Garden urban jungle

 

 Mama mojego Sąsiada ostatnio przy wspólnej kawie w ogródku powiedziała, że maj to najpiękniejszy miesiąc w roku w ogrodzie. Widać, że przemawia przez nią doświadczenie, ja w pędzie życia jakoś nigdy tego nie zauważyłam. 

 W tym roku przygotowania do sezonu zaczęłam dość wcześnie, musieliśmy wzmocnić mur graniczny, co wiązało się z przesadzeniem sporej ilości roślin, aby ten mur potem zasłonić. Organizując nasz ogród, miałam małe pojęcie o tym, co ma w nim rosnąć, jedyne co udało mi się ustalić po wielu godzinach spędzonych w internecie i sklepach ogrodniczych, to fakt, że chciałabym, aby większość roślin była zimozielona. Nasadziliśmy w związku z tym bardzo dużo laurowiśni, rododendronów oraz azalii. Widok z okna to jeden z największych plusów tego domu, chciałam się nim cieszyć możliwe najdłużej. 

Postanowiłam spełnić moje marzenia o ogrodzie bardziej nowoczesnym i dosadziłam trochę traw. Jest ich dość dużo w Sopocie i podobno bardzo dobrze tu rosną. Mają w sobie coś ze spokoju, wakacji. Ogromne pampasy posadziłam niemalże pod oknami, tak aby cały rok ich różowe i białe pióropusze kołysały się delikatnie na wietrze. Jedyny minus, jaki widzę, to niestety ilość, jaką trzeba nasadzić, żeby osiągnąć efekt gęstości. Niestety należę do niecierpliwych ogrodników i chciałabym od razu osiągnąć efekt wow! Ogród wymaga cierpliwości, a zodiakalnym baranom takim jak ja niestety bardzo jej brakuje. Mam wrażenie, że wymagam od ogrodu efektu, jaki uzyskuję, projektując wnętrza. Jak kończę prace, wszystko do siebie pasuje i można wykonać piękną sesję, tutaj na efekt należy poczekać i nie do końca wiadomo, jaki on będzie, choć to cały urok – proces obserwacji roślin jest sam w sobie przyjemnością. 

 Nasadzanie to jednak nie koniec pracy. Nie sądziłam, że tyle czasu ile poświęcam na dbanie o dom, będę teraz musiała poświęcać na ogródek! Po 3 latach postanowiłam ułatwić sobie zadanie i zaopatrzyć się w odpowiedni sprzęt. Najważniejsza była kosiarka. Spalinowa, którą odziedziczyliśmy po poprzednich właścicielach, przysparzała nam sporo problemów, dlatego tym razem zdecydowałam się na wybór kosiarki akumulatorowej firmy Stihl. Koszeniem przeważnie zajmuje się mój Mąż, jednak w awaryjnych przypadkach nie chcę od niego zależeć. Kosiarka jest lekka, banalna w montażu i myślę, że każda kobieta się z nią zaprzyjaźni. Ma też spory pojemnik na trawę, więc oszczędzam czas na grabienie. 

 Drugim bardzo przydatnym gadżetem, które wybrałam po konsultacjach z mamą i koleżankami były nożyce do cięcia krzewów i trawy. Tutaj też w zestawie jest akumulator i ładowarka do niego, wszystko zapakowane w bardzo estetyczny pokrowiec, łatwe w montażu, lekkie i idealnie naostrzone. W końcu nie muszę prosić Jorge o podkoszenie traw w miejscach, gdzie kosiarka już nie dociera. 

 

 Dużo osób mówiło mi, że praca w ogrodzie jest najlepszą odskocznią od pracy zawodowej, pozwala skupić się na tu i teraz, czyli na czynności, którą wykonuję. Ostatnio pracuję nad uważnością, o czym już Wam pisałam, a czynności ogrodowe zdecydowanie pozwalają mi nad nią pracować. Jestem wdzięczna za ogród i fakt, że mogę o niego dbać, a moja rodzina może się w nim bawić i odpoczywać. Przed nami wiele wieczorów w naszym małym miejskim raju. Już nie mogę się doczekać!

***

muszla, drewniany talerz, latarnia – home&You

asia real

Dziś zapraszamy do domu….sztukę.

 "Porzuciłam pracę w korporacji, aby zacząć spełniać własne marzenia. Praca w biurze męczyła, bo wszystko, co tam otaczało było użyteczne a ja jestem artystką :)" … tak zaczyna się rozmowa z gościem dzisiejszego wpisu. Kamila Lenska-bo o niej mowa, malowała w zasadzie od zawsze. Dopiero za namową bliskich znalazła w sobie odwagę i postawiła wszystko na jedną kartę. Stworzyła internetową galerię własnej sztuki. W malarstwie intrygowały ją nowe formy. "Zazwyczaj odrzucam figuratywność na rzecz wewnętrznej ekspresji, a moje obrazy powstają ze zderzenia kolorów, kształtów i linii" – mówi Kamila.

Od pasji i marzeń do realizacji i przekształcenia własnego hobby w pracę marzeń. Dziś malarka nie tylko prowadzi własną, internetową Galerię. Jej prace wypożyczają do sesji mieszkań znane magazyny wnętrzarskie, a projektanci wnętrz zapisują się w kalendarzu Kalimi, by wypożyczyć prace do sesji swoich realizacji. Dzięki takim inicjatywom, mamy łatwiejszy dostęp do sztuki, której z pewnością wybór pod dane wnętrze nie jest dla wszystkich prosty. Łatwiej przecież kupić obrazek/grafikę, pasującą niemal do każdego pomieszczenia, po sezonie wymienić ją na nową… tylko czy naprawdę warto? Decyzja o doborze sztuki do wnętrza dojrzewa chyba w każdym z nas. Nie jest to proste zadanie, dlatego warto poradzić się kogoś, kto najzwyczajniej w świecie się na tym zna. W końcu to poważna sprawa, dzieło, na które się zdecydujemy, zamieszka z nami na długo i będzie towarzyszyć nam każdego dnia, w wielu różnych sytuacjach, więc musimy je najzwyczajniej w świecie…polubić.

Jak zatem dobierać sztukę do wnętrza?

"Jedni podchodzą do tego zachowawczo, inni jak ja, lubią poszaleć z kolorem, formą lub kompozycją. Uwielbiam łamać schematy i do wnętrza, które jest klasyczne wstawić obraz z "pazurem"- taki zabieg nadaje wnętrzu niezwykły charakter" – opowiada artystka. Warto pamiętać, że przy doborze sztuki do pomieszczeń ważna jest otwartość na nowe doznania. Dlatego warto, by szukający obrazów, stworzyli sobie wizualizację wnętrza z danym obrazem, pokazującą, jak w ciekawy i nietuzinkowy sposób można stworzyć wnętrze. "W tej chwili wybieramy do wnętrz to, co nam się po prostu podoba lub pasuje do mieszkania. Rada dla poszukujących ciekawych obrazów: otaczajmy się sztuką, która nas ciekawi oraz inspiruje"- dodaje Kamila.

Na zdjęciu obraz z Galerii Kamili, więcej informacji www.camillehomedecor.com

Jestem ciekawa Waszego zdania na temat sztuki we wnętrzach. Może niektórzy z Was sami tworzą i chcieliby się z nami podzielić? Podzielcie się swoimi doświadczeniami. Będzie nam bardzo miło : ). Sama zabieram się za dopracowanie koncepcji swojego salonu, a Was zapraszam do internetowej Galerii – może coś Was w niej zainspiruje? Dobrego poniedziałku!

***

beata kwiatkowska

Dzień Mamy

 

Nadszedł maj, a wraz z nim jeden z piękniejszych dni w roku – Dzień Mamy.  Od 6 lat jest to już nie tylko święto mojej Mamusi, ale też moje. Może zabrzmię pretensjonalnie, ale krąg życia jest niesamowity. Miło jest wiedzieć, że moje dzieci przygotują laurki, że pewnie razem z Jorge wynajdą dla mnie jakiś prezent, może czeka mnie śniadanie do łóżka?! Nieważne, na pewno będzie miło.

W związku z tym, że moja Mama lubi być zaskakiwana, w tym roku postanowiłyśmy z siostrą zabrać jej do nowej restauracji. Grafik mamy napięty, więc wizyta odbyła się we wtorek. Było smacznie i miło, spotkałyśmy nawet znajomych. Po kolacji udałyśmy się na lampkę wina i rozmawiałyśmy do późnych godzin wieczornych. Udało nam się nawet pstryknąć parę fotek i przesłać je naszemu Tacie, bo rzadko wychodzimy w tak zawężonym składzie. Mama była zachwycona, czuła się bardzo dopieszczona, a jutro spotykamy się znów, żeby już świętować całą rodziną. 

Wybierając prezent dla Mamy chyba najlepiej kierować się tym, że jest ona przede wszystkim Kobietą. Podarowanie patelni może być potraktowane dwuznacznie. Każda z nas lubi przecież biżuterię, bieliznę czy po prostu kwiaty. To niezawodne prezenty dla każdej reprezentantki płci pięknej. Bywają też odważne pomysły jak bon na tatuaż czy lot balonem. Równie miła potrafi być wymarzona apaszka, czy też wizyta u kosmetyczki. Miło jest zaskoczyć, przygotować prezent na czas i po prostu pamiętać o Mamie w tym wyjątkowym dniu. Mimo że lubię testować młode marki, w przypadku wyjątkowych okazji i prezentów zawsze sięgam po klasyki. Również na tą okazję wybrałam markę Apart. Dla Mam, które posiadają dużo biżuterii i mają problem z ich należytym przechowywaniem, ciekawym prezentem będzie kuferek od tejże firmy. Jest to też ciekawy pomysł dla młodej damy na Dzień Dziecka. Niedługo napiszemy też artykuł o pomysłach na przechowywanie biżuterii.

To też czas, w którym Mamy powinny odpoczywać. W naszej kulturze utarło się, że kobiety robią bardzo wiele i w większości przypadków same przygotowują posiłek dla licznej rodziny w Dzień Mamy. Może warto zmobilizować tatusiów i synków, żeby to oni rozpieścili nas w to święto. Fajnym pomysłem, jest też podpowiedź, czym dana Mama chciałaby zostać obdarowana. Parę dni temu koleżanka spytała mnie skąd mam naszyjnik celebrytkę, więc udałam, że nie pamiętam i zaraz wykonałam szybki telefon do jej męża. W weekend dostanie dwa piękne wisiorki od swoich córek. 

Reasumując: kochajmy, a będziemy kochane. Piękno jest wokół, trzeba je tylko wychwycić, pomnożyć i posłać dalej. Wszystkiego najlepszego kochane Mamy!

***

asia real

Mały, ale funkcjonalny pokój dzienny

   Coraz bardziej otwieramy się na rozmaite sposoby aranżowania mieszkań, a powszechnie rozumiana funkcjonalność zaczyna mieć bardzo indywidualne znaczenie. Przypuszczam, że na zadane pytanie dotyczące oczekiwań co do zasad urządzania pokoju dziennego, odpowiedzi będzie tyle, ilu czytelników zdecyduje się zabrać głos. To bardzo dobra wiadomość, szczególnie dla nas samych, gdyż wszystko wskazuje na to, że pozbywamy się barier w naszych głowach, jesteśmy coraz bardziej kreatywni a nasze umysły coraz bardziej otwarte. Dziś skupimy się na szczególnie dopieszczanej przez wszystkich strefie pokoju dziennego.

 

Pokoje dzienne tętnią życiem. Nie ma w nich granic, zasad. Możemy w nim rozmawiać z przyjaciółmi, czytać książkę, relaksować się. W pokoju dziennym w moim domu dzieje się wszystko, szczególnie że jest połączony jedną ze strefą kuchni i jadalni-jak w większości domów w erze tzw.openspace'sów. Spędza tu czas mój mąż, mimo że zaplanowaliśmy miejsce na biurko w naszej sypialni, milej i efektywniej pracuje mu się czasem w salonie. Spędzają tu czas moje dzieci, które mimo posiadania własnego pokoju, urządzonego dokładnie tak jak chcą, z dziesiątkami atrakcji w postaci zabawek, książeczek, miejsca do rysowania, najlepiej czują się z nami, w jednej przestrzeni. Spędzam tu również czas ja, czytając, krzątając się, rozmawiając przez telefon, czy plotkując godzinami z siostrą, w ciemne zimowe wieczory, z kubkiem cynamonowej herbaty. A kiedy przychodzą znajomi…dom napawa życiem, a najważniejsze, by każdy czuł się swobodnie. Daleko mi stylem i duszą do idealnych przestrzeni z pierwszych stron czasopism wnętrzarskich, w których wszystko poukładane jest idealnie, gdzie każda rzecz ma swoje dedykowane miejsce. Jednocześnie lubię porządek, ale sterylne i zbyt poukładane wnętrza powodują, że nie czuję się swobodnie. Lubię odkryte regały na książki, zwinięty w kłębek koc na fotelu czy książkę pozostawioną na skraju sofy, obok kubka z niedopitą kawą. Takie drobiazgi sprawiają, że również goście nie czują się w moim domu jak u siebie.

W moim odczuciu, zanim w ogóle przystąpimy do zastanawiania się nad koncepcją aranżacji pokoju dziennego, powinniśmy pozbyć się panującego przekonania, że efektowne i ładne przestrzenie muszą iść w parze z wielkością. Zupełnie nie zgadzam się z tym, że robiące wrażenie domowe strefy życia muszą mieć dużą kubaturę. Powiem więcej, pokoje dzienne o niewielkiej powierzchni są znacznie bardziej przytulne, a połączenie kilku funkcji, w przypadku kiedy mieszkanie nie jest duże, nie musi przysłowiowo „zagracać” nam przestrzeni. Jak? Na przykład dodatkowe miejsce do spania dla gości lub sytuacja, w której nie mamy miejsca na wydzielenie dodatkowej własnej sypialni. Z pomocą przychodzą sofy lub narożniki z funkcją spania, które dziś już nie tracą na estetyce w połączeniu z funkcją spania, jak było dawniej. Co, jeśli dwuosobowa sofa jest dla nas za mała, a w salonie nie ma miejsca na narożnik? Rozwiązaniem jest fotel rozkładany, na którym można się po pierwsze wygodnie zrelaksować, a po drugie daje on możliwość dodatkowego, osobnego miejsca do spania. Kolejnym aspektem jest przechowywanie ubrań. Jeśli w mieszkaniu nie ma miejsca na garderobę lub dużą szafę na ubrania, można dzięki modułowym systemom szaf spersonalizować swoją strefę tv i w sposób bardzo dyskretny, wkomponować w nią szafę na ubrania. Pomocne są systemy IKEA np. BESTA lub PAX, który występuje w różnych szerokościach i głębokościach z idealnie dopasowanymi różnorodnymi frontami, co pozwala sprytnie wpisać szafę w przestrzeń salonu.

Duży salon daje nam nie tyle ładniejszy efekt, co trochę więcej możliwości. Wówczas, zamiast wstawiać jeden duży narożnik, możemy pomyśleć o ustawieniu dwóch sof w dowolnej konfiguracji. Na przykład odwracając je do siebie frontem, aby lepiej ze sobą rozmawiać, by atmosfera była bardziej intymna. Nie ma też konieczności stawiania sofy zaraz pod ścianą i zasłaniania jej pleców, ponieważ obecne sofy są wykończone pięknie z każdej strony. Taki pomysł sprawdza się w pomieszczeniu w każdej wielkości, dzięki temu możemy wizualnie podzielić dużą i mała przestrzeń na strefy (między kuchnią a salonem). Do tego celu możemy również wykorzystać regały na książki. Najważniejsze, by w takim przypadku pamiętać o zachowaniu możliwości swobodnego dojścia do okna. To, szczególnie w mniejszych salonach, daje nam poczucie większej swobody. Pamiętajmy również o zachowaniu odpowiedniej odległości między stolikiem a sofą. Warto poświęcić także więcej uwagi rozmieszczeniu oświetlenia. Zazwyczaj deweloper proponuje w pomieszczeniu po jednej lampie głównej. Zachęcam, aby planować oświetlenie równolegle z meblami i dodać kilka punktów bocznych (np. lampy ścienne, stołowe, podszafkowe). Dobrze oświetlona przestrzeń sprawia wrażenie przestronniejszej i ma więcej charakteru. Dodatkowo polecam trik z lustrem zamiast obrazu, ponieważ odbija światło i optycznie powiększa małą przestrzeń.

 

 

***

 

joanna real