Your home should tell the story of who you are and be a collection of what you love.

Nate Berckus

coraz bliżej święta

 

W tym roku protestuję. Postanowiłam w żadnym stopniu nie ulegać bożonarodzeniowej gorączce, nie odkładać zakupów i przygotowań na ostatnią chwilę. Do tego, nie wiem, czy uwierzycie, ale dziś skończyłam zamawiać ostatnie prezenty pod choinkę dla najbliższych. Wyjątkowo również w tym roku postanowiłam wysłać kartki świąteczne do wszystkich, którym co roku składam życzenia via sms. Zatem moi Drodzy – nie będzie już śmiesznego snapchata z twarzą Mikołaja lub elficy. Zaglądajcie do swoich skrzynek pocztowych przed domem moje Ciocie i Wujkowie : )

Nie zamierzam też zaglądać do żadnego centrum handlowego, w którym tłumy tak sparaliżowały moją kreatywność rok temu, że zapomniałam co dla kogo mam nabyć i przyniosłam do domu masę niepotrzebnych przedmiotów, bazując na najgorszej na świecie zasadzie… "żeby było".

Wszystkim, którzy borykają się pomysłami na świąteczny podarunek, podam dziś przykłady trzech niezwykle uniwersalnych rzeczy, które ucieszą dosłownie każdego. Mam nadzieję, że pomogą Wam w podjęciu decyzji i uniknięciu zbędnego stresu.

Pierwszy pomysł na prezent wpadł mi do głowy niejako przypadkiem i z potrzeby własnej. Znacie pewnie ten problem, że zdjęć w formie cyfrowej mamy tysiące, bo to przecież świetna pamiątka, tylko kto je potem ogląda… Po pierwszych pięćdziesięciu mamy dość. Prawda jest taka, że jakoś w komputerze już nie mają takiego uroku. Zamarzył mi się album, w którym mogłabym mieć rodzinne fotki, przywołujące miłe wspomnienia. Oczywiście chciałam również, żeby był ładnie wykonany, żeby można było bez wstydu pokazać  go znajomym : ) Naprzeciw moim oczekiwaniom wyszedł Colorland ze swoim pomysłem na zatrzymanie chwil i ich odpowiednią oprawę. Star Book to fotoksiążka, do której dowolnie wybieramy zdjęcia, składamy zamówienie i otrzymujemy gotowy album ze zdjęciami cudownej jakości, wydrukowanymi na papierze z fotograficznym połyskiem. Nawet nie wiecie ile przyjemności mi i mojej rodzinie sprawiło oglądanie tego albumu i przeżywanie wspaniałych momentów z naszego życia na nowo. I tak rozmyślając o świątecznych upominkach, pomyślałam, że na pewno byłby to prezent, z którego bym się ucieszyła. Star Book to jeden z tych podarunków, do których zawsze chętnie się wraca. W związku z tym, jako samomianowany pomocnik Mikołaja, proponuję Wam rozważenie tego pomysłu. Jeśli znacie dobrze osobę, której taką niespodziankę chcecie sprawić i dysponujecie dostępem do jej zdjęć lub jesteście w stanie podstępnie je wykraść, myślę, że nie powinniście się wahać!

Kolejnym bardzo dobrym pomysłem na prezent są świece zapachowe. To sprawdzony i uniwersalny upominek, który daje dużo radości. Uwielbiam ten moment, kiedy przekraczam próg domu i jeszcze czuję unoszący się w powietrzu ulubiony aromat. Zapachy mają tę wspaniałą właściwość, że potrafią wywoływać miliony skojarzeń i miłych wspomnień, wprowadzają nas w doskonały nastrój i nadają naszemu domowi przytulnego klimatu. W zasadzie śmiało mogę powiedzieć, że mało kto ich nie lubi, kluczowe jest tylko dobranie zapachu do upodobań obdarowywanego. Z jednej strony wybór jest teraz tak duży, że na pewno każdy znajdzie coś dla siebie, a nam bez problemu uda się trafić w gust bliskich, z drugiej jednak ważne jest wybranie świec dobrej, sprawdzonej jakości. Sama używam świec zapachowych namiętnie, lubię aromaty nienachalne i naturalne, dobrze też jeśli zapach utrzymuje się długo. Mój zmysł powonienia idealnie zgrywa się ostatnio z zapachem Moroccan Argan Oil, ale wybór nut zapachowych jest ogromny, dla wielbicieli znajdą się też typowo świąteczne kombinacje aromatów. Wyobraźcie sobie dom wypełniony zapachem goździków, cynamonu czy miodowych pierników, od razu czujemy świąteczny klimat. Dużym plusem jeśli ma estetyczne opakowanie, taka świeca sama w sobie będzie już dekoracją, no i na prezent nadaje się idealnie. Ja lubię sobie ustawić świece na zmyślnej podstawce, na której przy okazji leżą również ciasteczka do pochrupania przy wymyślaniu oryginalnych życzeń świątecznych. Taka podstawka ma za zadanie nie tylko stabilizować podłoże, zwłaszcza gdy pisanie odbywa się na łóżku : ), ale również powinna mieć walory estetyczne i dekoracyjne. Swoją wybrałam ze względu na urok dębowego drewna, z którego jest wykonana- i uwaga- może służyć również jako talerz. A gdybyście mieli problem z wyborem prezentu dla wielbiciela natury, świetnie się nada!

 

Na koniec zostawiam mój patent, zawsze trafionym prezentem na mojej liście jest…pościel. Cudownie naturalna, koniecznie dobrej jakości, najlepiej lniana, dzięki czemu latem zapewnia przyjemne uczucie chłodu, a zimą dodaje nam ciepła. Właśnie taka, w której każdy może się zrelaksować. Od niedawna sama odpoczywam w pościeli Illetto wykonanej z organicznego i zmiękczanego polskiego lnu. Jest całkowicie naturalna, antyalergiczna i antybakteryjna. Dlatego też postawiłam na nią w pokoju moich dzieciaków. A tym, którzy obawiają się trwałości lnu, mogę tylko podpowiedzieć, że poszewka lniana na kołdrę jest do dwóch razy bardziej wytrzymała niż bawełniana. Wraz z jej użytkowaniem staje się jeszcze bardziej miękka. Dodatkowo pled, którym można miło się okryć, pisząc świąteczne życzenia.

Ja już jestem na finiszu życzeniowo-prezentowych przygotowań i kiedy oszalałe tłumy z dzikim wzrokiem, będą uganiać się po sklepach, ja pijąc kakao i kiwając stopami w bamboszach, będę czytać ulubioną książkę. Czego i Wam moi Drodzy życzę!

 

 

beata kwiatkowska

MIESZKANIE NA KAŻDĄ KIESZEŃ – minimalizm oswojony

Minimalizm we wnętrzach jest wciąż mocno trzymającym się trendem, dlatego dziś chcemy Wam zaprezentować mieszkanie utrzymane w takim właśnie charakterze. Minimalizm nie musi oznaczać sterylności i surowości pozbawionej dozy ciepła. Wręcz przeciwnie! Może sprawiać bardzo przytulne wrażenie, ale z zachowaniem czystości i prostoty form. Jak przystało na wpis z cyklu "Mieszkanie na każdą kieszeń", prezentujemy też dwie wersje cenowe wyposażenia i dodatków, które pozwolą na osiągnięcie podobnego efektu przy różnej zasobności portfela. Jesteście ciekawi? No to zaczynamy!

Wnętrza w stylu minimalistycznym niekoniecznie muszą oznaczać biel, pustkę i kojarzyć nam się z poczekalnią u dentysty lub hangarem lotniczym. Mogą oznaczać po prostu brak zbędnych dodatków, proste formy, harmonijne zestawienia kolorów w oparciu o paletę bieli, szarości czy beży i wrażenie przestrzeni, nawet w mniejszych mieszkaniach. Nieprzeładowanie dodatkami i ich zbyt ozdobnym stylem też jest istotne, jeśli chcemy utrzymać wrażenie harmonii. Nie bez przyczyny wciąż lubimy ten trend w aranżacji, Polska nie należy do krajów pławiących się w słońcu, a zastosowanie jasnych kolorów, lepiej odbijających światło, pozwala nam utrzymać go w mieszkaniu trochę więcej. Jak zwykle przy zastosowaniu prostej palety barw kluczowy jest akcent, czarne dodatki pozwalają uniknąć monotonni barw i przez kontrast uwypuklić je na tle jasnych ścian. Warto położyć ten akcent na przedmioty, które chcemy pokazać, piękne fotele w kontrastującym kolorze będą widoczniejsze, a lampa o ciekawym kształcie będzie bardziej przykuwać wzrok. Interesująco w takich wnętrzach prezentują się lampy wiszące ze szklanymi kloszami jak np. Azzardo Amber Milano, które nadają wyrazistości i charakteru. Namawiam Was do stosowania tego zabiegu, bo jeden ciekawy dodatek potrafi całkiem zmienić nasz odbiór danego pomieszczenia. Tutaj dodatkowo look został podkręcony czarną lampą stojącą, obrazami w czarnych ramach i przywodzącą na myśl industrialne klimaty, metalową konsolą. A co sprawia, że wnętrze, mimo że prosto urządzone sprawia ciepłe i przytulne wrażenie? Przede wszystkim moje ulubione tekstylne dodatki : ) Postarajmy się utrzymać paletę barw neutralnych, ale o różnym nasyceniu, ponieważ pozwala to na utrzymanie harmonii w pomieszczeniu, nie bójmy się natomiast eksperymentować ze strukturami tkanin, tu pozwólmy sobie na większą różnorodność. Nic tak nie ociepla wnętrza, jak puszysty pled i kilka miękkich poduszek : ), warto też dodać dywan, który oprócz walorów wizualnych, dodatkowo wyciszy pokój. Ciekawy wybór dywanów w przystępnej cenie proponuje np. VellaHome, a przecież wszyscy lubimy, siedząc boso na kanapie, opuścić nogi na miękką i ciepłą tkaninę, prawda?
Niezastąpionym materiałem przy aranżowaniu minimalistycznych wnętrz jest drewno. Jego ciepły odcień przełamuje monotonię pozostałych barw i dodaje naturalnego uroku. Tutaj w aneksie kuchennym zostały zastosowane ciekawe dodatki w postaci złotej baterii oraz blatu i płytek o bardzo modnym marmurowym wyglądzie. Może być prosto, ale nie musi być nudno! Pamiętajmy też o żywej zieleni, rośliny pięknie korespondują z drewnem i są świetnym akcentem kolorystycznym. Nie będę już wspominać o  dobrze nam znanych pozytywach obcowania z naturą, a nawet taka jej namiastka w domu pozwoli nam poczuć się lepiej.

Poniżej proponujemy dwa zestawy mebli i dodatków, które pozwolą na uzyskanie podobnego efektu w mieszkaniu, po lewej wersja niskobudżetowa, po prawej wersja dla zasobniejszych portfeli.

1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9.10.11.12. 

Co sądzicie o oswajaniu minimalizmu? Jesteście za, czy może już inne aranżacje Was kuszą i nęcą? Dajcie koniecznie znać!

Źródło zdjęć.

beata kwiatkowska

Metamorfoza salonu w dwóch odsłonach

Wiem, że lubicie metamorfozy, zmiany, nowe dekoracje. Mogę się założyć, że każda z Was, szczególnie w tym zimniejszym okresie, chodzi po mieszkaniu i myśli – co by tu zmienić, skanując przy tym każdy metr kwadratowy salonu, sypialni i wszystkich innych pomieszczeń domostwa. Najprostszym sposobem na zmianę jest wszystkim doskonale znane przestawianie mebli. O tak! Sofa pod oknem po czasie wędruje w miejsce stołu, który niepostrzeżenie również może zmienić swoje położenie na korzyść innego mebla. Mniej pokorni chwytają za pędzel i farbę, zmieniając kolor ściany w swoim salonie na ulubiony odcień – często pod nieobecność pozostałych domowników. Na szczęście są prostsze i lżejsze metody na zmianę charakteru wnętrza, które wcale nie muszą wiązać się z remontem, czy wizytą stolarza. Dziś przedstawię Wam dwa sposoby na metamorfozę – jedną bardziej skandynawską a drugą ciut bardziej elegancką…aby uniknąć określenia glamour, którego osobiście nie lubię używać. 

Zacznijmy zatem od tej bardziej eleganckiej aranżacji, w której główną rolę gra szlachetna szmaragdowa zieleń, materiały: welur, satyna, cekinowe detale i srebro przy dodatkach ceramicznych i oświetleniu. Zauważcie, że całość nie daje wrażenia przesadnie strojnego, a to dzięki kontrastom i czerni, które wyostrzają ten szykowny look. Dodatki, mimo że nie są drogie – wyglądają, jak by były z wyższej półki, a gwarantuje Wam, że raz na jakiś czas nasz portfel może sobie pozwolić na takie szaleństwo. 

Oto, na co postawiłam w pierwszej metamorfozie:

1. Poduszki – jak już wspomniałam, materiałem dominującym są: satyna, welur, cekiny. To tkaniny, które podbijają kolory, nadają mu szlachetniejszego looku. Poduszki widoczne na zdjęciu są z różnych sieciówek: H&M Home, Home&You, Altom. Ceny od 39 do 59 zł

2. Obraz – taki dodatek jest w moim odczuciu wisienką na torcie. W tym przypadku nadaje charakteru całej aranżacji i sprawia, że cekinowy w odbiorze look, staje się przystępny dla wielbicieli również skandynawskich inspiracji. Fotoobraz można stworzyć samemu na stronie  Colorland.pl, w trzech prostych krokach. Niecierpliwych zapraszam do zakładki z gotowymi grafikami przygotowanymi do druku w różnych rozmiarach, z opcją kilku kolorów bardzo solidnych ram. Taki gotowy fotoobraz wysyłany jest do nas w ciągu trzech dni roboczych, więc bardzo szybko w kontekście nieszablonowej dekoracji. Cena obrazu w zależności od wymiarów zaczyna się od 29 zł w formacie 20 x 30 cm. Format prezentowany na naszym zdjęciu jest obecnie w promocji i kosztuje 89 zł. 

3. Świece: zdaje się, że ich nigdy nie za wiele i są pięknym dodatkiem do każdego wnętrza. W tym przypadku postawiłam na świecę w eleganckim ceramicznym opakowaniu. Możecie ją również znaleźć w H&M Home.

4. Oświetlenie. I teraz moi mili, na pewno znacie to z własnego doświadczenia, że największą przeszkodą w zmiany ustawienia mebli jest – oświetlenie sufitowe. Wiem to z autopsji, dlatego w obecnym salonie korzystam z bardzo neutralnego oświetlenia sufitowego, zrezygnowałam ze stałego punktowego oświetlenia na rzecz lamp podłogowych, które mogą bez problemu wędrować w różne miejsce w domu. Do tej aranżacji wybrałam lampę podłogową z dwoma rozproszonymi źródłami światła, w nadal minimalistycznej formie. Elegancji dodają widoczne srebrne elementy,  a te z kolei super współgrają z przyjętą koncepcją. Lampa Kaja (www.azzardo.pl, cena 699 zł), występuje w kolorze białym, który lepiej sprawdziłby się w takim looku, jeśli ustawiona byłaby na szarym tle. 

5. Porcelanę, którą widzicie na zdjęciu, dostać można w Home&You, w bardzo przystępnej cenie.

Czas na drugą odsłonę w stylu bardziej cozzy, zwanym popularnie stylem skandynawskim. Przejdźmy do specyfikacji  🙂

1. Materiały: oczywiście futra, bawełna, filce. Kolorystyka bardzo naturalna, nienachalna, w której jedynym akcentem jest czerń. Zakupione w H&M Home, wraz z futerkowym pledem.

2. Dekoracja ścienna: kolejna odsłona fotoobrazu, tym bardziej dla twórczych dusz, którym nurt hygge nie jest obcy. W ramie fotoobrazu możemy ułożyć kompilacje zdjęć naszej rodziny, przyjaciół, pupili, czy uwiecznionych widoków z wakacji. Taka praca jest nie tylko świetnym pomysłem na spersonalizowanie aranżowanej strefy. To po pierwsze wspaniała pamiątka i prezent, dzięki któremu, w czasach kiedy zapominamy o albumach ze zdjęciami (niestety), nasze ulubione wspomnienia mogą znaleźć się tam, gdzie najczęściej relaksujemy się bez komputera. Fotoobraz, który widzicie, pożyczyłam od Asi (to informacja dla tych, którzy mogliby pomyśleć, że mam jej zdjęcia na ścianie w salonie zamiast swoich : ) ). Zapraszam do tworzenia takich kompilacji, to świetny pomysł zarówno na dekorację ścienną jak i na prezent świąteczny dla bliskich. Ze swojej strony mogę dodać tylko, że jakość druku jest naprawdę bardzo wysoka. ( colorland.pl  – cena w zależności od formatu, od 39 zł za format 30 x 30 cm).

3. Oświetlenie: Tu postawiłam na ciut bardziej minimalistyczną lampę podłogową, w której przeważają czarne materiały. To model droższy, ale funkcjonalność w postaci regulowanej wysokości (zakres od 120 do 220 cm)  i solidne wykonanie przemawia bardzo na tak  (azzardo.pl cena 1359 zł).

4. Świece: w tym stylu stawiamy na surowe dodatki, świece najlepiej bez niepotrzebnych ozdobników. Ładnie wyglądają metalowe lampiony (np. z Altom.pl – 27,80 zł )

5. Porcelana –  im bardziej neutralna, tym lepiej. Duży kubek, którego użyłam do sesji ma już kilka lat i kupiłam go w Starbucks. Jest dla mnie symbolem czasu dla siebie. Mój mąż wie, że jeśli robię w nim herbatę, to znaczy, że szykuje się dłuższa chwila relaksu na kanapie.

Jakie są Wasze sposoby na szybkie metamorfozy? Podzielcie się. Wasze rady mogą być zbawienne zwłaszcza dla tych, którzy mieszkania wynajmują i nie mogą wprowadzać wielkich rewolucji. Czekam na Wasze komentarze : )

beata kwiatkowska