Last Month

 

Czy uwierzycie, że już za dwa miesiące święta??? Kiedy ja się pytam?! Październik niczym spadająca gwiazda przemknął, pozostawiając po sobie wiele barwnych wspomnień. Apropos, widziałam jedną zabłąkaną spadającą dwa tygodnie temu w Lubiatowie, czy to niedziwne? O tej porze, z tego, co wiem, nie ma tego typu zdarzeń. Spadające gwiazdy obserwowaliśmy na potęgę w sierpniu na wspólnych wakacjach do Zapomnienia (czyli tu). Planujemy tu wrócić w okolicach sezonu zimowego, na narty. Najśmieszniejsze jest to, że wypadałoby już zacząć planować wyjazd. Może to dzięki pięknej pogodzie zapomniałam o tym, że nowa pora roku już trwa na dobre. Trwający klimat za oknem pozwolił nawet na przesunięcie w czasie segregację lekkiej i ciepłej garderoby. Co by nie było, październik był świetny pod każdym względem. Czas na nowe, listopadowe doznania.

Po pierwsze bardzo miło wspominamy targi Warsaw Home, na które zostałyśmy zaproszone, by odwiedzić czołowych polskich producentów i porozmawiać z nimi o tym, co dzieje się na arenie polskiego designu. Cieszy ogromnie widoczny wysoki poziom przygotowania wystawców, jak i frekwencja na samym wydarzeniu. To oznacza wzrost świadomości wśród nas, Polaków i wzrost wrażliwości na rzeczy ładne. Aż serce mocniej bije, kiedy obserwujemy z Asią to, co dzieje się na rynku wnętrzarskim na przestrzeni dwunastu lat. Tak niewiele a tak wiele się zmienia w naszych domach i podejściu do jakości…czy to oznacza, że teraz czas na …sztukę we wnętrzach?

W tym miesiącu sporo tekstów poświęciłyśmy moim czworonożnym członkom rodziny: ) Zabawie , spacerom i radościom, jakie dostarczają mi każdego dnia. Czuję, że mam wśród Was wiele bratnich dusz, mających bzika na punkcie pupili, a soczyste polizanie na powitanie, jest jedną z tych rzeczy, dla których warto być. Ochoczo przyjmując Wasz entuzjazm, obiecuję pisać nadal o psiakach, jeśli poczujecie przesyt to zwyczajnie dajcie znać: ).

Więcej możecie zobaczyć na naszym Instagramie @makehomeeasier_pl. Przybywajcie, tam często spontanicznie opowiadamy o codziennych potyczkach i inspiracjach gromadzonych do wielu projektów, które buszują nam w głowach.

Dla zwolenników szelek. Po latach używania kolczatki zdecydowałam zmienić ją na szelki dla większego psa, które spokojnie mogą zastąpić funkcję metalowej obroży, nawet u tak silnych psiaków, jak Traffka. Te Air Walki dostałam od Dingo do przetestowania. Cały myk polega na tym, że istnieje możliwość zapięcia smyczy z przodu. Kiedy pies zaczyna ciągnąć, smycz odwraca jego tors w przeciwną stronę…po czasie pies sam rozumie, że używani siły na spacerze działa na jego niekorzysć: ).

Było też dyniowo, jesiennie, domowo i ciepło. Wpis o domowych pieleszach zrobił furrorę i podniósł na duchu wielu z Was. Coś w tym jest, że idealny świat nie jest wcale tym, czego chcemy…a może właśnie ideałem jest takie życie, jakie opisała tu Asia? 

Czasem zmęczenie działa na mnie dość interesująco…ale to silniejsze. Dla zdrowia poprostu trzeba się powygłupiać, nawet wtedy, gdy sytuacja tego kompletnie nie wymaga : )

A na koniec, dla wytrwałych niespodzianka. Wiecie, że batoniki musli, tak popularne ostatnio wśród osób promujących zdrowy tryb życia, można w kilka minut wykonać samemu we własnym domu. Wszystko, czego potrzebujemy to: orzeszki (może być zwykła mieszanka), suszone owoce, płatki i miód. Wszstko to należy ze sobą zmieszać, ułożyć w prasce do batoników (użyłam praski Tescoma, która kosztuje 69 zł :)) i w czasie jednego przyrządzania, może przygotować 6 batoników). Następnie wkładamy praskę do lodówki na 30 min do godziny, wówczas miód powinien stwardnieć i połączyć składniki. Możemy zajadać się pysznymi przekąskami na drugie śniadanie.

Wam życzę smacznego, a sama zabieram się do nauki gry na pewnym instrumencie. Na instagramie pokazałm  już, czego doczekałam się po wielu latach marzeń, teraz mam TO w salonie, zrobołam małe przemeblowanie i wprowadzam dźwięki z dzieciństwa w życie dorosłe. Spokojnego weekendu dla Was. Do zobaczenia w kolejnym poście, który będzie właśnie o TYM ; )

beata kwiatkowska

 

Make Home Harder

Dzisiejszy tytuł artykułu przewrotny, ale jakże prawdziwy! Już od dawna zastanawiałyśmy się, czy równolegle z naszym blogiem nie publikować gdzieś zdjęć, jak nasze życie wygląda naprawdę. Daleko mu do EASIER, zdecydowanie bliżej do HARDER.

 

Teraz kiedy dziewczynki poszły do pierwszej klasy, weszłyśmy w nowy poziom zakręcenia i chaosu. Ja chodzę spać o 22 (nigdy mi się to nie zdarzało, szczyciłam się tym, ze spokojnie siedzę do północy, żeby nie marnować życia na spanie), z Jorge widzę się w przelocie, podając mu plecak na zajęcia z piłki Leona, a on mi bryczesy na konie Róży czy jej dzienniczek z kolejną uwagą od Pani, co musimy na następny dzień przygotować do szkoły. M-A-S-A-K-R-A przez duże M to mało powiedziane.

Jak w tym wszystkim się odnaleźć, jak cieszyć się tym, że jesteśmy zdrowi, że mieszkamy w ładnym mieście, że mamy pracę, a dzieci są jeszcze małe, a duże problemy tak naprawdę przed nami?

 

Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale to, co przychodzi z wiekiem, to chyba zdolność spojrzenia na rzeczy z góry, zatrzymanie się na chwilę i akceptacja rzeczy takimi, jakie są. Jeśli mam bałagan w domu, to znaczy, że przed chwilą dzieci się dobrze bawiły, jeśli nie zdążyłam zrobić obiadu na następny dzień, to trudno….złapie kanapkę w pobliskim sklepie i jak wrócę do domu, to razem z Jorge, będę mogła wspólnie spędzić trochę czasu gotując. 

Instagramowa idealna rzeczywistość sprzedawana nam przez media przez ostatnią dekadę jest ciężka do udźwignięcia. Perfekcyjność męczy, a połączenie pracy, czystego domu, szczęśliwych dzieci i męża oraz na deser wysportowane ciało, graniczy z cudem. Odbywa się ogromnym kosztem osoby próbującej taki tryb życia prowadzić, ewentualnie kosztem osób, które muszą w tym współtowarzyszyć, a tego dążenia do ideału nie podzielają lub są za małe, by decydować.

Akcja IKEA #dompełenżycia to celebracja nornalności. To pokazanie w serialu telewizyjnym, w sztuce użytkowej, czyli dziedzinach życia, które każdy z nas praktykuje, że wszyscy jesteśmy podobni. To przyznanie się do faktu, że nikt nie jest idealny, że życiowy luz to podstawa przetrwania w tych dziwnych czasach. Czas to najcenniejsza rzecz, jaką mamy i jaką możemy dać innym, więc szanujmy go i cieszmy się zwykłymi czynnościami, nawet jeśli są trywialnie i zwykłe.

1. RASKOG wózek niebieski (nowość) 2. PLUFSIG składana mata gimnastyczna (nowa niższa cena) 3. ODDRUN pled (nowość)                    4. DJUNGELSKOG torba (nowość) 5. DJUNGELSKOG pluszak (nowość) 6. FLISAT – wózek na zabawki 7. LUNS tablica do pisania             8. STRANDMON fotelik dla dzieci 9. DUKTIG talerzyki 

asia real

Czy mamy wpływ na środowisko i jak możemy pomóc matce Ziemi i sobie

Pamiętacie film animowany Kapitan Planeta i Planetarianie? W obliczu narastającego zagrożenia ziemskiego środowiska naturalnego, Gaja, bogini Ziemi wzywa pięcioro nastolatków, którym pomaga Kapitan Planeta, do wspólnego działania, w celu ochrony środowiska i zmiany postawy wobec zagrożonej natury. Z ekologicznymi katastrofami radzą sobie, jak na amerykański serial przystało, w stylu superbohaterów. Jaką chcieliście mieć moc? Woda? Powietrze? A może ogień? Na początku lat 90. ten serial miał zwiększać świadomość i edukować w dziedzinie ekologii. Dziś mamy przekonanie, że jesteśmy o wiele bardziej świadomi istniejących zagrożeń i lubimy myśleć, że na miarę swych możliwości o środowisko dbamy, ale czy rzeczywiście tak jest? Coraz więcej słyszymy o zanieczyszczonym powietrzu, smog w miastach jest faktem, stale pogarsza się jakość wody i gleby. Toniemy w stertach plastikowych butelek, które potrzebują aż 450 lat, żeby się rozłożyć w środowisku naturalnym, tylko 10% z nich jest poddawanych recyklingowi. Niby nasza świadomość coraz większa, ale śmieci przez to nie ubywa. Nie jesteśmy superbohaterami i nawet jeśli los planety leży nam na sercu, sami nie cofniemy tylu lat postępującej degradacji środowiska. Każda zmiana musi mieć swój początek, zacznijmy od siebie i swoich nawyków, edukujmy swoje dzieci, a może uda się wspólnymi siłami nasz negatywny wpływ na naturę powstrzymać, albo chociaż zredukować. 

Opowiem Wam o moich sposobach na troskę o środowisko w codziennym życiu, nie wspominam tu o segregacji odpadów, bo w końcu jestem z Trójmiasta i wszyscy tu jesteśmy Super Sorterami!

1. Nie używam w domu odświeżaczy powietrza w jednorazowych opakowaniach. Każdy z nas lubi jak w domu unosi się przyjemny zapach i nie musimy z tego rezygnować, zastanówmy się jednak nad wyborem źródła zapachu. Używając odświeżaczy powietrza, nie tylko przyczyniamy się do powiększania stert plastiku na ziemi, ale również uwalniamy z tubki z aerozolem substancje chemiczne, które nie są dobre i dla środowiska i dla nas samych. Mam tu na myśli nie tylko dziurę ozonową, ale również fakt, że uwalniane z odświeżacza koktajle chemiczne, dające nam złudzenie świeżego powietrza, mogą spowodować bóle głowy, astmę, infekcje i inne problemy z układem oddechowym. Postawmy na naturalne olejki eteryczne lub po prostu naturalne produkty, które cieszą swoim zapachem, nic tak nie energetyzuje pomieszczenia, jak skórki cytrusów suszone na grzejnikach. Żeby utrzymać ładny zapach w szafach, nie musimy kupować saszetek zapachowych, wystarczy ususzona lawenda. Ja swoje zapasy przywiozłam z wakacji w Chorwacji, mama uszyła mi na nią płócienne woreczki. Tak zapakowana i umieszczona na półkach w szafie lawenda, zapewnia ładny zapach na długo i ma jeszcze jeden niewątpliwy plus, odstrasza mole.  

2. Staram się kupować produkty spożywcze na wagę i przechowywać je w słoikach. Ilość opakowań, jakich głównym celem jest przyciągnięcie naszej uwagi w sklepie, jest ogromna, z półek krzyczą do nas kolorowe opakowania, które mają zachęcać do zakupu. Ich użyteczność z naszego punktu widzenia jest znikoma, bo przecież bardzo szybko lądują w koszu na śmieci. W dzisiejszych czasach nawet ryż i kasza zapakowane są w pojedyncze woreczki, które mają ułatwić nam gotowanie, a to kolejne śmieci trafiające na wysypiska, nie wspominając już o niekorzystnych dla nas substancjach chemicznych uwalnianych podczas gotowania pod wpływem ciepła. Ryż kupiony na wagę smakuje lepiej niż ten w woreczkach, poza tym takie słoje na półce w kuchni wyglądają bardzo estetycznie i pomagają na dłużej zachować walory smakowe produktów.

3. Nie kupuję wody butelkowanej, ilość plastiku trafiająca w ten sposób do środowiska jest zatrważająca, a są proste sposoby by temu zaradzić. Większość z nas nie ma zaufania do picia wody z kranu, a dźwiganie ciężkich zgrzewek z wodą mineralną ze sklepu, też do przyjemnych nie należy. Praktycznym sposobem żeby pić więcej wody i nie szkodzić środowisku jest dzbanek filtrujący wodę z kranu. Ja zaopatrzyłam się w szklany dzbanek Dafi z filtrem Mg+, który polepsza smak wody kranowej, dodatkowo usuwa z niej metale ciężkie i wzbogaca ją o jony magnezu. W dzisiejszych zabieganych czasach fajnie mieć pomocnika, który zadba o świeżość wody w domu. Dzbanek został wyposażony w funkcję Led Sensor, która przy napełnianiu, za pomocą diody przypomina nam o konieczności wymiany filtra na nowy. Dzięki temu sprytnemu rozwiązaniu nie muszę pamiętać o kolejnej rzeczy z listy domowych obowiązków. Lubię w życiu codziennym funkcjonalne rozwiązania, więc duże znaczenie ma dla mnie to, że dzbanek jest elegancki i estetyczny, więc może służyć jako karafka, no i po zdjęciu pokrywy można go myć w zmywarce. Występuje w kilku wariantach kolorystycznych, więc z łatwością dopasujecie go do swojej kuchni. 

4. Do wielu prac porządkowych w domu używam roztworu octu i wody. Ocet jest produktem łatwo dostępnym, tanim, występuje w szklanych butelkach, więc jest proekologiczny, no i jest bardzo skuteczny! Staram się ograniczyć ilość chemii używanej w domu, a ocet to jeden z lepszych sposobów babuni na utrzymanie czystości. Ma działanie antyseptyczne, z dodatkiem soli świetnie usuwa kamienny osad z baterii w kuchni i łazience, zwalcza nieprzyjemny zapach w lodówce, odstrasza również insekty, mało tego, ocet przyda się również przy myciu okien. Przy pomocy tego jednego produktu dbam kompleksowo o czystość w domu i nie muszę myśleć o miejscu na przechowywanie wielu środków czystości. Myślę, że warto wrócić do takich starych sprawdzonych sposobów, zwłaszcza jeśli przy okazji możemy pomóc matce Ziemi.

Dajcie znać, jakie są Wasze sposoby na bycie proekologicznym w codziennym życiu. Może razem zainspirujemy innych do troski o środowisko i bycia jak Planetarianie.

beata kwiatkowska

Jak zaprojektować łazienkę w eleganckim stylu

Pamiętacie wrześniowy wpis, w którym pewna łazienka spotkała się z Waszym dużym zainteresowaniem? Pytałam wówczas, czy macie ochotę na przepis na nią i tak oto wracam z odpowiedzią w postaci gotowego przepisu na piękny pokój kąpielowy w kolorach bieli, szarości i złocistego drewna. Zastanawiałam się nad zachwytem, jaki wzbudziła ta aranżacja. Nie ma w niej przecież nutki skandynawskiego nurtu, brakuje w niej kontrastów, a jej styl odbiega od tego, co do tej pory podobało się Wam najbardziej. A może to tylko pozory i kwestia przyzwyczajenia?

Niedawno mój mąż narzekał na puste ulice w Gdyni, wieczorową porą. Twierdził, że to miasto ma inną mentalność i nie wierzył, że jest szansa na zmianę upodobań mieszkających w okolicy ludzi. Ja z kolei twierdziłam, że jeśli stworzono by ludziom warunki do innego niż zwykle spędzania czasu – Ci z przyjemnością zmieniliby swój gust. I wiecie co? Miałam rację. Dziś na ulicach wiele się dzieje, powstały liczne kawiarnie, restauracje i bary. Okazało się, że skrajnie inny przepis na popołudnie, zdobył serca niemal wszystkich znanych nam koleżanek i kolegów. Wydaje mi się, że tak samo dzieje się modą we wnętrzach. Z reguły zachowujemy umiar, a nakarmieni skandynawskimi sposobami na wystrój, zapominamy o innych, równie czystych nurtach w projektowaniu wnętrz. Wystarczy, że trafimy na coś szczególnego, co dokładnie, jak prezentowana łazianka – jest sposobem na projekt z mocno złotym akcentem, nie powodując przepychu, nie przekraczając cienkiej lini, jaka dzieli nas od cygańskiego kiczu. Łazienka, która ujmuje nas prostotą i elegancją, w której zachwyca nas złoty grzejnik i marmur na ścianach. 

Czy to ja dorosłam do niektórych rozwiązań ? Czy może jestem na etapie analizowania i rozumienia trendów bardziej niż ich surowego oceniania? Na to pytanie nie potrafię jeszcze sobie odpowiedzieć. Mimo iż na co dzień przeglądamy z Asią palety kolorów i czerpiemy inspiracje, mieszając ze sobą różne style, zauważyłam, że zdecydowanie lepiej funkcjonuje mi się we wnętrzach ciut zimniejszych i bardziej surowych. Przedstawiona dziś aranżacja zadowala moje oko pod względem minimalizmu, elegancji i pomysłowości, której zdeydowanie nie zabrakło przy pracy nad aranżacją. Poniżej produkty, które pomogą Wam uzyskać efekt podobnego luksusu w Waszych domach. Zobaczcie sami.

 

1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8.

O wyjątkowości tej aranżacji stanowią detale, które określają ton i charakter wnętrza. Złote akcenty nadają tej łazience luksusowego sznytu, zwróćcie jednak uwagę, że baterie oraz grzejnik, mimo że złote, nie są krzykliwe dzięki satynowemu wykończeniu i prostej formie. Połączenie złota z marmurowymi powierzchniami mogłoby się wydać przesadą, gdyby nie umiar w ich zastosowaniu. Wykończenie ścian płytkami w wysokim połysku z reguły zarezerwowane jest dla bardzo eleganckich wnętrz i tak nam się kojarzy, jeśli taki efekt nie do końca jest bliski naszemu sercu lub obawiamy się zbytniego przepychu, możemy złagodzić to wrażenie, wybierając płytki o podobnym wzorze, ale z wykończeniem matowym. W tym wnętrzu zastosowano jeszcze jedno, bardzo przemyślane rozwiązanie, które łagodzi wrażenie wykończenia ''na bogato'' i ociepla je wizualnie, tym rozwiązaniem jest oczywiście uzupełnienie aranżacji drewnem. Drewniane detale w naturalnym kolorze wyciszają przepych i neutralizują złote akcenty, a całość świetnie ze sobą współgra. Dodanie drewnianych elementów to sprawdzony sposób na przełamanie surowości minimalistycznych wnętrz i złagodzenie wrażenia nadmiaru w tych bardzo luksusowych. Zasłony w kolorze pięknej żółtej ochry harmonizują z ciepłym odcieniem drewna i świetnie komponują się z elementami w kolorze złotym, oczywiście warto postawić na tkaninę bez połysku, jak najbardziej naturalną. 

Mogłoby się wydawać, że ciężko odmienić takie wnętrze, jeśli w końcu elegancja i szyk nam się znudzą. Nic bardziej mylnego! Kolejnym atutem tej aranżacji jest neutralne tło, które bardzo łatwo podda się metamorfozom i pozwoli na całkowitą zmianę wystroju. Jak zwykle w takich przypadkach detale to klucz do sukcesu, ich umiejętny dobór pozwoli pójść w stronę wnętrza chłodniejszego i bardziej surowego lub przeciwnie, ocieplonego naturalnymi dodatkami i większą ilością zieleni. Jeśli wyobrazimy sobie tę łazienkę bez złotych dodatków i drewnianych elementów, mamy czystą tablicę, na której możemy narysować prawie wszystko. Nie bójmy się zastosowania dodatków pozornie niepasujących do tego stylu, bo to właśnie odpowiedni ich wybór pozwoli ten styl odmienić. Jeśli taka łazienka się Wam podoba, ale nie do końca jest ''Wasza" spróbujcie poszukać inspiracji i swojego sposobu na nią, wiele dodatków z całego świata i w najróżniejszych stylach znajdziecie w sklepie WestwingNow.  Projektując łazienkę, warto stawiać na neutralne tło, które po jakimś czasie pozwoli w łatwy sposób zmienić aranżację, bo jak wiadomo wymiana płytek jest bardziej czasochłonna niż przemalowanie ściany w pokoju : ) Dodatkowo, jeśli zainwestujemy w materiały dobrej jakości, długo będą nam służyć i estetycznie wyglądać, a metamorfoza wnętrza za pomocą dodatków jest zdecydowanie korzystniejsze dla naszego portfela. Mam nadzieję, że ten wpis skróci dystans do eleganckiego stylu w łazienkach i rozwieje obawy z nim związane, gdzieś pokutuje jeszcze wizja rodem z ''Dynastii" i strach przed kapiącym złotem kiczem. Tak lubiany styl skandynawski ma przecież inne  alternatywy, jak myślicie?

beata kwiatkowska