Uważaj o czym marzysz, bo się spełni

Mamo, chcę grać na perkusji.

To zdanie w końcu padło. Odkąd pamiętam, zawsze śmiałam się, że jeśli chcesz zrobić komuś niespodziankę, to sprezentuj jego dziecku bębenek, flet lub komplet samochodzików z serii policyjno-strażackiej. Im głośniejsza zabawka, tym śmieszniej. Do dziś pamiętam trzecie urodziny Filipa i chwilę, w której moi wieloletni przyjaciele (Magda i Karol z Pastelovelove) wręczyli prezent od siebie. Dostaliśmy od nich zestaw autek, których sygnalizacja dźwiękowa do złudzenia przypominała tę prawdziwą. Myślałam, że ich uduszę. Filip rozstawił je w pokoju i włączał je po kolei przez kilka godzin. To były tortury, choć dla syna – radość nie do opisania.

Pierwsza przygoda z dźwiękiem zaczęła się kilka lat temu. Jak wiecie, w naszym domu muzyka gości bardzo często, w każdej postaci i formie. Mamy swoje śniadaniowe playlisty, których utwory słuchamy przy sprzątaniu, takie, które puszczamy sobie do kawy i gier planszowych. Filip szczególnie interesował się zespołami, instrumentami, na których grają oraz ustawieniami intensywności brzmienia. Miał taki moment, że siedział w aucie pod domem i bawił się ustawianiem bassów w kilku utworach. Wołał nas po godzinie, by zaprezentować utwór w jego najlepszym brzmieniu. Różnie to wychodziło, ale sam fakt, że wyłapuje składowe danej kompozycji, był serio zastanawiający. Zapisałam go zatem na lekcje pianina, tak dla sportu. Przy okazji umówiliśmy się na lekcje w trójkę – Filip, Helen i ja. Zajęcia odbywały się raz w tygodniu po 30 min. Zadanie domowe ćwiczyłam z dziećmi w domu… tempo, w jakim oni opanowywali nuty-w porównaniu z tym, ile ja potrzebowałam na to czasu, potwierdziło, że młody umysł może więcej. Wtedy do naszego domu zawitało pianino elektryczne, ładne, zgrabne (pisałam o nim w tym poście).  Nie wiedziałam, że to będzie dopiero początek.

Jakoś tak się wszystko poukładało, że zmiana szkoły umożliwiła rozwijanie pasji dzieciaków. Z klucza zapisałam młodziaków na pianino… po czym Fil, zawnioskował o zmianę instrumentu na perkusję. Mimo całej miłości do dźwięków i szacunku dla każdego, kto gra na jakikolwiek instrumencie, to perkusja nie wydawała mi się atrakcyjnym instrumentem i wzmożonej sympatii do tego sprzętu nie rozumiem. Szczególnie z perspektywy rodzica, który w tej samej chwili godzi się z turbo hałasem o każdej porze dnia, kiedy pasjonat planuje poćwiczyć. Rozumie to natomiast Fil, co dowiódł po kilku tygodniach nauki. Co mam Wam pisać. Młody krótko mówiąc wymiata: ). 

Uważaj o czym marzysz, bo się spełni

Czuję w środku, że od tej decyzji nie będzie już odwrotu. Nawet nie będę próbować i poobserwuję z boku, jak sytuacja się rozwinie. Na razie Fil gra w szkole, a my zastanawiamy się jak wygłuszyć piwnicę, gdyż z końcem wiosny planujemy uruchomić w niej „chill room"… a jeśli perkusjowy entuzjazm nie przestanie narastać, będziemy musieli znaleźć gdzieś miejsce dla nowego instrumentu w naszym domu. Wydaje mi się, że będzie to taki sam sprzęt, który widzicie na zdjęciach . Parametry ma podobno idealne dla potrzeb uczących się muzyków w każdym wieku (więcej szczegółów znajdziecie tu: MAPEX DRUMS )Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, co wtedy będzie się dziać. Do zestawu brakuje jeszcze tylko gitary elektrycznej i wokalisty. Jeśli zatem przychodzi Wam do głowy sposób na wyciszenie piwnicy lub macie jakieś sprawdzone panele akustyczne, dajcie znać w komentarzu, będę nad wyraz zobowiązana : ) A Was zapraszam na Instargam, gdzie mój prawie nastolatek pokazuje co potrafi. Ciekawe, co powiecie.

Uważaj o czym marzysz, bo się spełni

Uważaj o czym marzysz, bo się spełni

Uważaj o czym marzysz, bo się spełni

Uważaj o czym marzysz, bo się spełni

Uważaj o czym marzysz, bo się spełni

beata kwiatkowska

Filipy to l są jednak zdolni muzycznie mój 5 letni śpiewa cały czas 🙂

Mój mąż jest perkusistą, ja śpiewam, a siedmioletni syn od września uczy się grać na pianinie. Dziś wielki dzień: czekamy na kuriera, który przyniesie paczkę z nowym domownikiem 🙂 Zawita u nas Yamaha NP-12 🙂 Przebieramy nóżkami.

Jestem pianistką i dużo ćwiczę w małym mieszkanku. Wyciszyłem swoją sypialnię tym:
https://www.wyciszamy.net/o/Pozostale/-AKU-PR-140—izolacja-akustyczna/m52
Mam na ścianach i podłodze piankę po 5cm, na podłodze na piance płytę osb i wykładzinę. Działa. Sąsiedzi się nie skarżą. Nie wycisza do zera, ale redukuje poziom hałasu. Warto też zawsze osłonić kaloryfer albo rury – tak się przenosi dźwięk.

Dodany przez: Gabrysia @

Taka pasja od małego to sposób na sukces, a robić to co się kocha to wspaniała sprawa! Polecam do wygłuszenia wypróbować panele ścienne u nas świetnie się sprawdziły 🙂 http://www.dappi.pl

No to niesamowicie uzdolniony młody, ja nie mam poczucia muzyki za grosz 😀

Ja bym tak daleko w realizacji dziecięcych marzeń nie poszła 🙂

Mój ośmioletni syn gra od ponad roku na perkusji 😊 muzyka wciągnęła go bez reszty 😊polecam dobrze wygłuszyć piwnice 😅😅 powodzenia życzę dla młodego perkusisty 🎶

Fajnie, tylko nawet jak sie mieszka w domu, warto pomyslec o sasiadach, perkusja niesie, ze hej. Moj sasiad ma swoj pokoj muzyczny na poddasza. Latem to byla prawdziwa tortura…

Dodany przez: Kasia @

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *