last month

Temat dziecięcego świata nakazał przesunięcie relacji z ostatniego miesiąca. Sporo wydarzyło się w minionych tygodniach, więc selekcja zdjęć do postu zajęła mi sporo czasu. Styczeń zaczęłyśmy od prognozy trendów na nadchodzący 2013 rok,  w których ku naszej radości króluje natura, drewno, przepiękne lampy, biel, geometria. Na topie jest również odświeżanie starych mebli, dekoracji oraz ręcznie robione pledy, poduszki ( sama nabyłam druty i zpagetti, podzielę się z Wami moimi osiągnięciami).

Wszechobecnie panujące za oknami zimno, nie pozwoliło nam na pominięcie tematu skór, futer we wnętrzach. Od samego oglądania wszystkim robiło się ciepło.

Byliśmy również we Francji min na targowisku. Oszalałam, kiedy zobaczyłam wszystkie wymarzone rzczy w jednym miejscu i zaszyłam się między stoiska, zapominając o całym świecie..i o Radku….

…którego sama musiałam szukać. "Zgubił się" w sekcji "zabawki"…

Tak oto z przewodnikiem zwiedziliśy Paryż w ekspresowym tempie.

Było romantycznie….

a kiedy robiło się chłodno, siadaliśmy w kafejce na gorącą czekoladę z bitą śmietaną.

W tym samym czasie Asia pojechała do swojej koleżanki Magdy, dzięki grzeczności której, mogliście podziwiać dom w prawdziwie zakopiańskim stylu. Niesamowitych ujęć było tak dużo, że Asia zgłodniała…

i przytuliła dynię. Jak widziciepowyżej, lekko ją nadgryzła.

To nie koniec pyszności w tym miesiącu. Sporo się działo równiez na urodzinach dorosłej już niemal Różyczki ! Ciasta, balony, flokatti i cała masa gości ! Wy również poniekąd zostaliście na te urodziny zaproszeni.

Dumni rodzice, odświętnie ubrani, love is in the air.. 

 Zatrzymajmy się na chwilę przy Jorge i jego koszuli. Asia została przyłapana na pożyczaniu ubrań z szafy swego męża! Co by tego było mało – wybrała się w niej na "babskie pogaduchy". To nawet trochę romantyczne : )  Ja niestety leżałam chora w łózku.

Zabawa zabawą, ale każda okazja jest dobra, by troszkę popracować i zapoznać się z nową kolekcją mozajek. Taka praca to czysta przyjemność.

Mimo tylu wydarzeń, znalazłyśmy jeszcze czas na wizytę na budowię, gdzie realizujemy nasz  projekt. Kamizelki i kaski w ruch! 

I do roboty! 

 

beata kwiatkowska

 

 

 

 

 

 

DIY prasowanki

Bardzo cieszy nas ogromne zainteresowanie postami o tematyce wystroju pokoi dziecięcych. Wydaje nam się, że pomysły które zaprezentowałyśmy, przypadły wam do gustu. Pomyślałyśmy, że tak zwaną "wisienką na torcie", będzie post z cyklu DIY. Wiele z Was pytało o poduszki i zasłony w pokoju Helenki i Filipa. Pokażę Wam jak – szybko bez użycia maszyny do szycia – "uszyć"  zasłony.

Potrzebne nam będą:

żelazko, nożyczki

tkanina – uzależniam od przeznaczenia i gustu – moja to ikea i castorama

pasek do obrębiania

igła i nitka – potrzebne tylko do wykonania tunelu – moja zasłona wisi na żyłce

 

Naszkicowałam miękkim ołówkiem gwiazdę i wycięłam ją z tkaniny w kratkę. Dla ułatwienia, proponuję namalować szablon np. na kawałku tektury i na tym opierać kształt reszty wycinanek.

I teraz niespodzianka. Zamiast przyszywać gwiazdki, wystarczy podłożyć ich krawędzie paskiem do obrębiania i zaprasować. 

Uda się to zrobić najbardziej opornym początkującym krawcom. Przyprasowanie gwiazdki zajęło mi maksymalnie minutę…może minutę i trzydzieści sekund.

Tak samo skróciłam i wyrównałam krawędzie zasłon. 

\  

Przycinamy, zaginamy i …

prasujemy.

Efekt widzicie na zdjęciu poniżej. W taki sposób uszyłam zasłonki i poszewki na poduszki. Podczas prania wkładam je do specjalnej tkaninowej siatki, aby nie poplątały się między sobą i nie uszkodziły.

I dla przypomnienia :

Łatwo jest kupić gotową dekorację, ale o wiele milej jest zrobić ją samemu.

beata kwiatkowska

 

Pokój dla niej i dla niego – czyli jak pogodzić brata z siostrą

Kiedy urządzaliśmy pokój Filipa, zadanie było proste – łóżeczko, komoda, tu auto, tu zielone zasłonki w żabki i dywanik, żeby było jak na łące, na ścianie piłka – Filip był zadowolony. Samo wykonanie proste, rzekłabym, jak drut : ).  I oto na świat przyszła Helena. Dla trzylatka to spora zmiana, dodatkowo dzielenie się swoim pokojem moze być trudne. Nie zrozumcie mnie źle, Filip kocha swoją siostrę, opiekuje się nią, rodzeństwo jak z obrazka. Ale… w głowie takiego brzdąca rodzi się myśl "ktoś zabiera mi mamę" – to udało się przejść w sumie bezboleśnie, dochodzi myśl druga " ktoś zabiera mi mój pokój".  Baliśmy się, że kiedy Helena wprowadzi się do Filipa, będzie się czuł pozbawiony tego, co do tej pory było w 100% jego.  Filip chodzi już do przedszkola. Ba! jest przecież prawie dorosły – jak sam mówi. Helena biega na czworaka – ma niespełna rok – jej zabawki są zbyt nudne, by przykuć uwagę starszego brata, podczas kiedy Helena uwielbia bawić się wszystkim innym niż lalki i grzechotki, czy śpiewający garnuszek. Jednym słowem – musieliśmy pokój zmienić tak, aby był nowy i atrakcyjny zarówno dla Filipa – by cieszył się ze zmiany,  jak i dla małej księżniczki.

W nowej aranżacji pokoju dziecięcego, postanowiliśmy postawić na nautralność. Róż jest – ale w ilości niewielkiej, dominuje szarość biel, elementy drewna ocieplają całą paletę.

Wyodrębnilismy 2 szlaki. Filip wybrał lewą stronę.

 

Jednym z ważniejszych elementów w tym obszarze jest tablica ( Ikea – 79 zł). Powiesiłam ją nad skrzynią z zabawkami ( Lidl 119 zł ), by utrudnić Helenie np. zjedzenie kredy : ). Filon staje na podeście i rysuje nam auta, potwory i dinozaury. Jako. że tata znany jest z mocnego rzutu – nasz syn już ma swoją pierwszą piłkę do futbolu amerykańskiego i trenuje..niestety w domu : ).

Skrzynia spełnia funkcję ławki, podestu, miejsca zabawy, półki i wreszcie gigantycznego pudła na zabawki. 

Łóżko Filipa przykrywam w dzień kremowym kocem. Na nim układam poduszki, które sama wymyśliłam i wykonałam. Nad miejscem spania półeczka, niewielka, mieści maksymalnie 3 książki i ulubiona zabawkę. Na początku tygodnia wybieramy książeczki, które będziemy w najbliższych dniach czytać. 

Osiołek Alfred – to zabawka jeszcze z czasów mojego dzieciństwa.

Półkę kupiłam w Ikei za 29 zł.

Na ścianie wspólnej, mam na myśli tą na wprost wejścia, przykleiliśmy tapetę w szaro-białą kratkę (tapeta castorama, 40 zł/rolka). Wzór świetnie współgra z tkaninami. 

Przy tym stoliczku siadamy wieczorami i rysujemy sobie rzeczy, które chcielibyśmy zobaczyć we śnie. Podczas takich chwil dowiaduję się wiele ciekawych rzeczy o ciężkim żywocie trzylatka. Czekam, aż Helena podrośnie i zajmie drugie krzesełko…

Stolik + krzesełka również kupiłam w Ikei, lampka kosztowała zaledwie 9,90 zł.

Tymczasem mała miss zajmuje prawą część pokoju. Łóżeczko, zupełnie klasyczne, jeszcze po Filipku. Było brązowe, zatem zmatowiłam je papierem ściernym drobnoziarnistym i pomalowałam. Nad łóżkiem trzy papierowe gwiazdy. Tonacja róży i fioletów na nich, nie przesłodziła docelowego klimatu aranżacji, lecz ociepliła całość. Jednocześnie stworzyłam lekką ozdobę kącika Helenki.

Gwiazdy kupiłam wsród przecenionych dekoracji świątecznych – 7 zł/sztuka.

Poznajcie: misio podróżnik zapakował się nam do torby w Dębkach 2 lata temu i pozostał z nami; tygrys bobo – ulubiona zabawka mojej przyjaciółki i owca – po prostu owca. Leżą na pościeli, którą również wykonałam (w tym pomogła mi krawcowa).

Tu zakończymy podróż po pokoju moich pociech. Wierzę w moc kolorów. Mają ogromny wpływ na nasze samopoczucie. Lekkość barw wpływa kojąco na nastrój, szczególnie dzieci. Wszak nie bez powodu mówi się, że np. czerwień w sypialni pobudza. Zatem jestem zdania, że im neutralniej tym łatwiej się zrelaksować, skupić, odpocząć. Czasem leżymy z Radem na podłodze, przydeptywani przez małe dinozaury i mówimy po cichu…ale tu fajnie…

Ps. Zabawki są również pod łózkami : )

beata kwiatkowska

Welcome to the world of Rose

Dziś kontynuujemy temat pokoju dziecięcego i zapraszam Was serdecznie do nas do domu.

Pokoik Róży jest mały, ale wydaje mi się, że zdecydowanie wystarczający dla takiego maluszka. W związku z tym, że mam manię utrzymywania porządku, starałam się dekoracje ograniczyć do minimum. Przecież i tak z czasem obrośniemy w zabawki, więc po co na starcie zagracić tak małe pomieszczenie. Wiecie już, że zwolenniczką różu nie jestem, jednak imię córeczki, które dostała po Mamie Jorge w dniu urodzin, gdyż miała być Marcelem (tak, 3 lekarzy pomyliło się co do płci!!!), zobowiązuje i nie było tu za dużej dyskusji. Tata zdecydował, że mała księżniczka musi mieć taką tapetę, więc nie oponowałam, bo mi też przypadła mimo wszystko do gustu. 

Lampy z ikei i fotel zostały przeniesione z naszego poprzedniego mieszkania. Czarna lampa super spasowała się z tapetą, a że ma funkcję ściemniacza, to okazała się bardzo praktyczna przy usypianiu.

Łóżeczko tego typu już dawno sobie wymarzyłam, a sprezentowali nam je moi rodzice. Wykonał je stolarz na wzór jednego z łóżeczek przedstawionych  w poprzednim poście. Okleina została dobrana do starej szafy  z lat 70-tych, która stała w naszej starej sypialni. Szafa została zeszlifowana, dzięki czemu odsłoniliśmy piękny fornir czeczotkę, tak popularną na babcinych meblościankach. Stolarz, który pamięta jeszcze te czasy, z miła chęcią wrócił pamięcią 40 lat wstecz i wykonał na wzór takie oto cudo. Łóżeczko można rozsunąć do długości 140 cm i wymontować boczne panele oraz nadbudówkę ze szczebelków, dzięki czemu dziecko może swobodnie wydostać się i łóżeczko jest odpowiednie dla starszego malucha.

Biała przeszklona szafka to również spuścizna po rodzicach, tylko polakierowana na mat przez tego samego stolarza. Szyby zostały zaklejony folkowym papierem do pakowania prezentów z ikei, aby zakryć ewentualny nieporządek w ubrankach. Nawiązuje on też do dywanika Koguciki, produkcji mojej i Beaty.

 

Muszę koniecznie pochwalić się klockami, które zaprojektował mój mąż. Zainspirował się podobnymi z filmu Anna Karenina, na który siłą go zaciągnęłam. Stolarz z resztek drewna oszlifował je na gładko, a Jorge zlecił wycięcie laserem literek pisanych czcionką, którą również po części sam stworzył na potrzeby tego niesamowitego prezentu gwiazdkowego. Literki są tak rozłożone, że klocki można ułożyć w napis Róża, Mama i Tata!

Pościel dla Różyczki uszyłam sama z tkaniny z motywem skandynawskim. Niestety żadna z pościeli dostępnych na rynku mnie nie zadowoliła, były albo za kolorowe, albo nie pasowały do wystroju pokoju.

Kalendarz ze zdjęciami małej i skrzydełka zawisły parę dni temu:)

tapeta – Flugger Fiona Wall Design

tkanina na pościel, lampy, fotel – ikea

koszyk na zabawki, ramka- home&you

dywanik – studioloko

kaloszki, sukienka- sopocki rynek

królik – mothercare

Czy chcecie może kolejny konkurs tym razem na najciekawszy wystrój pokoiku dla dzieci?

fot. Magdalena Płoszaj/Asia Real

asia real