Nigdy nie łącz tego samego koloru ścian z tym na tkaninach. To będzie zbyt mocne. Znajdź wersję tego koloru, wpadającą w odcień szarości.

SALLIE GIORDANO

Ciekawe Projekty – kuchnia z duszą

W aranżacji kuchni bardzo często da się zauważyć duszę i charakter jej właścicieli. Wybór dodatków i sprzętów mówi nie tylko o tym, czy mieszkańcy domu faktycznie w niej gotują, czy raczej jedzą na mieście : ) Małe detale i elementy dekoracyjne podkreślają indywidualny styl, upodobania, a nawet stosunek do natury i bycia eko. Ustawienie stołu i krzeseł zdradza czy to meble tylko użytkowe, czy czasem ktoś marzy przy tym stole o niebieskich migdałach, oddaje się lekturze, a może to najlepsze miejsce w domu, by podziwiać widoki za oknem przy porannej kawie. Jak już wiecie z poprzednich wpisów, w kuchni mojej i Beaty dominują jasne barwy i minimalistyczne podejście do detali i sama się zastanawiam co to o nas mówi :)) W dzisiejszym wpisie chcę Wam zaprezentować kuchnię, która od pierwszego wejrzenia mnie urzekła. Może dlatego, że jest tak odmienna od mojej? A może ze względu na świetny wybór materiałów, kolorów i struktur oraz nutkę nonszalancji w aranżacji? Sami oceńcie, przyjrzyjmy się temu niewątpliwie ciekawemu projektowi.

Największym atutem tej kuchni jest jej układ funkcjonalny, mimo że jest oddzielona od salonu, to jednak nie jest to pomieszczenie zamknięte. Płynnie łączy się z salonem, dając wrażenie przestronności. Pamiętacie  jeden z naszych niedawnych postów o odwiecznym dylemacie; kuchnia razem czy osobno? W przypadku tej kuchni taki problem nie  istnieje. Mamy tu zalety zarówno aneksu kuchennego połączonego z salonem, czyli przestronność, jak i korzyści płynące z posiadania z kuchni zamkniętej, czyli nieprzenikanie kulinarnych zapachów do salonu oraz możliwość ukrycia kuchennego rozgardiaszu przed gośćmi. Łącznikiem pomiędzy tymi dwoma typami pomieszczeń jest okno, świetnie doświetlające kuchnię, a jednocześnie dające wrażenie przestrzeni, idealne rozwiązanie!

Kolorystyka jest utrzymana w szarościach i piaskowych odcieniach, wrażenie monotonni przełamuje piękny kamienny blat i marmurowy stół. Elementami ocieplającymi dość chłodną aranżację są elementy drewniane w postaci dodatków czy krzeseł. Podobny efekt osiągniemy stosując na poszczególnych elementach wystroju cieplejsze, bardziej nasycone barwy, jak np. rdzawe odcienie terakoty. 

Do tej kuchni zawitała też sztuka, obrazy czy grafiki na ścianie to nie tylko elementy dekoracyjne, podkreślające indywidualny charakter wnętrza, ale również urozmaicenie kolorystyczne. Świetnie nawiązują też do reszty mieszkania, eklektycznego połączenia nowoczesności, prostych form i abstrakcji, ze stylowymi meblami, piecem kaflowym oraz ozdobną sztukaterią.

Poniżej kilka naszych propozycji, które pomogą Wam wprowadzić podobny klimat w Waszej kuchni. Nie bójcie się użyć nowoczesnych dodatków w połączeniu ze stylowymi, eklektyzm we wnętrzach sprawia, że są ciekawsze! Naszą uwagę zwróciła nowa kolekcja baterii Pretto marki Laveo, jedną z nich prezentujemy w poniższych inspiracjach. Jeśli  chcecie osiągnąć podobny efekt, pamiętajcie też o akcentach kolorystycznych i detalach dekoracyjnych, jak wazon o ciekawym kształcie, czy misa w pięknym kolorze, duży wybór znajdziecie na H&M Home.

1.  2.  3.  4.  5.  6.  7.  8.  9.  10.

Dajcie znać czy i Wasze serce skradł ten projekt.

Źródło zdjęć: alvhem.com

asia real

Dzień kobiet w miejscu, w którym wszystko jest… słoneczne

Ostatnio pogoda płata figle i tylko co jakiś czas zwiastuje nadejście wiosny małymi krokami. Niestety dzisiejsza aura w Trójmieście zapowiada się również mało kobieco, szaleje zimny wiatr, gałęzie stukają w okna, a wyschnięte po zimie kawałki kory obstukują od samego rana dach mojego domu. Do tego wszystkiego zdrowie odmówiło mi posłuszeństwa, dlatego już od wtorku ugrzęzłam pod grubym kocem z termoforem na brzuchu i nie widzę na horyzoncie iskry, która zwiastowałaby szybkie wykaraskanie się z pieleszy. Na szczęście dla mnie, Dzień Kobiet przeniosłam w kalendarzu na ostatni tydzień lutego, to właśnie wtedy wybrałam się do magicznego miejsca, o którym dziś w kilku słowach zamierzam Wam napisać.

Naprawdę żałuję, że dopiero teraz zaczęłam odkrywać te rejony Polski. Nie dane było mi jeździć tu za często, jednak mam takie przemyślenie, że im więcej podróżuję po naszym kraju, tym bardziej doceniam jego piękno. A dodatkowo upływ czasu sprawia, że staję się też trochę sentymentalna, dlatego powrót do natury jest tym, co daje mi najwięcej spokoju i szczęścia, w ferworze pracy.

Do Buska-Zdroju wybrałam się, aby nasiąknąć nowymi inspiracjami, a jednocześnie oczyścić umysł w tym pięknym otoczeniu. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym najpierw nie zwróciła uwagi przede wszystkim na charakter samego budynku hotelowego. Hotel zaprojektowany jest nowocześnie, ale nie można mu odmówić designerskiego kunsztu. Na przykładzie Słonecznego Zdroju, można zauważyć że prostota jest kluczem do udanego projektu i czasami warto postawić na klasykę pomieszaną z niewymuszoną elegancją. Pokoje hotelowe zostały bardzo dobrze rozplanowane i wyposażone we wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, jakie przyjdą nam do głowy. Nie można odmówić im także ergonomiczności, meble były komfortowe w użyciu, łóżko pozwalało na wygodny sen, a przy okazji wszystko było miłe dla oka i nie przeszkadzało nam w odpoczynku. Trzeba przyznać, że nawet osobie takiej jak ja, która stawia raczej wysokie wymagania, ciężko było przyczepić się do czegokolwiek 

Opisując mój wyjazd do Buska-Zdroju nie pominę oczywiście najistotniejszego punktu naszej wycieczki. Hotelowa restauracja Ponidzie, bo o niej koniecznie trzeba wspomnieć, daje nam możliwość spróbowania kuchni europejskiej, która opiera się na głównie na produktach regionalnych. Zawsze uważałam, że to co Matka Natura przynosi nam w darach, jest najcenniejsze i jeszcze do dzisiaj świecą mi się oczy na myśl o ciepłym domowym chlebie z masłem. Pewnie zgodzicie się ze mną, że dobrej jakości składniki, najlepiej z pobliskiego gospodarstwa sprawdzą się zawsze i wszędzie. Podsumowując moje własne wrażenia kulinarne, powiem jedno – była to istna bomba smaków i wzruszeń. Po długim namyśle dodatkowo kierowani chęcią spróbowania każdej pozycji z karty zdecydowaliśmy się na risotto z dyni, na drugie danie o dość tajemniczo brzmiącej nazwie, podano nam linguine liminkowe z małży brzytwy, do tego mini bakłażan i przepyszny dorsz. Mam nadzieję, że od samego czytania Wasz apetyt wzrasta i już w myślach wyobrażacie sobie smak tych potraw, a żeby ułatwić Wam nieco zadanie, poniżej możecie podziwiać tę kulinarną sztukę podaną na talerzu. Na dopełnienie naszych i tak pełnych już brzuchów, nie mogliśmy odmówić sobie 'małego' deseru, padło tutaj oczywiście na lody, ale nie byle jakie, bo z maślanki. I tym razem, okazały się idealnym uzupełnieniem oraz kropką nad i podczas naszej prywatnej uczty.

Wiedza, którą wyniosłam z lekcji chemii jest już raczej bardzo nikła, ale z tego, co zdążyłam się dowiedzieć, oprócz bardzo dobrze wyposażonego Medical SPA z szeroką ofertą, do wyboru mamy wspaniałe masaże i niezliczone ilości zabiegów z zakresu balneoterapii, fizykoterapii i kinezyterapii. Czymś, co wyróżnia to miejsce i czyni je jednym z najlepszych tego typu obiektów w Polsce, jest woda siarczkowa. Co najbardziej interesujące, do obiektu woda dostarczana jest bezpośrednio z naturalnego źródła w Lesie Winiarskim, a więc wszystkie najważniejsze minerały oraz witaminy mamy zapewnione. A więc nie tylko korzystacie z chwili spokoju, ale decydując się na usługi w Słonecznym Zdroju macie pewność, że po nich będziecie jak nowo narodzeni. Bez wątpienia polecam to nie tylko zapracowanym projektantkom czy blogerom, cała rodzina łącznie z córką, mamą, babcią czy dziadkiem powinna wybrać się do takiego miejsca i skorzystać z opieki najlepszych fizjoterapeutów i specjalistów.

Koncept uzdrowiska nie pominął aspektu rozrywki gości, jeśli jeszcze komuś będzie ich za mało. Wieczorami można spędzić czas w kręgielni lub w klubie Kalejdoskop. Oprócz dużej sali bilardowej, mamy tam wspomnianą wcześniej kręgielnię, dyskotekę i pokój dostosowany do oglądania filmów czy meczów na dużym rzutniku.

Chętnie tu wrócę z Mamą na wiosnę, by móc w pełni skorzystać z uroków tego miejsca. I Was także zapraszam, bo każdy zasługuje na chwilę tylko dla siebie.

 www.slonecznyzdroj.pl

beata kwiatkowska

Książki w salonie – jak urządzić swoją biblioteczkę

Jeszcze nie tak dawno przekonywałam, że kuchnia jest sercem domu i to tam odbywa się większość naszych codziennych aktywności. Znajdzie się jednak pewnie spora grupa ludzi będąca zwolennikami odmiennego stwierdzenia, mówiącego o tym, że ważniejszą rolę w zaciszu domowym odgrywa salon. To tutaj spotykamy się zazwyczaj po całym dniu wypełnionego obowiązkami, siadamy na kanapie z ciepłą herbatą, otulamy kocem albo organizujemy rodzinne spotkanie na oglądanie ulubionych seriali. Niezależnie od tego, czy salon zajmuje małą czy większą powierzchnię, a także czy zamieszkujemy w domu czy w bloku, najważniejsza okazuje się jego funkcjonalność. Warto przemyśleć jakie meble będą nam najbardziej niezbędne w tym pomieszczeniu, a z jakich spokojnie możemy zrezygnować, nie tracąc przy tym na komforcie czy wyglądzie pokoju. Często się zdarza, że nie możemy pozwolić sobie na wygospodarowanie salonu jako osobnej przestrzeni, a zamiast tego łączy się z aneksem kuchennym lub holem. Wtedy dobrze podzielić go na strefy, z której każda z nich zostanie dopasowana w zależności od rytmu naszego życia oraz potrzeb.

Pamiętam czasy, kiedy to w każdym domu salon służył za główne miejsce rodzinnych spotkań. Cała rodzina, zazwyczaj bardzo liczna, zajmowała dużą kanapę i wspólnie oddawała się oglądaniu telewizji, bez względu na to  było to coś ciekawego, czy też pierwszy lepszy program przy którym najmłodsze pokolenie zasypiało po kilku minutach. Dzisiaj na całe szczęście pewne przyzwyczajenia uległy zmianie i stajemy się coraz bardziej wybredni względem przyswajania ruchomych obrazów. Pewnie dzieje się tak dlatego, że ilość reklam oraz komunikatów wokół nas rośnie w strasznym tempie. Po powrocie do domu nie chcemy już raczej wpatrywać się w kolorowy ekran i czekać na zakończenie przydługiej reklamy. Dlatego z tej przyczyny, trend nieposiadania telewizora w salonie, czy nieposiadania go w ogóle staje się coraz popularniejszy. Telewizor zastępują telefony, komputery, tablety…a wśród moich znajomych zapanowała ostatnio moda na rzutnik. Niektórzy po prostu, zamiast rezygnować z telewizora w salonie, zmieniają jego miejsce na pokój dla gości czy gabinet, dzięki temu nie odciąga nas od istotnych rzeczy i nie zakłóca codziennego rytmu dnia.

Dobrze przemyślana funkcjonalność punktu centralnego naszego domu pozwoli nam nie tylko na lepszą organizację, ale także na stworzenie przestrzeni sprzyjającej przebywaniu tam z całą rodziną czy odpoczynkowi w pojedynkę. Przed organizacją mojego własnego salonu sama musiałam przemyśleć, w jaki sposób najczęściej zostaje on przeze mnie wykorzystany. Przy dzieciach wszystkie najważniejsze sprawy załatwia się zazwyczaj 'po drodze' – z kuchni do przedpokoju a ostatnie poprawki, takie jak zapinanie kurtki czy źle włożonego buta, dzieją się już za drzwiami :). Z mojego doświadczenia wiem, że dobrym rozwiązaniem dla większości osób będzie podzielenie salonu na strefę wypoczynkową, która będzie bezpośrednio związana z relaksem. W tej strefie spodziewać się możemy kanapy i stolika kawowego, które przydadzą się podczas spotkania na babskie ploteczki. Z całą pewnością, bardzo dobrym wyborem będzie tutaj wygodny fotel, najlepiej ustawiony jak najbliżej domowej biblioteczki wypełnionej książkami.

Chociaż czytanie książek mi samej przychodzi z większym trudem niż kiedyś, co spowodowane jest pewnie zwykłym brakiem czasu i moją zdolnością do wymyślania coraz to nowszych wymówek, aby tego nie robić, to staram się powoli do tego wracać. Patrząc na moją rodzinę, czy najbliższych znajomych, mam wrażenie że do czytania wraca coraz więcej osób. Niektórzy od tradycyjnej papierowej książki bardziej cenią sobie wygodę ebooków, czego w żadnym razie nie neguję, ale nie ma to jak poczuć szorstki papier pod palcami. Po długim czasie bez czytania tradycyjnej książki, miło jest  poprzekładać kartki papieru i uświadczyć tego charakterystycznego zapachu druku. Strefa czytania powinna znaleźć się w każdym domu, bez względu na to, czy będzie to jedynie mała komoda z książkami, czy też ogromna biblioteka zapełniająca całą ścianę. Jestem zdania, że fajnie jest uczyć dobrych przyzwyczajeń od małego, bo dzieci które na co dzień będą miały do czynienia z książkami, prawdopodobnie chętniej będą sięgać po nie w przyszłości.

W moich czterech kątach znalazłam specjalne miejsce na takową biblioteczkę. Co prawda, obecnie nie jest ona wielkich rozmiarów, jednak mam nadzieję, że z czasem rozrośnie się o kolejne półki, które zapełnię dużą ilością ulubionych i najbardziej inspirujących pozycji książkowych.

Mam nadzieję, że moja krótka opowieść o tradycji czytania książek oraz o salonie jako centralnym punkcie domu, zainspiruje Was do poszukania odpowiedniego miejsca na domową bibliotekę. Dajce znać jak Wam poszło, a jeśli przeczytaliście ostatnio jakąś ciekawą książkę, piszcie śmiało w komentarzach. Chętnie skorzystam z Waszych rekomendacji 😉