Your home should tell the story of who you are and be a collection of what you love.

Nate Berckus

I nadeszła jasność

Kocham mój dom, jest spełnieniem moich największych marzeń. Nigdy nie zapomnę, jak jeździłyśmy z Beatą po zakamarkach Polski, obsługując Klientów z południa, a ja wzdychałam za każdym razem, kiedy na horyzoncie pojawiała się mała zrujnowana chatka. Serce biło mi szybciej, a Beata nie mogła się nadziwić, czemu osoba o wzroście 180 cm, chce mieszkać w takiej chałupince. To Ona również zauważyła siłę podświadomości, odwiedzając mnie parę lat temu po kupieniu domu, komentując przy kawie, iż jest to niesamowite, że w Trójmieście i to jeszcze całkiem przypadkiem, udało mi się znaleźć dokładnie taki domek, o jakim marzyłam. 

Jednak marzenia mają to do siebie, że nie wszystko można przewidzieć. W mojej wizji przytulnego małego domu nie było widać niestety, że jest w nich dość mało światła. Wynika to z tego, że strop ma 240 cm na górnej kondygnacji i 260 cm na dolnym pietrze. Kolejnym ograniczeniem jest oczywiście ilość okien. Mimo że na dole mamy je z trzech stron świata, to brakuje okna od kluczowej, czyli południowej strony. U góry natomiast, ze względu na to, że jest to dom bliźniak o dwuspadzistym dachu, okna wychodzą na wschód, jedynie w pokoju Róży poprzedni właściciele zamontowali dodatkowe okno, aby doświetlić dość mały i ciemny pokój. W drugiej sypialni natomiast tego okna brakuje i dawno marzyło mi się, aby takowe dorobić.
 

Długo głowiłam się i poszukiwałam intensywnie różnych rozwiązań, które sprawią, że poddasze stanie się jasne i będzie się wydawało bardziej przestrzenne. Usunęłam wszystkie wyższe meble w pokoju, aby nie blokowały dostępu światła i żeby sprawiał wrażenie bardziej przestronnego. Wymieniłam wszelkie dodatki na jasne, wręcz białe, aby lepiej odbijały światło. Te zabiegi pomogły, jednak ciągle to nie było to. W końcu zdecydowałam się na jedyną skuteczną koncepcję – montaż okna dachowego. Dzięki takiemu rozwiązaniu możemy zyskać w pomieszczeniu, po pierwsze o wiele więcej światła, co jak wiemy, na naszej szerokości geograficznej ma ogromne znaczenie, po drugie, dodatkową wentylację. Mnie zainteresował system VELUX ACTIVE, który oferuje innowacyjne rozwiązanie, zwłaszcza dla tak zabieganych osób, jak ja. W nawale codziennych obowiązków ciężko jest pamiętać jeszcze dodatkowo o wietrzeniu pomieszczeń (tu jestem maniakiem i biedny Jorge ciągle narzeka, że w domu jest zimno) czy zaciąganiu rolet, a jak to poddasze, latem nagrzewa się do czerwoności. A przecież wiemy, że w wywietrzonym pokoju śpi się przyjemniej i jest to zdrowsze dla naszego organizmu, zwłaszcza w sezonie grzewczym, kiedy powietrze jest strasznie suche, a roztocza szaleją. Jak miło byłoby mieć asystenta, który podczas naszej nieobecności w domu, zrobiłby to za nas.

Okazuje się, że jest to możliwe, hurra! Obawiałam się, że taki system sprawdzi się tylko w tzw. domach inteligentnych, ale okazało się, że jest to rozwiązanie użyteczne w każdym domu z elektrycznymi oknami dachowymi. VELUX ACTIVE to inteligentny system oparty na czujnikach, które pobierając dane o jakości powietrza wewnątrz domu oraz o aktualnej pogodzie na zewnątrz, samodzielnie steruje oknami i roletami. System bierze pod uwagę temperaturę i wilgotność powietrza oraz poziom dwutlenku węgla i na podstawie tych parametrów automatycznie reguluje otwieranie i zamykanie okien dachowych, oraz rolet wewnętrznych i zewnętrznych.

Co zyskujemy? Automatyczne wietrzenia pokoju gdy tylko jakość powietrza się pogorszy, co zarejestrują czujniki, oraz ochronę przed nagrzewaniem podczas gorących dni, gdy tylko z najbliższej stacji pogodowej przyjdzie informację o zbliżającej się fali upałów, system automatycznie zamknie rolety, mało tego, całym systemem możemy sterować za pomocą smartfona! Nie mniej ważna dla mnie jest możliwość samodzielnego zaprogramowania – nie muszę wzywać specjalisty za każdym razem, gdy chcę zmienić ustawienia. Sprytne, prawda? To jest asystent domowy na miarę naszych czasów, koniec ze stresowaniem się czy zamknęłam okno przed wyjściem do pracy, bo przecież zbliża się ulewa, albo czy wyzionę ducha po powrocie, bo padł akurat rekord gorąca. Chcemy mieć więcej światła w pokoju, ale nie chcemy zamienić go w szklarnię : )

W takim razie pogrzeję się jeszcze chwilę w ogródku i  siadam do projektu mojego pokoju, a Wam życzę miłego, jasnego życia…

asia real

Westwing premiera nowej kolekcji

Podczas projektowania i aranżacji wnętrz często spotykamy się z koniecznością znalezienia złotego środka między estetyką i stylem aranżacji a budżetem, jaki mamy do dyspozycji. Sztuka kompromisu jest nam znana nie tylko na polu relacji damsko-męskich, ale i zawodowo : ) Oczywiście nie zawsze tańsze dodatki czy meble oznaczają gorsze, ale jeśli marzy się nam wnętrze o bogatym charakterze, a do dyspozycji mamy ograniczone środki? No cóż… wtedy z trudnym słowem na "kompromis" musimy się zapoznać lepiej, ale oczywiście nie kosztem jakości! Sztuka to właśnie znalezienie przedmiotów, które będą dobre jakościowo, zgodne z trendami wnętrzarskimi i pasujące do charakteru wnętrza, no i oczywiście przystępne cenowo. Pilnie więc śledzimy nowości i premiery na rynku, poszukując kolekcji, które będą łączyć w sobie te cechy i znajdą złoty środek między funkcjonalnością i jakością a korzystną dla portfela ceną. Dlatego właśnie naszą uwagę zwróciła premiera najnowszej kolekcji mebli i dodatków Westwing Collection, która dostępna jest na WestwingNow. Okazuje się, że te zasady mogą iść w parze, mało tego, kolekcja ta  powinna zainteresować wszystkich miłośników wnętrz, ponieważ jest w stanie wnieść odrobinę luksusu do naszego życia codziennego. Jesteście ciekawi czy piękny wygląd i rozsądna cena mogą iść w parze?

Zespołowi kreatywnemu firmy w pierwszej autorskiej kolekcji udało się połączyć wysokie standardy jakości i najnowsze trendy w designie z przystępną ceną. W kolekcji składającej się z około 1500 produktów znajdziemy meble, dywany oraz oświetlenie, ale również porcelanę i przedmioty dekoracyjne, nas zachwyciły przede wszystkim materiały, na których bazowali twórcy kolekcji. Znajdziemy tu piękne aksamity o bardzo ciekawej kolorystyce, marmur oraz metal, przy zastosowaniu tak dekoracyjnych i bogatych wizualnie materiałów, zachowano jednocześnie klasyczną formę, dzięki czemu powstała kolekcja nowoczesna o ponadczasowym charakterze. Przekonuje nas też ogromna uniwersalność części składowych kolekcji, sprawdzą się naprawdę w wielu stylach aranżacyjnych od Glamour, poprzez Mid-century aż po wnętrza bardziej minimalistyczne z zaznaczonym mocniejszym akcentem.

Bogactwo faktur i różnorodność materiałów sprawia, że kolekcja ma potencjał do wykorzystania w wielu aranżacjach. Dominują aksamitne fotele, kanapy i pufy w różnych kolorach, marmurowe stoliki, złote metalowe dodatki. Właśnie te akcenty nadają całości szykownego i luksusowego klimatu, mimo że forma jest prosta i bardzo nowoczesna. Kolorystyka oparta na zgaszonych różach, błękitach i zieleni jest bardzo powszechnie wykorzystywana również w stylu Scandi, więc jeśli marzy Wam się wnętrze w takim stylu, z powodzeniem możecie zastosować jeden z elementów w mocniejszym kolorze i o bogatszej fakturze, jako ciekawy akcent przełamujący monochromatyczność. Prostota formy jest w tym przypadku dużym atutem. Minimalistyczne wnętrze możemy również ożywić, stosując dodatki o różnych fakturach i z różnych materiałów. Uniwersalność zastosowania i ponadczasowość to ważne cechy, którymi powinniśmy kierować się przy wyborze mebli, w przypadku dodatków możemy bardziej zaszaleć. Wspaniale, że powstają takie ciekawe kolekcje, które mają na uwadze nie tylko ciekawy design i podążanie za nowymi trendami, ale i preferencje odbiorców, prawda? 

 

beata kwiatkowska

Table Life, znaczy Slow life

 

Jak kończysz 30 lat i w Twoim życiu pojawiają się dzieci, szukasz nowych sposobów na spędzanie czasu. Dzieci wymagają atencji, ale miło jest połączyć ich potrzeby z naszymi. Bardzo lubię spotykać się z przyjaciółmi i prowadzić bogate życie towarzyskie, dlatego sposobem na to, aby mimo rodzicielskich obowiązków nadal było to możliwe, stały się weekendowe spotkania ze znajomymi, z gotowaniem w roli głównej.

Często nasz weekend rozpoczynamy od telefonu do przyjaciół , z pytaniem ''co dziś gotujemy?". Ostatnio staramy się, aby było to coś zdrowego. Od 2 lata szczególnie zwracam uwagę na to, co jem oraz na źródło pochodzenia produktów. Jak tylko mam wolny poranek to udaję się na zakupy na ukochany sopocki rynek. Jeśli jestem zabiegana mam inny sposób na zakup zdrowych produktów – szukam w internecie gospodarstw lub sklepików, które są w stanie zapewnić mi i mojej rodzinie wysokiej jakości żywność. Przyznam, że wyszukiwanie takich perełek, staje się coraz prostsze, bo moda na zdrowy tryb życia na dobre zakorzeniła się w naszej małej subkulturze. Jest to też przyjemne i daje ogromne poczucie satysfakcji. Nigdy nie zapomnę, jak odwiedziła mnie kiedyś Przyjaciółka sportsmenka z Zakopanego z rodziną – wszyscy ze zgrozą patrzyli na nasz śniadaniowy talerz, pełen boczku, parówek i innych ''pyszności''. Magda nadal jest moim żywieniowym guru i myślę, że z dumą śledzi moje żywieniowe postępy. Nasze ostatnie wspólne wakacyjne talerze, które nie różniły się już tak znacząco od siebie, były najlepszym dowodem na to, jaką (r)ewolucję przeszłam! 
 

Podczas wspólnego gotowania, oprócz towarzystwa i zdrowego menu, równie ważna jest dla mnie oprawa zdarzenia. Celebracja pichcenia i jedzenia staje się o niebo milsza, gdy posiłek można podać w ładnym naczyniu, a na stole nie brakuje sezonowych dekoracji. Jesień jest wyjątkowo obfita w inspiracje, możemy cieszyć się bogactwem darów natury, a ja z przyjemnością dodaję ciepła wnętrzom za pomocą światła świec i miękkich, przytulnych tkanin. W tym sezonie moim faworytem późnojesiennego stołu są turkusowe serwetki, przywodzące na myśl jesienne niebo i szmaragdowe świeczniki muśnięte złotem od Altom Design. Uzupełniam dekorację jesiennymi liśćmi i kasztanami i gotowe! Lubię ten przełom pór roku, kiedy czasem o poranku czuć już zapowiedź zimy i wtedy mam nastrój na bardziej zimową porcelanę, ostatnio urzekła mnie czarno-biała w graficzne wzory tej samej marki, kojarzy mi się z zimowym lasem i bardzo spodobała się też moim dzieciom : )  

Zaczęłam zwracać też większą uwagę, na naczynia kuchenne, które wybieram. Niestety, mimo że moje poprzednie bardzo dobrze się prezentowały, okazało się, że ładny wygląd to nie wszystko. Po 3 latach użytkowania śrubki odpadały, uchwyty są ruchome, a dno wydrapane… Teraz przede wszystkim szukam tych solidnej jakości. Od niedawna w mojej kuchni królują garnki i patelnie marki Valdinox, nadające się zarówno na płytę indukcyjną, jak i gazową, a nawet do zapiekania w piekarniku. Naczynia z linii Valdinox Power są pokryte powłoką nieprzywieralną, zachowują wszystkie atuty naczyń żeliwnych, a są od nich dużo lżejsze i poręczniejsze. Gotowanie z nimi stało się prostsze i przyjemniejsze. Tym razem jestem przekonana, że trafiłam na produkty, które zostaną ze mną przez długie lata. 


To, co najbardziej lubię we wspólnym gotowaniu, to śmiechy, gwarne rozmowy, brak pośpiechu, twórczy bałagan i miłość unoszącą się w powietrzu. Innymi słowy – celebrację życia w najczystszej postaci.​

asia real