Bye Bye Summer

Rozpieszczeni do cna tegorocznym latem, wkraczamy w nową porę roku, w równie pięknej scenografii, jaką przygotowała dla nas łaskawa Matka Natura. Czuję, że wykorzystałam każdą chwilę wakacji, najlepiej jak potrafiłam, a mimo to, nie nacieszyłam się jeszcze promieniami słońca. Niczym spragnione wrażeń dziecko nie przepuszczę żadnej okazji, by podtrzymywać słoneczny klimat tak długo, jak to będzie możliwe. Kilka dni temu miałam okazję wypróbować najnowszego SUV-a Opla – Crossland X i postanowiłam podzielić się z Wami wrażeniami. Nie zastanawiając się długo, rzuciłam hasło "jedziemy na piknik, żegnamy lato", a cała czwórka, na czele z psem, czekała na mnie już w aucie, ze spakowanym ekwipunkiem. Zawsze, gdy planujemy wyjechać gdzieś za miasto, staramy się zabrać ze sobą jak najwięcej przedmiotów, pozwalających nam na spędzenie czasu na świeżym powietrzu. Fil pakuje zwykle piłkę nożną, rakietki do badmintona i frisbee. Córka ma zawsze ze sobą komplet lalek, które zwykle robią to, co my, gumę do skakania i druciki do utrwalania uplecionych na łące wianków. Radek natomiast ma zwykle misję nauczenia psa nowych sztuczek, dodatkowo jest niesamowicie rodzinnym mężczyzną i tatą, który marzy o zaszczepianiu pasji swoim dzieciakom. Pokazuje im więc mnóstwo sposobów na spędzenie czasu bez telewizora, z racji tego, że żyjemy nad morzem, zachęca młodych do uprawiania sportów wodnych i zazwyczaj nie rusza się nigdzie bez zestawu latawców do kite'a, bo może będzie wiało i wielką szkodą byłoby z tego nie skorzystać.  Na końcu łańcucha bagażowego jestem ja, pakująca koce, siedziska, kosz piknikowy z całą zawartością, akcesoriami do przygotowania ulubionej lemoniady i przekąskami, które można spożyć razem w formie sałatki lub osobno – jako orzeźwiające snacki. Do tego oczywiście zestaw ciepłych bluz, by niespodziewana zmiana temperatury, nie pokrzyżowała nam planów. Sami widzicie, że nawet spontaniczny wypad za miasto, wiąże się ze sporą logistyką względem umieszczenia wszystkich tych pakunków w przestrzeni samochodu – mając na uwadze, to, że Traffka, która na szczęście zabiera ze sobą maksymalnie jedną ulubioną zabawkę – jedzie z nami w bagażniku. Rozumiecie zatem, jak ważna jest dla nas pojemność auta. Kiedyś najważniejszy był dla mnie kolor : ) … dziś priorytetem jest ilość miejsca, udogodnienia w postaci nawigacji i intuicyjnego menu, dzięki któremu jazda będzie czystą przyjemnością. 

Ten miejski SUV znakomicie sprawdził się także na wiejskich drogach. Wyjątkowo pojemny bagażnik jak na tę klasę auta. Do tego bardzo pomocny asystent pokładowy, który odpowie na wiele pytań i stylistyka, która dla mnie osobiście ma duże znaczenie. To wymarzone auto rodzinne. Wymyśliliśmy sobie, że zjemy kolację na łonie natury, delektując się zachodem słońca. Chwila, podczas której niebo promienieje ogniście złotą łuną, towarzyszyła nam w czasie wieczornego piknikowania. Miejsce, na które zdecydowaliśmy się tym razem, znajduje się nieopodal naszego domu. Wschody słońca witamy najczęściej z brzegów piaszczystych nad morzem, zachody natomiast, najlepiej jest obserwować z perspektywy wzgórz i łąk, których w Trójmieście nam nie brakuje. Na piknik zabraliśmy wspomniany już wcześniej kosz wyposażony w talerzyki, sztućce, szklanki i ulubiony przez moich małych podróżników zestaw do tworzenia własnych kombinacji lemoniady. Duże naczynie z kranikiem, ustawione na drewnianym stojaku, sprawdza się też doskonale w domu. Dzięki możliwości tworzenia własnych przepisów na wodę smakową, skomponowaną z owoców i ziół, moje dzieci piją wody znacznie więcej niż dotychczas (kupić możecie w home&you tu).

Mam wielką nadzieję, że relacja z naszej wycieczki zachęci Was do organizowania sobie czasu na łonie natury…enjoy!

 

Wpis powstał we współpracy z Oplem.

beata kwiatkowska

Ale Wam się upiecze

Pieczenie nigdy nie było moją mocną stroną. Moja siostra zawsze pomagała mamie w domowych wypiekach, ja bardziej specjalizowałam się w sprzątaniu. Nie znaczy to, że w ogóle nie używam piekarnika. Wręcz przeciwnie! Używam go bardzo często, bo nie mam kuchenki mikrofalowej, więc piekarnik pełni funkcje zarówno opiekacza, jak i podgrzewacza.

Kiedy Samsung poprosił nas o test piekarnika Dual Cook FlexTM z dzielonymi drzwiami, byłam ciekawa, co nowego pojawiło się na rynku od momentu, kiedy sama mój kupowałam. Pamiętacie, że w poprzednim wpisie pisałyśmy o przechowywaniu żywności? Dlatego naturalnym dopełnieniem lodówki wydaje nam się piekarnik, który pomoże wydobyć pełnię smaku z zawsze świeżych produktów.

Jego zaawansowane funkcje jak np. Dual Cook sprawiają, że możemy piec dwie, nawet zupełnie różne potrawy w tym samym czasie. Piekarnik ma specjalnie przystosowane do tego dzielone drzwi, które pozwalają otwierać połowę lub cały piekarnik w zależności od potrzeb. Dla moich niejadków to podstawa. Niestety jestem na etapie życia, gdzie muszę przygotowywać dla każdego inną potrawę: Jorge lubi mięso, ja raczej jem potrawy z warzyw, Róża i Leo uwielbiają ciasta. Teraz podczas jednego cyklu mogę w końcu wykarmić całą moją wymagającą rodzinę. Co ważne, dzięki separatorowi zapachy potraw nie przenikają się, więc nawet duet w postaci ryby i sernika jest możliwy!

Dzięki połączeniu z lodówką pieczenie w tym piekarniku jest prostsze niż kiedykolwiek. Jeżeli skorzystamy z jednego z przepisów z Family HubTM, to automatycznie nasz piekarnik zapamięta ustawienia pieczenia: dobierze tryb pieczenia i temperaturę zgodną z przepisem. Możemy też zaprogramować piekarnik na konkretny przepis i nie musimy marnować czasu, biegając co chwilę do kuchni, by dostosować temperaturę. Może to mniej istotne, jednak dla mnie ważny jest ten aspekt, że sprzęty pochodzą z tej samej rodziny – dzięki czemu mogą wzajemnie się komunikować (na przykład lodówka stanowi prawdziwe centrum zarządzania innymi urządzeniami), a poza tym po prostu do siebie pasują. Estetyka to podstawa w naszym zawodzie i oprócz zaawansowanych funkcji sprzęty, które używamy i polecamy Klientom, powinny być też ładne.

Dzięki technologii czasem mamy na początku trochę więcej pracy, zapoznając się z funkcjami nowego lodówki czy piekarnika, jednak korzyści są na tyle kuszące, że warto wczytać się w instrukcję, aby wygospodarować wolną chwilę dla siebie i w spokoju móc cieszyć się kieliszkiem zimnego białego wina. Przekonałam Was?

Wpis powstał we współpracy z Samsung.

asia real

POKÓJ PRAWIE NASTOLATKA

Nie sądziłam, że czas zmian w pokoju mojego syna nadejdzie tak szybko…ba! Sądziłam, że tapeta w miętowo białe romby, którą wybierałam, kiedy wprowadzaliśmy się do domu, przetrwa przynajmniej do okresu nastoletniego. Dziś wiem, jak bardzo się myliłam. Chyba każdy, kto ma dzieci, musi doświadczyć tego zjawiska na własnej skórze i przekonać się, że nie ma czegoś takiego jak ponadczasowa aranżacja pokoju dziecięcego…chyba że nasze dziecko nie ma wybujałej fantazji. Moje niestety mają: ).

Zdążyliśmy już dwukrotnie zmieniać łóżko u Filipa, biurko i szafkę na tak zwane szpargały. Najpierw miało być łóżko, które rośnie razem z dzieckiem, następnie piętrowe. Tu na szczęście czułam, że za chwilę upodobanie się zmieni i postawiłam na fenomenalny wynalazek IKEA-dwustronny stelaż KURA-chyba klasyk już w ofercie produktowej IKEA. Tapeta poszła w niepamięć, a mój syn zmienił swoje upodobania o sto osiemdziesiąt stopni. Jak to-się pytam! Kiedy? Przecież niedawno był zagorzałym fanem Psiego Patrolu, a dziś słucha rapu i chce jechać na koncert hiphopowy za ocean…na który sam znalazł sobie bilet…o Panie! Sami rozumiecie zatem, że zaprojektowanie nowego pokoju nie jest już rutynowym działaniem, bazującym na wyszukanych w internecie inspiracjach…to już projekt, który trzeba skonsultować z młodzieńcem.

Pracując nad zmianami w pokoju Filipa, postanowiliśmy zacząć od zaktualizowania informacji na temat trendów w wystroju, w czym nieocenioną pomocą była książka Little Big Rooms, z mojej ulubionej księgarni internetowej Bookoff. W książce znajdziecie niezwykle pomysłowe rozwiązania, niestandardowe koncepcje na aranżację pokoi dziecięcych dla mieszkańców w każdym wieku. To dzięki tej książce, zdecydowaliśmy o przemalowaniu strefy łóżka na inny kolor niż pozostała część pokoju, dzięki czemu skos przestał zupełnie przeszkadzać, a stał się swoistą zaletą Filipowego pokoju.

Nadszedł czas, by pokazać Wam najbardziej zwariowaną część pokoju młodego niedoszłego nastolatka… jesteście gotowi? Po pierwsze genialna fototapeta. Wzór Filip wybrał sam z internetowych inspiracji, wysłaliśmy zamówienie do Pixers i po kilku tygodniach trzymaliśmy przepiękną fototapetę, a efekt jej użycia możecie podziwiać na kolejnych zdjęciach. My zdecydowaliśmy się na opcje fototapety samoprzylepnej, z uwagi na możliwość łatwego samodzielnego montażu bez użycia kleju. Do tej pory, standardowe fototapety drukowane były na grubych, mało estetycznych płatach, a ich zdzieranie wiązało się ze zniszczeniem znacznej części powierzchni, na jakiej zostały umieszczone. Nowoczesne materiały takie jak winyl czy Pixerstick dają możliwości, o jakich wcześniej można było tylko marzyć. Zmiana wzoru w pokoju dziecka nie musi zatem w przyszłości wiązać się z bałaganem i pyłem…a to z punktu widzenia zmieniających się na przestrzeni lat upodobań dzieci, jest bardzo dużą zaletą. Zatem z łatwością przykleiliśmy z synem wzór i ani ja, ani Filip, nie spodziewaliśmy się, że efekt będzie tak fantastyczny.

Po drugie-drabinka gimnastyczna. Zdobyłam ją na allegro. Jest tam sporo takich produktów o różnych szerokościach, długościach i kolorach. Przymocowaliśmy ją na ścianie i teraz dzieciaki wspinają się po niej pod sam sufit, a ja korzystam i robię codziennie „brzuszki” budząc filipa na śniadanie. Uwielbiam łączyć przyjemne z pożytecznym : ).

Po trzecie kosz do piłki. Koszykówka nie jest ulubionym sportem Filipa, powiedziałabym nawet, że się nią nie interesuje, ale…odkąd zamocowaliśmy u niego w pokoju kosz do piłki-zabawom w rzut do celu nie ma końca (kosz z IKEA, z limitowanej serii, już raczej nie ma go w sklepach).

Odświeżenie pokoju nie musi być remontową zmorą i karkołomną przeprawą przez hale z meblami i dekoracjami. Wystarczy odrobina fantazji by mała zmiana w efekcie stała się wielkim projektem.

I jeszcze jedno. Poznajcie naszego nowego członka rodziny. Na razie napisać mogę, że jest uroczy, milusi i pachnący, że świetnie dogaduje się z Traffką i nazywa się Hajs. Jego postać przedstawię Wam w osobnym poście już wkrótce!

 

beata kwiatkowska

 

 

 

 

 

 

Witaj w domu! Czyli kilka słów o aranżacji przedpokoju.

Coraz częściej widzimy, że projektując mieszkanie, najmniej uwagi skupiamy na przedpokoju. Tu dbamy w zasadzie tylko o szafę, by zmieściła jak najwięcej kurtek i płaszczy, zatem przykładamy wagę do funkcjonalnego aspektu tego pomieszczenia. A dlaczego? Wszak przedpokój to nasza wizytówka, to część mieszkania, która wita nas i gości, która wprowadza nas do domu lub mieszkania. Nie od dziś wiadomo, że pierwsze wrażenie jest najistotniejsze…dlatego warto pomyśleć nad aranżacją również tej strefy. O przedpokoju miałyśmy okazję opowiadać niedawno na żywo, w programie emitowanym na fanpage Dekoral (kolejna emisja już 29 sierpnia, zapraszamy 🙂 ). Jeśli macie ochotę, możecie posłuchać naszego spotkania na oficjalnym fanpage Dekorala, czyli TU. Znajdziecie odpowiedzi na pytania trudne, dotyczące mało ustawnych stref wejścia – czyli przedpokoju wąskiego lub w kształcie litery L. Opowiadamy o barwach korzystnych dla tego typu pomieszczeń, które najczęściej narażone są na brak okna. Zatem, by się nie powtarzać, zapraszamy na emitowany live (link podałam wcześniej w tekście).

Dziś postanowiłam konsekwentnie trzymać się tematu mieszkania, które mam wrażenie, urzekło wielu z Was. Po ostatnim poście dotyczącym sypialni utwierdziłam się w przekonaniu, że nawet najbardziej szalone osobowości ostatecznie stawiają na naturalną paletę barw we wnętrzu i w takiej najlepiej się czują. Oczywiście, jestem za tym, by dodawać akcenty kolorystyczne, ale to temat nie na dziś. Dziś sprezentuję Wam gotowy przepis na prostą i uroczą strefę wejścia. Dominuje w niej biel, akcentem są czarne dodatki, a całość ocieplają naturalne materiały w postaci drewnianego stołka z Home&You, który notabene ostatnimi czasy ma coraz ciekawsze meble w swojej kolekcji i plecionego lampionu. Dla jednych baza wyjściowa, dla innych urokliwy i minimalistyczny, witający blaskiem hol. Zapraszamy.

Oto obiecany moodboard do dzisiejszej stylizacji. Pod planszą znajdziecie numerki, klikając na nie, zostaniecie przekierowani do konkretnego produktu. Jestem ciekawa co myślicie o dzisiejszej aranżacji 🙂 

Produkty użyte do aranżacji: 1 , 2 , 3 , 4 , 5 , 6 , 7 , 8 , 9 , 10 , 11