sposób mieszkanie. Padła decyzja: ściągamy kontener z Bali. Kolejną myślą było, że warto podzielić się tym z Polakami, aby również mieli możliwość wprowadzenia ducha slow life w swoich domach. Tak powstał nasz sklep – Nenas – z rzeczami do domu stworzonymi z miłości do natury."PODGLĄDAMY CZTERY ŚCIANY

PODGLĄDAMY CZTERY ŚCIANY PODGLĄDAMY CZTERY ŚCIANY PODGLĄDAMY CZTERY ŚCIANYMiędzy nami zaiskrzyło od razu. Do Kasi podjechałam w zasadzie po krzesło. Widzieliście je w poprzednim wpisie (ta rączka, o którą pytaliście wielokrotnie). Planowałam Ograniczyć informację o nowej, miłej dla oka marce mebli-do wzmianki na blogu lub na Instagramie. Okazało się jednak, że mamy ze sobą wiele wspólnego. Podobne zainteresowania, podobne podejście od czasu, pędu, relacji z ludźmi. Dlatego pomyślałam, że też powinniście ich poznać.

"Wierzymy, że to ludzie nadają życiu sens, dlatego mieszkanie zostało urządzone w taki sposób, aby każdy mógł poczuć się w nim swobodnie. Mieszkanie jest częstym miejscem spotkań dla najbliższych, jest zawsze otwarte dla rodziny i przyjaciół. Jest przepełnione miłością i szacunkiem do drugiego człowieka. Te zasady również obowiązują w Nenasie, którego główną zasadą jest fair trade.”
PODGLĄDAMY CZTERY ŚCIANY

PODGLĄDAMY CZTERY ŚCIANY PODGLĄDAMY CZTERY ŚCIANY

Pozostawiam Was więc z egzotyczną fotorelacją. Może historia Kasi i Tomka natchnie Was do zmian? Koniecznie odwiedźcie ich sklep nenastory.com, to kopalnia nietuzinkowych mebli i dekoracji : ) Do następnego! 

PODGLĄDAMY CZTERY ŚCIANY

 

beata kwiatkowska

Ostatnie chwile w ogrodzie

Ostatnie chwile w ogrodzie

Emocje po ostatnim tygodniu nieco opadły. Przebodźcowana ilością informacji ze świata postanowiłam zabrać rodzinę do Kwaśnego Jabłka na Mazurach. Relacje z tego magicznego miejsca pojawią się na naszym Instagramie, więc bądźcie czujni. 

Nasze biuro już od początku wprowadzenia czerwonej strefy w Sopocie przeszło na pracę zdalną. Tym razem bez większych nerwów spokojnie pracujemy w domu nauczone doświadczeniem wiosennym, gdzie odbywało się to w nerwach i uczuciu wiecznej niepewności. Korzystam więc, jak tylko mogę, z przedpołudniowych promieni słońca przed moim domem. Lubię te jego niedoskonałości, nie jest to idealny, tu potrzeba naprawić podpistkę, tutaj pomalować elewację, ale ma on duszę, a ja mogę planować w nieskoczoność przy kawie kolejne małe ulepszacze, które sprawią, że mojej rodzinie będzie mieszkało się lepiej. Jak co roku nie zabrakło dekoracji dyniowych oraz wieńca z naszej ulubionej kwiaciarni Narcyz w Gdyni. Tym razem nie wykonałam go sama, tylko zdałam się na kupne dzieło zdolnych Kobiet tego magicznego miejsca (mojego osobistego odstresowacza, kiedy robi mi się źle). Siła kobiet nigdy nie zawodzi i po raz kolejny uważam i podkreślam, że światem powinny rządzić kobiety. Byłoby mniej konfliktów i nasze otoczenie byłoby znaczenie piękniejsze. 

Planując kolejny remont w moim domu powoli snuje plany na 2021. Mam nadzieję, że lockdown, który nadchodzi w nieubłaganym tempie, przyniesie kolejne zmiany, zmiany na lepsze, kolejne małe projekty domowe i duchowe zostaną zrealizowane i całość uda się przekuć w pozytywny czas.

Bądźcie zdrowi i piszcie, jak Wy przygotowujecie się do nadchodzącej zimy?

 

Ostatnie chwile w ogrodzie Ostatnie chwile w ogrodzie Ostatnie chwile w ogrodzie Ostatnie chwile w ogrodzie Ostatnie chwile w ogrodzie Ostatnie chwile w ogrodzie Ostatnie chwile w ogrodzie

Ostatnie chwile w ogrodzie

Ostatnie chwile w ogrodzie

asia real