Kilka sposobów na ocieplenie minimalistycznej sypialni

O wnętrzach monochromatycznych można rozpisywać się bez końca, mimo że według niektórych są do siebie bardzo podobne. Od lat pokazujemy Wam na blogu, że zbliżona, wyjściowa paleta barw podstawowych, nie oznacza wcale braku różnorodności. Docelowo, wybierając szarość, dzięki dodatkom, możemy tę samą aranżację czynić chłodną lub ciepłą, wszystko zależy od dodatków. Wracamy zatem do ulubionego przez nas sformułowania…diabeł tkwi w szczegółach. 

Sypialnia Marty i Marka, bo o niej dziś mowa, została zaprojektowana dość bezpiecznie, a wszystko po to, by móc zmieniać jej wizerunek w zależności od panującej mody czy po prostu humoru. Co zatem zrobić by wnętrze było ciepłe, lecz nie przesłodzone?

Tekstylia to nie tylko sprawdzony sposób na ocieplenie wnętrza, lecz również najłatwiejsza i stosunkowo najtańsza metoda odmiany charakteru pomieszczenia. Wszystko zależy od tego, na jakie kolory i faktury postawimy. Miękkie pledy i poduszki pozwolą złagodzić surowość wnętrza i nadać mu przytulności, nie bójmy się dobierać różnych odcieni i faktur na tkaninach, zwłaszcza przy monochromatycznych zestawieniach. Do sypialni Marty i Marka wybrałyśmy poduszki o pięknej fakturze, wykonane z wysokogatunkowej wełny marki moyha, która w ofercie ma wiele ciekawych tekstyliów do sypialni. Zasłony na oknach sprawią, że będzie bardziej intymnie, doskonale sprawdzą się również w pokojach, gdzie mocno operuje słońce. W sypialni, jak w żadnym innym pomieszczeniu, docenimy miękkość dywanu czy chodnika na podłodze, zwłaszcza zimową porą, kiedy bose stopy nie lubią się spotykać z chłodem podłogi. Jeśli boicie się nadmiaru, postawcie na jeden mocniejszy akcent kolorystyczny o prostej formie, który przełamie monotonię barw, może to być dywan.

W czasach otaczającej nas zewsząd technologii, wszędobylskich smartfonów, w których wyświetlić i przeczytać możemy każdy tekst, zapominamy o przyjemności, jaka płynie z posiadania oraz czytania książek i albumów. Tego typu dodatków nigdy nie jest za wiele we wnętrzu. Pomijając walory estetyczne i piękne wydania, taka lektura jest zdecydowanie bardziej wskazana przed snem. Memu sercu bliższe są klasyczne wydania, w których, tak jak w Label Magazine, zawarte są bardzo wartościowe treści. Miło jest mieć na stoliku nocnym taką lekturę.

Jeśli chcemy poczuć się trochę bliżej natury i uspokoić zmysły po ciężkim dniu, wprowadźmy odrobinę zieleni do sypialni, dobrym pomysłem jest także umieszczenie zdjęć czy grafik natury. Nawet jeśli będą czarno-białe, to w ostatecznym odbiorze są ciepłe i działają na nas kojąco. Ramki do zdjęć to kolejny elementy, które mogą być ciekawym aranżacyjnym detalem i pozwolą wizualnie odmienić pomieszczenie. Możemy z nich stworzyć różne kompozycje, zmieniać ich układ, wieszać, czy też postawić na specjalnej półce, możliwości jest sporo, a więcej pomysłów możecie znaleźć tu i tu.

Wnętrzu zawsze dodają charakteru dekoracje stworzone własnoręcznie, dzięki którym czujemy,  że to właśnie nasze miejsce na ziemi, jedyne i niepowtarzalne.  Niezależnie od tego, czy sami posiadamy predyspozycje do ich wykonania, czy zrobi to dla nas ktoś zaprzyjaźniony, na pewno będą unikatowe. Podarowałam w prezencie gospodarzom wykonaną samodzielnie sznurkową dekorację ścienną, czyli makramę. Makrama to nazwa gotowego produktu, ale również określenie czynności, która jest niczym innym, jak sztuką wiązania sznurków bez użycia żadnych narzędzi oprócz własnych rąk. Warto spróbować, nie jest to wcale takie trudne, jak się wydaje, satysfakcja ogromna, a  jeśli brakuje pomysłów wykonania, to setki inspiracji możecie znaleźć na pintereście.

Bardzo często zapominamy, jak ważną rolę w każdym pomieszczeniu odgrywa oświetlenie. Zaplanowanie i odpowiednie dobranie źródeł światła do rodzaju pomieszczenia i jego specyfiki, jest istotne nie tylko ze względów funkcjonalnych, ale wpływa również znacząco  na nasz komfort i estetykę wnętrza. Kluczowe jest dostosowanie odpowiedniej do pomieszczenia barwy światła, ciepły kolor, wpadający w żółte tony, będzie zdecydowanie bardziej wskazany do sypialni, ponieważ działa odprężająco i przestawia nasz umysł na relaks. Jeśli jesteście amatorami lektury do poduszki, dobrze jest zastosować mocniejsze światło w lampkach nocnych, świetnym rozwiązaniem są też lampki, czy kinkiety z ruchomym ramieniem, które pozwalają precyzyjniej oświetlić strefę czytania. Zaplanowanie oświetlenia wnętrza szafy, pozwoli uniknąć nerwów podczas kompletowania garderoby w zimowy poranek, a jeśli posiadamy w sypialni toaletkę, postarajmy się również o dodatkowe oświetlenie nad lustrem. Oświetlenie główne powinno być rozproszone, w końcu sypialnia to miejsce przeznaczone głównie do snu i odpoczynku. A jeśli czasem będziecie mieć ochotę odmienić jej charakter na bardziej romantyczny i nastrojowy, świetnie nadadzą się do tego celu świece lub dekoracyjne girlandy świetlne.

A jakie są Wasze sypialniane klimaty? Czy minimalizm i prostota chwyta Was za serce? Serdeczne pozdrowienia znad ciekawej lektury.

beata kwiatkowska

savoir vivre na co dzień

Urodziny każdy obchodzi na swój własny, wymarzony sposób. Jedni uwielbiają przyjęcia niespodzianki, inni sami organizują huczne imprezy, zapraszając na nie najbliższych przyjaciół, jeszcze inni stawiają na własne towarzystwo i coraz częściej decydują się na spędzenie urodzinowego czasu w pojedynkę. My, w zależności od momentu życia, w którym jesteśmy, świętujemy ten dzień w różny sposób. Jest jednak jeden powtarzalny punkt tych dni, który stał się już tradycją…a mianowicie – wspólne śniadanie. Radek i ja, mamy urodziny i imieniny w bardzo zbliżonym terminie. Różnica pomiędzy datami wynosi zaledwie dwa dni. Wtedy, niezależnie od dnia tygodnia, wstajemy z łóżek, ładnie ubieramy się, nakrywamy do stołu i cieszymy się porannym posiłkiem w gronie swoim i naszych dzieciaków. Pamiętamy o tym zwyczaju i pielęgnujemy go, dlatego staramy się tego dnia albo brać urlop w pracy, albo zgłosić niewielkie spóźnienie. Takich momentów w roku jest niewiele, a przyznam wam szczerze, że nikt tak jak one, nie ładują, tak zwanych baterii na kolejne dni. 

Poranne spotkania przy stole lubią nawet Helen i Fil, wtedy rozmawiamy, opowiadamy o tym, co miłego spotkało nas w minionym czasie, składamy urodzinowe życzenia. Dzieciaki zawsze przygotowują dla nas laurki, a ich kreatywność z roku na rok jest coraz bardziej zaskakująca. 

Przy stole panuje swobodna atmosfera. Mimo to staramy się, aby poranne biesiady miały ciut bardziej wykwintny charakter niż zwykle. Dbamy o walory estetyczne i staramy się przestrzegać podstawowych zasad savoir vivre. Śniadania urodzinowe, mają mimo wszystko nieformalny charakter, nie używamy różnych rodzajów noży, ale eleganckie nakrycie i kilka zasad wcielonych w życie, podnoszą jego rangę i bardziej cieszą. Tego dnia na stole kładę obrus, zwykle w intensywnym, świeżym kolorze. Staje się on doskonałym tłem dla kremowej porcelany. W tym roku rozstawiłam z dzieciakami porcelanę ozdobioną delikatnym reliefem w kształcie plastra miodu Honey Altom Design, która w imię mojej ulubionej zasady mix and match, naturalnie łączy się z neutralnym setem polskiej porcelany MariaPaula Nova – o minimalistycznym i ponadczasowym wzornictwie. Ta uniwersalna zastawa zmienia swój charakter w zestawieniu z różnymi dodatkami, dlatego doskonale sprawdzi się podczas codziennych śniadań, jak i tych bardziej szykownych.

To na co warto zwrócić uwagę przy nieformalnym nakryciu stołu to: 

1. Sposób ułożenia sztućców – pamiętamy, by ostrze noża skierowane było w stronę talerza, mała łyżeczka natomiast ułożona powinna być obok łyżki dużej.

2. Potrawy – chleb serwujemy w osobnym naczyniu lub koszyku, u nas ma swoje miejsce na drewnianej desce, pozostałe dania powinny być przygotowane na dedykowanych im talerzach, dzięki czemu śniadaniowy porządek dłużej się utrzyma.

3. Serwetka – warto pamiętać, by znajdowała się nie pod sztućcami, a na pierwszym talerzu przy każdym śniadaniowym stanowisku.

4. Napoje – warto – również dla swojej wygody – przygotować herbatę w dzbanku, by nie musieć odrywać się od posiłku, gdy ta w kubku czy filiżance się skończy podczas posiłku

5. Do perfekcji brakuje tylko obranych jajek w osobnej misce…moje dzieci jednak bardzo lubią je obierać : ) więc tę zasadę omijam…przynajmniej chwilowo.

Savoir-vivre to w dosłownym tłumaczeniu z języka francuskiego umiejętność, znajomość życia. Wyrażenie art de vivre, czyli sztuka życia, również zawiera ducha tego określenia. Ta sztuka dobrego wychowania, manier,  traktowana jako styl życia kultywuje trzy podstawowe wartości: piękno, dobro i rozum. Już w starożytnej Grecji stwierdzono, że piękno wynika głównie z zachowania proporcji i odpowiedniego układu poszczególnych elementów całości. Na doskonałą całość składa się zaś piękno, dobro i myśl. Uważam, że w codziennej pogodni warto mieć tą myśl z tyłu głowy i wcielać ją w każde możliwe wydarzenie, w dogodnych dla nas samych proporcjach, by zasady dobrego wychowania nie zdominowały chwili. 

Człowiek żyjący w stylu savoir-vivre dopatruje się istnienia dobra wokół siebie, posądza ludzi raczej o dobre, niż o złe intencje….zgadzacie się?

Dobra organizacja to podstawa

Nowinki technologiczne coraz śmielej wkraczają o naszych domów. Pozwalają nam oszczędzić nie tylko czas, ale również pieniądze. Jako zapracowana mama dwójki dzieci, chętnie szukam rozwiązań, które wspomogą mnie w codziennych czynnościach i pozwolą wykraść trochę czasu dla siebie.

Kiedy firma Samsung zgłosiła się do nas z prośbą o test ich najnowszej lodówki Family HubTM byłam zaciekawiona. Słyszałam już o tym modelu od mojej Mamy, która szuka dwudrzwiowej lodówki już od jakiegoś czasu. Jednak to nietylkowielkość czyni z tego sprzętu domowego pomocnika. Lodówka wyposażona jest w duży ekran LCD, który działa jak tablet. Jak tylko pojawiła się w naszej kuchni, ucieszone dzieci zabrały się do rozszyfrowania jej funkcji.Działa on bardzo intuicyjnie, więc poradziły z tym sobie bez problemu.Wiedziałam, że sprzęt ma zamontowana kamerę, dzięki której można sprawdzić zawartośćlodówki, będąc w sklepie. Jest to możliwe dzięki zsynchronizowanemu z nią telefonowi i aplikacji SmartThings. Widok wnętrza można również otrzymać na jej drzwiach bez ich otwierania.To rozwiązanie pozwala nam zaoszczędzić energię.

Kolejną nowinką jest funkcja kalendarza oraz zostawiania notatek na lodówce. Przy ilości obowiązków, jakie muszę spamiętać i przekazać mojemu Mężowi, taki wspólny rodzinny notatnik jest idealnym rozwiązaniem. Róża uczy już się pisać i jest bardzo obowiązkowa, więc też chętnie korzystałaby z nami tej formy komunikacji.

Lubię korzystać z przepisów Zosi z bloga makecookingeasier.pl. W związku z tym, że nie jestem w stanie zapamiętać składników potraw za każdym razem, wertuję jej książkę, aby ponownie zrobić ulubiony placek z owocami moich dzieci. Ekran w lodówce jest na tyle duży, że z blatu roboczego w kuchni mogę swobodnie śledzić kolejne składniki i zapamiętać ten widok na kolejne gotowanie. To, co mnie zaskoczyło to fakt, że podczas gotowania mogę sobie włączyć ulubione programy telewizyjnedzięki połączeniu z telewizorem z funkcją smart. Nie jestem fanką TV i oglądam jej bardzo mało, ale miło jest zerkać sobie na zmagania Magdy Gessler, podczas moich kuchennych rewolucji.


Last but not least…możliwość tworzenia listy zakupów. To chyba najnowocześniejsza z funkcji tego sprzętu. Podczas wkładania zakupów do lodówki, możemy wprowadzić nazwy oraz daty ważności wszystkiego, co się w niej znajduje i następnie w telefonie śledzić listę zakupów. To idealne rozwiązanie dla zabieganych osób, pozwala nie marnować jedzenia i oszczędza nam dużo czasu. Reasumując – test oceniam na pozytywny. Chwilę czasu zajmuje opanowanie wszystkich funkcji, jednak ta nauka jest warta ułatwień, jakie oferuje sprzęt. W końcu dobra organizacja to podstawa, a lodówka Family HubTM zdecydowanie tę organizację ułatwia. 

Wpis powstał we współpracy z Samsung

asia real

Cucina Italiana

Czy i Was w połowie lata dopadają nostalgiczne myśli, że ta cudowna pora roku niedługo się skończy i czas przygotować się na przyjęcie jesieni? Syndrom zapobiegliwej myszki, która zapełniła spiżarnię przed nadejściem zimy zbliża się nieuchronnie i choć w dzisiejszych czasach brak dopływu witamin w okresie zimowym raczej nam nie grozi, to jednak miło jest mieć przygotowane własnoręcznie, smaczne przetwory. Sierpień to doskonały miesiąc na takie poczynania, bo natura w pełnym rozkwicie, a owoców i warzyw mamy w bród. My Polacy słyniemy ze swojego zamiłowania do wszelkich przetworów, a kompoty, dżemy i marynaty to nasz skarb narodowy, no bo jak można nie lubić marynowanych gruszek? Okazuje się jednak, że nie jesteśmy jedyną nacją o takim zamiłowaniu, z Włochami w tej dziedzinie jest nam bardzo po drodze. Włoskie przetwory może i trochę różnią się od polskich, ale ich różnorodność jest podobna, no i ten smak….niezapomniany. Podczas naszej ostatniej wizyty w Mediolanie trafiłyśmy do miejsca, gdzie nie tylko cudownej włoskiej kuchni można oddać hołd, ale i lokalnym przetworom właśnie. Zapraszamy na wycieczkę z nami po Granaio Caffe & Cucina!

Tak, jak nazwa wskazuje, w dwupiętrowym lokalu połączono restaurację z kawiarnią, już od progu zachwyca eklektyczny wystrój o bardzo przytulnym charakterze. We wnętrzu dominuje naturalne drewno z metalowymi akcentami, jest nowocześnie z nutką retro. Efektu dopełniają spiżarniane półki zapełnione ręcznie robionymi makaronami, ryżem, oliwą, octem balsamicznym, różnymi przetworami oraz winem, które można oczywiście na miejscu kupić. Raj dla wielbicieli włoskich smaków. Od razu z Beatą rozpoczęłyśmy buszowanie po półkach w poszukiwaniu kulinarnych skarbów. 

Czy wiecie, że Włosi również marynują grzyby? Grzybki w occie to nie tylko polski wynalazek. Włosi to prawdziwi amatorzy białych trufli, ale i borowików! Spożywają je na różne sposoby, do marynat używają raczej białego octu winnego, ale koncepcja jest ta sama. W Granaio z półek kuszą również różnego rodzaju oliwy, pesto, musztardy i passaty z pomidorów, jeśli jesteście wielbicielami słodkości, to znajdziecie tam także doskonałe do rogalików marmolady, i jak tu dbać o linię?

Włoska kuchnia znana jest  z prostoty, a łączenie kilku podstawowych składników to jej sekret, słynne przepisy, które podbiły cały świat, często nie były zmieniane od pokoleń. W końcu po co zmieniać coś co jest tak dobre? Tu kuchnia nas nie zawiodła i była prawdziwą rozkoszą dla podniebienia, z czystym sumieniem polecamy doskonałe pasty, pizzę w wydaniu mediolańskim na grubszym cieście, no i owoce morza, których w krajach śródziemnomorskich grzech nie spróbować. W Granaio Caffe & Cucina można też skosztować wyrabianego na miejscu pieczywa, które z dodatkiem oliwy z oliwek i octu balsamicznego smakuje doskonale! 

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię włoskie wino, odpowiednio dobrane jest świetnym dopełnieniem posiłku. We Włoszech winiarstwo to po trochu religia, a po trochu sztuka. Doskonałość włoskich win wynika nie tylko z bogatego doświadczenia ich wytwórców, odpowiedniego mikroklimatu, ale również z ogromnej różnorodności. Lampka czerwonego wina ma dobroczynny wpływ na nasz organizm, a po obfitym posiłku wspomaga trawienie. Mimo, takiej liczby pozytywów, zalecam ostrożność przy delektowaniu się tym magicznym płynem. Co prawda z Beatą raczyłyśmy się winem białym, ale ciężko było na jednym kieliszku poprzestać 🙂

Po posiłku w restauracji można zejść na dół do kawiarni i skosztować na deser pysznej kawy lub słodkości, albo jednego i drugiego. Jeśli jesteście na diecie, proponuję wychodzić z budynku z zamkniętymi oczami. Jeśli kiedyś będziecie się zastanawiać gdzie warto zjeść w Mediolanie, zachęcam do odwiedzenia tego miejsca.

A czy u Was przetworowe szaleństwo już w toku? Czy jesteście godnymi kontynuatorami polskiej i włoskiej tradycji? Miłej soboty!

asia real