POKÓJ PRAWIE NASTOLATKA

Nie sądziłam, że czas zmian w pokoju mojego syna nadejdzie tak szybko…ba! Sądziłam, że tapeta w miętowo białe romby, którą wybierałam, kiedy wprowadzaliśmy się do domu, przetrwa przynajmniej do okresu nastoletniego. Dziś wiem, jak bardzo się myliłam. Chyba każdy, kto ma dzieci, musi doświadczyć tego zjawiska na własnej skórze i przekonać się, że nie ma czegoś takiego jak ponadczasowa aranżacja pokoju dziecięcego…chyba że nasze dziecko nie ma wybujałej fantazji. Moje niestety mają: ).

Zdążyliśmy już dwukrotnie zmieniać łóżko u Filipa, biurko i szafkę na tak zwane szpargały. Najpierw miało być łóżko, które rośnie razem z dzieckiem, następnie piętrowe. Tu na szczęście czułam, że za chwilę upodobanie się zmieni i postawiłam na fenomenalny wynalazek IKEA-dwustronny stelaż KURA-chyba klasyk już w ofercie produktowej IKEA. Tapeta poszła w niepamięć, a mój syn zmienił swoje upodobania o sto osiemdziesiąt stopni. Jak to-się pytam! Kiedy? Przecież niedawno był zagorzałym fanem Psiego Patrolu, a dziś słucha rapu i chce jechać na koncert hiphopowy za ocean…na który sam znalazł sobie bilet…o Panie! Sami rozumiecie zatem, że zaprojektowanie nowego pokoju nie jest już rutynowym działaniem, bazującym na wyszukanych w internecie inspiracjach…to już projekt, który trzeba skonsultować z młodzieńcem.

Pracując nad zmianami w pokoju Filipa, postanowiliśmy zacząć od zaktualizowania informacji na temat trendów w wystroju, w czym nieocenioną pomocą była książka Little Big Rooms, z mojej ulubionej księgarni internetowej Bookoff. W książce znajdziecie niezwykle pomysłowe rozwiązania, niestandardowe koncepcje na aranżację pokoi dziecięcych dla mieszkańców w każdym wieku. To dzięki tej książce, zdecydowaliśmy o przemalowaniu strefy łóżka na inny kolor niż pozostała część pokoju, dzięki czemu skos przestał zupełnie przeszkadzać, a stał się swoistą zaletą Filipowego pokoju.

Nadszedł czas, by pokazać Wam najbardziej zwariowaną część pokoju młodego niedoszłego nastolatka… jesteście gotowi? Po pierwsze genialna fototapeta. Wzór Filip wybrał sam z internetowych inspiracji, wysłaliśmy zamówienie do Pixers i po kilku tygodniach trzymaliśmy przepiękną fototapetę, a efekt jej użycia możecie podziwiać na kolejnych zdjęciach. My zdecydowaliśmy się na opcje fototapety samoprzylepnej, z uwagi na możliwość łatwego samodzielnego montażu bez użycia kleju. Do tej pory, standardowe fototapety drukowane były na grubych, mało estetycznych płatach, a ich zdzieranie wiązało się ze zniszczeniem znacznej części powierzchni, na jakiej zostały umieszczone. Nowoczesne materiały takie jak winyl czy Pixerstick dają możliwości, o jakich wcześniej można było tylko marzyć. Zmiana wzoru w pokoju dziecka nie musi zatem w przyszłości wiązać się z bałaganem i pyłem…a to z punktu widzenia zmieniających się na przestrzeni lat upodobań dzieci, jest bardzo dużą zaletą. Zatem z łatwością przykleiliśmy z synem wzór i ani ja, ani Filip, nie spodziewaliśmy się, że efekt będzie tak fantastyczny.

Po drugie-drabinka gimnastyczna. Zdobyłam ją na allegro. Jest tam sporo takich produktów o różnych szerokościach, długościach i kolorach. Przymocowaliśmy ją na ścianie i teraz dzieciaki wspinają się po niej pod sam sufit, a ja korzystam i robię codziennie „brzuszki” budząc filipa na śniadanie. Uwielbiam łączyć przyjemne z pożytecznym : ).

Po trzecie kosz do piłki. Koszykówka nie jest ulubionym sportem Filipa, powiedziałabym nawet, że się nią nie interesuje, ale…odkąd zamocowaliśmy u niego w pokoju kosz do piłki-zabawom w rzut do celu nie ma końca (kosz z IKEA, z limitowanej serii, już raczej nie ma go w sklepach).

Odświeżenie pokoju nie musi być remontową zmorą i karkołomną przeprawą przez hale z meblami i dekoracjami. Wystarczy odrobina fantazji by mała zmiana w efekcie stała się wielkim projektem.

I jeszcze jedno. Poznajcie naszego nowego członka rodziny. Na razie napisać mogę, że jest uroczy, milusi i pachnący, że świetnie dogaduje się z Traffką i nazywa się Hajs. Jego postać przedstawię Wam w osobnym poście już wkrótce!

 

beata kwiatkowska

 

 

 

 

 

 

Witaj w domu! Czyli kilka słów o aranżacji przedpokoju.

Coraz częściej widzimy, że projektując mieszkanie, najmniej uwagi skupiamy na przedpokoju. Tu dbamy w zasadzie tylko o szafę, by zmieściła jak najwięcej kurtek i płaszczy, zatem przykładamy wagę do funkcjonalnego aspektu tego pomieszczenia. A dlaczego? Wszak przedpokój to nasza wizytówka, to część mieszkania, która wita nas i gości, która wprowadza nas do domu lub mieszkania. Nie od dziś wiadomo, że pierwsze wrażenie jest najistotniejsze…dlatego warto pomyśleć nad aranżacją również tej strefy. O przedpokoju miałyśmy okazję opowiadać niedawno na żywo, w programie emitowanym na fanpage Dekoral (kolejna emisja już 29 sierpnia, zapraszamy 🙂 ). Jeśli macie ochotę, możecie posłuchać naszego spotkania na oficjalnym fanpage Dekorala, czyli TU. Znajdziecie odpowiedzi na pytania trudne, dotyczące mało ustawnych stref wejścia – czyli przedpokoju wąskiego lub w kształcie litery L. Opowiadamy o barwach korzystnych dla tego typu pomieszczeń, które najczęściej narażone są na brak okna. Zatem, by się nie powtarzać, zapraszamy na emitowany live (link podałam wcześniej w tekście).

Dziś postanowiłam konsekwentnie trzymać się tematu mieszkania, które mam wrażenie, urzekło wielu z Was. Po ostatnim poście dotyczącym sypialni utwierdziłam się w przekonaniu, że nawet najbardziej szalone osobowości ostatecznie stawiają na naturalną paletę barw we wnętrzu i w takiej najlepiej się czują. Oczywiście, jestem za tym, by dodawać akcenty kolorystyczne, ale to temat nie na dziś. Dziś sprezentuję Wam gotowy przepis na prostą i uroczą strefę wejścia. Dominuje w niej biel, akcentem są czarne dodatki, a całość ocieplają naturalne materiały w postaci drewnianego stołka z Home&You, który notabene ostatnimi czasy ma coraz ciekawsze meble w swojej kolekcji i plecionego lampionu. Dla jednych baza wyjściowa, dla innych urokliwy i minimalistyczny, witający blaskiem hol. Zapraszamy.

Oto obiecany moodboard do dzisiejszej stylizacji. Pod planszą znajdziecie numerki, klikając na nie, zostaniecie przekierowani do konkretnego produktu. Jestem ciekawa co myślicie o dzisiejszej aranżacji 🙂 

Produkty użyte do aranżacji: 1 , 2 , 3 , 4 , 5 , 6 , 7 , 8 , 9 , 10 , 11

Kilka sposobów na ocieplenie minimalistycznej sypialni

O wnętrzach monochromatycznych można rozpisywać się bez końca, mimo że według niektórych są do siebie bardzo podobne. Od lat pokazujemy Wam na blogu, że zbliżona, wyjściowa paleta barw podstawowych, nie oznacza wcale braku różnorodności. Docelowo, wybierając szarość, dzięki dodatkom, możemy tę samą aranżację czynić chłodną lub ciepłą, wszystko zależy od dodatków. Wracamy zatem do ulubionego przez nas sformułowania…diabeł tkwi w szczegółach. 

Sypialnia Marty i Marka, bo o niej dziś mowa, została zaprojektowana dość bezpiecznie, a wszystko po to, by móc zmieniać jej wizerunek w zależności od panującej mody czy po prostu humoru. Co zatem zrobić by wnętrze było ciepłe, lecz nie przesłodzone?

Tekstylia to nie tylko sprawdzony sposób na ocieplenie wnętrza, lecz również najłatwiejsza i stosunkowo najtańsza metoda odmiany charakteru pomieszczenia. Wszystko zależy od tego, na jakie kolory i faktury postawimy. Miękkie pledy i poduszki pozwolą złagodzić surowość wnętrza i nadać mu przytulności, nie bójmy się dobierać różnych odcieni i faktur na tkaninach, zwłaszcza przy monochromatycznych zestawieniach. Do sypialni Marty i Marka wybrałyśmy poduszki o pięknej fakturze, wykonane z wysokogatunkowej wełny marki moyha, która w ofercie ma wiele ciekawych tekstyliów do sypialni. Zasłony na oknach sprawią, że będzie bardziej intymnie, doskonale sprawdzą się również w pokojach, gdzie mocno operuje słońce. W sypialni, jak w żadnym innym pomieszczeniu, docenimy miękkość dywanu czy chodnika na podłodze, zwłaszcza zimową porą, kiedy bose stopy nie lubią się spotykać z chłodem podłogi. Jeśli boicie się nadmiaru, postawcie na jeden mocniejszy akcent kolorystyczny o prostej formie, który przełamie monotonię barw, może to być dywan.

W czasach otaczającej nas zewsząd technologii, wszędobylskich smartfonów, w których wyświetlić i przeczytać możemy każdy tekst, zapominamy o przyjemności, jaka płynie z posiadania oraz czytania książek i albumów. Tego typu dodatków nigdy nie jest za wiele we wnętrzu. Pomijając walory estetyczne i piękne wydania, taka lektura jest zdecydowanie bardziej wskazana przed snem. Memu sercu bliższe są klasyczne wydania, w których, tak jak w Label Magazine, zawarte są bardzo wartościowe treści. Miło jest mieć na stoliku nocnym taką lekturę.

Jeśli chcemy poczuć się trochę bliżej natury i uspokoić zmysły po ciężkim dniu, wprowadźmy odrobinę zieleni do sypialni, dobrym pomysłem jest także umieszczenie zdjęć czy grafik natury. Nawet jeśli będą czarno-białe, to w ostatecznym odbiorze są ciepłe i działają na nas kojąco. Ramki do zdjęć to kolejny elementy, które mogą być ciekawym aranżacyjnym detalem i pozwolą wizualnie odmienić pomieszczenie. Możemy z nich stworzyć różne kompozycje, zmieniać ich układ, wieszać, czy też postawić na specjalnej półce, możliwości jest sporo, a więcej pomysłów możecie znaleźć tu i tu.

Wnętrzu zawsze dodają charakteru dekoracje stworzone własnoręcznie, dzięki którym czujemy,  że to właśnie nasze miejsce na ziemi, jedyne i niepowtarzalne.  Niezależnie od tego, czy sami posiadamy predyspozycje do ich wykonania, czy zrobi to dla nas ktoś zaprzyjaźniony, na pewno będą unikatowe. Podarowałam w prezencie gospodarzom wykonaną samodzielnie sznurkową dekorację ścienną, czyli makramę. Makrama to nazwa gotowego produktu, ale również określenie czynności, która jest niczym innym, jak sztuką wiązania sznurków bez użycia żadnych narzędzi oprócz własnych rąk. Warto spróbować, nie jest to wcale takie trudne, jak się wydaje, satysfakcja ogromna, a  jeśli brakuje pomysłów wykonania, to setki inspiracji możecie znaleźć na pintereście.

Bardzo często zapominamy, jak ważną rolę w każdym pomieszczeniu odgrywa oświetlenie. Zaplanowanie i odpowiednie dobranie źródeł światła do rodzaju pomieszczenia i jego specyfiki, jest istotne nie tylko ze względów funkcjonalnych, ale wpływa również znacząco  na nasz komfort i estetykę wnętrza. Kluczowe jest dostosowanie odpowiedniej do pomieszczenia barwy światła, ciepły kolor, wpadający w żółte tony, będzie zdecydowanie bardziej wskazany do sypialni, ponieważ działa odprężająco i przestawia nasz umysł na relaks. Jeśli jesteście amatorami lektury do poduszki, dobrze jest zastosować mocniejsze światło w lampkach nocnych, świetnym rozwiązaniem są też lampki, czy kinkiety z ruchomym ramieniem, które pozwalają precyzyjniej oświetlić strefę czytania. Zaplanowanie oświetlenia wnętrza szafy, pozwoli uniknąć nerwów podczas kompletowania garderoby w zimowy poranek, a jeśli posiadamy w sypialni toaletkę, postarajmy się również o dodatkowe oświetlenie nad lustrem. Oświetlenie główne powinno być rozproszone, w końcu sypialnia to miejsce przeznaczone głównie do snu i odpoczynku. A jeśli czasem będziecie mieć ochotę odmienić jej charakter na bardziej romantyczny i nastrojowy, świetnie nadadzą się do tego celu świece lub dekoracyjne girlandy świetlne.

A jakie są Wasze sypialniane klimaty? Czy minimalizm i prostota chwyta Was za serce? Serdeczne pozdrowienia znad ciekawej lektury.

beata kwiatkowska

savoir vivre na co dzień

Urodziny każdy obchodzi na swój własny, wymarzony sposób. Jedni uwielbiają przyjęcia niespodzianki, inni sami organizują huczne imprezy, zapraszając na nie najbliższych przyjaciół, jeszcze inni stawiają na własne towarzystwo i coraz częściej decydują się na spędzenie urodzinowego czasu w pojedynkę. My, w zależności od momentu życia, w którym jesteśmy, świętujemy ten dzień w różny sposób. Jest jednak jeden powtarzalny punkt tych dni, który stał się już tradycją…a mianowicie – wspólne śniadanie. Radek i ja, mamy urodziny i imieniny w bardzo zbliżonym terminie. Różnica pomiędzy datami wynosi zaledwie dwa dni. Wtedy, niezależnie od dnia tygodnia, wstajemy z łóżek, ładnie ubieramy się, nakrywamy do stołu i cieszymy się porannym posiłkiem w gronie swoim i naszych dzieciaków. Pamiętamy o tym zwyczaju i pielęgnujemy go, dlatego staramy się tego dnia albo brać urlop w pracy, albo zgłosić niewielkie spóźnienie. Takich momentów w roku jest niewiele, a przyznam wam szczerze, że nikt tak jak one, nie ładują, tak zwanych baterii na kolejne dni. 

Poranne spotkania przy stole lubią nawet Helen i Fil, wtedy rozmawiamy, opowiadamy o tym, co miłego spotkało nas w minionym czasie, składamy urodzinowe życzenia. Dzieciaki zawsze przygotowują dla nas laurki, a ich kreatywność z roku na rok jest coraz bardziej zaskakująca. 

Przy stole panuje swobodna atmosfera. Mimo to staramy się, aby poranne biesiady miały ciut bardziej wykwintny charakter niż zwykle. Dbamy o walory estetyczne i staramy się przestrzegać podstawowych zasad savoir vivre. Śniadania urodzinowe, mają mimo wszystko nieformalny charakter, nie używamy różnych rodzajów noży, ale eleganckie nakrycie i kilka zasad wcielonych w życie, podnoszą jego rangę i bardziej cieszą. Tego dnia na stole kładę obrus, zwykle w intensywnym, świeżym kolorze. Staje się on doskonałym tłem dla kremowej porcelany. W tym roku rozstawiłam z dzieciakami porcelanę ozdobioną delikatnym reliefem w kształcie plastra miodu Honey Altom Design, która w imię mojej ulubionej zasady mix and match, naturalnie łączy się z neutralnym setem polskiej porcelany MariaPaula Nova – o minimalistycznym i ponadczasowym wzornictwie. Ta uniwersalna zastawa zmienia swój charakter w zestawieniu z różnymi dodatkami, dlatego doskonale sprawdzi się podczas codziennych śniadań, jak i tych bardziej szykownych.

To na co warto zwrócić uwagę przy nieformalnym nakryciu stołu to: 

1. Sposób ułożenia sztućców – pamiętamy, by ostrze noża skierowane było w stronę talerza, mała łyżeczka natomiast ułożona powinna być obok łyżki dużej.

2. Potrawy – chleb serwujemy w osobnym naczyniu lub koszyku, u nas ma swoje miejsce na drewnianej desce, pozostałe dania powinny być przygotowane na dedykowanych im talerzach, dzięki czemu śniadaniowy porządek dłużej się utrzyma.

3. Serwetka – warto pamiętać, by znajdowała się nie pod sztućcami, a na pierwszym talerzu przy każdym śniadaniowym stanowisku.

4. Napoje – warto – również dla swojej wygody – przygotować herbatę w dzbanku, by nie musieć odrywać się od posiłku, gdy ta w kubku czy filiżance się skończy podczas posiłku

5. Do perfekcji brakuje tylko obranych jajek w osobnej misce…moje dzieci jednak bardzo lubią je obierać : ) więc tę zasadę omijam…przynajmniej chwilowo.

Savoir-vivre to w dosłownym tłumaczeniu z języka francuskiego umiejętność, znajomość życia. Wyrażenie art de vivre, czyli sztuka życia, również zawiera ducha tego określenia. Ta sztuka dobrego wychowania, manier,  traktowana jako styl życia kultywuje trzy podstawowe wartości: piękno, dobro i rozum. Już w starożytnej Grecji stwierdzono, że piękno wynika głównie z zachowania proporcji i odpowiedniego układu poszczególnych elementów całości. Na doskonałą całość składa się zaś piękno, dobro i myśl. Uważam, że w codziennej pogodni warto mieć tą myśl z tyłu głowy i wcielać ją w każde możliwe wydarzenie, w dogodnych dla nas samych proporcjach, by zasady dobrego wychowania nie zdominowały chwili. 

Człowiek żyjący w stylu savoir-vivre dopatruje się istnienia dobra wokół siebie, posądza ludzi raczej o dobre, niż o złe intencje….zgadzacie się?