Wielcy projektanci – Antoni Gaudi i jego Casa Batllo

W ostatnim wpisie last month niektórym z Was udało się odgadnąć, że w zeszłym miesiącu udało mi się zorganizować mały wypad do Barcelony. Mimo, ze mój Mąż jest Meksykaninem, żadne z nas nigdy nie było w Hiszpanii, więc była to niezwykle miła i długo wyczekiwana podróż. Barcelona była chyba oczywistym wyborem, bliskość morza i obfitość tapas i sangrii nas w tym utwierdziła:) Jednak jedna rzecz zrobiła na mnie wyjątkowe wrażenie – Casa Battlo.

Dzieło czołowego projektanta hiszpańskiego niemalże zwaliło mnie z nóg. Wiele razy staramy się Wam pokazać na blogu, że inspiracje do projektowania wnętrz czerpiermy nie tylko bezpośrednio z książek i czasopism o wnętrzach, ale z otaczającego nas świata, wystaw, natury. Zwiedzanie tej niezwykłej kamienicy natchniło mnie nie do opisania. Czułam się wewnątrz jak w bajce, w innym magicznym świecie. Świecie, który Antoni Gaudi, architekt, artysta stworzył na początku XX wieku, a który zachwyca do dziś. 

Po kamienicy chodziłam jak zaczarowana, chciałam wszystkiego dotykać, bo tak właśnie powinno zwiedzać się to niesamowite dzieło, aby móc w 100% poznać i odczuć podwodny świat Gaudiego. Casa Battlo została przez niego stworzona na wzór morskich głebin, stąd mnóstow tam kolorów, struktur, obłości. Muszę się przynać, że czułam się tam równie natchniona co zdołowana, że nigdy nie będę w stanie osiągnąć takiego poziomu artyzmu z jednoczesną głębią myśli architektonicznej i inżynierskiej. Dom jest przemyślany po najmniejszy szczegół taki jaki wpływ światła na kolor klatki schodowej o różnych porach dnia lub wentylacja ukryta w rzeźbionych w drewnie wywietrznikach w drzwiach. 

Antonio Gaudi zaprojektował wiele perełek architektury w Barcelonie m.in. słynną katedrę Sagrada Familia.Dziś chciałabym sie skupić na Casa Battlo więc zapraszam Was na krótka fotograficzna wycieczkę po tym wyjątkowym dziele hiszpańskiego artysty. 

A teraz parę fotek z oficjalnej strony tego zabytku:

Mieszkanie w dobrym tonie

Witamy pięknie majowo. Dziś obiecana prezentacja mieszkania z plansz Mood Board, które ostatnio Wam przybliżyłyśmy.

Parę słów o projekcie i Właścicielach tego pięknego lokum: małżeństwo z dwójka dzieci w wieku przedszkolnym, które uprzednio mieszkało w dwupokojowym mieszkaniu.

Poniższe mieszkanie to ponad 100m2 powierzchni, 5 pokoi i 2 łazienki.

Salon z wnęką kuchenną, lekko osłoniętą, aby nie pokazywać całego kuchennego rozgardiaszu, specjalnie pozostał w zaplanowanym przez dewelopera zaułku. W poprzednim mieszkaniu Właściciele mieli kuchnie w osobnym pomieszczeniu i bardzo martwili się o zapachy i widok kuchni z salonu. Pomieszczenie w najbliższym sąsiedztwie salonu zostało przeznaczone na gabinet, obok niego sypialnia rodziców i ich łazienka z wanną. W drugiej części mieszkania 2 pokoje dziecinne, oraz ich mała łazienka z prysznicem, który z chęcią będzie używał Pan domu. Pokoje dziecinne na razie urządzone tymczasowo ze względu na wiek dzieci – jeden przeznaczony na sypialnio – bawialnię, a drugi na pokój do nauki i konteplacji 🙂 dla uroczego pięciolatka, który niedługo zacznie karierę szkolną. 

Jak widzicie plansze nieco różnią się od ostatecznej wersji – bardzo często się tak dzieje, gdyż projekt ewoluuje, czasem zmienia się wizja klienta w miarę jak pokazujemy im nowe rozwiązania czy wybieramy sie razem na zakupy. Na koniec równiez budżet nagle ulega zmianie i możemy sobie pozwolić na większe szaleństwo lub musimy szukać oszczędności. 

Klienci mieli swoją dość określoną wizję – chcieli, aby mieszkanie było podobne do ich poprzedniego, czyli zostało utrzymane w beżach i brązach z delikatną nutą kolorystyczną. W związku z tym, że z Beatką projektujemy w trochę innej stylistyce, starałyśmy się wpasować w ich wizję nie zapominając o naszych upodobaniach. Bardzo często ludzie czują się dobrze w swoich starych mieszkaniach i ciężko im wyobrazić sobie, że nowe 4 ściany mogą być inne, lecz nadal przytulne i bliskie ich gustom. Dzięki użyciu ciekawych odcieni orzechu, kawy z mlekiem i złota oraz nutki fioletu udało nam się unowocześnić ich wizję ,jednocześnie zachowując początkowe wytyczne. Wprowadzone zostało też mnóstwo światła – śmiałysmy się, że mają tam małą elektrownię. Lecz było warto!!! Wszyscy wyszli zadowoleni, a my sprawdziłyśmy się na tym nowym dla nas polu.

Zapraszam na spacer po tym stonowanym, lecz bardzo jasnym i pozytywnie nastrojonym wnętrzu, które myslę, że przypasuje niejednemu z Was.

fot. Magdalena Płoszaj

asia real

Inspiracje do plansz – KNOW HOW

W związku z wieloma zapytaniami jak Tworzymy plansze Mood Board do naszych projektów, chciałabym Wam przedstawić świeżutką planszę projektu gabinetu, nad którym właśnie pracujemy, oraz sposób, w jaki ona powstała.

Gabinet jest częscią dużego mieszkania młodej pary z dzieckiem. Para docelowo chciałaby pracować z domu, stąd potrzeba osobnego pomieszczenia,  gdzie mogliby spokojnie usiąść przy komputerze, złożyć niezbędne dokumenty i książki i w spokoju pracować. Gabinet oczywiście jest spójny z resztą mieszkania, ale to pokażemy dopiero za parę miesięcy, gdy skończy się realizacja – naprawdę będzie na co patrzeć!!!

A teraz skąd pomysł: wytyczne jakie udało nam się uzyskać od właścicieli w czasie rozmowy zapoznawczej zawierały niewiele informacji na temat tego pomieszczenia. Jedyne to, że nie są zwolennikami dużych biurek, wystarczy im zaledwie blat, ale na tyle głeboki, aby mogły na nim stanąć minimum 2-3 ekrany (Pan domu jest programistą). Powiedzieli również, że lubią drewno i prostotę no i naszą ukochaną biel. Miałyśmy też zaplanować niebanalną półkę na książki oraz pamiętać o miejscu na wzmacniacz i gitary. 

Przy zbieraniu materiałów wpadły nam w oko następujące fotki, bo akurat byłyśmy na etapie robienia postu o plakatach w domu:

Narzuciło to ton pracowniczy pomieszczenia, a nam dało dobry start.

Następnie natrafiłyśmy na akcenty muzyczne, dla lekkiego rozładowania biurowej atmosfery:

Wiedziałyśmy, że takimi detalami skradniemy serce Pana Programisty, więc pierwsze koty za płoty:)

Jeszcze wieszaki na gitary i zadanie wykonane. 

Po tej inspiracji przekonałyśmy się jednak, że fajnie byłoby przedstawić wersję bardziej mroczną, z użyciem widocznej powyżej cegły stanowiącej tło dla gitar. Zrodził się więc pomysł, aby plansze podzielić na 2 części i przedstawić wersje ciemniejszą/cieplejszą oraz sterylną/białą. 

Klienci często wiedzą czego chcą i przychodzą do nas z gotową wizją projektu. Nasza praca po części polega na tym, aby zaproponować alternatywne rozwiązanie, którego nie mogli wyobrazić sobie sami domownicy, a które może okazać sie ciekawsze, lub praktyczniejsze lub po prostu utwierdzić ich w przekonaniu, że dokonali dobrego wyboru za pierwszym razem. Tak czy siak zawsze fajnie mieć lub przedstawić opcję wyboru.

Po podjęciu decyzji o nazwanych przez nas roboczo wersji BLACK i wersji WHITE planszy pomysły popłynęły same.

Lampa, którą dawno chciałyśmy użyc do wersji white oraz biurko z przybornikiem i fotel, który znacie z posta o małżeństwie Eames:

Następnie tapeta naszej ukochanej i sprawdzonej firmy Wall&Deco oraz pasujący dywan z Ikei:

Wersja BLACK dla równowagi równiez musiała mieć typowo biurowy fotel, lecz tym razem bardziej wygodny, jako alternatywa dla białego krzesła obrotowego Eames:

Wersja BLACK docelewo miała zawierać też więcej drewna, które tak lubią właściciele mieszkania, ale styl pozostał czysty jak przy białym biurku:

Jeszcze tylko dywan rozweselający i oświetlenie Toma Dixona, które kojarzycie pewnie z naszego projektu w mieszkania w męskim stylu – tym razem powieszone w rzędzie, aby dawać równomierne światło na całej długości czterometrowego blatu biurka:

Nie mogło zabraknąć bardziej mrocznej wersji tapety Wall&Deco:

Została tylko półka na książki. Propozycji było wiele. Oto niektóre z nich:

Naszym faworytem były te dwie i te też umieściłyśmy na finalnym Mood Boardzie:

 

A oto efekt naszje pracy. ENJOY!!!

asia real

 

Last Month

W ramach relaksu, serwujemy Wam dziś typowo beztroski post – czyli last month.

Kwiecień był bardzo wesołym miesiącem i dużo się działo. Sama zdziwiłam się, przygotowując  zdjęcia do dzisiejszego wpisu, ile wydarzyło się przez zaledwie trzydzieści dni. Wniosek jeden – czasu nie marnujemy.

Pamiętacie metamorfozę kuchni?

 

na zdjęciach wygląda wszystko ładnie, ale w praktyce miałam zakwasy po tej sesji…

Asia sadziła żonkile i skutecznie przepędzałą zimę cmokając ją na dowidzenia.

W międzyczasie odwiedziłam wspólnie z Wami cudny Rock Resort i miejscowośc Laax w Szwajcarii. Na górze śniegiem prószyło a przed hotelem – trawka oko cieszy.

I chyba przywiozłam do nas wiosnę!

Na zakupy po ciabatę, wśród błogiego krajobrazu – uśmiech od ucha do ucha – dzień jak codzień.

I łosia można było spotkać.

I jelenia…

Czas porannych zakupów nie trwał przecież wiecznie, zdarzało mi się odpocząć.

Po powrocie szybko stawiłam się do pracy i w pełnej gotowości podzieliłam się z Wami pomysłem na prostą, ale jakże efektowną dekorację pustej ściany.

Najbardziej dumna byłam z wykonanego przez Babafu plakatu przygotowanego na moje specjalne zamówienie.

Choć wstawać rano i tak nie jest mi łatwiej, to napewno nigdy nie czułam się tak AWESOME!

A Asia? no właśnie, Asia spakowała walizeczkę i wybyła odkrywać inne inspirujące miejsca. I teraz – kto zgadnie, gdzie podziałą się Joanna?

Z pewnością jest to miejsce w Europie, w którym dośc dużą uwagę przywiązuje się do designu i nawet wizyta w sklepie zdaje się być odkrywczą przygodą.

Następna wskazówka – było dość ciepło : )

i okulary słoneczne były niezbędne.

Jeśli nie wiecie co to za miasto ( chyba po sklepach ciężko odgadnąć : ) ), może kolejne podpowiedzi okażą się Wam bardziej użyteczne.

Każda chwila do skakania jest dobra.

Jeśli jeszcze nie wiecie, to potrzymamy Was w napięciu chwilę. Jedno podpowiem – Antonio Gaudi…

Już niebawem relacja z wyprawy – będzie ciekawie…

beata kwiatkowska