Ciekawe miejsca – RO Milan

 

 Jestem ciekawa, jak przygotowujecie się do podróży? I nie chodzi mi o dobór garderoby czy kosmetyków, ten temat pozostawimy Kasi i Gosi…chodzi o wybór trasy i miejsc, które chcielibyście odwiedzić. 

 Odkąd prowadzimy konto na Instagramie to właśnie on dyktuje to jakie restauracje, hotele i tajemnicze zakamarki odwiedzam w miastach. Tak samo stało się teraz podczas wizyty w Mediolanie. Poprosiłyśmy Weronikę, jedną z naszych dwóch głównych projektantek, aby przygotowała listę interesujących miejsc, które poza targami, warto odwiedzić i podzielić się nimi z Wami. Wybory wymagały precyzyjnych selekcji, ale finalnie udało się wyłonić naprawdę godne rekomendaci miejsca. Pierwszym, którym chciałybyśmy się podzielić z Wami jest ogród Rossana Orlandi. Twórczyni tego wyjątkowego miejsca, skupia w nim kreatywnych, młodych artystów, by wraz z nimi tworzyć i wspierać ich rozwój. W urokliwej kawiarni można napić się wyśmienitej kawy, a na polanie na tyłach bydynku, chętni mogą organizować tematyczne eventy. W zaciszu starego podwórka udało się wygospodarować różne strefy – od sztuki, wernisaży po strefę relaksu, dzięki czemu RO tętni życiem. Znane firmy projektowe mają tu pracownie, jest to także kolebka takich duńskich projektantów jak Piet Hein Eek, Maarten Baas i Nacho Carbonell, ale temat wnętrza rozwiniemy w kolejnych wpisach.

 W trakcie samego design weeku ogród RO odwiedzało wielu pasjonatów sztuki, tym bardziej miło było obserowować kolorowych ludzi, zwariowanych twórców i natchnionych poszukiwaczy inspiracji, w tak oryginalnej przestrzeni. Chciałabym odwiedzić RO w spokojniejszym okresie, schronić się w cieniu, wypić dobrą kawę, przycupnąć na ciekawym krześle lub fotelu i oglądać dzieła artystów w wyjątkowo spójnej i naturalnej dla nich scenerii starej fabryki. Dziś, pomajówkowo, zaprosimy Was jedynie do ogrodu, a już niedługo wizyta w samej galerii. Enjoy!

***

Miejsce jak widać bardzo przypasowało do gustu też Darii. A Wam się podoba?

asia real

Maleńkie przestrzenie, wielkie możliwości.

Największym wyzwaniem dla każdego projektanta jest mała przestrzeń. Najtrudniej bowiem w niewielkich kubaturach, pogodzić rozwiązania wszystkich potrzeb i oczekiwań względem nowego mieszkania. Na blogu pokazywałyśmy Wam inspiracje dotyczące mieszkań o powierzchni nieprzekraczającej 20 m2. Wpisy cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem, również w komentarzach często pytacie o pomysły na projekty kawalerek. Pamiętacie post o mieszkaniu na wynajem? (kliknijcie tu). Pisałyśmy o pomyśle na zaaranżaowanie przestrzeni mierzącej kilkanaście metrów kwadratowych. W tym konkretnym przypadku wiele ułatwia niestandardowa wysokość, która pozwala na wstawienie antresoli metalowej. Kilka ujęć dla przypomnienia.

 

O niewielkich mieszkaniach mogliście również przeczytać we wpisach z cyklu Interior of the day (klik), czy już w pierwszych wpisach na blogu, na przykład w poście Small Spaces (klik). Dziś ponownie wracamy do tematu. Tym razem z wspaniałą książką, która nam osobiście towarzyszy już dwa sezony, którą z czystym sumieniem możemy Wam polecić. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu…a mowa o…

 

Książka Small Homes, Grand Living; Bookoff 132,50 zł

 

Small Homes, Grand Living, autorstwa Robert Klanten, Caroline Kurze, pokazuje, jak wykorzystać ograniczoną przestrzeń i przekształcić małe mieszkanie w cudowny projekt. Coraz bardziej obecna moda na innowacje w skromnych pomieszczeniach mieszkalnych jest tu bardzo wyraźnie zaakcentowana. Książka pokazuje twórcze wykorzystanie przestrzeni w ciągle rozwijających się obszarach miejskich. Wciąż więcej ludzi na całym świecie wprowadza się do miast, przestrzeń życiowa staje się coraz bardziej wartościowym towarem. Projektanci, architekci i innowacyjni mieszkańcy szukają nowych sposobów na stworzenie domu równie wygodnego, co funkcjonalnego i estetycznego. Domu, w którym nie należy szukać kompromisów, tylko mądrych rozwiązań, które godzą wszystkie potrzeby lokatorów. Miejsca, w którym można bezkolizyjnie przechować rower, odzież, walizki lub pościel. Książka z pewnością dostarczy Wam najlepszych inspiracji z dziedziny małych wielkich projektów. Pomoże zdecydować, w którym miejscu najlepiej będzie ustawić kuchnię, garderobę, a gdzie należałoby wstawić biurko.

 

 

Mieszkania małe, potocznie zwane "kompaktowymi" poza granicami naszego kraju, wznosiły się na dachach wieżowców. U nas często można spotkać popularnie zwane "plomby" – czyli dobudowane między dwoma domami kolejne mieszkanie. Zjawisko to jest szczególnie powszechne w dużych miastach, gdzie z powodu braku ziemi, ludzie chcący mieszkać w centrum są w stanie pójść na naprawdę duże kompromisy. Na co możecie liczyć zakładając do Small Spaces? Przepis na apartament z jedną sypialnią, w którym mieści się czteroosobowa rodzina. Pomysł na schody, które sprytnie przekształcają się w szafy. Kolekcję przytulnych apartamentów, które mimo minimalnej kubatury, pokazują osobowość i innowacyjność osób żyjących w domu. W tej publikacji dom jest przytulnym schronieniem i przyjaznym odzwierciedleniem mieszkańców. Small Homes, Grand Living ukazuje prawdziwe rozwiązania w aranżacjach wnętrz przełożone na realne rozwiązania bezpośrednio z wyobraźni użytkowników. Sama jestem zwolennikiem efektywnego wykorzystania każdego centymetra powierzchni. Dotychczas, moim największym wyzwaniem było przeprojektowanie mieszkania, liczącego siedemdziesiąt osiem metrów kwadratowych na cztery niezależne kawalerki, co udało się zrobić bezbłędnie. Nie ukrywam, że kilka rozwiązań zaczerpnęłam właśnie z tego albumu. Zdecydowanie polecam. Znacie może inne publikacje, w podobnej tematyce, którymi moglibyście się z nami podzielić? Chętnie poszerzymy nasze horyzonty : )

 

 

Na zdjęciach stolik z Raw, donica metalowa na kwiaty wykonana przez mojego Tatę, komoda i rattanowa huśtawka z Dutchhouse, wazonik z HMhome.

Leniwy piątek, czyli mój sposób na majówkę

 

  W tym roku majówka nas rozpieszcza. Większość osób była w stanie wziąć ponad tydzień wolnego i oddać się słodkiemu nicnierobieniu. Beatka wyjechała na dwutygodniowe wakacje z rodziną, więc musiałam zostać na straży naszego dobytku. 

 Pech niestety chciał, że mój Mąż musi pracować przez cały tydzień, także mi przypadła opieka nad dziećmi. Pogoda w Trójmieście pozwoliła nam cieszyć się wolnymi dniami, nie ma może upału jak na południu, ale przynajmniej cały czas świeci słońce. Niestety we wtorek źle się czułam, i cały dzień przesiedzieliśmy w domu, więc w środę zorganizowałam dzieciom wycieczkę na plażę i molo w Brzeźnie, urocze miejsce, przepiękny park obok, place zabaw, lody, gofry i hot-dogi, więc wymarzony plener na dzień z dziećmi. Dziatwa wróciła wykończona, usmarowana ketchupem, mieli też okazję pierwszy raz przejechać się na elektrycznych autach – rozrywki,  których przeważnie unikam, tym razem uratowały mi życie pod koniec dnia, kiedy zmęczenie dawało już się we znaki i mi i Dzieciakom.

 Wczoraj za to wyczytałam, że w sezonie 2018 można przepłynąć barką ujście Wisły i przeprawić się z Nowego Portu do Twierdzy Wisłoujście. Z okazji Majówki zorganizowano tam festyn. Mieliśmy okazję zobaczyć ludzi przebranych w stroje z epoki, pobiegać po starych komnatach, usmażyć kiełbaski na ognisku i stać w półgodzinnej kolejce na basztę, aby po minucie podziwiania przepięknej panoramy Gdańska i okolic, zejść z powrotem na dół. Uroki zwiedzania z dziećmi…

 Wieczorem udało mi się ukraść kilka chwil z Jorge i poszliśmy przejść się Monciakiem, po zmasowanym ataku turystów tegoż dnia. Zaszliśmy do ulubionego Całego Gawła, na wernisaż Magdy Jankowskiej do Dwóch Zmian i na  moje ulubione ceviche do peruwiańskiej restauracji. Uwielbiam tak spacerować bez celu i obserwować moje miasto. Wieczorem czekało nas jeszcze podlewanie ogródka, więc po północy padłam jak kawka. 

 Dziś moja wena twórcza jako Mamy się skończyła, postanowiłam dogodzić trochę sobie. Niestety zawsze towarzyszą temu wyrzuty sumienia, bo przecież dzieci mogą mieć wolne, ale mama już nie. A tak marzy mi się, żeby pojść na masaż, który dostałam na urodziny, albo w końcu przejść się po nowe noże do kuchni do centrum handlowego, albo po prostu poczytać książkę w hamaku.. ehhhh nie jest to mi pisane tym razem. Dzieciaki mają teraz kino domowe, a ja chwilę poczytam nowy magazyn Label, napiję się kawy i wracam do obowiązków. 

***

narzuta, poduszki i worki na kwiatki – moyha

asia real

Last Month

  Kwiecień plecień, bo przeplata….trochę Polski, trochę lata. Tak też było u nas. Zmiany na blogu są już silnie widoczne. Staramy się Wam dostarczać tyle samo wrażeń z dziedziny lifestylu, co praktycznych porad w urządzaniu Waszych domów. Beata radziła jak dobrać fugi do płytek, ja pisałam o plusach i minusach podłóg drewnianych i paneli. Mogliście też zaglądnąć do Beatki nowej jadalni, ja za to zaprosiłam Was na moją poranną kawę. Nie zabrakło inspiracji wiosennych, czuć już powiew wiosny, na każdej sesji towarzyszą nam świeże kwiaty, reasumując: spring is in the air!

Wybrałyśmy się również do Mediolanu na targi. Ekipa była zacna, więc śmiechu co niemiara. Cały tydzień korzystaliśmy z pogody, życie w kraju, w którym można nosić sandały od kwietnia do października, musi być naprawdę miłe. Śmiałyśmy się do rozpuku, bo Daria i Weronika, są najlepszymi kompanami do tego typu wypadów, towarzyszył nam też rodzynek Jakub, który dzielnie dotrzymywał tempa babskiej brygadzie RR, jednocześnie dbając o oprawę fotograficzną tejże wycieczki. Jak zwykle kilometry pokonane pieszo dały nam się we znaki, mimo to co wieczór znajdywaliśmy siłę, aby kontynuować eksplorację Mediolanu ‘by night’. Był też czas na pracę, żeby nie było za kolorowo. Odwiedziłyśmy znajome stoiska i showroomy szukając inspiracji na kolejny rok.

  Jedno jest pewne, dalej dzielnie kroczymy w świat designu i wnętrz dzieląc się z Wami naszą wiedzą i spostrzeżeniami na blogu….a za rok na pewno wrócimy do Włoch po nową dawkę inspiracji.

***


asia real