W poszukiwaniu świątecznego spokoju

W poszukiwaniu świątecznego spokoju

Co u Was słychać? Gonicie już Mikołaja? W związku z tym, że w zeszłym roku spędziliśmy święta w Meksyku to nie przystrajaliśmy domu i cały świąteczny klimat mi lekko umknął. Ten rok była dla mnie wyjątkowo ciężki, zarówno prywatnie, jak i pracowo. Od wielu tygodni szukam balansu. Najgorszy okres za mną, ale zdecydowanie jest to proces. Jedną ze zmian, którą postanowiłam wprowadzić to wolne piątki. Pozwala mi to zrobić zakupy na ryneczku, dzięki czemu łatwiej dbać mi o zdrowie moje i mojej rodziny. Warzywa są zawsze świeże, ryby prosto od rybaka, no i sam rytuał rozmowy ze znanymi sprzedawcami, pozdrawiania ich co tydzień i odkrywania coraz to nowych pyszności koi moje nerwy. Po wizycie na rynku czasami udaje mi się wyrwać godzinkę, żeby pójść nad morze lub kawę. Ostatnie parę razy towarzyszył mi mój Przyjaciel Gaweł. Kiedyś mieszkaliśmy razem, jednak w codziennym życiu mamy coraz mniej czasu na spotkania. Te wspólne piątki to swoista terapia i sposób na powrót do równowagi. Mamy te same zainteresowania, rozmowy o niczym i wszystkim pozwalają się oderwać od codziennych problemów. Taka nowa świecka tradycja…..

W tym tygodniu wybraliśmy się do Drukarni na ul. Mariackiej w Gdańsku. Miejsce spokojne, w moim klimacie no i to ciasto czekoladowe z toffi! Palce lizać!

Po kawie postanowiliśmy wybrać się na poszukiwania świątecznego klimatu. Przeczytałam, że ludzie, którzy wcześniej przystrajają domy na święta są szczęśliwsi. Brzmi banalnie, ale czemu nie spróbować. Od tygodnia puszczam w domu płyty winylowe z świątecznymi piosenkami, w weekend mam zamiar wyciągnąć ozdoby i zacząć dekorować nasz dom. Mam nadzieję, że dzięki temu uniknę świątecznej gorączki i po 20-stym grudnia będę wyłącznie pić gorącą czekoladę i przystrajać z dziećmi pierniki.

Ostatnio ktoś mnie spytał co mi daje szczęście. Smutne było to, że nie potrafiłam odpowiedzieć. Wiem, że są to wyjazdy do naszego domku nad jeziorem, ale w zimie jest to niestety niemożliwe. Dlatego trochę przyglądam się sobie i staram szukać tych małych przyjemności. Wystawy i kontakt ze sztuką zdecydowanie przynosi ten spokój. Dlatego po kawie wybraliśmy się na chwilę do Gdańskiej Galerii Miejskiej. Wiedzieliście, że Gunter Grass oprócz pisania również tworzył litografie? Możecie je podziwiać w przestrzeni na ul. Szerokiej  w Gdańsku.

Po takim poranku miło jest wrócić i popracować w domowym zaciszu. Nasz zawód wymaga ciągłych inspiracji i trochę ciężko ją znaleźć siedząc wiecznie w biurze. Ważne jest też, aby nie stracić radości z tego co się robi. Mamy z Beatą to szczęście, że nasze hobby stało się pracą, ale to hobby również trzeba pielęgnować, bo inaczej stanie się tylko pracą.

A Wy jakie macie rytuały, które pomagają Wam przełamać codzienną rzeczywistość?

W poszukiwaniu świątecznego spokoju

W poszukiwaniu świątecznego spokojuW poszukiwaniu świątecznego spokojuW poszukiwaniu świątecznego spokojuW poszukiwaniu świątecznego spokojuW poszukiwaniu świątecznego spokojuW poszukiwaniu świątecznego spokojuW poszukiwaniu świątecznego spokoju

W poszukiwaniu świątecznego spokojuW poszukiwaniu świątecznego spokoju

W poszukiwaniu świątecznego spokojuW poszukiwaniu świątecznego spokoju

fot. Gaweł Czajka

asia real

Oceń artykuł

Zazdroszcze takich wolnych piatkow niestety w urzedniczej pracy starczyloby ich na 26 tygodni a co dalej i co zrobic z dziecmi podczas wakacji 😕

Dodany przez: Madzik @

To chyba nie chodzi o to, żeby to były piątki czy czwartki, tylko o taki rytuał dla siebie. Ja często pracuje w weekendy, więc wolny piątkowy poranek jest dla mnie wyjątkowy, dla Ciebie może to być np. sobotni poranek czy popołudnie po pracy tylko dla siebie. Pozdrawiam ciepło!

Asiu… bardzo trafiony post, dziękuję:) jestem z zawodu lekarzem stomatologiem, mam 5letniego synka, do tego własna działalność, ponad godzinne dojazdy do gabinetu, wieczne telefony, a jeszcze dom i rodzina na głowie:)czyli nic nowego:)czasem tak trudno zatrzymać sie w tej rutynie i pędzie…dlatego staram się raz w tygodniu wybrać wieczorem na masaż,duuuuzo czytam, kupuje często kwiaty oraz sporo gotuje i piekę-to takie umilacze:) nawet udało mi sie ostatnio cudem załapać na zajęcia z szydełkowania-piękny choć koślawy koszyk ze sznurka bawełnianego dumnie prezentuje się na stoliku:)natomiast w tym roku obiecałam sobie świąteczne przystrojenie mieszkania na początku grudnia:):):)aby móc nacieszyć się tym czasem zdecydowanie dłużej! wszystkiego dobrego! bądźmy dla siebie dobre:)

Dodany przez: Agata @

oj te kwiaty! tez próbuje to uskuteczniać, ale zapominam! bądźmy sla siebie dobre! #superhasło

Jeśli chodzi o rytuały w trakcie pracy (a pracuję w domu) to wystarczy krótka przerwa na kawę, wypad na spacer czy przeczytanie kilku stron ulubionej książki. Tego ostatniego nie polecam bo czasem potrafię popłynąć i przeczytać o wiele stron za dużo. 🙂 Natomiast rytuały, które pomagają przełamać codzienną rzeczywistość poza pracą to wyjścia do kina, spotkania z bliskimi (np. kulinarne wieczory tematyczne) czy regularne wypady na basen. Pozdrawiam cieplutko 🙂

Az pacnie!

Oj wiele wspólnego mamy 🙂 Jestem pracującą mamą dwulatka. Do tego jeszcze babcie daleko 😉 O wyjściu do kina czy książce mogę pomarzyć. Może podpowiecie mi kiedy chociaż paznokcie pomalować? Każda porada doświadczonych Mam na wagę złota! Pozdrawiam i „bądźmy dla siebie dobre” 😉

haha paznokcie sciac i bezbarwna odzywka pomalowac, to bezpieczniejsze niz wiecznie obdapany lakier :DDD taka moja rada

Ja polecam malowanie paznokci… w nocy. Jak już wszyscy śpią i nie muszę już taplać rąk w wodzie. Od dłuższego czasu na lakier nakładam top coat, mam taki z Miss Sporty, który schnie w 60 sek i paznokcie są zrobione szybko.

Super buty na drugim zdjęciu.Napisz proszę z skąd!!Pozdrawiam mama Julka iHeleny.

MAKObags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *